Lorde: Nie można przeprowadzić rozbiórki domu właściciela...

[2009-09-08 08:36:59]

...za pomocą własnych narzędzi

Zgodziłam się przed rokiem wziąć udział w konferencji zorganizowanej przez Instytut Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Nowojorskiego, sądząc, że będę miała okazję wypowiedzieć się na temat referatów poświęconych roli różnic w życiu amerykańskich kobiet: różnic rasowych, klasowych, orientacji seksualnej oraz wieku. Brak refleksji nad tymi zagadnieniami osłabia siłę feministycznej dyskusji zarówno w kwestii tego, co prywatne, jak i polityczne.

Za szczególny przejaw akademickiej arogancji uważam brak w dyskusjach poświęconych teorii feminizmu problemu różnic między nami, a także nieobecność w tych dyskusjach głosu kobiet ubogich, kobiet Czarnych i pochodzących z Trzeciego Świata, oraz lesbijek. I oto stoję tutaj przed wami – Czarna feministka lesbijka – zaproszona do udziału w jedynym na tej konferencji panelu, w trakcie którego dyskutujemy o wkładzie Czarnych feministek i lesbijek. Smutny to obrazek, zwłaszcza w kraju, w którym rasizm, seksizm i homofobia są nierozłączne. Czytając program tej konferencji, można by pomyśleć, że lesbijki i Czarne kobiety nie mają nic zgoła do powiedzenia na temat egzystencjalizmu, erotyki, kobiecej kultury i milczenia, rozwoju feministycznej teorii czy heteroseksualizmu i władzy. O czym świadczy w kontekście tego, co prywatne i tego, co polityczne fakt, że dwie obecne tutaj Czarne kobiety zostały zaproszone do udziału w panelu dosłownie w ostatniej minucie? O czym świadczy fakt, że narzędzi rasistowskiego patriarchatu używa się do oceniania owoców tegoż patriarchatu? Świadczy tylko o tym, że bardzo wąskie obszary zmian są możliwe i dopuszczalne.

Brak rozważań na temat świadomości lesbijek czy kobiet z Trzeciego Świata jest wyraźną luką w programie konferencji i w treści prezentowanych tu referatów. Na przykład w wystąpieniu poświęconym materialnym zależnościom między kobietami zabrakło modelu troski, który uwzględniałby moją wiedzę jako Czarnej lesbijki. Nie było w tym referacie żadnych wzmianek na temat wzajemności w relacjach między kobietami, udzielanego sobie wsparcia, współzależności, jaka istnieje między lesbijkami i kobietami identyfikującymi się silnie z innymi kobietami. W wystąpieniu zasygnalizowano, że wyłącznie w patriarchalnym modelu troski "kobiety, które podejmują wysiłek emancypacyjny, ponoszą najwyższe koszty swoich poczynań".

Gdy chodzi o kobiety, potrzeba i pragnienie, by opiekować się sobą nawzajem, nie mają charakteru patologii, ale moc wręcz zbawienną; bogatsze o tę wiedzę możemy odkryć naszą prawdziwą siłę. Tej właśnie prawdziwej więzi obawia się tak bardzo cały patriarchalny świat. W patriarchalnej strukturze tylko macierzyństwo daje bowiem kobietom siłę społecznego oddziaływania.

W sieci zależności między kobietami odnajduję drogę do wolności, która umożliwia mi bycie – nie użyteczną, ale twórczą. Na tym polega różnica między pasywnym byciem, a aktywnym jestem.

Tolerowanie różnic między kobietami leży u podstaw wszelkich reform. Zaprzeczając istnieniu różnic, pozbawiamy się zdolności kreacyjnych. Różnica nie może być jednak zaledwie tolerowana, ale uznać ją należy za fundament niezbędnych rozbieżności, wśród których rozbłyska nasza kreatywność. Tylko wtedy konieczność istnienia sieci zależności przestanie wydawać się groźna. Tylko w owej sieci zależności różnych sił, akceptowanych i równych, powstanie moc potrzebna do szukania nowych sposobów funkcjonowania w świecie, podobnie jak odwaga i duch, by działać tam, gdzie nie ustanowiono jeszcze żadnych praw.

W sieci zależności wzajemnych (niedominujących) różnic tworzy się poczucie bezpieczeństwa, które umożliwia nam zajrzenie w głąb chaosu wiedzy i powrót z prawdziwą wizją naszej przyszłości – wraz z siłą, by przyszłość tę przekuwać w teraźniejszość. Różnica jest tym pierwotnym i silnym związkiem, z którego wypływa nasza moc.

Jako kobiety zostałyśmy nauczone, by ignorować różnice między nami bądź postrzegać je raczej jako przyczynę izolacji i podejrzeń niż jako napęd potrzebny do zmian. Bez wspólnotowości nie ma wolności; jest tylko kruche i tymczasowe zawieszenie broni między jednostką a tym, co ją zniewala. Ale wspólnotowość nie może oznaczać odrzucenia różnic między nami, ani żałosnego udawania, że te różnice nie istnieją.

Te spośród nas, które wymykają się akceptowanej przez społeczeństwo definicji kobiety; te spośród nas, które znalazły się w tyglu różnic – te spośród nas, które są biedne, które są lesbijkami, które są Czarne, które są starsze – wiedzą, że umiejętność przeżycia nie należy do talentów szczególnie cenionych w akademickim środowisku. Trzeba się nauczyć znosić samotność, brak zainteresowania, czasem napiętnowanie, a jednocześnie działać wspólnie z innymi, którzy znaleźli się poza nawiasem, by definiować świat i szukać takiego świata, w którym każdy znajdzie miejsce dla siebie. Trzeba się również nauczyć akceptować swoją odmienność i uczynić z niej swoją siłę. Musimy pamiętać, że nie można przeprowadzić rozbiórki domu właściciela za pomocą jego własnych narzędzi. Można się nimi posłużyć, by chwilowo pokonać go w jego własnej grze, ale nie uda się przy ich pomocy przeprowadzić autentycznych zmian. Ów fakt jest szczególnie groźny dla tych kobiet, które wierzą, że znajdą oparcie wyłącznie w domu swego pana.

Kobiety ubogie i Kolorowe wiedzą, że istnieje różnica między codziennymi przejawami zniewolenia doświadczanego w małżeństwie a prostytucją, ponieważ to nasze córki stoją wzdłuż 42 Ulicy. Jeśli teoria białego amerykańskiego feminizmu nie uwzględnia różnic istniejących między nami oraz konsekwencji tych różnic dla naszej opresji, jak wobec tego wytłumaczycie fakt, że kobiety, które sprzątają wasze domy i zajmują się waszymi dziećmi, gdy wy uczestniczycie w konferencjach na temat teorii feminizmu, to w większości kobiety ubogie i Kolorowe? Jaka teoria kryje się za rasistowskim feminizmem?

W świecie równych możliwości nasze prywatne wyobrażenia pomagają przygotować grunt pod działalność polityczną. Jeśli feministki akademickie nie dostrzegą, że w różnicy tkwi nasza siła, będzie to oznaczać, że nie odrobiłyśmy nawet pierwszej lekcji z teorii patriarchatu. W naszym świecie zasada "dziel i rządź" musi zostać zastąpiona przez inną – nazywaj i wzmacniaj.

Dlaczego inne Kolorowe kobiety nie zostały zaproszone do udziału w tej konferencji? Dlaczego zadzwoniono do mnie zaledwie dwukrotnie w ramach konsultacji? Czy jestem jedynym źródłem informacji na temat Czarnych feministek? I chociaż wystąpienia Czarnych panelistek kończą się ważnym i przejmującym wezwaniem do miłowania innych kobiet, co ze współpracą feministek należących do różnych ras, które nie darzą się miłością?

W kręgach akademickich feministek odpowiedź na powyższe pytania jest zwykle następująca: "Nie wiedziałyśmy, kogo poprosić o pomoc". Jednak jest to to samo unikanie odpowiedzialności, to samo wymigiwanie się, które sprawia, że na wystawach brakuje miejsca na sztukę Czarnych kobiet, że teksty Czarnych kobiet nie są drukowane w antologiach feministycznych, z wyjątkiem może okazjonalnych numerów pism poświęconych problemom kobiet z Trzeciego Świata, że tekstów Czarnych kobiet nie ma na listach waszych lektur. Ale skoro, jak zauważyła niedawno Adrienne Rich, białe feministki zdobyły w ciągu tych ostatnich dziesięciu lat ogromną wiedzę na tak wiele różnych tematów, jak to się stało, że nie posiadły wystarczających informacji na temat Czarnych kobiet i różnic między nami – kobietami białymi i Czarnymi – jeśli jest to klucz do naszego przetrwania jako ruchu?

Współczesne kobiety nadal są zobligowane do przechodzenia do porządku dziennego nad męską ignorancją, a także do edukowania mężczyzn w dziedzinie naszych doświadczeń i potrzeb. To stare i podstawowe narzędzie, którym posługują się wszyscy ciemiężyciele, by kierować uwagę ciemiężonych na swoje własne interesy. Teraz dowiadujemy się, że zadaniem kobiet Kolorowych jest edukowanie białych kobiet – w obliczu silnego oporu – w kwestii naszej egzystencji, naszej odmienności, naszych pokrewnych ról w naszej wspólnej walce. To oznacza rozproszenie energii oraz tragiczną powtórkę myśli rasistowskiego patriarchatu.

Simone de Beauvoir powiedziała kiedyś: "Wiedza na temat istoty naszego życia polega na tym, że musimy znaleźć siłę, by żyć i powód, by działać".

Rasizm i homofobia to część naszego życia w tym konkretnym czasie i miejscu. Zachęcam każdą obecną tutaj kobietę, by wejrzała głęboko w siebie i zmierzyła się z tą przerażającą i odrażającą odmiennością, która w niej siedzi. Odsłońmy jej twarz. Dopiero wówczas "prywatne jako polityczne" zacznie przyświecać naszym wyborom.

Audre Lorde
tłumaczenie: Agnieszka Mrozik


Audre Lorde (1934-1992) – urodziła się w Nowym Jorku, w rodzinie o korzeniach zachodnioindyjskich. Wychowywała się w Harlemie, słuchając opowieści swej matki o Indiach Zachodnich. Studiowała m.in. w Hunter College i na Uniwersytecie Columbia, pracując jednocześnie jako bibliotekarka w uniwersyteckich bibliotekach (w Mount Vernon oraz w Nowym Jorku). Przez dziewięć lat była żoną prawnika Edwina Rollisa, z którym miała dwoje dzieci. Po rozwodzie przeniosła się do Missisipi, gdzie poznała Frances Clayton, z którą była związana aż do swojej śmierci w 1992 roku. Zmarła na raka po czternastu latach walki z chorobą, opisanych w "The Cancer Journals" ("Dzienniki raka", 1980). Zapamiętano ją (w myśl jej własnych słów) jako "Czarną lesbijkę, matkę, wojowniczkę, poetkę". Autorka wierszy, esejów, pism publicystycznych. W swoich tekstach podkreślała wartość różnic między ludźmi, wzywała do poszanowania odmienności – własnej i drugiego człowieka. W trakcie ceremonii przyznania jej tytułu Honorowej Poetki Stanu Nowy Jork w 1991 roku, gubernator Mario Cuomo powiedział: "Jej poezja krzyczy o okrucieństwie i niesprawiedliwości mających podłoże w odmienności rasowej, seksualnej... Jej głos jest głosem oburzonej ludzkości. Głos Audre Lorde to głos outsiderki, przemawiającej językiem, który dociera wszędzie i przemawia do ludzi na całym świecie".

Tekst (tytuł oryginalny: "The Master’s Tools Will Never Dismantle the Master’s House") ukazał się w zbiorze "Sister Outsider: Essays and Speeches" (1984). Pierwotnie wygłoszony podczas panelu "Prywatne i polityczne" na drugiej konferencji na temat płci, Nowy Jork, 29 września 1979 roku. Polskie tłumaczenie ukazało się w piśmie "LiteRacje", nr 1 (14), wiosna 2007.

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki

Więcej ogłoszeń...


4 lipca:

1919 - Urodził się Jan Strzelecki, socjolog, eseista, taternik. Redaktor pisma "Płomienie", autor głośnego manifestu "O socjalizmie humanistycznym".

1934 - Zmarła Maria Skłodowska-Curie, polska fizyk, chemik, dwukrotna laureatka Nagrody Nobla.

1938 - Zmarł Otto Bauer, austriacki polityk, ekonomista, socjolog. Jeden z teoretyków austromarksizmu.

1946 - Pogrom ludności żydowskiej w Kielcach. Zginęły 42 osoby.

1976 - Zmarł Antoni Słonimski, poeta, felietonista, dramatopisarz, satyryk, krytyk teatralny i działacz społeczny za młodu związany z PPS.

2006 - Robert Fico został premierem Słowacji.

2010 - Zmarł Rafał Górski, działacz związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza oraz Federacji Anarchistycznej.


?
Lewica.pl na Facebooku