Komentarze czytelników portalu lewica.pl Komentarze czytelników portalu lewica.pl

Przejdź do menu

Komentowany tekst

Majmurek: Brzozowski współczesny

Komentarze czytelników

Dodaj komentarz

Oj, Majmurek, Majmurek,

ale z Brzozowskiego to wy niewiele rozumiecie.

autor: Angka Leu, data nadania: 2008-06-28 08:49:53, suma postów tego autora: 3102

Brzozowski widziany z przeciwnej strony

http://konserwatyzm.pl/content/view/3479/111/

autor: Angka Leu, data nadania: 2008-06-28 08:52:23, suma postów tego autora: 3102

Czy

"Stanisław Brzozowski" nie jest czasem pseudonimem Jacka Żakowskiego?

autor: ABCD, data nadania: 2008-06-28 09:57:07, suma postów tego autora: 20871

widziany z drugiej strony

Paszkwil prawactwa najlepszą rekomendacją Brzozowskiego dla lewicy.

autor: Adrem63, data nadania: 2008-06-28 11:20:10, suma postów tego autora: 2300

Adrem,

i co "lewica" wyciąga z Brzozowskiego?
Garść banałów, które można znaleźć w tekstach Żakowskiego, a nawet Szczuki i Środy.

autor: ABCD, data nadania: 2008-06-28 11:37:46, suma postów tego autora: 20871

ABCD

A co miałaby czerpać i skąd twoim zdaniem?

autor: Adrem63, data nadania: 2008-06-28 11:53:36, suma postów tego autora: 2300

A

chociażby krytyczną filozofię kultury, która - mimo upływu 100 lat - pozostaje znacznie ciekawsza niż ekulubracje takich nowolewicowych guru, jak - nie szukając daleko - Zizek.
A że taka filozofia w myśli Brzozowskiego istnieje, łatwo stwierdzić, czytając na przykład Głosy wśród nocy (abstrahując od ich niefortunnego wydawcy).
Drobny przykład. Brzozowski pokazywał, że absurdem jest uważać inteligentów za podmiot aktywności kształtującej i zmieniającej społeczeństwo. Inteligencja bowiem jest wtórna i zależna wobec podstawowych klas i ruchów społecznych.
A tu proszę. Powyżej czytamy, że lewica jest funkcją walki inteligentów z polskością. Jak to skomentować? Zacytujmy Brzozowskiego: "Feldman (taki Zakowski sprzed 100 lat - przyp. ABCD)wsiadł na konika, macha szabelką i galopuje".

autor: ABCD, data nadania: 2008-06-28 12:01:29, suma postów tego autora: 20871

Młot na nacjonalistów?

"Choć Polska jest częścią zjednoczonej Europy, to przy tym ciągle pogrążona jest w martyrologicznych fantazmatach, ucieleśnionych w takich projektach jak Muzeum Powstania Warszawskiego. Tak jak w czasach Brzozowskiego ta wspólnota ma wampiryczny wymiar, wysysa z jednostki jej witalne siły, zamiast ku życiu zwraca się ku głęboko zafałszowanym wyobrażeniom przeszłości. W twórczości Brzozowskiego odnajdujemy poważną refleksję nad tymi wszystkimi problemami (...)"

Zgoda, Brzozowski krytykował polskość słabą i płaczącą nad swoim losem. W imię czego? W imię mieszczańskiej sytości zjednoczonej Europy (która jest, dodajmy, sytością nielicznych)? Wątpliwe. W imię czerwonej Republiki Świata, o którą walczyli komunardzi i rosyjscy rewolucjoniści. Na etapie "Płomieni" - tak. Ale jedną z idei, która wytrzymała uderzenie nietzscheańskiego młota Brzozowskiego był również nacjonalizm. Nie ten mazgajsko-zakompleksiony, martyrologiczny i tanatalny nacjonalizm, zwalający winę za nasze niepowodzenia na zbrodnie Niemców czy Rosjan, ale nacjonalizm silny, witalistyczny oparty o walkę, pracę i pożądanie. Taki kształt nacjonalizmu wyłania się chociażby ze szkicu Brzozowskiego o Maurycym Barresie. Oczywiście, taki nacjonalizm wciąż jeszcze nie istnieje, wciąż przypomina raczej bezkształtny kamień, ale "Ach, ludzie, w kamieniu śpi posąg, posąg nad posągi! Ach, że też spać musi w najtwardszym, najszpetniejszym kamieniu! Ninie szaleje mój młot okrutny przeciw jego więzieniu!" - jak wołał jeden z mistrzów Brzozowskiego.

autor: re_akcja, data nadania: 2008-06-28 12:36:43, suma postów tego autora: 91

Proszę,

reakcja pokazuje, jak z niebanalnie lewicowego punktu widzenia można czytać Brzozowskiego.

autor: ABCD, data nadania: 2008-06-28 12:46:41, suma postów tego autora: 20871

.

Brzozowski był takim polskim Sorelem, nie jest więc dziwne że może stać się inspiracją dla przedstawicieli różnych prądów ideowych. Paradoksalnie to wpływ bergsonowskiego irracjonalizmu i sorelowska teoria mitu doprowadziły Brzozowskiego do afirmowania narodu, a w późniejszym okresie do otworzenia furtki dla religii. Mimo kontrowersji wokół brzozowskiego nie ma zgody na sprowadzanie jego twórczości tylko i wyłącznie do krytyki Sienkiewicza.

jestem ciekawy czy redakcja i sympatycy KP znają ten fragment Legendy młodej polski:

>>>"Uważam rodzinę monogamiczną za jedną z najważniejszych zdobyczy kulturalnych. Głęboko jestem przeświadczony o prawdzie twierdzeń Sorela i Proudhona, że w historii . naprawdę twórczymi stają się tylko te warstwy i grupy, które posiadają stanowczą i silną moralność płciową. Uważam etykę płciową za jedną z najbardziej zasadniczych kwestii życiowych, za punkt, który wymaga niesłychanej oględności: tak łatwo jest tu bezwiednie przyczynić szkody nieobliczalne. Widziałem w ruchu proletariatu warszawskiego i łódzkiego przeciw prostytucji jeden z najtrafniejszych i najszczęśliwszych wyrazów instynktu klasowego, i rzeczą charakterystyczną wydało mi się zgorszenie, jakie wywołał on nie tylko u wulgarnych dekadentów ale i u niektórych zupełnie poważnych przedstawicieli Młodej Polski. Przypomina się powinowactwo, jakie zachodzi zawsze, według Sorela, pomiędzy kulturą miejską, demokracją i prostytucją."

autor: LO, data nadania: 2008-06-28 13:21:05, suma postów tego autora: 142

..

Przepis na dobry artykul:
1) wygrzebac jakas nieco zapomniana postac lewicowa
2) wybrac pare jej zdan z kontekstu
3) skonfrontowac z rzadami PiSu
4) et voila!

autor: wojtas, data nadania: 2008-06-28 13:28:35, suma postów tego autora: 4863

Pytanie:

czy Majmurek opisałby "zalety" Brzozowskiego, gdyby wznowieniem jego książek nie zajęła się salonowo-modnisiowa "Krytyka Polityczna"? Bardzo wątpię. Złośliwie dodam, że nasza gazeta przypomniała Brzozowskiego w styczniu 2007 r. Tym się różni samodzielność intelektualna od dreptania śladami Sierakowskiego.

autor: Durango 95, data nadania: 2008-06-28 14:35:07, suma postów tego autora: 3848

Dwie uwagi

1. Gdy Sierakowski wydaje Brzozowskiego, czy kogokolwiek innego, to udaje się mu na ogół zrobić z tego wydarzenie, o którym debatują wszyscy, od Adama Wielomskiego, po Wyborczą.:) Wy nie macie takich zdolności promocyjnych i jak Wy coś przypomnicie, to nie ma to żadnego echa, tkwi sobie w Waszej niszy i nie roznosi się na całość debaty publicznej.
2. Re-akcja, zgoda, na późnym etapie Brzozowski przechodzi na pozycje nacjonalistyczne, jego krytyka narodu polskiego, jego tanatycznego wymiaru w wielu miejscach pokrywa się z tym co pisał w tym samym mniej więcej czasie Dmowski. Podobnie jak dla młodego Dmowskiego, Brzozowski za wzór Polakom stawiał imperialistyczną Anglię. Brzozowski jest myślicielem wieloznacznym, z jego myśli mogą czerpać najróżniejsze środowiska, to jest w nim ciekawe. W Brzozowskim ciekawy jest dla mnie właśnie pewien model myślenia o Polsce, sposób stawiania pytań, nie szukam w nim żadnych konkretnych recept politycznych. Warto czytać nawet myślicieli z pozoru zupełnie odległych, pokazuje to choćby lewicowa lektura Schmitta przez Balibara, Agambena, czy Mouffe.

autor: Tulse Luper, data nadania: 2008-06-28 15:05:15, suma postów tego autora: 110

Alez oczywiście,

że Sierakowskiego chętnie promują piewcy kapitalizmu i neoliberalizmu, a nas nie chcą promować, a wręcz robią nam antyreklamę. Nie widzę jednak powodów do wstydu z tego powodu. Tym bardziej, że ci, którzy lubią się grzać w blasku popularności Sierakowskiego i podpierać nim, sami są znacznie większą niszą niż my, a do popularności Sierakowskiego nie dołożyli nic, bo nic nie potrafią. Więc mój drogi, zamiast podpierać się dokonaniami KP, powiedz lepiej nam o swoich własnych.

Ale nawet nie w tym rzecz, bo to nie są wyścigi konne. Rzecz w tym, że my nie potrzebujemy Sierakowskiego do "odkrycia" Brzozowskiego, zaś Majmurek i spółka są intelektualnymi niewolnikami, czy raczej kukiełkami Sławusia. Jak Sierakowski "odkryje" Żiżka, to Majmurki piszczą z zachwytów nad Żiżkiem. Jak Sierakowski "odkryje" Brzozowskiego, to zachwycacie się Brzozowskim. Jak środowisko KP "odkryło" dla lewicy Schmitta, to Majmurki też piszczą, że Schmitta "warto wykorzystać", choć ich starsi koledzy jeszcze z 5 lat temu piszczeli, owszem, ale z oburzenia, że ktoś mógłby w ogóle czytać tego strasznego faszystę. I to w tym wszystkim jest najbardziej żenujące.

autor: Durango 95, data nadania: 2008-06-28 15:33:59, suma postów tego autora: 3848

Tulse,

nie w takim znowu późnym okresie zaczął Brzozowski przejawiać skłonności nacjonalistyczne, bo już od 1907 r. Natomiast pod koniec życia nawrócił się na katolicyzm.
I może jeszcze jeden link na temat Brzozowskiego (tym razem nie "prawacki") http://www.instytut_brzozowskiego.republika.pl/Nacjonalizm%20proletariacki%20S.%20Brzozowskiego.htm

autor: Angka Leu, data nadania: 2008-06-28 15:47:05, suma postów tego autora: 3102

HAHAHA

teraz dopiero zwróciłem na to uwagę:

>>>"...ziemiaństwo jako kategorię ekonomiczną zlikwidował PRL."

Jak PRL mógł zlikwidować ziemiaństwo jako kategorie? Mi sie zawsze wydawało że PRL zlikwidował ziemiaństwo jako cześć klasy drobnych właścicieli ziemskich wyróżniającej się charakterystyczną specyfiką kulturową. To tak jakbyśmy powiedzieli że człowiek swoją praktyczną działalnością zlikwidował gołębia wędrownego jako kategorie systematyczną. Jest to oczywistą nieprawdą. Mimo wytrzebienia wszystkich osobników nadal istnieje kategoria gołębia wędrownego bo był to rzeczywiście osobny gatunek gołębia. Zlikwidowanie kategorii gołębia wędrownego polegałoby na przytoczeniu dowodów na to że niebył to odmienny gatunek gołębia, tak jak zlikwidowanie ziemiaństwa jako kategorii ekonomicznej polegałoby na przedstawieniu dowodów na bezcelowość odróżniania go jako osobnej części składowej klasy drobnych właścicieli ziemskich.

Nauka operująca kategoriami, zajmuje się badaniem również i przeszłości więc wymarcie gołębia wędrownego i zlikwidowanie ziemiaństwa nie dowodzi nieprawdziwości tych kategorii i nie oznacza że nauka automatycznie przestaje nimi operować. W innym wypadku niemożliwe stałoby się w ogóle badanie przeszłości! Mamy tu do czynienia z typowym postmodernistycznym zabiegiem polegającym na mieszaniu faktów z wiedza o faktach.

Nie wiem czy jest to lapsus czy świadome zamierzenie ale wynika z tego jak mocno postmodernistyczny idealizm subiektywny jest zakorzeniony w świadomości niektórych lewicowców.

autor: LO, data nadania: 2008-06-28 16:42:20, suma postów tego autora: 142

Tulse Luper,

rzecz w tym, że wy w ogóle nie uczestniczycie w debacie publicznej. Przez wiele lat cała wasza taktyka polegała na wydawaniu raz do roku - czy nawet jeszcze rzadziej - pisemka, którego jedynym walorem było to, że dawał tam teksty dziennikarz Gazety Wyborczej, Wojciech Orliński.
Potem z tego zrezygnowaliście, bo - ku waszemu zdziwieniu - nikt tych elukubracji i tak nie zauważał.
Wobec tego, w swojej niszy basujecie teraz Krytyce politycznej. Nie przeszkadza wam, że w tym pismie nie chce się was ani nawet waszych poglądów. Kiedy wy tkwicie w antyklerykalizmie rodem z najbardziej prymitywnego i wylgarnego Oświecenia, w KP lansuje się "myśl postsekularną".
A ile macie do powiedzenia od siebie, świadczą wasze teksty. Takie, jak twój o Brzozowskim.

autor: ABCD, data nadania: 2008-06-28 19:49:07, suma postów tego autora: 20871

Żebyśmy się dobrze zrozumieli:

ja jestem za jak najszerszym popularyzowaniem Brzozowskiego - także przez "Krytykę Polityczną" i Majmurka. Ludzie zaczną go czytać a niektórzy będą wyciągać wnioski. Niekoniecznie takie jakie chcieliby widzieć Sierakowski z Majmurkiem. :)

autor: Angka Leu, data nadania: 2008-06-28 22:28:41, suma postów tego autora: 3102

Angka Leu,

pełna zgoda. Edycja Brzozowskiego to najlepsza rzecz, jaką KP dotychczas zrobiła. Cieszmy się, że i Majmurek przykłada rękę do zbożnego dzieła. Gdyby jeszcze miał więcej talentu...

autor: Durango 95, data nadania: 2008-06-28 22:50:44, suma postów tego autora: 3848

Brzozowski

Odchodził długo od marksizmu na rzecz jakiejś przyszłej wizji solidarności tego samego narodu, już nie zważając na kontekst klasowy, mający wymierny wpływ na kształtowanie się relacji również w tym samym narodzie.
KP i Obywatel kłócą się natomiast oto kto lepiej odczytał zamierzenia Brzozowskiego, traktując jego twórczość z jak największą powagą byleby prawica nie skarała krytyką za śmielszą próbę podważenia stosunków pracy w kapitalizmie.

autor: Paweł Marels Lencki, data nadania: 2008-06-28 23:58:38, suma postów tego autora: 333

O polityce seksualnej Brzozowskiego

Bardzo ciekawy ten cytat, który przytoczyłeś L.O. Warto przypomnieć, że Brzozowski nie był bynajmniej jakimś pruderyjnym dewotem. W szkicu "Kryzys w literaturze rosyjskiej" podkreślał, że dla rozwoju jednostki i narodu potrzebna jest wola "(...) intensywnego a czystego, niezatruwającego wybrykami histerii życia płciowego." Nie jestem specjalistą od Brzozowskiego, ale myślę, że wyczułby on "zepsute powietrze" zarówno w rozedrganym i (jak wskazywał współczesny Brzozowskiemu, Wasilij Rozanow)w gruncie rzeczy antyseksualnym erotyzmie moderny jak i w "kapłańskiej", niezdrowej fascynacji grzechem cielesnym.

Brzozowski jest (moim zdaniem) jednym z nielicznych prawdziwych materialistów w polskiej historii intelektualnej. Nie bał się mówić, jak ważne jest "niskie życie, którym świadomość nasza gardzi." Można tu wyczuć zarówno inspirację Nietzschem (który mówił o potrzebie słuchania "wielkiego rozumu ciała") jak i Mickiewiczem i Towiańskim, którzy, za saint-simonistami głosili potrzebę "rehabilitacji ciała" i wniesienia do zbyt spirytualistycznej tradycji europejskiej pierwiastka cielesnego, charakterystycznego dla religii żydowskiej. Brzozowski bardzo ciekawie pisze o tym w "Płomieniach": wkładając słowa o zwyrodnieniu ducha, który neguje ciało i o zwyrodnieniu ciała, które neguje ucha w usta polskiego zesłańca na Syberii, ucznia towiańczyków. Taka materialistyczna postawa ma doniosłe konsekwencje polityczne. Mickiewicz, już po odcięciu się od nazbyt histerycznego i spirytualistycznego Towiańskiego, po wkroczeniu na drogę rewolucji, podczas organizowania legionu we Włoszech wołał: "Trzeba nam, przyjaciele, na ziemię iść" (cytuję z pamięci, więc może brzmiało to trochę inaczej). Nie ma to oczywiście nic wspólnego z materializmem wulgarnym. Nie musi też iść w parze z atakiem na religię. Wszak jedno z najważniejszych zdań, powtarzanych codziennie przez miliony chrześcijan, brzmi "Oto ciało moje".

autor: re_akcja, data nadania: 2008-06-29 01:36:46, suma postów tego autora: 91

PML,

było jeszcze inaczej. Otóż Brzozowski wprawdzie stał się nacjonalistą ale nie solidarystą! Dla niego naród był tożsamy z (polską) klasą robotniczą. Wyjaśnia to Suchodolski w linkowanym przeze mnie tekście.
Przy okazji kolejny link do tekstu o Brzozowskim http://www.obywatel.org.pl/index.php?module=subjects&func=viewpage&pageid=1087 ;)

autor: Angka Leu, data nadania: 2008-06-29 10:04:09, suma postów tego autora: 3102

re_akcja,

faktycznie, w myśli Brzozowskiego mamy dwa równoległe, a raczej przeplatające się wątki:
- pełne wyzwolenie popędów spod władzy kultury (w tym zwłaszcza moralności)
- wyrażenie się energii popędów w nowym wzorze kultury, który nie będzie już jej ograniczać ani tłumić
W Głosach wśród nocy, ideał ten został określony jako "pogodzenie Chrystusa z Arystofanesem".
A w Pamiętniku mowa o tym, że "Chrystus musi stać się swobodą całego człowieka... we wszystkich aspiracjach jego niewyczerpanej natury".

autor: ABCD, data nadania: 2008-06-29 10:25:51, suma postów tego autora: 20871

Koncepcja klasowa

Rozumiem ze tzw. lewicowcy czujący się przegrani w starciu z przeciwnikami z prawicy sięgają po wszelkie jej świętości tradycji kulturowych by poczuć się "wiarygodnymi" w jej oczach.
Otóż już Marks dowodził że proletariat dopiero faktycznie dostąpi zaszczytu unarodowienia gdy wyzwoli się z pod ucisku kapitalistycznego, gdy stanie się sędzię w procesie politycznym burżuazji.
Tzw. lewica w Polsce, zupełnie jak Żiżek natomiast dostrzega że rzeczywiście podziały narodowe się jeszcze bardziej wzmacniają, urastają w siłę instytucje państwa w wymiarze represyjnym, lecz nie wyciąga z tego konsekwencji i postępuje tak jak jej kapitał i reakcja zagra czyli stara się już teraz unarodowić proletariat choć ten został już dzięki burżuazji wynarodowiony i stał się tylko zwykłym ponadnarodowym narzędziem produkcji.
Nie chce tzw. lewica upodmiotowić proletariat poprzez wskazanie silnego klasowego punktu odniesienia lecz z powodu braku siły argumentów wykorzystuje kulturowe a nawet nacjonalistyczne odniesienia na temat proletariatu.
Sama koncepcja narodu już jako całości złożonej z różnych klas społecznych jest fatalna ponieważ przyjmując że klasa panująca, stanowiąca wcześniej o jakiejś przemianie wewnątrz narodowej, przemianie ekonomicznej teraz narzuca klasie robotniczej wzorce kulturowe i historyczne racje swojego panowania.
Jeżeli klasa robotnicza ma dokonać wyzwolenia z pod jarzma panowania klasy kapitalistów musi ona stać się inną kulturą, aktualnie nienarodową lecz klasową ponieważ jest ona wyłącznie produktem kapitalistycznych przeobrażeń, który dopiero na drodze pracy rewolucyjnej może się ukonstytuować.
Brzozowski bez wątpienia miał pewne zasługi w popularyzacji marksizmu ale odszedł na rzecz nacjonalizmu co podoba się nawet bardziej tzw. lewicy niż to że wcześniej Brzozowski faktycznie piętnował drobnomieszczańską kulturę z pozycji obrońcy klasy robotniczej.

autor: Paweł Marels Lencki, data nadania: 2008-06-29 20:43:59, suma postów tego autora: 333

Paweł,

Brzozowski piętnował też dogmatycznych obrońców i przywódców klasy robotniczej.

autor: ABCD, data nadania: 2008-06-29 22:56:08, suma postów tego autora: 20871

:)

Lencki: "Sama koncepcja narodu już jako całości złożonej z różnych klas społecznych jest fatalna".
Lenin: "Jeśli powiemy, że nie uznamy żadnego narodu fińskiego, a tylko masy pracujące, będzie to największe głupstwo. Nie uznawać rzeczywistości nie można: ona sama zmusi nas do uznania jej".

autor: Angka Leu, data nadania: 2008-06-29 23:25:19, suma postów tego autora: 3102

?

"Jeżeli klasa robotnicza ma dokonać wyzwolenia z pod jarzma panowania klasy kapitalistów musi ona stać się inną kulturą, aktualnie nienarodową lecz klasową"
A w jakim języku będzie tworzona ta klasowa kultura?

autor: Angka Leu, data nadania: 2008-06-29 23:26:43, suma postów tego autora: 3102

Angka Leu

Przypominam że proletariat polski żyje w warunkach państwa burżuazyjno-demokratycznego.

autor: Paweł Marels Lencki, data nadania: 2008-06-29 23:49:32, suma postów tego autora: 333

PML

Proste pytanie: czy taki Marks utozsamial sie z narodem niemieckim? Czy przypadkiem nie popieral napastniczej wojny Prus na Danie?
Czy przypadkiem nie popieral walki Wegier, czy Polakow o niepodleglosc (prowadzacej przedciez do panstwa burzuazyjnego a nie proletariackiego)

autor: wojtas, data nadania: 2008-06-30 09:27:35, suma postów tego autora: 4863

Rewolucja proletariacka

Marks i Engels uważali iż tylko polski proletariat jest w stanie zmobilizować się do korzystnego działania na rzecz sprawy polskiej.
Ani polskiej szlachty ani polskiej burżuazji na żaden zryw stać nie było według Marksa i Engelsa.
O braku zdolności do mobilizacji na rzecz walki o niepodległość burżuazji wracała też później w swoich rozważaniach Róża Luksemburg.
Czy Róża wstępując do SDKPiL, partii która w swojej nazwie podkreślała pewien wątek bytu wasalnego względem carskiej Rosji w którym żyli Polacy jest zdrajczynią?
Obaj też (Marks i Engels) widzieli słabość ruchu rewolucyjnego w Rosji, jego rozbijanie przez rząd carski.
Nie mogli oni przewidzieć że to właśnie Rosja stanie się w przyszłości areną walk ruchu robotniczego z własnym ciemiężcą rządowym i kapitalistycznym.
Ich pozytywne nastawienie do sprawy polskiej wynikało z szacunku dla walk Polaków w różnych powstaniach i rewolucjach, w całym świecie wtedy gdy Polska była tylko kolonią innych mocarstw.
Na dodatek Marks wierzył że polski proletariat będący podwójnie ciemiężony, w sposób administracyjny i ekonomiczny może dzięki przewrotowi rozbić potęgę wielkich mocarstw w tym Prus, Rosji i Austrii.
Okazało się iż to jednak rosyjski ruch robotniczy, głęboko zrewolucjonizowany podołał zadaniu rewolucji przy sprzyjających ku temu okolicznościach.
Zbiegło to się nawet z poglądem wysuwanym przez Różę Luksemburg z SDKPiL która widziała szansę dla wyzwolenia socjalnego proletariatu z pod jarzma ucisku kapitalistycznego w rewolucji w państwach które naród polski już wcześniej wchłonęły.
Marks z Engelsem przewidywali iż proletariat polski będzie mógł dokonać rewolucji socjalnej co zaowocowało by jego ukonstytuowaniem w czym praktycznie wyrażało się stanowisko przeciwników "fraków" z PPS-Lewicy.
Czemu Marks i Engels zawsze mówili o społeczeństwie kapitalistycznym czy komunistycznym a nie o narodzie kapitalistycznym lub komunistycznym?
Ponieważ dostrzegali oni międzynarodowe powiązania jakie występują w kapitalizmie. Rozważali oni natomiast głównie kwestię państwowości poprzez uwarunkowania historyczne i czasy w których im przyszło żyć.

Jednakże lewica w Polsce powinna się zastanowić i zanalizować problemy współczesnej Polski przez pryzmat jej silnej państwowości administracyjnej, silnego aparatu represji, militarnej ofensywy dotykającej takie kraje jak Irak, Afganistan czy Liban co związane jest z odbywającą się kontrrewolucją kapitalistyczną od prawie że dwudziestu lat.
Polskie władze, polscy urzędnicy to dobrowolni wasale polityki kapitalistów godzący się na wszelkie jej przejawy, w tym także kapitalistyczną grabież wojenną gdyż uzyskują z tego tytułu profity.
To właśnie służebnicy kapitalistycznej wierchuszki próbują jako drobnomieszczanie, duża burżuazja i ich aparat rządowy, oderwać klasę robotniczą od zasadniczej, najważniejszej kwestii dla tej klasy czyli kwestii socjalnej, klasowej.
Te polskie władze, wyżsi rangą urzędnicy państwowi, ta polska rzekomo inteligencja która całkowicie jest zmanierowana mitomanią narodową i podkreślaniem wspaniałości nowej rzeczywistości kapitalistycznej, reakcyjni księża dokonali już interpretacji dosłownej narodu przez wciągnięcie równego narodu polskiego innym narodom w sensie stworzenia w Polsce fundamentów burżuazyjnej demokracji w rywalizacje z innymi podmiotami kapitalistycznymi na rynkach światowych.

autor: Paweł Marels Lencki, data nadania: 2008-06-30 19:42:05, suma postów tego autora: 333

Pawle

Napisałeś (słusznie zresztą), że "Polskie władze, polscy urzędnicy to dobrowolni wasale polityki kapitalistów (...)". Czy nie sądzisz, że polscy politycy są również dobrowolnymi wasalami USA? I że, mimo uzyskania niepodległości, wciąż nie jesteśmy suwerenni i znajdujemy się w sytuacji parakolonialnej? Czy nie wydaje ci się również, że przy rosnącej niechęci polskiego społeczeństwa do USA (wystarczy porównać obecne wyniki sondaży na ten temat z wynikami sprzed kilku lat) wyeksponowanie tego motywu mogłoby raczej wzmocnić niż osłabić lewicę?

Wspomniałeś PPS i SDKPiL. Jedno pytanie - która partia cieszyła się większym poparciem polskiego proletariatu? Czy nie miał racji Gomułka (abstrahując od wszystkich jego wad i zbrodni), gdy zarzucał SDKPiL "abstrakcyjny rewolucjonizm" i niedocenianie kwestii narodowościowej?

autor: re_akcja, data nadania: 2008-06-30 22:03:47, suma postów tego autora: 91

o antykolonializmie

Jeszcze jedno. Należy się może z mojej strony wyjaśnienie w sprawie tego "witalistycznego i silnego projektu polskości", który dostrzegam,au Brzozowskiego. W moim odczytaniu nie ma on nic wspólnego z imperializmem, choć oczywiście może się weń osunąć.

Jeśli można wyjaśnić rzecz przez analogię - to, co cenne w nietzscheańskim projekcie silnej jednostki też nie ma dla mnie nic wspólnego z egoizmem , polityką nagiej siły itd. Właśnie silna, wyzwolona jednostka jest jedyną podstawą silnej i wolnej wspólnoty ("kolektywistycznym" krytykom "indywidualizmu" przypominam, że już młody Marks ostrzegał przed "przeciwstawianiem abstrakcyjnego kolektywu abstrakcyjnej jednostce"). Jednostka ta (jak prorokował Marcuse) będzie na tyle silna, że nie będzie musiała zniżać się do egoizmu i walki.

Podobnie mogłaby wyglądać rzecz z narodem. Naród pewny swojej tożsamości nie reaguje histerycznie i agresywnie na każdą próbę krytyki. Nie musi też dowodzić swojej wyższości poprzez poniżanie innych. Wręcz przeciwnie, angażuje się krytyczny agon z samym sobą, bo to co go nie zabije, to go wzmocni.

Podobny projekt afirmacji tych elementów polskości, które przeszły próbę ognia krytyki, przedstawia Gombrowicz. Wspaniale streszcza go Dariusz Gawin w artykule "Gombrowicz - wychowawca Polaków" dostępnym pod tym adresem - www.gombrowicz-drama.art.pl/docs/d_gawin.pdf (z góry zaznaczam, że polityczne sympatie D. Gawina są mi zupełnie obce).

Dorzucić można kolejny element łączący Gombro i Brzozowskiego. Gombrowicz uważał, że Polaków trzeba "zeuropeizować ale zarazem wyzyskać siły polskości by ją Europie przeciwstawić. Brzozowski z kolei pisał: "w jak fatalnym stanie znajduje się polskość. (...) wykorzystać wszystkie dostępne narzędzia mogące służyć jej wzmocnieniu. Nawet te, które w zachodnim centrum modernizacji zostały pomyślane jako swoje polityczne przeciwieństwa". Nie popadają oni ani w postawę "parafiańszczyzny osiadłej" ani "latawczej". Ten "antykolonialny" rys ich twórczości, jest moim zdaniem, również czymś bezwzględnie odważnym i wartościowym.

autor: re_akcja, data nadania: 2008-06-30 22:59:52, suma postów tego autora: 91

PML

tradycyjnie piszesz dyrdymaly sciagniete z jakis podrecznikow z ktorymi dyskutowac nie sposob.
Ale zadam Ci jedno pytanie - czy Marks i Engels w ciagu swojego zycia mieli (uzywajac twoich okreslen) z polskim narodem "komunistycznym" czy "kapitalistycznym"? Z niemieckim narodem "komunistycznym" czy kapitalistycznym"?

autor: wojtas, data nadania: 2008-07-02 18:01:17, suma postów tego autora: 4863

Dodaj komentarz