1 maja - okres błędów i wypaczeń
2011-11-19 20:14:40
Dopiero druga połowa listopada, ale niedawna Kolorowa Niepodległa i Parada Równości w Poznaniu skłoniły mnie do przemyśleń na temat 1 maja.

W zeszłym roku miałem wątpliwą przyjemność uczestniczenia w dwóch konkurencyjnych obchodach Święta Pracy. Ani wiecu, ani marszu nie można zaliczyć do udanych. Tragiczna frekwencja, deszcz i przede wszystkim Jan Paweł II.

A jednak w przestrzeni publicznej jest miejsce na parady równości, na "Kolorową Niepodległą" czy na wszelkiego rodzaju manify. Co więcej, uczestnikami tych demonstracji najczęściej są ci sami ludzie. Nie mogę się nie zgodzić z towarzyszem Bojanem Stanisławskim, który rok temu wygłaszał w OPZZ płomienną mowę o porzuceniu anachronicznych metod świętowania 1 maja. Stuosobowa demonstracja faktycznie może być kompromitacją.

Z drugiej strony można spróbować odkurzyć tradycję i na nowo ją zinterpretować. Tak jak w przypadku innych ulicznych inicjatyw warto zdobyć się na budowę porozumienia, sojuszu wielu organizacji i partii. Nie musimy licytować się na lewicowość, wystarczy przy wódce umówić się na jakiś kompromis. Manifa już dawno wypracowała pewne "reguły" promowania własnych organizacji w przestrzeni marszu. Do samego pochodu dodajmy jeszcze na przykład Tydzień Pracowniczy.

W expose Tusk poinformował społeczeństwo o drastycznych zmianach systemu emerytalnego jakie zamierza wprowadzić jego rząd. Jeśli debata na ten temat będzie toczyła się dalej, istnieje szansa, nieduża, ale zawsze, że premier napełni dla nas balon społecznego wkurwienia. 1 maja 2012 roku będzie idealna okazja, żeby upuścić z niego nieco powietrza. Albo nawet przebić.

10 procent dla Palikota w wyborach to wyraźny sygnał, że tego dnia część jego sporego elektoratu będzie także wkurwiona na wszechobecne wspomnienia o Janie Pawle II ("Fakty" nadawane z Watykanu i te sprawy). Oni także zasługują na możliwość wyjścia na ulicę. Poza tym zaprośmy towarzyszy z Niemiec, pozwólmy ONR zrobić blokadę, niech się chłopaki nacieszą.

W każdym razie czas zakończyć niechlubny okres błędów i wypaczeń przy organizacji 1 maja. Pieprzymy w kółko o tych umowach śmieciowych, więc dogadajmy się w końcu żeby móc z twarzą przeciw nim zaprotestować. Dogadajmy się wszyscy, od SLD, OPZZ i Krytyki, przez KSS, MS, po KPP. Chyba, że lewica nie potrafi działać bez stymulacji ze strony GW i TVN.


poprzedninastępny komentarze