Przemysław Wielgosz: Niewygodne powstanie

[2018-04-21 09:21:42]

Celebrowane w swą 75. rocznicę powstanie w getcie warszawskim to wydarzenie, które było i wciąż może być niewygodne w Polsce, dla dominującego nurtu zachodniej historiografii, a także w Izraelu. Dlaczego?

Po pierwsze, przypomnienie, że w okupowanej Warszawie były dwa powstania podważa prawicową wersję historii. Burzy hierarchię, w której idealizowanemu Powstaniu Warszawskiemu przyznaje się monopol na heroizm, a perwersyjna konkurencja na wagę cierpienia przeciwstawia sobie doświadczenia Polaków i Polaków-Żydów, tak jakby oddanie sprawiedliwości jednym odbierało coś drugim. A przecież samotna walka getta w kwietniu i maju 1943 r. poprzedziła podobnie zignorowaną przez świat rzeź, która rozegrała się w Warszawie półtora roku później. To prawda, że opór w getcie nie miał najmniejszych szans powodzenia, ale paradoksalnie dlatego można go zrozumieć i racjonalnie uzasadnić. Bez powstania mieszkańcy getta nie mieli szans na przeżycie, odebrano je im już w dniu gdy zamknięto ich w dzielnicy żydowskiej. Dzięki podjęciu beznadziejnej walki odzyskali je, a niektórzy nawet ocalili.

Przegrane powstania mają sens, gdy walka nie ma szans powodzenia, a podejmuje się ją jedynie, by w samobójczym geście wykrzyczeć światu pragnienie życia. Natomiast powstania przegrywane w chwili zwycięstwa to niepotrzebny upust krwi. Paradoksalnie z góry przegrana walka w getcie stanowiła wyraz afirmacji życia przeciw nazistowskiej Zagładzie. Zupełne inaczej było z Powstaniem Warszawskim, którego przywódcy wydali miasto na zagładę w chwili, gdy życie było na wyciągnięcie ręki.

Europejska historiografia także ma problem z powstaniem w getcie. Przypomnienie o nim przełamuje ważną tendencję w kształtowaniu naszego doświadczenia przeszłości, która ma ogromny wpływ na teraźniejszość i przyszłość. Od mniej więcej trzech dekad europejska i szerzej zachodnia pamięć ulega istotnym przekształceniom. W okresie powojennym, zdominowanym przez doświadczenia ruchu antyfaszystowskiego, dekolonizacji i rewolucji socjalistycznych, przeszłość jawiła się jako dziedzina transformacji dokonywanej pod wpływem ludowych buntów, rewolucji i oporu. Symptomatyczne, że często twierdzono wówczas, że początkiem II wojny światowej była antyfaszystowska rewolucja w Hiszpanii (1936-39). Od końca lat 70. na fali kryzysu i kontrreformacji neoliberalnej rewolucje i ruchy oddolne znalazły się na cenzurowanym. Zrównano Rewolucję Francuską 1789 r. z Rewolucją Październikową 1917, z Robespierre’a zrobiono wczesną odmianę Stalina, a ze Stalina bliźniaka Hitlera. Między komunizmem a nazizmem postawiono znak równości sugerując, że ten pierwszy był nawet gorszy. W tej nowej konfiguracji ideologicznej socjalizm, antyfaszyzm, rewolucja, ruch robotniczy czy antykolonialny, stały się różnymi wcieleniami tendencji totalitarnej i jako takie straciły atrakcyjność dla historyków. Wzrosła natomiast rola ofiar przemocy. To oczywiście bardzo dobrze, ale kontekst w jakim odbywa się przywracanie pamięci o ofiarach wskazuje, że nie jest to niestety proces niewinny. Ma swoją cenę. Wpisuje się bowiem w zwrot konserwatywny w historiografii i żywiącą się nim prawicową politykę historyczną.

Konserwatywna wizja historii jest podejrzliwa wobec wszelkich prób naprawy świata, zrównuje je wspólnym oskarżeniem o przyczynianie się do cierpień większych niż te, przeciw którym występują. Stąd też wynika jej osobliwy egalitaryzm biernych ofiar. Cierpienia żydowskich kobiet palonych w piecach Auschwitz są stawiane na równi z cierpieniami niemieckich kobiet gwałconych przez czerwonoarmistów na ulicach zdobytego Berlina. Bycie tylko ofiarą zasypuje przepaść między agresorem i zaatakowanym, okupantem i okupowanym, Leningradem a Dreznem.

Głównym tematem historiografii II wojny światowej przestała być walka z reżimami faszystowskimi rozpoczęta w Barcelonie i Madrycie w 1936 r. Rosła natomiast rola Zagłady. Jak zauważył francusko-włoski badacz nazizmu Enzo Traverso odbywało się to także kosztem pamięci o oporze żydowskich bojowników w gettach Europy, „zupełnie jakby wspomnienie o ofiarach nie mogło współistnieć ze wspomnieniem o ich walkach" [1]. Pamięć o Zagładzie kształtuje się w kontekście, w którym drobiazgowa rekonstrukcja kolejnych etapów ostatecznego rozwiązania pozostawiła europejskim Żydom rolę skrajnie uprzedmiotowionych ofiar.

Tymczasem powstanie w getcie przywróciło Żydom historyczną podmiotowość w chwili, gdy podjęto próbę wywłaszczenia ich z wszelkiej podmiotowości. Nie chodzi zresztą tylko o Żydów. Bojownicy getta nie walczyli w imię narodu, religii, dyscypliny wojskowej, lojalności partyjnej czy na rozkaz podziemnego państwa. Stawką było ocalenie człowieczeństwa przez stawienie czoła nieludzkiemu systemowi. Ich opór rzucał wyzwanie nazistowskiej władzy i dlatego stanowił model dla antyfaszystowskich ludowych ruchów oporu [2].

Dlatego pamięć o bojownikach getta jest też poważnym wyzwaniem dla ideologii państwowej Izraela. Podważa jedną z najgłębszych legitymizacji agresywnej polityki tego kraju. Bojownicy ŻOB nie uciekli z kraju, nie porzucili swojego języka, by w kolonizowanej Palestynie uczestniczyć w budowie nowego, lepszego narodu, wolnego od rzekomych wad diaspory. Ludzie tacy jak Marek Edelman zadali kłam syjonistycznemu mitowi o tym, że żydowska godność i duma może się odrodzić tylko przez odebranie godności innym. Zryw w getcie pokazał, że można być Żydem-bojownikiem, podmiotem swego losu indywidualnego i zbiorowego, i nie deptać godności Palestyńczyków. Dowodzi, że syjonistyczna alternatywa bycia ofiarą w diasporze, albo okupantem w Palestynie, jest po prostu fałszywa.

Przemysław Wielgosz



[1] Enzo Traverso, „Pamięci Europy", Przegląd Polityczny, 109/110, 2011. Traverso zauważa, że w niektórych krajach koncentracja na ofiarach współistnieje z rehabilitacją faszyzmu (Włochy) czy antysemickiego nacjonalizmu (Polska).

[2] Które w odróżnieniu do państw koalicji antyhitlerowskiej nie walczyły o kolonie i strefy wpływów.


Tekst ukazał się pierwotnie w miesięczniku "Le Monde diplomatique - edycja polska", a jego przedruk na lewica.pl w 2013 r., w 70. rocznicę powstanie w getcie warszawskim














drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Rekrutacja na Podyplomowe Gender Studies IBL PAN - do 19 października!
Warszawa, Pałac Staszica, ul. Nowy Świat 72
do 19 października 2018 roku
Powyborcze reminiscencje czyli quo vadis wrocławska lewico?
Wrocław, ul. Kołłątaja 31
25 października (czwartek), godz. 18.00
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

18 października:

1835 - Urodził się Bolesław Limanowski, nestor polskiego ruchu socjalistycznego, przewodniczący kongresu paryskiego, na którym powołano do życia PPS, zesłaniec syberyjski, senator, doktor honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego.

1920 - Strajk polityczny w Warszawie i Lwowie zorganizowany przez PPS przeciwko ustanowieniu senatu.

1924 - Hjalmar Branting ze Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej został po raz trzeci premierem Szwecji.

1961 - W Turynie została uchwalona Europejska Karta Społeczna.

1981 - Socjaldemokratyczny PASOK wygrał wybory parlamentarne w Grecji, zdobywając 48% głosów.

2007 - Była premier Pakistanu Benazir Bhutto wróciła do kraju po 8 latach wygnania. Tego samego dnia w podwójnym zamachu bombowym na jej konwój zginęło co najmniej 130 osób.


 
Lewica.pl na Facebooku