Piotr Ikonowicz: Między kolaboracją i alternatywą

[2012-05-24 07:26:17]

Wystarczy poczytać rocznik statystyczny, aby się przekonać, że powstały już w Polsce obiektywne przesłanki dla buntu społecznego. Książeczka zatytułowana „Jak żyć panie premierze? – diagnoza kryzysu społecznego w Polsce” jest moim skromnym wkładem potwierdzającym tę konstatację. Dwie trzecie społeczeństwa, które nie ma żadnych oszczędności i nie jeździ na urlopy, to ludzie którzy na transformacji ustrojowej raczej stracili niż zyskali, bowiem są to ludzie biedni. Przez Europę przetacza się wielka fala takich buntów. Strajki generalne wielusettysięczne manifestacje, są widomym dowodem, że neoliberalizm dotknął już nie tylko najbiedniejszych, ludzi pracy najemnej, ale i klasę średnią. Jednak ani „oburzeni” na ulicach hiszpańskich miast, ani strajkujący Grecy, ani wiwatujący z okazji zwycięstwa Hollande’a Francuzi, niczego tak naprawdę nie osiągnęli.

Neoliberalny walec deregulacji polegający na wyłączaniu coraz to nowych sfer życia społecznego i gospodarczego spod wpływu głosujących obywateli toczy się dalej, a demokracja kurczy się czyniąc miejsce dla wszechwładnych korporacji, banków, dla rządów uprzywilejowanej, bogatej mniejszości. Rządy wyłonione na fali sprzeciwu społecznego wobec rosnącego wyzysku i rozwarstwienia pozostają zakładnikami inwestorów, których tak naprawdę słuszniej byłoby nazywać spekulantami. Ich podyktowane wyłącznie chciwością decyzje mają wpływ na przepływ kapitału, który skazuje jedne kraje na kryzys i stagnację, dając innym możliwość zwiększania dochodu kosztem interesu większości coraz bardziej zapracowanych i ubożejących obywateli.

Dlatego walka o zmianę modelu społeczno-gospodarczego jest w swej istocie walką o ocalenie i odrodzenie demokracji rozumianej jako rządy większości. Protest w sprawie ACTA to była walka w obronie jedynego środka komunikacji społecznej, który nie jest w pełni kontrolowany przez dziennikarzy pełniących rolę oficerów politycznych neoliberalnego, dyktowanego przez światowe korporacje porządku świata. Im bardziej telewizja w pełni kontrolowana przez Wielkiego Brata czyli kapitał ustępuje Internetowi, tym większy zakres wolności i większa szansa na właściwe, obiektywne informowanie społeczeństw o ich rzeczywistej sytuacji.

Jednak główną słabością ruchów zmierzających do przemiany społecznej, stojącą na przeszkodzie do tego, by większość zaczęła naprawdę wygrywać wybory jest brak spójnego projektu ustrojowego i politycznego, który można by przeciwstawić neoliberalnej utopii wolnego rynku. Symbolem klęski lewicy nostalgicznej jest uwiąd Francuskiej Partii Komunistycznej, która po serii kolejnych zdrad ideowych i ustępstw na rzecz prawicowych, antyspołecznych rozwiązań przestała się liczyć politycznie czy zdecydowany zwrot na prawo tzw. partii postkomunistycznych takich jak SLD. Partie te przestały już dawno kwestionować kapitalizm, a ich jedynym zmartwieniem jest zdolność koalicyjna czyli możliwość wejścia do jakiegoś prawicowego rządu w charakterze mniejszego brata. Środowiska kontestujące neoliberalny porządek są nie tylko rozproszone, ale przede wszystkim mentalnie niezdolne do wejścia do politycznej gry. Albo tkwią wciąż mentalnie w sporach o interpretacje wielkiego zrywu rewolucyjnego proletariatu Piotrogrodu w 1917 roku, albo odmawiając kolaboracji z systemem okopały się na pozycjach niezłomnej bezsilności. Alterglobaliści zatrzymali się na ogólnikowym stwierdzeniu, że inny lepszy świat jest możliwy i posługując się rzetelną diagnozą rzeczywistości do dziś nie są w stanie przedstawić spójnej alternatywy, opisać owego możliwego lepszego świata. Działają więc w myśl sformułowanej przez ojca socjalistycznego reformizmu Eduarda Bernsteina zasady: ruch jest wszystkim, cel jest niczym i więdną w oczach.

Lewica antysystemowa czy mówiąc jaśniej, antykapitalistyczna ma dziś podobny dylemat co opozycjoniści w czasach PRL. W środowisku tym zawsze była obecna dyskusja o tym czy wchodzić do struktur państwowych i próbować je rozsadzać od środka czy też trwać w niezłomnym, podziemnym oporze i kontestacji. Wtedy kolaboracja w dobrej wierze była jednak właściwie niemożliwa, bo system niczego nie udawał i nie zachowywał nawet pozorów demokracji. Jednak w systemie dzisiejszej miękkiej dyktatury korporacyjnej system udaje otwarty i demokratyczny co stwarza możliwości przynajmniej warunkowego i częściowego dopuszczenia do debaty publicznej przeciwników ustroju opartego na chciwości.

Sankcją za sprzeciw, za prawdziwą opozycyjność nie jest już więzienie, lecz ubóstwo, marginalizacja, wypchnięcie poza główny nurt życia społecznego i politycznego. Budowa ruchu na rzecz przemiany społecznej kierującego się zasadą społecznej sprawiedliwości nie może się jednak odbywać na marginesie debaty publicznej. Stąd potrzeba zawierania kompromisów i wstawianie stopy w drzwi. Stąd współpraca Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej z Ruchem Palikota, mimo jego oczywistej jak na razie kolaboracji z rządem Donalda Tuska, którego widomym dowodem było ostatnie głosowanie w sprawie wydłużenia wieku emerytalnego. Ruch Palikota, mimo że drobnomieszczański i pełen wewnętrznych sprzeczności, bo obok szczerych liberałów spotkaliśmy w nim także wielu wielu ludzi lewicy, z którymi blisko współpracujemy, jest szansą na wprowadzenie do debaty publicznej tematów i postulatów, które pozwalają na uświadomienie większości antyspołecznego charakteru panującego w Polsce modelu społeczno-gospodarczego. Zgłaszane przez klub poselski Ruchu Palikota projekty legislacyjne w dziedzinie prawa lokatorskiego, prawa pracy, prawa bankowego czy rozwiązań podatkowych wymuszają debatę publiczną na tematy, które dotychczas były odsuwane przez tragedię smoleńską, spory polityczne między partiami o słowa, gesty i symbole. Ta dyskusja powinna zmobilizować i zachęcić do zainteresowania polityką większą część społeczeństwa. Stworzyć bazę dla budowy ruchu społecznego na rzecz prawdziwych zmian jakościowych, tak głębokich, że zakwestionują obecną scenę polityczna owa karuzelę władzy, w której niezależnie od tego która partia rządzi, większość przegrywa wybory.

Każdy uważny obserwator sceny politycznej zauważył, że dwa pretendujące do miana lewicy ugrupowania: SLD i Ruch Palikota na początku kadencji próbowały zostać koalicjantem PO. SLD mówił o takiej koalicji przed wyborami i to go kosztowało kilka procent głosów. Nie ma żadnego więc powodu twierdzić, że te kontredanse się nie powtórzą po kolejnym powszechnym głosowaniu. Teraz jednak, zabiegający o poparcie konkurenci prześcigają się w obietnicach, krytyce i lewicowych hasłach. Przy czym różnica między nimi polega na tym, że Ruch Palikota dopiero się rodzi i kształtuje. Paradoksalnie więc, mimo tego jak oba ugrupowania głosowały w sprawie emerytur, są większe szanse, że to Ruch Palikota stanie się lewicą społeczną niż zaskorupiałe i wrośnięte w lokalne grupy ekonomicznego interesu SLD. Jeżeli Ruch Palikota blokując wspólnie z nami eksmisje, walcząc o prospołeczne rozwiązania w Sejmie, jak choćby „prawo ostatniej koszuli” przyciągnie do siebie gniewnych i zbuntowanych może zmienić swój charakter i z przybudówki PO stać się samodzielną, może nawet lewicową siłą polityczną. Wszystko oczywiście zależy od tego, do jakiego stopnia będzie możliwe prowadzenie wewnątrz Ruchu otwartej debaty i demokratyczne procedowanie, co byłoby przełomem w skali naszego systemu partyjnego, gdzie wszędzie od prawa do lewa panuje centralizm demokratyczny, czytaj – dyktatura lidera i jego aparatu, który ustala kolejność na przyszłych listach wyborczych. Kto wie, może w toku walki o tożsamość Ruchu Palikota wyłoni się nowoczesna, lewicowa alternatywna formacja polityczna. Warto w tym procesie brać udział, bo jak powiedział bohater filmu Milosa Foremana „Lot nad kukułczym gniazdem” Murphy : „Ja przynajmniej próbowałem.”


Piotr Ikonowicz


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

24 maja:

1743 - W Boudry urodził się Jean-Paul Marat, francuski polityk czasów rewolucji francuskiej, dziennikarz i lekarz, wolnomularz.

1945 - Utworzono Uniwersytet Łódzki, Politechnikę Łódzką, Politechnikę Gdańską i Politechnikę Śląską.

2013 - Rafael Correa został zaprzysiężony na trzecią 4-letnią kadencję.


 
Lewica.pl na Facebooku