Wojtyła, Orban i Kropiwnicki - święto trzech króli po Polsku.
2012-01-05 13:11:52
Prywatna krucjata byłego prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego doprowadziła do ustanowienia kolejnego dnia wolnego od pracy – Święta Objawienia Pańskiego, nazywanego potocznie Świętem Trzech Króli. Czy pracownikom jest potrzebny kolejny dzień wolny od pracy? Prz obecnym poziomie naruszania fundamentów praw pracowniczych w Polsce jest to minimalna i niezbędna rekompensata. Ale dlaczego musi to być akurat święto katolickie?

Zawsze zadziwiające wydaje się jak lekką ręką konserwatyści odrzucają tysiącletnią historię Polski, gdy tylko widzą możliwość świętowania razem z Kościołem Rzymskokatolickim. Zamiast uczczenia, któregoś z podniosłych wydarzeń z historii, politycy wolą ożywiać martwą tradycję. Orszaki trzech króli? Kolędnicy? Msze? Właściciele pubów i klubów już zacierają ręce. Wydaje się nieodpowiednie tworzenie święta wolnego od pracy, któremu państwo nie potrafi zapewnić należytej oprawy.

Święto Trzech Króli to pierwszy krok do zniesienia Święta Pracy. Od roku Lewiatan prowadzi walkę z kolejnym świętem wolnym od pracy. Wytknięto brak porozumienia ze Stolicą Apostolską co jest niezbędne według konkordatu (sic!), ale Trybunał Konstytucyjny odrzucił skargi z powodu błędów formalnych. Możemy teraz tylko czekać aż związki pracodawców będą sobie chciały odbić straty na Święcie Pracy, którego tradycja jest nagminnie szkalowana. Ze względu na rocznicę pobłogosławienia Karola Wojtyły, pewne środowiska będą zdeterminowane, żeby dzień wolny od pracy 1 maja obronić, ale już jako Święto Jana Pawła II.

Nie śmiejmy się, nie jest to wcale tak nieprawdopodobny scenariusz. Na Węgrzech, największa partia opozycyjna – Partia Socjalistyczna (Magyar Szocialista Párt, MSZP) została uznana w świetle konstytucji za organizację przestępczą. Stwierdzono, że partia jest spadkobierczynią zbrodniczego reżimu komunistycznego i jako organizacja przestępcza powinna ponieść odpowiedzialność za eliminację demokratycznej opozycji i eksterminację narodu węgierskiego. I nie jest ważne, że 95% działaczy rok 1956 widziała tylko na zdjęciach.

Absurd goni absurd, a Warszawa goni Budapeszt. Pamiętajmy o tym wychylając kolejną szklankę podczas Święta Trzech Króli.

poprzedninastępny komentarze