Katarzyna Nadana-Sokołowska: Feminizm tak, ale katolicki

[2014-07-09 22:05:39]

Mitowi Matki Polki jak cień towarzyszy w zbiorowej wyobraźni Polaków figura wyrodnej matki. Matce całkowicie oddanej macierzyństwu odpowiada rewers w postaci kobiety, która macierzyństwa unika. Może to być kobieta, która w ogóle odmawia zajścia w ciążę, kobieta, która ciążę przerywa. Na opresywne reakcje w sferze społecznej narażone są też matki oskarżane o zaniedbywanie swoich dzieci (wobec absolutnych wymagań stawianych współcześnie macierzyństwu zarzut ten może być praktycznie wymierzony we wszystkie kobiety mające potomstwo). Szczególne miejsce w wyobraźni zbiorowej zajmuje jednak matka dzieciobójczyni – potencjalny kozioł ofiarny, wokół którego integruje się wspólnota prześladowcza. Integracja ta dokonuje się dzięki wyprojektowaniu na wyrodną matkę wszelkiego zła moralnego i fantazmatycznemu oczyszczeniu się z niego członków wspólnoty prześladowczej. Jak silny jest mobilizujący potencjał tego rytuału w społeczeństwie polskim, mogliśmy się przekonać przy okazji śledzenia kolejnych epizodów dramatu „matki Madzi". Fantazmat złej matki pełni tak ważną funkcję w zbiorowej wyobraźni, że niemożliwa staje się racjonalna dyskusja o przyczynach dramatu, czyli empatia wobec dzieciobójczyni, która znajduje się przecież zawsze w określonej sytuacji społecznej i psychicznej, skłaniającej ją do wybrania drastycznego wyjścia ze ślepego zaułka.

"Plac Zbawiciela" (2006) Krzysztofa Krauzego i Joanny Kos-Krauze może jednak świadczyć o tym, że w Polsce pojawia się powoli przestrzeń dla przepracowania fantazmatu dzieciobójczyni. Bohaterką opartego na faktach filmu jest około trzydziestoletnia kobieta, która przy braku zrozumienia wśród bliskich, odrzucona w ciężkiej sytuacji psychicznej przez rodziny własną i męża, decyduje się popełnić samobójstwo poprzedzone zabiciem (przez podanie środków nasennych) dwojga swoich dzieci. "Plac Zbawiciela" w całkiem udany sposób przedstawia nie tylko opresywną sytuację doprowadzającą dzieciobójczynię do rozpaczliwego aktu – opuszczenie przez męża, odrzucenie przez teściową, niemożność odnalezienia się na rynku pracy i ponownego usamodzielnienia, a co za tym idzie, odzyskania poczucia własnej godności – lecz także dramat, w którym bohaterka wyraźnie nosi cechy figury Chrystusa. Nieudana próba zabójstwa i samobójstwa doprowadza ją na salę sądową, gdzie staje przed groźbą bardzo surowej kary. Głównymi świadkami w sprawie są mąż i teściowa. Jednak w kluczowej scenie wydania wyroku mąż załamuje się nerwowo i przechodzi katarktyczny proces uświadomienia sobie własnej współodpowiedzialności za czyny żony.

Najbardziej interesujące w stworzonej przez małżeństwo Krauzów fabule jest nieoczywiste dla polskiej kultury rozwiązanie, w którym znajduje się przestrzeń dla uznania skomplikowanych racji psychologicznych niedoszłej dzieciobójczyni, a także moralnej odpowiedzialności otoczenia za jej decyzję. Mimo dużego zrozumienia dla problemów współczesnych kobiet, film wciąż jednak trudno uznać za emancypacyjny, a to z dwóch powodów. Po pierwsze, nieprzypadkowy wydaje się wybór bohaterki z określonej, budzącej największą ewentualną sympatię konserwatywnego odbiorcy, grupy kobiet – matki niepracującej zawodowo. Po drugie, film objawia zdolność empatii wobec tej grupy kobiet, które najlepiej wpisują się w role ofiar. Sympatia wobec kobiety wydaje się tu możliwa, o ile ta, podjąwszy się tradycyjnej roli, staje się potencjalną bezradną ofiarą, tracącą kontrolę nad swoją sytuacją. Po trzecie, z psychoanalitycznego punktu widzenia paradoksalnie najwięcej wątpliwości nasuwa finałowa scena katharsis. O ile w wersji plebejskiej figury dzieciobójczyni (matka Madzi) mamy po prostu do czynienia ze wspólnotą prześladowczą, o tyle w wersji, określmy ją ostrożnie, inteligenckiej wspólnota prześladowcza zmienia się w odkupieńczą, zdolną do uwewnętrznienia winy i przyznania się do niej.

Z emancypacyjnego punktu widzenia taki zbiorowy rytuał jest jednak nadal skrycie prześladowczy, ponieważ pociąga za sobą konieczność zastrzeżenia w strukturze społecznej miejsca dla ofiary, wokół której będzie odprawiany. I mimo że jest to ofiara bardziej humanitarna, bo w krytycznym momencie zawieszona, figura Matki Polki okazuje się tu wciąż społecznie niezastąpiona. Drugie podejrzenie związane z naturą rytuału podpowiada, że ofiara ta jest tym bardziej konieczna, bo do samej definicji rytuału społecznego należy powtórzenie. W przeżyciu moralnego oczyszczenia uwalnia się naddatek narcystycznej przyjemności, który będzie zachęcał do powtarzania tego aktu. Opresja matki okazuje się w tym ujęciu felix culpa z teologii katolickiej – prześladowanie jest potrzebne, aby można było następnie przejść od agresji do rozkoszy uwolnienia się od poczucia winy w akcie jej publicznego wyznania. Nieprzypadkowo też patetyczna scena „nawrócenia złego męża" na sali sądowej przywodzi na myśl strukturę cyklu przemocy domowej: przyznanie się do winy i przysięga „nigdy więcej" jest tu częścią odnawialnego scenariusza trzymającego obie strony rytuału – ofiarę i kata – w emocjonalnym, sprawiającym podświadomą rozkosz napięciu. Warunkiem możliwości tej sytuacji na planie społecznym jest zastrzeżenie miejsca w systemie dla kobiety ofiary, dzięki której możliwy będzie cykliczny rytuał moralnego odrodzenia, tak bardzo w swym patosie przypominający fałszywą atmosferę narodowego nawrócenia po śmierci Jana Pawła II.

Analiza prozy polskich pisarzy współczesnych także może wspierać hipotezę o tendencji do częściowej tylko rezygnacji z figury Matki Polki na rzecz pełnej kobiecej emancypacji. W męskiej prozie ostatnich lat coraz częściej pojawiają się kobiety kreowane na ofiary patriarchatu, a narracja jest prowadzona w sposób jasno wskazujący, po której stronie jest autor w sporze o wartości, który bohaterki te toczą z powieściowymi partnerami. Mimo że postacie kobiet wyraźnie komplikują się w tej prozie, reprezentują sobą więcej rozmaitych postaw i życiowych wyborów, często zestawiane są w pary reprodukujące stereotypy, zgodnie z którymi kobieta przyjmująca bierną, często cierpiętniczą postawę wobec życia traktowana jest przez narratora z wyczuwalną sympatią, kobieta aktywna konstruowana jest zaś jako „wybrakowana" moralnie: egoistyczna, wyrachowana, chłodna, niezdolna do wchodzenia w głębokie więzi z innymi. Powieści takie jak "Gnój" (2003) Wojciecha Kuczoka, "Tartak" (2003) Odii czy "Biało-czerwony" (2007) Dawida Bieńkowskiego przynoszą nie tylko pogłębione psychologicznie portrety dobrych, troskliwych matek, lecz także analizę niesymetrycznych, dyskryminujących kobiety relacji rodzinnych, a autorzy wyraźnie stają po stronie matek przeciwko „prawu Ojca": systemowi symbolicznemu przyznającemu uprzywilejowaną pozycję i władzę mężczyźnie. Powieści te zgodnie z rozpoznaniami drugiej fali feminizmu demontują opozycję publiczne – prywatne i prymat tej pierwszej sfery nad drugą. Demaskują hipokryzję, z jaką ojcowie, powołujący się na wartości narodowe (najczęściej), lekceważą sferę codzienności, obarczają kobiety odpowiedzialnością za dom i dzieci, a jednocześnie wykorzystują ich pracę i odmawiają wszelkiej, nawet symbolicznej, gratyfikacji za nią. Światy kobiet i mężczyzn zostają tu sobie przeciwstawione i ustrukturowane wokół opozycji ofiara – kat; ofiara jest przedstawiona w sposób budzący empatię, a kat – oburzenie. Stematyzowana i sproblematyzowana zostaje przemoc domowa (fizyczna, psychiczna i ekonomiczna). Groteskowa forma "Biało-czerwonego" zmierza również – w stopniu silniejszym niż na przykład u Wojciecha Kuczoka – do demaskacji i kompromitacji języka patriarchalnej władzy.

W przypadku najnowszej męskiej prozy wciąż jednak możemy mówić o ambiwalentnym obrazie kobiecej aktywności, jeśli nie wręcz o lęku przed nią – o niechęci do bohaterek konsekwentnie wyznaczających reguły własnego świata (uczuciowego, rodzinnego, zawodowego itp.), a zwłaszcza kobiet, których aktywność seksualna mogłaby zagrozić męskiej dominacji w tej dziedzinie. Możliwości przedstawienia problematyki kobiecej u wspomnianych autorów wydają się w charakterystyczny sposób ograniczone do jednego wyrazistego typu: nieszczęśliwej żony i matki. Można pokusić się o tezę, że emancypacja kobiet zostaje tu usprawiedliwiona, o ile emancypować chce się kobieta będąca ofiarą i walcząca w sposób dla siebie godny: młoda bohaterka "Biało-czerwonego" czy Irena z "Kroniki umarłych" (2010) Daniela Odii są dopuszczone do głosu jako ofiary patriarchatu. Kobieta ma prawo szukać spełnienia tylko wtedy, gdy najpierw spróbuje zrealizować kierowane wobec niej oczekiwania społeczne i na własnej skórze przetestuje ich niesprawiedliwość. Pozbawiona wsparcia i empatii ze strony męża, ma prawo ratować siebie i dziecko, podjąć decyzję o odejściu i ewentualnym nowym związku. W literaturze tej najbardziej szanowane i godne współczucia okazują się kobiety po przejściach, natomiast kobiety „na próbę" odmawiające wpisania się w społeczny porządek traktowane są już w sposób bardziej ambiwalentny.

Ambiwalencję tę można dostrzec choćby w "Biało-czerwonym". O ile postać żony podlega swoistej apoteozie (w finalnej scenie bohaterka z dzieckiem opuszcza męża: wzbija się w powietrze i odlatuje w dal), o tyle niezamężne „lalki" – Marzanna i Sandra – postacie naśladujące wzorce popkultury, ubiorem i zachowaniem rozmyślnie prowokujące mężczyzn, wykorzystujące seksualną atrakcyjność jako atut w grze o społeczną pozycję, budzą odrazę moralną jako wersje figury prostytutki. W "Kronice umarłych" Odii mamy z kolei do czynienia z dwiema wysuniętymi na pierwszy plan postaciami kobiecymi, przy czym z jedną z nich nie mamy żadnych problemów: Irena to wspomniany typ Matki Polki, która za podjęcie próby wypełnienia przypisanej kobiecie męczeńskiej roli zostaje wynagrodzona zmianą swojego życia na lepsze (nowy udany związek, śmierć obarczającego ją nadmierną odpowiedzialnością kalekiego dziecka). Ciekawsza z punktu widzenia konstrukcji fabuły jest Radka, przedstawiona jako kobieta zdecydowana, świadoma swoich potrzeb oraz aspiracji: porzuca ona niespełnionego geniusza, jakim okazuje się jej chłopak, i postanawia dać sobie dzięki własnej pracy to, czego pragnie. Jednak już w drugim rozdziale bohaterka zostaje brutalnie zgwałcona i wskutek tego traumatycznego zdarzenia zapada na długie miesiące w śpiączkę, z której nie ma wielkich szans się wybudzić. Po niemal cudownym uzdrowieniu na ostatnich stronach powieści bohaterka wyjeżdża z Polski do Hiszpanii i zostaje lesbijką. Mimo że Radka – choćby z powodu śpiączki, wyrzucającej ją w pewnym sensie poza nawias opowiadanej historii – nie jest główną bohaterką książki, jej wyraziste objawienie się na pierwszych i ostatnich stronach zachęca do głębszej interpretacji. Radka jako kobieta w pełni upodmiotowiona i nieskłonna do uległości wobec bardzo subtelnej natury wymagań społecznych, takich jak wymóg poświęcenia się dla geniuszu chłopaka czy nakaz wdzięczności wobec swojego wybawiciela, jest właściwie w świecie Kostynia całkowicie obca. Jej aktywność nie należy do porządku tego miejsca i musi spotkać się z symboliczną zemstą (gwałt). Radka może być wierna swojej aktywnej zasadzie tylko z dala od reguł obowiązujących w miejscu jej urodzenia, z którego zostaje symbolicznie wykluczona (za sprawą uniemożliwiającej aktywność śpiączki). Dlatego postać ta musi emigrować.

Na uwagę zasługuje także mizoginiczna kreacja postaci Konstancji Wybryk z "Miasta utrapienia" (2004) Jerzego Pilcha, która jako kobieta wyemancypowana seksualnie musi ponieść zasłużoną karę. Konstancja, wykształcona, inteligentna, mająca wysoką pozycję zawodową (wykładowczyni akademicka) i bardzo atrakcyjna seksualnie, jest jednocześnie przedstawiona jako kobieta niezdolna do emocjonalnego zaangażowania w związki z mężczyznami. Jej winą okazuje się na koniec wyparcie prawdziwej kobiecej natury, czyli pragnienia miłości właśnie. Konstancja jest głucha na wymowę romantycznych gestów właściwych miłości, interesuje ją tylko intensywność czysto seksualnych doznań i własny komfort psychiczny. Za swoje „wybryki", rozczarowana własnym życiem, które zgodnie z logiką mizoginii traci powoli sens, bo Konstancja jako kobieta trzydziestokilkuletnia za chwilę straci całkowicie atrakcyjność, w końcu wymierza sobie karę samobójstwa. W świecie "Miasta utrapienia" skandalem jest zniknięcie słów miłości i zakochania z języka kobiet, nie mężczyzn, ponieważ partner Konstancji, Patryk, nie wydaje się mieć do miłości bardziej tradycyjnego podejścia niż ona. Skandalem jest także aktywność seksualna kobiet uprzedmiotawiająca mężczyzn, a nie na odwrót. W powieści kilkakrotnie wracają sceny, w których bohater podsłuchuje język współczesnych młodych bohaterek: horror świata kobiet rozmawiających o seksie zamiast o miłości czyni tu z mężczyzn impotentów.

Wydaje się więc, że mimo pewnych przesunięć w kreacji bohaterek kobiecych w kulturze wysokiej, kobieta wciąż, aby zostać obdarzona szacunkiem, musi się zgodzić na przyjęcie roli tradycyjnie wyznaczanej jej przez system. Dopiero po przejściu tego czyśćca może zostać uwolniona i dokonać samodzielnego wyboru życiowego. Kobieta od razu zdecydowana, że chce być wolna, budzi u inteligenckich autorów agresję porównywalną z furią plebsu wobec dzieciobójczyni

Katarzyna Nadana-Sokołowska



Tekst pochodzi z kwartalnika "Bez Dogmatu".

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

PPS dlaczego się nie udało, kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-
Szukam" Metody interpretacji historii Argentyny" N.Morano

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

14 grudnia:

1852 - Na Curaçao urodził się Daniel De Leon, amerykański socjalista, działacz II Międzynarodówki, przywódca Socjalistycznej Partii Pracy.

1870 - Urodził się Karl Renner, austriacki polityk, socjolog prawa, jeden z teoretyków austromarksizmu; 1918-20 pierwszy kanclerz, 1945-50 prezydent Austrii.

1913 - W Samborze urodził się Artur Sandauer, krytyk literacki, eseista, tłumacz i profesor Uniwersytetu Warszawskiego.


 
Lewica.pl na Facebooku