PO co cokolwiek robić dla miasta?
2011-10-04 09:00:56
Już dawno przestało mnie dziwić, że radni PO starają się za wszelką cenę uprzykrzyć życie nie tyle radnym z innych partii, co mieszkańcom Warszawy. Miasto stołeczne jak wisienka na torcie, ma być tylko dekoracją. Można w nim robić wszystko, co się chce, ale nie to, czego miasto faktycznie potrzebuje.

Nadzwyczajną sesję Rady Miasta zwołali radni PiS. Bawi mnie, że PO zrobi wszystko, aby zarówno roszczeniowych wyborców, jak i radnych PiS potraktować jak śmieci. Po co nam niższe opłaty za żłobki, możliwość wykupienia gruntów pod własnym domem, czy referendum w sprawie prywatyzacji SPEC(ten temat nie miał być poruszony na wczorajszej sesji, ale 25.08.11). Wyborcy nie mają prawa głosu, gdy już wybiorą idiotów do Rady Miasta.

Moje gorzkie słowa płyną prosto z serca. Naiwność wyborców PO mnie przeraża. Co do tej pory PO nam zaoferowało? Prywatyzację ważnych z punktu widzenia gospodarki przedsiębiorstw, odpłatność drugiego kierunku studiów(nawet tych dziennych, państwowych!), rozwalenie systemu stypendialnego i wiele innych kwiatków... PiS nie jest lepszy. Szkoda, że w Polsce wielu ludzi nadal boi się zagłosować na lewicę, ze względu na prywatne animozje czy niespełnione ambicje.

Ludzie, głosujcie z głową.
Note by Eric Lee
2008-08-16 16:26:33
On May Day this year in Iran, two brave women - Sousan Razani and Shiva Kheirabadi - participated in open celebrations of the international workers' holiday.

The regime considers this to be a crime and the women were arrested.

They have just been sentenced to 15 lashes apiece, as well as four months in prison.

They're not alone. In a new and ferocious wave of repression directed against worker activists, a Kurdish teacher (Farzad Kamangar) has been sentenced to death. Three men (Abdullah Khani, Seyed Qaleb Hosseini, and Khaled Hosseini) have been sentenced to 120 lashes between them, as well as prison sentences. Afshin Shams has been arrested and awaits trial.

Meanwhile, Mansour Osanloo, leader of the Tehran bus workers, has languished in jail since July 2007.

Enough is enough.

The Iranian regime must now receive a loud and clear message from the international labour movement that we have not forgotten our sisters and brothers in Iran. Thousands of us must raise our voices.

You can help send that message by going to LabourStart's new campaign page here:

http://www.labourstart.org/iran


Eric Lee
Nowa wojna
2008-08-08 17:36:15
Konflikty pojawiają się w ostatnim czasie jak grzyby po deszczu. Gorzej z ich zakończeniem... Kryzys gospodarczy zawsze niesie za sobą czas niepokojów społecznych, rozruchów, głodu, nędzy i ogólnie pojętego chaosu.

Kryzys w Stanach trwa w najlepsze. Steki tysięcy ludzi zostało bez dachów nad głową mimo iż kilkadziesiąt tysięcy domów stoi pustych. Tak właśnie wygląda kryzys na rynku kredytów hipotecznych. Jaki pomysł na załagodzenie sytuacji ma rząd USA? Wyburzyć "niepotrzebne" domy...

Jednak nie o USA miał być dzisiejszy wpis. Rzecz o Osetii Południowej. Tyle słyszy się o tym, jak to Osetia Północna chce uwolnić się od Rosji, jak im tam źle... Zdecydowanie rzadziej można usłyszeć o pragnącej przyłączyć się do terytorium Federacji Rosyjskiej maleńkiej krainy w sąsiedztwie Gruzji zwanej Osetią Południową.

To właśnie terytorium Osetii Płd. zostało niedawno ostrzelane przez gruzińskie rakiety. W odwecie Rosja zbombardowała Terytorium Gruzji. Czyżby rząd Gruzji nie spodziewał się takiego rozwoju sytuacji, a może to zaplanowany i konsekwetnie realizowany plan kolejnego konfliktu zbrojnego?

A ucierpią, jak zwykle, cywile...
"Życie jest piękne"
2008-08-04 21:06:09
Jak napisał w swym testamencie Lew Dawidowicz.

Kongres IMT się skończył, a ja wróciłam do Polski naładowana pozytywną energią i entuzjastycznym podejściem do pracy. Komuniści to cudowni ludzie. ;-)

Nie chcę tracić czasu na dyskusję poprzez komentarze- bynajmniej nie przez lekceważący stosunek do komentujących moje wpisy internautów, ale przez brak czasu ogólnie. Dyskusja sama się nakręca, a ja nie zamierzam dolewać oliwy do ognia.

Dyskryminacja, o której pisałam wcześniej istnieje w Polsce i dotyka większość kobiet. Są to głupkowate reklamy, czy teksty wypowiedziane przez zakomplesionych facetów szukających kompensacji swoich braków poprzez upokarzanie słabszych. Dyskryminacja to także ekonomiczny szklany sufit, to ataki na kobiety, które coś osiągnęły. Dobrym przykładem jest zamach na Naomi Klein, czy Benazir Bhutto. Oczywiście na lewicowych działaczy-mężczyzn też były zamachy, ale dwa wspomniane powyżej miały drugie dno. Atak na Bhutto był próbą zaknięcia drogi do rewolucji społecznej i obyczajowej w Pakistanie. To był znak sprzeciwu elit rządzących wobec obecności kobiet w polityce, na uniwersytetach, prowadzących samochody.

Niby powinnam stawić czoło "zwykłemu" polskiemu chamstwu, ale gdy jest to niewybredna zaczepka grupy facetów na ulicy, to wolę podkulić ogon i przyspieszyć kroku. To samo w pracy. Nie zamierzam wdawać się w długie spory, psuć atmosfery w pracy i usłyszeć od szefa, że nie pasuję do ekipy. Niesprawiedliwe? Taki jest patriarchat, taki jest kapitalim. Upokarza ludzi i tylko obalenie tego chorego systemu może zmienić tę sytuację. Poza tym na ataki typu teksty "obrońców męskiej czci" o tym, że np. kobiety prowokują do gwałtu czy chcą być molestowane, po prostu nie mam siły odpowiadać. Kompletna strata czasu. To kwestia moralna. Tutaj tylko ostre prawo karne może podziałać. W Polsce jednak ofiara gwałtu wciąż jest "winna" a gwałciciel biednym chłopcem skazanym na 2 lata. A dlaczego nie 20? W końcu odebrał kobiecie to co najcenniejsze, jej godność. O tym niewiele się mówi, ale ofiary gwałtów w większości przypadków nie podejmują walki. Znałam dziewczynę, która rzuciła się pod pociąg z tego powodu... Nie doczekała procesu. A w miasteczku mówiło się, że... zabiła się z miłości!!!

Co do rzewności mojego poprzedniego wpisu- to nie załamywanie rąk, ale zwracanie uwagi na pewne nieodpowiednie zachowania. Pisząc, że mężczyźni mogą tego nie zrozumieć miałam na myśli tylko mizoginów, dla których to feministki upokarzają mężczyzn, bo np. idą na Manifę. Słowo feminizm jest dla wielu ludzi alergenem, ja nie zamierzam go unikać, dalej będę mówić o tym, co jest złe. Walka trwa.
Kilka uwag a propos równości płci
2008-07-20 22:33:57
Cokolwiek by nie mówić- kobietom odbiera się głos. Mężczyźni dosłownie zakrzykują mówiące koleżanki, czy chamsko udają, że nie słyszą, iż kobieta zaczęła mówić i wcinają się w rozmowę.

Cokolwiek by nie mówić, kobiety są dyskryminowane w pracy. Pomimo tego, że teoretycznie wszyscy są równi i mają równe szanse awans częściej dostają mężczyźni. Kwestia, która mnie osobiście najbardziej dotyka dotyczy ubioru. Nie mam prawa ubrać się tak, jak mi wygodnie, bo zaraz ktoś zagwiżdże, czy wtrąci uwagę nieprzystającą w pracy.

Oczywiście nie liczę na to, że kometujący moje wpisy mężczyźni cokolwiek zrozumieją. Pewnie jak zwykle coś sobie ubzdurała ta femisiksa.
To jeszcze marksizm czy już feminizm?
2008-07-15 23:46:03
Czasem zdarza mi się zajrzeć na Feminotekę, feministyczny portal, który bardzo cenię i za każdym razem znajduję tam informacje przyprawiające mnie o palpitacje serca czy szeroki uśmiech. To tam po raz pierwszy przeczytałam o losie słynnej już czternastolatki z Lublina, tam dowiedziałam się o sprawie Alicji Tysiąc. I o obu „naszych” wygranych. Jako osoba lewicowa jestem czuła na ludzką krzywdę i niezależnie od tego, czy jest to prześladowany związkowiec czy obrzucana obelgami była pełnomocnik ds. Równego Statusu, widzę niesprawiedliwość i mam wewnętrzną potrzebę walki z nią.

Jestem marksistką. Jestem feministką. Niemożliwe? A jednak. Uczestniczenie w masowych demonstracjach pracowniczych czy znacznie mniejszych, antywojennych, daje mi taką samą satysfakcję, jak pójście na Marsz Równości albo Manifę. Według mnie w lewicowym ruchu nie ma miejsca na szowinistów, homofobów, antysemitów czy pro-liferów. Znam jednak rzeczywistość i wiem, że wiele takich osób znajduje się w organizacjach „radykalnej” lewicy. Warto jednak zastanowić się, co wyznacza ów „radykalizm”. Fakt, że pięć osób pójdzie na demo i zedrze gardła rzucając prymitywne hasła w stylu „rząd na bruk, bruk na rząd”, czy faktyczne lewicowe działanie? A może wystarczą same poglądy i pisanie różnych bzdur na setkach głupkowatych internetowych forów? Odpowiedź na to pytanie jest znacznie prostsza niż można pomyśleć. Otóż… radykalnie lewicowym jest działanie w organizacjach masowych, jakie by one nie były. Cóż z tego, że obrazimy się na SLD czy jakiś związek zawodowy? Czy przyniesie nam to jakieś korzyści? A może obali kapitalizm? Tylko masy mogą zmieniać rzeczywistość. I o tym trzeba pamiętać.

Daleko mi do centrolewicowego spojrzenia na gospodarkę. Nie ma tu miejsca na kompromisy z wolnym rynkiem, które prowadzą jedynie do rozkładu tkanki społecznej, do wykluczenia coraz większej liczby osób „nieprzystosowanych”. Jedynie racjonalne zagospodarowanie zasobów będących w posiadaniu państwa daje możliwość wprowadzenia prawdziwego dobrobytu i dostatku w społeczeństwie. Nie mam tu bynajmniej na myśli dobrobytu, który oglądamy w telewizji osiągalnego jedynie dla najbogatszych. Mówię o egalitaryzmie. Równości. Dobrobyt i równość? Czy to możliwe? Owszem. Potrzeba tylko mądrych przedstawicieli społeczeństwa i masowego ruchu, który swoim działaniem zmieni zastaną rzeczywistość. Doskonałym przykładem takiego działania jest Wenezuela. Tam ludzie wyciągani są ze skrajnej nędzy dzięki współpracy całej lokalnej społeczności. Budują domy dla siebie i sąsiadów, otwierają stołówki, szkoły, przejmują fabryki, które pod rządami pracowników prosperują lepiej niż w prywatnych rękach, a związkowcy śmieją się w twarz liberalnym ekonomistom krzyczącym „to niemożliwe!”. Trzymam kciuki za boliwariańską rewolucję, bo Wenezuelczycy mają jeszcze sporo do zrobienia.

Podziwiam wenezuelskich rewolucjonistów za to, że pomimo licznych zamachów ze strony USA i kapitalistów(jak choćby pucz z 2002 roku czy zawieszenie produkcji żywności) nie ugięli się w swych staraniach i dalej walczą o lepszy świat. Ktoś kiedyś zarzucił mi, że jestem komunistką. Z szerokim uśmiechem odpowiedziałam „oczywiście”(co jest z resztą zgodne z prawdą) i nie wdawałam się w dalszą dyskusję, ponieważ nie można dojść do porozumienia z ludźmi o odmiennej moralności. Jak wiadomo nie od dziś, moralność jest kwestią klasową. „Nie przekonam kogoś, kto uważa wyzysk za słuszny, że jest inaczej” jak mawia jeden z moich przyjaciół. Co jednak zrobić w sytuacji, gdy naprzeciw mnie siedzi towarzysz, który obrzuca mnie "obelgą" 'feministka'? Nasze poglądy są teoretycznie takie same, jednak problem tkwi słowie „feminizm”. Czy w ogóle słowo to może kogoś obrażać? Nie rozumiem całego sporu na lewicy polskiej i międzynarodowej o to nieszczęsne słowo na F.

Odbyłam setki dyskusji z ludźmi z prawa i lewa. Z moimi wrogami i przyjaciółmi. Z towarzyszami i zwykłymi znajomymi. Temat ten powraca jak bumerang. Dla tych z prawa mogę być sobie lewicowa, cóż, "każdy w młodości ma prawo do błędów", jak mawiają, ale feministka? „Po co Ci to?” i w tym miejscu następuje monolog ze strony mojego rozmówcy, o tym, jakie to te feministki nie są. Że nie golą nóg. Że to lesbijki. Że nienawidzą mężczyzn. Zawsze staram się spokojnie odpowiadać na każdy atak, ale ile można? Ludzka cierpliwość ma swoje granice. Wydawać by się mogło, że na lewicy powinno być lepiej, że walka z uciskiem dotyczy wszystkich. Nic bardziej mylnego. Z lewej strony nie raz słyszałam o tym, że feministki to liberałki, reformistki, że feminizm powstał, by rozbić ruch robotniczy. W tym miejscu zwykle opadają mi ręce, a oczy nabiegają łzami. Czy ja wyglądam na żądną robotniczej krwi kolaborantkę? Kiedy jednak mówię dokładnie, na czym „mój feminizm”(o czym napiszę przy najbliższej okazji) polega słyszę zwykle odpowiedź: „to przecież marksizm”. Właśnie. A w czym marksizm przeszkadza feminizmowi? W czym feminizm przeszkadza marksizmowi?

Nie chcę siać defetyzmu i żalić się, jaka to dzisiejsza lewica jest zła. Nie jest. Można znaleźć wielu wartościowych ludzi, otwartych na inne poglądy, kolor skóry, wyznanie bądź jego brak, płeć, podejście do kwestii genderowych… Szkoda tylko, że w lewicowych organizacjach i ruchach najgłośniej krzyczą Ci, którzy do powiedzenia nie mają zupełnie nic.

Jestem dumna ze swoich poglądów, uważam, że inny świat jest możliwy i trzeba o niego walczyć. Jedynie silny ruch lewicowy jest w stanie obalić ten system i nie wyobrażam sobie, żeby zabrakło w nim miejsca dla feministek.
Koszmar w majestacie prawa
2008-06-07 19:54:53
A właściwie to wbrew prawu.

Czymże zasłużyła sobie czternastolatka na taką gehennę? Czy to może ona sama sobie dziecko zrobiła? Albo sama się zgłwałciła? A może jak "wszystkie bezwstydne kobiety" prowokowała gwałciciela? Nie sądzę.

W Polsce ofiarę gwałtu wciąż traktuje się jak osobę trendowatą. Większość gwałtów nie jest zgłaszana na policję, bo kobiety boją się, że sprawca nie zostanie ujęty, a ich środowisko je wyśmieje. Dzieje się tak niestety dość często.

Niejednokrotnie słyszłam i czytałam opinie "prawdziwych Polaków", że kobieta zgwałcona sama jest sobie winna. Że prowokowała. Że zgwałcona to głupia kurwa, bo dała a teraz udaje, że było inaczej. Że prostytutki nie można zgwałcić. Że żony czy dziewczyny nie można zgwałcić, bo facet MA DO NICH PRAWO. Tak, zapewne nabył je razem z prawem do decydowania o ich brzuchu i macierzyństwie.

W jednym z warszawskich gimnazjów była niedawno afera. Wewnętrzna rzecz jasna i nienagłośniona. Bo po co? Po co mówić w mediach o tym, że ksiądz sprawił, iż połowa klasy chodzi teraz do psychologa? A co zrobił ksiądz, który na szczęście wyleciał ze szkoły, ale może "nauczać" w innych placówkach? Otóż zrobił serię lekcji religii z bardzo drastycznymi filmami antyaborcyjnymi i stwierdził, że KOBIETA, NIE MOŻE W WYNIKU GWAŁTU ZAJŚĆ W CIĄŻĘ.
Niby nic. A jednak kłamstwo. Dodał przy tym, że KOBIETY, KTÓRE ZAJDĄ W CIĄŻĘ PO GWAŁCIE MUSIAŁY ODCZUWAĆ PRZYJEMNOŚĆ PODCZAS JEGO TRWANIA.
Psychol!

Takich ludzi trzeba odseparowywać od społeczeństwa, a nie posyłać do szkoły, do dzieci. Dawno temu, kiedy miałam 13 lat, w moim gimnazjum ksiądz też kiedyś powiedział coś w tym stylu. Nikt nie zaprotestował. Byliśmy za młodzi, żeby zrozumieć, jak krzywdzące tezy głosi Kościół poprzez usta tego obleśnego człowieka śliniącego się na widok dziewczynek bez biustu.

Wpis to komentarz do wydarzeń opisanych na naszym portalu przez
Kasię Szumlewicz. News znajduje się tutaj.
O tym, co zdarzyło się w Niemczech słów kilka...
2008-04-13 15:12:11
Przedstawiam tekst autorstwa Wojciecha Figla, który każda lewicowa osoba zainteresowana kwestią pracowniczą przeczytać powinna.

"Strajk pracowników komunikacji miejskiej w Berlinie: kolejny zwiastun przedwiośnia"

11 300 pracowników berlińskiej komunikacji miejskiej przez 12 dni sparaliżowało transport publiczny w całym mieście walcząc o godne płace. Choć strajk został odwołany, Niemcy czeka wkrótce wielka fala protestów społecznych.

Jakiś czas temu przestano mówić o wielkim, kilkumilionowym bezrobociu w Niemczech. Wydawać by się mogło, że sytuacja ekonomiczna w tym najbardziej rozwiniętym i uprzemysłowionym kraju Europy ustabilizowała się. W tezę tę wierzy kanclerz Angela Merkel i jej rząd wielkiej koalicji, którzy wciąż chwalą się spadającym bezrobociem i wysokim wzrostem gospodarczym. Jednak, tak jak na naszym, polskim podwórku, dla milionów pracowników rzeczywistość jest zupełnie inna.


Chcesz dowiedzieć się więcej? Kliknij tu.
Nie płaćmy za operacje ratujące życie kobietom- bo po co?
2008-04-10 23:47:58
Tak tylko można chyba skwitować pomysł, jaki wysunął ostatnio Narodowy Fundusz Zdrowia, choć przyznam, że nie on pierwszy.

W zeszłym roku(czy może nieco wcześniej) ideę ograniczenia liczby porodów dokonywanych przez tzw. "cesarki" postulował któryś z posłów LPR. Motywował on swoją propozycję religijnie, a mianowicie zapisem z Biblii, gdzie "Bóg powiedział", że kobieta rodzić ma w bólach. Dlatego też mamrotał coś o naturalnych porodach bez znieczulenia... Sadysta jeden... Wtedy większość jego kolegów i koleżanek z ław sejmowych popukała się po głowach i puściła słowa posła-ekstremisty mimo uszu.

Dziś, niestety, słów płynących z ust pani rzecznik NFZ mimo uszu puścić nie można... Fundusz ograniczy pieniądze na porody dokonywane za pomocą cesarskiego cięcia. Tłumaczy to oszczędnościami i rzekomym chodzeniem przez lekarzy i pacjentki na łatwiznę. Mają oni, według NFZu, wyłudzać z Funduszu dodatkowe pieniądze dla szpitali poprzez dokonywanie operacji zupełnie niepotrzebnie. Fundusz płaci przecież za cesarkę więcej niż za poród naturalny...

Szkoda słów. Biurokratów z NFZu nie przekonują dane statystyczne pokazujące, że w Polsce dokonuje się mniej więcej tyle samo porodów za pomocą cesarek, co w innych krajach Europy(28-30%). Nie dociera głos lekarzy, którzy mówią, że tego typu biurokratyczne decyzje zaszkodzą zdrowiu pacjentek i ich dzieci.

Nie wiadomo, czy wytyczne, które mają znaleźć się na liście rzeczy uprawniających do operacji cesarskiego cięcia znajdą się np. wady wzroku czy wiek pacjentek. Do tej pory było to przesłanką do zrobienia cesarki, ponieważ ratowało zdrowie kobiet i ich dzieci. Poród naturalny kobiety ok. 40-stego roku życia może być groźny zarówno dla dziecka jak i jego matki, nawet, jeśli wcześniejsze badania nie wykazały zagrożenia ciąży. Czy biurokracji z NFZ nie powinni brać pod uwagę czynnika ludzkiego, który do tej pory, wydaje się, zupełnie pomijają?

Może prezes NFZ i urzędnicy, którzy wymyślają podobne bzdury powinni obciąć sobie parę tysięcy z pensji. Tak, do średniej krajowej.
To dopiero byłyby oszczędności!
Berlin- ciąg dalszy
2008-03-17 20:13:01
Wiadomość z "ostatniej chwili"- dziś w godzinach porannych ruch w mieście został wznowiony. Sytuacja pracowników nie jest jednak klarowna.

Strajk został złagodzony- komunikacja znowu działa. Czy jednak ten akt desperacji pracowników dał do myślenia władzom miasta?

Strajk- jedyny sluszny dialog z pracodawcami
2008-03-16 18:14:53
Na wstepie chce przeprosic za brak polskich znakow, ale znajduje sie wlasnie w Berlinie i niestety nie moge pisac poprawna polszczyzna.

To bedzie krociutka notka o sytuacji w stolicy Niemiec. To piekne i nieco deszczowe w tej chwili miasto przezywa powazny kryzys z powodu strajku pracownikow komunikacji miejskiej. To niesamowite, ile czasu wladze miasta sa w stanie zniesc prawie calkowity paraliz komunikacji miejskiej. Nie jezdza autobusy, tramwaje, metro. Strajku nie podjeli jedynie pracwnicy koleji. Czy mieszkancy Berlina doczekaja sie w tym tygodniu zmiany tej kuriozalnej sytuacji?

5. marca pracownicy berlinskiego transportu miejskiego rozpoczeli strajk. Wladze miasta nie podjely dotad zadnych negocjacji ze zwiazkowcami. To wrecz oburzajace jak potraktowani zostali zarowno pracownicy jak i mieszkancy Belina. Strajk mial zakonczyc sie w zeszly piatek, jednak zostal przedluzony do Wielkanocy. Trzymam kciuki za berlinskich zwiazkowcow, a wladzom miasta zycze wiecej oleju w glowie.

Pozdrowienia z Berlina.
Magia PR-u
2008-02-25 07:56:02
Ażeby zanadto się nie denerwować ograniczyłam ostatnio zdecydowanie oglądanie telewizji czy czytanie newsów w Internecie. Niestety jednak życie proste i przyjemne nie jest, więc chcąc czy nie chcąc i tak dowiaduję się o najnowszych aferach czy odgrzebanych zupełnie starych. Czymże zasłużyliśmy sobie na skoki ciśnienia spowodowane niekompetencją poprzedniej i obecnej ekipy rządzącej?

Luty obfitował w urocze wiadomości o nadużyciach ekipy PiSu. Doszły nas słuchy o dziwnej fali usterek laptopów. Przecież to takie normalne, że komputery czasem chcą popływać! Szkoda, że nikt nie uprzedził pana Ziobro, że jego laptop wody raczej nie lubi.

Nikt też nie uprzedził byłego ministra sprawiedliwości, że ktoś zrobi kontrolę w ministerstwie i ponad pół tysiąca brakujących dokumentów oraz około tysiąc niezewidencjonowanych nie będzie wyglądało dobrze w raporcie. Pytam więc raz jeszcze: za co? Dlaczego na wysokie stanowiska państwowe wciąż wybieramy ludzi niekompetentnych. Ba! Ziobro wciąż cieszy się poważaniem społecznym, choć łamanie prawa w jego przypadku jest aż nader oczywiste.

No i na koniec cud gospodarczy. Wciąż czekamy, Panie Premierze. I patrzymy Panu na ręce. Zakusy na wprowadzenie podatku liniowego i zlikwidowanie bezpłatnych uczelni wyższych(a plotka głosi także, że zniesienie obowiązku szkolnego) to nie postęp, a cofanie się o kilka wieków wstecz. Do czasów, gdy można szlachta miała wykształcenie i możliwości, a ludzie biedni umierali z głodu i wierzyli, że zaćmienie Słońca to kara boska.

Zarówno PiS jak i PO zdają sobie doskonale sprawę z magii PR-u. Jedni i drudzy prześcigają się w wymyślaniu zarzutów wobec siebie nawzajem i pokazywaniu swojej partii z jak najlepszej strony. Tylko ustnie rzecz jasna, bo żadne stanowcze kroki nigdy nie zostały przedsięwzięte, ażeby obietnice spełnić. No, może PiS ma tu "plusa" za zastraszanie społeczeństwa i wmawianie Polakom, że groźba aresztowania, która zawisła dosłownie nad każdym to było państwo prawa. Tak źle i tak niedobrze. Po raz kolejny apeluję więc o stanowczą i konsekwentną pracę u podstaw. To my jesteśmy przyszłością tego kraju i również od nas zależy, czy będzie żyło się lepiej czy nie.

Czas zakasać rękawy i nie tylko informować społeczeństwo o tym, co dla niego bynajmniej dobre nie jest(np. obniżenie podatków dla najbogatszych) a co leży w interesie większości społeczeństwa, ale także wpływać na ludzi wokół siebie, by wszechogarniający marazm społeczny za kilka lat był tylko niemiłym wspomnieniem, a aktywni obywatele broniący swoich praw nie wyjątkiem od reguły, ale regułą.
Polska antyekologiczna
2008-01-21 16:28:17
Polski rząd szykuje się do sprzeciwu wobec unijnej reformy dotyczącej emisji dwutlenku węgla do atmosfery.

W środę Komisja Europejska zamierza przedstawić pakiet pięciu aktów prawnych dotyczących zmian w przepisach o europejskim rynku energii. Przepisy te mają doprowadzić do tego, by w roku 2020 emisja dwutlenku węgla z krajów UE została zmniejszona o 20 procent. W ten sposób Unia chce walczyć ze zmianami klimatu, jednak pomysł ten nie podoba się polskiemu rządowi.

Polscy przedsiębiorcy razem z rządem PO nie zgadzają się na zwiększenie udziału źródeł energii odnawialnej z 7,2 proc. do 15 proc. Wiceminister gospodarki Marcin Korolec powiedział dziennikarzom Gazety Wyborczej, że jest to niemożliwe. Według niego realne jest zwiększenie ekologicznych źródeł energii do 11, góra 13 procent. Nie podał jednak żadnych argumentów przemawiających za antyekologicznym protestem, w który najprawdopodobniej zaangażuje się Polska.

Polski rząd ma zastrzeżenia także do unijnych dopłat do roślin energetycznych i handlu certyfikatami zielonej energii. Według polskiego rządu są one niesprawiedliwie przydzielane, co jest krzywdzące dla biedniejszych krajów(zwłaszcza Polski).

Cóż... Zamiast jak Rejtan leżeć z rozerwaną koszulą na posadzce w Brukseli i blokować unijne plany przeciwdziałania efektowi cieplarnianemu polski rząd powinien zająć się motywowaniem przedsiębiorców do inwestowania w ekologiczne technologie. Korzyści takich zmian widoczne będą dopiero za kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt lat, ale dzięki temu z mapy świata nie będą znikać kolejne wyspy zalewane przez powodzie, a nasze dzieci i wnuki wciąż będą mogły cieszyć się świeżym powietrzem i pięknem przyrody.
Zysk nie jest najważniejszy. Milionów na kontach nie da się zjeść... Inwestujmy w przyszłość zamiast niszczyć naszą planetę.
Równość społeczna a odpowiednio spreparowane informacje
2008-01-17 16:50:44
Czym jest równość społeczna? Myślę, że na to pytanie wcale nie jest łatwo odpowiedzieć. Według mnie równość społeczna to równe szanse, równy start życiowy, likwidacja różnic społecznych i ekonomicznych wśród obywateli z jednoczesnym zachowaniem ich odrębności, poglądów, tradycji itp. Oczywistym jest fakt, że ludzie nie są tacy sami. Zawsze byli i będą odmiennymi, indywidualnymi jednostkami. Nad czym więc się tutaj zastanawiam? Otóż równość społeczna jest sprawiedliwością. To stan, w którym nie istnieje bieda, klasa rządząca czy inne elity. Równość i sprawiedliwość społeczna nie są możliwe w kapitalizmie, który ze swej zasady przeciwstawia bogatych biednym. Wyzysk, jakiego dopuszczają się dzisiejsze elity finansowe na pracownikach to barbarzyństwo w jednej z najgorszych postaci.

W szkole, telewizji, gazetach, internecie, książkach można usłyszeć i przeczytać, że tak właśnie być musi, bo "nieroby" zawsze będą biedni, a przedsiębiorczy i pomysłowi ludzie "przecież sobie poradzą". Jak bardzo krzywdzącym jest ten pogląd widać na przykładzie pracowników supermarketów czy małych, prywatnych firm, którzy za marne grosze pracują po 10 czy nawet 12 godzin dziennie, z kolei po trzy doby bez snu i dłuższego odpoczynku pracują kierowcy łódzkiego pogotowia. Pracują, by przeżyć. By wyżywić swoje rodziny. Mimo to, wcale nie opływają w luksusy. Czy tych ludzi można nazwać "nierobami"? Z pewnością nie.

Wiele mówi się, jaką to propagandę uprawiały władze komunistyczne w Polsce czy innych krajach Bloku Wschodniego. Nie ma sensu temu zaprzeczać, jednak dziwi mnie fakt, że liberalno-katolicka propaganda płynąca do nas ze wszech stron nie oburza prawie nikogo. Co więcej- odnosi ona sukces tym większy, że ludzie biedni, urabiający sobie ręce po łokcie wierzą, że gdyby byli bardziej pracowici czy zdolni, to odnieśliby sukces. Wierzą, że zmniejszenie podatków dla najbogatszych to recepta na powstanie nowych miejsc pracy. To przykre, że dziś wolność słowa ograniczana jest przez "wolny" rynek. Media głównego nurtu nie puszczą żadnego programu, który nie jest zgodny z doktryną wydawcy. Odpowiedni dobór słów sprawia, że informacja ma zupełnie inny wydźwięk w gazecie neoliberalnej, niż np. na lewicowym portalu. Związki zawodowe często przedstawiane są tam jako zło w najczystszej postaci, a wyzyskujący pracowników dyrektorzy kopalni czy firm prywatnych jako niewinni przedsiębiorcy, których nie stać na podwyżki, mimo tego, że firma przynosi rekordowe zyski.

Większość mediów służy kapitalizmowi. Kapitalizm służy tym, którzy mają pieniądze. Rynek nie może być wolny, jeśli wielkie firmy uniemożliwiają rozwój mniejszym. "Wolny rynek" to czysta utopia. Państwo pod żadnym pozorem nie powinno prywatyzować przedsiębiorstw(a czystą abstrakcją jest prywatyzowanie rentownych zakładów). To państwo ma zadbać o swoich obywateli. Niewidzialna ręka wolnego rynku nigdy nikomu jeszcze nie pomogła.
Z jednej wojny na drugą
2008-01-01 20:04:04
Obietnice wyborcze PO o wycofaniu polskich wojsk z Iraku powoli i w bólach stają się rzeczywistością. Większość polskiego społeczeństwa, w różnych sondażach, negatywnie oceniła decyzję o wysłaniu wojsk do Iraku. Respondenci opowiadali się jednocześnie za powrotem polskiego kontyngentu do kraju. Wydaje się, że ta obietnica wyborcza PO nie pozostanie bez pokrycia.

Rząd Platformy nie pozwoli jednak nudzić się polskim żołnierzom w koszarach. Wysyła ich do piekła Czadu. 350 polskich żołnierzy ma zasilić kontyngent UE który wejdzie w skład sił Organizacji Narodów Zjednoczonych. ONZ zdecydowało o wysłaniu do Czadu ponad 26 tysięcy żołnierzy. Unia zdecydowała się wysłać wojska do Czadu, by bronić tam uchodźców z Darfuru.

Czy jednak możliwe jest powstrzymanie wojny, która przelała się już przez granicę? Krwawa wojna domowa między murzyńskimi rebeliantami i Arabami trwa w Darfurze od 2003 roku. Liczne plemiona zaczęły szukać pomocy we Wschodnim Czadzie, który zamieszkują spokrewnione z nimi społeczności. Rząd Darfuru oskarżył Czad o wspieranie rebelii. Czadyjscy Arabowie zachęceni oskarżeniami rządu Darfuru zaczęli najeżdżać i palić murzyńskie wioski. Sytuacja z dnia na dzień jest coraz gorsza. Jak powstrzymać dalszy rozlew krwi?

Jedno jest pewne: trzeba działać na rzecz jak najszybszego zakończenia wojny, która pochłonęła już ponad 250 tysięcy ofiar. Czy jednak obcy żołnierze są w stanie skutecznie powstrzymać masowe mordy dokonywane na darfurskich uchodźcach i czadyjskich plemionach?

Więcej informacji: http://www.darfur.pl
Z wyprzedzeniem
2007-12-26 22:51:08
Życzę Wam, Szanowni Internauci, wszystkiego dobrego w nadchodzącym, nowym roku. Moim najskrytszym marzeniem jest, by 2008 rok przyniósł stabilizację i pokój nie tyle na świecie, co jest raczej mało możliwe w tej chwili, co w naszych sercach i umysłach. Życzę Wam, byście zaprzestali głupich waśni i przyłożyli się do pracy, by budować socjalizm XXI wieku. :-)

Usłyszałam całkiem niedawno słowa, które mnie zaintrygowały i zmusiły do chwili zadumy...
"Kiedy człowiek kurczowo trzyma się przeszłości, każdego dnia po trochu umiera."


Życzę Wam, byście pogodzili się z przeszłością i wolni od dawnych zmartwień, pełni nadziei, budowali swoją przyszłość.
Wieści z Ukrainy
2007-12-24 14:05:08
Około stu aktywistów socjalnych i obywatelskich inicjatyw z różnych części Ukrainy wzięło udział w Konferencji społecznych ruchów Ukrainy, która odbyła się w Kijowie.

W Konferencji udział wzięli także członkowie rosyjskiego społecznego Instytutu "Kolektywne działanie" oraz działacze Komitetu Rosyjskiego forum społecznego.

Spotkanie rozpoczęto poruszeniem problemów powstających w zakładach pracy niezależnych związków zawodowych, reformy Kodeksu prawa pracy i gospodarki mieszkaniami komunalnymi. Dyskutowano także o ruinie państwowego transportu i ochronie środowiska, walce z widmem narastającego rasizmu i przeciwstawieniu się innym dyskryminującym praktykom. Rozmowy nie ograniczały się jedynie do stwierdzenia, że takie problemy istnieją, ale często wychodziły na poziom konkretnych działań i pomysłów efektywnej poprawy sytuacji społecznej i działań w socjalnej i politycznej sferze ukraińskiego społeczeństwa.

Oprócz tego, w ramach konferencji sukcesem zakończyła się prezentacja Andrieja Zdorova "Ukraiński październik", poświęcona tematowi historycznemu- 90-lecia ustanowienia sowieckiej władzy na terytorium Ukrainy.
Prowokacja?
2007-12-22 09:06:18
Raczej "prawda oczywista".
Pozostawiam do przemyślenia wszystkim tym, którzy mają jakieś wątpliwości.

Dramatyczna walka o lepszą przyszłość.
2007-12-21 19:58:24
Od 7 lipca związkowcy fabryki samochodów koncernu FORD we Vsievołożsku(okolice Sankt-Petersburga) walczą o lepsze warunki pracy i godną pensję. 7 lipca 2007 roku przedstawiciele związków zawodowych zasiedli do rozmów z władzami fabryki żądając podwyżek i skrócenia czasu pracy nocą. Rozmowy 7 września zakończyły się fiaskiem. Tego dnia w fabryce rozpoczął się nielegalny strajk. Zakończony został 20. października. Z tym dniem rozpoczął się jednak strajk legalny, w którym udział bierze ponad 700 osób.

Z każdym dniem sytuacja się zmienia. Nie sposób w krótkiej notce opowiedzieć o wszystkim, co działo się w fabryce Forda. Pełniejszy obraz strajku znajdziecie niedługo na socjalizm.org a w tej chwili informacje można odnaleźć na LabourStart w dziale rosyjskim oraz ogólnym. Artykuł na ten temat znajduje się także na stronie In Defence of Marxism.

Rosyjskie strajki w niczym nie przypominają tych, które odbywają się u nas. Tam na porządku dziennym jest to, że ochrona fabryki czy zwykłe zbiry wynajęte przez pracodawcę wpadają z kijami na teren pikiety i masakrują strajkujących. Właśnie dlatego tak ważne jest, by wspomagać strajkujących pracowników rosyjskiej fabryki Forda.

O zmianach w PiSie rysunkowy komentarz
2007-12-01 01:48:02


Autorka uprzejmie informuje, że nic nie ma do niskich mężczyzn. ;-)