USA od dekad, a nawet dłużej, jest imperium globalnym/regionalnym, roszczącym sobie prawo do "rozstawiania innych po kątach", wyzyskiwania terytoriów zależnych, a jednocześnie przybierania pozy "wybawiciela świata". Podobnie było w strukturach NATO pod przewodnictwem USA. Trump - wraz ze swoim zapleczem politycznym i biznesowo-miliarderskim - reprezentuje jednak wyjątkowo bezczelną i prostacką wersję amerykańskiego imperializmu i neokolonializmu. Nie jest tak, że wszyscy jego poprzednicy byli wspaniali, a on jeden nagle zaprzepaścił dorobek "wuja Sama". To po prostu degeneracja (albo pokazanie prawdziwej twarzy) czegoś co tkwi w elitach amerykańskich od dawna - pogardy dla świata i chęci trzymania go "w garści", w każdym możliwym sensie. Oczywiście nie dotyczy to całego społeczeństwa amerykańskiego, ale większości jego sfer rządzących (polityczno-biznesowych).
Dotychczas polskie ugrupowania polityczne padały "na kolana" przed prezydentami USA - nieważne czy republikańskimi, jak np. Bush, czy demokratycznymi, jak Obama czy Biden. Włącznie z polską pseudolewicą post-PZPR-owską. Dobrze, że przynajmniej tym razem ktoś się ocknął (jakkolwiek w atmosferze ogólnego przyzwolenia i zmęczenia bufonadą Trumpa i trumpistów). Trump nie ma w sobie za krzty dyplomatyczności, trudno więc oczekiwać, że wszyscy na świecie będą się z nim obchodzić jak "jajkiem", kiedy bliżej mu raczej do "słonia w składzie porcelany". I w tym sensie słowa Czarzastego były potrzebne. Oby nie podzielił teraz losu Maduro ;-).
O ile pierwsza kadencja prezydencka Trumpa była jeszcze mimo wszystko bardziej wyważona, także w sferze polityki międzynarodowej, o tyle teraz amerykańscy, prymitywni imperialiści i miliarderzy doradzili mi politykę ekspansji ekonomicznej, werbalne i w pewnym stopniu także militarnej. Co innego obiecywał także przed ostatnimi wyborami (zasadę nieingerencji w wydarzenia wewnętrzne innych państw), a co innego robi. Jest to po prostu ordynarna manifestacja tej samej choroby imperializmu, która rozwija się w Stanach od dawna.
Marszałek nie ma uprawnień do reprezentowania swoich prywatnych poglądów jako poglądów parlamentu czy Polski. Należało przegłosować odpowiednią uchwałę.
w ogole obrazic Trumpa?