Ciszewski: Walka z widmem

[2007-06-24 14:42:38]

Specyfiką polskiej debaty politycznej jest fakt, że najgorętsze spory wywołuje w niej coś, co tak naprawdę nie istnieje. IV RP, bo o nią chodzi, okazała się jedynie sloganem ugrupowania braci Kaczyńskich i jest niczym więcej niż III RP z nowymi władzami. Określenie "IV RP" nie jest więc nazwą nowego układu politycznego czy systemu rządów, bo taki wcale nie powstał, a jedynie określeniem umownym.

Hasło budowy IV RP pojawiło się w kampanii wyborczej PiS jako element odróżniający to ugrupowanie od pozostałych partii chcących jedynie status quo. Było świetnym zabiegiem socjotechnicznym, obliczonym na pozyskanie poparcia wszystkich domagających się zmian. Dziś aby to poparcie utrzymać rząd musi podtrzymywać mit odnowionej Rzeczpospolitej, tymczasem praktyka pokazuje że tak naprawdę niewiele się zmieniło. Ta niewygodna prawda nie chce jednak dotrzeć ani do straszącej "kaczyzmem" opozycji, ani "walczącej z układem" koalicji. Złudzenie istnienia IV RP jest obustronnie korzystne.

Demokracja w opałach

Naczelnym argumentem przeciwników rządów PiS jest twierdzenie jakoby zagrażały one demokracji. Ukuty przez koncesjonowaną radykałkę SLD Joannę Senyszyn termin "kaczyzm" z założenia miał przypominać faszyzm, czyli coś jednoznacznie kojarzącego się z bandytyzmem rządzących. Częste jest obecnie przeciwstawianie "autorytarnych" rządów PiS-LPR-Samoobrony czasom złotej wolności w III RP. Jest to nic innego jak propagandowa manipulacja. W swoim autorytaryzmie PiS nie jest wcale nowatorski. Praktycznie wszystkie jego działania mają swoje źródło w tak idealizowanych czasach poprzednich koalicji.

Przykładów jest ogromnie dużo, więc wystarczy podać kilka najbardziej skrajnych. Gdy w Poznaniu rozbity został przez policję wiec równości "demokraci" zakrzyknęli że oto straszy się ludzi o niewygodnych poglądach i utrudnia wyrażanie sprzeciwu. Tymczasem to w roku 2004, czyli za czasów "złotej wolności" III RP miał miejsce najbardziej skrajny pokaz siły wobec osób niewygodnych dla władz. Podczas antyszczytu Europejskiego Forum Ekonomicznego w Warszawie policja pukała do drzwi większości mieszkańców centrum miasta i próbowała bez nakazów wchodzić do mieszkań, aby zadawać pytania o liczbę członków rodziny czy planowane na czas forum przyjazdy gości. Gdy dzisiaj Ryszard Kalisz broni demokracji czy pamięta, że gdy był Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji do Warszawy sprowadzono około 10 tys. Policjantów wspartych przez samochody pancerne? Czy pamięta jak władze walczyły aby zakazać demonstracji alterglobalistów?

Również ci, którzy dziś płaczą nad losem Barbary Blidy, która zastrzeliła się podczas rewizji ABW, powinni przypomnieć sobie rok 2004. Kiedy wówczas ABW wzywało działaczy lewicowych na rozmowy i próbowało werbować wśród nich informatorów jakoś nie było słychać protestów. Podobnie, gdy policja przeszukiwała mieszkania organizatorów antyszczytu. Pamięć polityków opozycji jest również zawodna jeśli chodzi o prawo. Dzisiaj często narzekają na politycznie motywowane działania policji, zapominając, że to parlament poprzedniej kadencji głosami PO, SLD i późniejszych działaczy SdPl uchwalił ustawę o policji pozwalającą tak naprawdę na używanie jej do rozgrywek politycznych, a nawet ułatwiającej wyprowadzenie na ulice wojska.

Także cała logika "wojny z terroryzmem" czyli podsłuchiwanie rozmów telefonicznych czy przechowywanie prywatnych e-maili obywateli, została odziedziczona przez PiS po poprzednikach. Jednym z pracujących nad ustawą pozwalającą na przechowywanie informacji był przecież polityk UP - Marek Pol.

Jedyne co się zmieniło i co najprawdopodobniej przyczyniło się do "demokratycznej" histerii jest zastosowanie przez PiS autorytarnych metod w rozgrywkach między układami politycznym. Dotąd panowało niepisane porozumienie, że różne frakcje atakują się wprawdzie, ale zastraszać, podsłuchiwać i zatrzymywać można jedynie "groźnych" radykałów - anarchistów, alterglobalistów czy radykalnych lewicowców. Ugrupowanie braci Kaczyńskich ten konsensus złamało i to, a nie brak demokracji, boli obecną opozycję z PO i LiD.

Polityczne chamstwo

Może skoro demokrację rozmontowywano już w III RP, to wyróżnikiem IV RP jest chamstwo i agresja jej przedstawicieli. Tym razem również pudło. Chamstwo oraz buta polskich elit politycznych to tak naprawdę nic nowego. Od czasu transformacji systematycznie stawały się one coraz bardziej zadufane w sobie i wierzyły w swoją wyjątkowość, mając resztę społeczeństwa w pogardzie.

Najbardziej znane wyskoki obecnych obrońców III RP to między innymi większość wypowiedzi Lecha Wałęsy z czasów jego prezydentury. Ten obecny "demokrata" w pewnym momencie dawał wręcz do zrozumienia, że jeśli sejm i rząd nie będą działać po jego myśli to jest gotów użyć wobec nich nawet siły. Kolejny pokaz chamstwa zaprezentował Aleksander Kwaśniewski, słaniając się podczas oficjalnej wizyty w Charkowie z powodu "kontuzji golenia". O ile jednak te przypadki są znane, o tyle jest wiele innych obciążających również polityków uważanych za symbol kulturowej przewagi opozycji na "chamami" z IV RP.

Symbol "demokratów" Bronisław Geremek, po wyborze Lecha Wałęsy na prezydenta stwierdził, że "Polacy nie dorośli do demokracji". W podobnym tonie wypowiadał się, gdy do parlamentu dostała się Samoobrona. Władysław Frasyniuk mówił natomiast, że opowiada się za "biciem po mordzie" nastawionych roszczeniowo chamów - w domyśle protestujących górników i rolników. Także przedstawiciele PO przy okazji protestów górniczych określali zdesperowanych ludzi walczących o prawo do godnego życia mianem "agresywnej tłuszczy".

Skłócenie z sąsiadami

Polityka zagraniczna nigdy nie była silną stroną władz Polski toteż oskarżenie PiS o psucie stosunków z sąsiadami jest stosunkowo łatwe do udowodnienia. Ciągłe pobrzękiwanie szabelką jest aż nadto widoczne. Tylko, czy jest ono czymś nowym? Zdecydowanie nie! Proamerykański kurs polityki, który musiał doprowadzić do konfliktu z Europą Zachodnią i Wschodem, był dogmatem podtrzymywanym przez wszystkie kolejne rządy. W sferze polityki międzynarodowej "IV RP" nie jest nawet modyfikacją, a jedynie kontynuacją III RP.

Najdalej w wasaliźmie wobec USA poszedł przecież rząd Leszka Millera. To on zadecydował o wysłaniu wojsk do Iraku i Afganistanu. Kaczyńscy po prostu tą politykę tworzenia lotniskowca USS Poland kontynuują. Zresztą najlepiej postawę "demokratycznej" opozycji obrazuje tu fakt, że broniła ona nawet zdymisjonowanego przez Kaczyńskich ministra obrony narodowej - Radka Sikorskiego. Ten najbardziej chyba prowojenny polityk został uznany za kompetentnego i wartościowego nie przez kogo innego jak liderów Lewicy i Demokratów.

Podobnie z polityką wschodnią, której tak naprawdę nigdy nie było. Warto pamiętać że to "lewicowy" Aleksander Kwaśniewski wspierał, wraz z Lechem Wałęsą "pomarańczową rewolucję" na Ukrainie, finansowaną przez USA, czyli brał udział we wtrącaniu się w wewnętrzne sprawy innego kraju. Podobnie cała "lewica" z SLD, SdPl oraz neoliberałowie z PO i ówczesnej UW usiłowali, na szczęście bez powodzenia, rozpętać w Polsce pomarańczową histerię.

Trudno wobec tego dziwić się, że na Ukrainie Polska nie cieszy się wielką sympatią, zwłaszcza teraz, gdy różni rodzimi politycy beztrosko mówią, przez nikogo nie proszeni, że mogą być rozjemcami w tamtejszym konflikcie. Ciekawe jak zareagowano by w Polsce gdyby niemieccy politycy zaoferowali np. prowadzenie mediacji między PiS a opozycją.

Tak samo podczas kryzysu w Estonii związanego z usunięciem pomnika żołnierzy radzieckich obrońca III RP Ryszard Kalisz z SLD zgodnym chórem razem z przedstawicielami PiS twierdził, że "wszyscy powinniśmy być Estończykami", nie zaprzątając sobie nawet głowy szerszą analizą protestów mieszkających w tym kraju Rosjan. Okazuje się więc, że przepisywanie historii, uznawane za jedną z cech IV RP już nie razi opozycji, gdy ma miejsce w innych krajach.

Klerykalizm

Może więc wyróżnikiem IV RP jest klerykalizm? W opozycyjnej mitologii III RP była przecież krajem świeckim, w którym respektowano zasadę równości wyznań. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze nie zrobiono na przykład nic, aby wyprowadzić religię ze szkół. Ten temat pojawiał się tylko w wypowiedziach niektórych SLDowskich "radykałów". Nigdy nie został jednak potraktowany poważnie. Po drugie wszyscy szefowie rządów III RP prześcigali się w deklaracjach poparcia dla hierarchii Kościoła katolickiego. Leszek Miller w bardzo niejasnych okolicznościach spotkał się nawet z antysemitą i prawicowym ekstremistą prałatem Henrykiem Jankowskim. Również broniący obecnie demokracji były prezydent Aleksander Kwaśniewski nie stronił od ostentacyjnego demonstrowania religijności, co zakrawało na schizofrenie, ponieważ wcześniej twierdził, że jest niewierzący. Ukuto nawet na niego określenie "niewierzący – praktykujący".

Podobna demonstracyjna religijność panuje także w głównej partii polityczne opozycji - Platformie Obywatelskiej. Wielu jej polityków ze Stefanem Niesiołowskim wywodzi się bowiem z klerykalnego i skrajnie prawicowego ZChN. To Niesiołowski ma na swoim koncie wypowiedzi chwalące np. generała Franco za współpracę z Kościołem katolickim. PiS i jego sojusznicy nie wymyślili więc na polu połączenia polityki i religii nic nowego.

Do czego potrzebne są złudzenia?

Skąd taka popularność stworzonego przez PiS złudzenia? Odpowiedź jest prosta. Kieruje ono dyskusję polityczną na bardzo korzystne dla obu stron - rządowej i opozycyjnej, tory. W obliczu "zagrożenia demokracji" nie czas przecież n szukanie źródeł wciąż wysokiego bezrobocia czy zastanawianie się jak skutecznie chronić prawa pracownicze. Obrońcom i przeciwnikom IV RP nie w głowach takie błahostki jak na przykład opracowanie programów budownictwa mieszkaniowego, należy przecież "walczyć z układem" lub "bronić wolności". Co więcej obie strony nie muszą się nawet specjalnie wysilać przy pisaniu programów politycznych.

Obowiązkiem wszystkich trzeźwo myślących środowisk prospołecznych jest w takiej sytuacji powiedzenie wyraźnie - dość! Nie będziemy bawić się w tą polityczną grę, ponieważ donikąd ona nie prowadzi. Pokazuje jedynie zakłamanie wszystkich głównych ugrupowań. Zarówno III RP, jak i jej nowa odmiana są zdecydowanie wrogie wobec zwykłego człowieka, dlatego obu trzeba się zdecydowanie przeciwstawić.

Piotr Ciszewski



drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki

Więcej ogłoszeń...


7 grudnia:

1921 - USA: Działacze anarchistyczni Nicola Sacco i Bartolomeo Vanzetti skazani na śmierć za rzekome zabójstwo.

1924 - W Lizbonie urodził się Mario Soares, polityk Portugalskiej Partii Socjalistycznej. W latach 1976-78 oraz 1983-85 obejmował urząd Premiera Rządu Portugalii, a w latach 1986-1996 prezydent Portugalii (dwie kadencje).

1928 - W East Oak Lane koło Filadelfii urodził się Noam Chomsky, współtwórca (wraz z Zelligiem Harrisem) gramatyki transformacyjno-generatywnej, lewicowy myśliciel, krytyk imperializmu.

1935 - III Kongres Stronnictwa Ludowego; postulaty wywłaszczenia majątków obszarniczych bez odszkodowania.

1990 - W Monachium zmarł na AIDS Horst Bienek, niemiecki pisarz, publicysta, tłumacz, reżyser filmowy, uczeń B. Brechta, więzień łagrów.

2002 - Demokratyczną Partię Lewicy utworzyli w Kutnie przedstawiciele lewicowych komitetów lokalnych, które powstały przed wyborami samorządowymi w tym samym roku na skutek konfliktów w Sojuszu Lewicy Demokratycznej


?
Lewica.pl na Facebooku