Ciszewski: Potwierdzenie obaw

[2007-08-07 15:05:51]

Z zasady staram się nie wchodzić w długie polemiki, które zwykle uważam za bezproduktywne. Czuję się jednak wywołany do odpowiedzi przez Adama Zbigniewa Gusiewa z Ruchu Odbudowy Gospodarczej im. E. Gierka i jego tekst "Pokongresowe remanenty" będący odpowiedzią na moje wcześniejsze wątpliwości co do sensowności oraz ideowości Kongresu Porozumienia Lewicy. Jego reakcja jest według mnie paradoksalnie potwierdzeniem krytyki tego przedsięwzięcia.

Przyznanie się do klęski?

Przeprowadzający "pokongresowe remanenty" już na początku uznaje - Kongres Porozumienia Lewicy był sukcesem ponieważ osiągnięto konsensus. Nie dodaje, że był to martwy konsensus, polegający na przedstawieniu przez każdą grupę stanowiska i przejścia nad tym do porządku dziennego nie spierając się zbytnio ideologicznie. Oczywiście w efekcie czym innym był Kongres dla działaczy PPP, czym innym dla ROG oraz "lewego" skrzydła SLD. Żaden spójny przekaz się nie pojawił, bo przy takich sprzecznościach po prostu nie mógł. Zakłóciłby przecież nadrzędny według Gusiewa cel, czyli "konsensus".

Autor "remanentu" twierdzi kategorycznie - nie stało się nic, co udowadniałoby moją tezę o nijakości czy klęsce przedsięwzięcia. Muszę mu przyznać rację w tym, że rzeczywiście nic się nie stało. Właśnie to świadczy jednak o bezproduktywności Kongresu. Skoro osiągnięto porozumienie to chyba wypadałoby zaangażować się w różnorodne działania. Tematów na lewicowe kampanie nie brakuje. Tymczasem miało miejsce jedynie powołanie wspólnego zespołu programowego i kolejne dyskusje.

Jeśli pan Gusiew uważa, że dyskusjami można trafić do 60% Polaków nie uczestniczących w wyborach to życzę mu powodzenia. Moim zdaniem jest to tylko powielanie odgórnego stylu myślenia głównych graczy politycznych wierzących w przyciągnięcie społeczeństwa szyldami nazwami i medialnym przedstawieniem jakie wokół siebie robią. Nawet część środowisk chcących budować lewicę ma trudności z dostrzeżeniem, że nie może to być skutecznie zrobione na drodze klasycznej polityki z ramami wyznaczanymi przez media i elity, dla których nic poza grą o władzę nie istnieje. Jest to swoisty, zabójczy dla wszelkich sił chcących być naprawdę prospołecznymi, redukcjonizm.

Po pierwsze praktyka

Następnie "remanent" skupia się na zagadnieniu wiedzy. Kongres Lewicy widzi więc podobno "zagrożenie w braku wiedzy, a zatem kompetencji do przeprowadzenia społecznie oczekiwanych przemian". Trudno się nie zgodzić. W związku ze wspomnianymi przeze mnie ograniczeniami postrzegania przez niektóre środowiska lewicowe przyznaję pełną rację. Wieczni teoretycy i partyjni aparatczycy nie mają przecież odpowiedniej wiedzy praktycznej o potrzebach osób biednych czy wykluczonych. Nie zdobywa się jej ani na zebraniach, ani na uniwersytetach, ale poprzez pracę z konkretnymi ludźmi. Bez niej najlepsze przygotowanie naukowe jest niewiele warte bo rzeczywistość szybko potrafi je bardzo boleśnie zweryfikować.

Pan Gusiew zarzuca mi jakobym nie zrozumiał wypowiedzi lidera ROG, prof. Pawła Bożyka. Otóż o ile cenię prof. Bożyka jako naukowca i krytyka neoliberalizmu, o tyle proponowane przez niego rozwiązania ekonomiczne, czyli przywołana społeczna gospodarka rynkowa oraz keynesizm wydają mi się niedostateczne. Ograniczanie dyskusji tylko do tych rozwiązań jest więc jej zubożeniem i tak naprawdę kapitulacją przed neoliberalną prawicą, która jest przecież gotowa czasem zgodzić się na ustępstwa aby zaraz potem jeszcze bardziej zaatakować. Zresztą zaproponowane rozwiązania reform systemu też są bardzo ogólnikowe. Przypominam, że podobnymi hasłami szermowało swego czasu SLD, co sam pan Gusiew przyznaje.

Wbrew temu co pisze autor remanentu zrozumiałem też intencje polityczne prof. Bożyka i ROG. Chodzi tu bowiem o zbudowaniu centrolewicowej socjaldemokracji, która przejęłaby schedę po centrowym SLD. Anegdotycznie można określić to jako tworzenie środowiska "na lewo od SLD", ale trudno już uznać je za ideową lewicę. Zresztą pan Gusiew sam pospieszył z wyjaśnieniami. Otóż według niego walkę z kapitalizmem, "przypominamy - proponowały partie leninowskie, natomiast socjaldemokracja europejska ponad 100 lat temu przeszła na pozycje zwane przez leninowców "oportunistycznymi" lub "rewizjonistycznymi".

Abstrahując już od braków autora tego stwierdzenia w znajomości historii ruchu robotniczego, wyraźnie pokazuje ono jego postrzeganie lewicowości. Śpieszę wytłumaczyć - lewica nie dzieli się na "poważnych" socjaldemokratów i antykapitalistów, którzy są "leninowcami". Skoro pisze się o wiedzy i kompetencji warto zauważyć, że podziały na lewicy są o wiele bardziej skomplikowane, a nie każdy antykapitalista to zafascynowany ZSRR leninowiec. Od działacza lewicy wypada w tej mierze wymagać więcej inteligencji niż np. od Rafała Ziemkiewicza czy innych prawicowych publicystów.

Konstytucja - świstek papieru

Według pana Gusiewa z debaty w sprawie tworzenia nowego lewicowego środowiska nikogo nie wykluczono. Nie widzi on też nic złego w ciągłym powoływaniu się na społeczną gospodarkę rynkową, zapisanej w konstytucji. Czepiam się więc podobno Kongresu jedynie ze względu na młody wiek, ponieważ nie pamiętam dysputy nad wpisaniem tego przełomowego terminu w ustawie zasadniczej.

Zacznijmy od tego, że dyskusję pamiętam i nie bardzo rozumiem dlaczego miałaby ona być przełomowa dla lewicy. Tak naprawdę bez względu na to co w niej zapisano konstytucja okazała się świstkiem papieru, którego można bezkarnie nieprzestrzegać lub dowolnie interpretować, zwłaszcza w kwestiach społecznych. Nie widzę więc powodów do zachwytów nad ową broszurką.

Poza tym wypominanie dyskutantowi młodego wieku oraz przemawianie z pozycji znawcy też jakoś do kanonu lewicowości nie należy. Już George Orwell w "W hołdzie Katalonii" pisał o partyjnych profesorach chcących uczyć wszystkich czym jest lewicowość. Radzę sięgnąć po te wciąż aktualne cytaty sprzed 70 lat. Rozumiem jednak, że według pewnej grupy działaczy na lewicy poważni są tylko ci, którzy działali jeszcze w czasach PRL. Na tej podstawie w niektórych środowiskach można by wręcz wyznaczyć hierarchię. Ci, którzy w PRL byli zbyt młodzi mogliby zostać co najwyżej starszymi teczkowymi sztabowymi. Posuwając się w przeszłość mielibyśmy natomiast młodszych działaczy, starszych działaczy, naddziałaczy, a pamiętający wczesnego Gierka i zaczynający wówczas karierę polityczną byliby na przykład marszałkami polnymi. W ten sposób każdy znałby swoje miejsce, a wyskoki takie jak mój tekst w sprawie Kongresu Lewicy nie mogłyby mieć więcej miejsca. Taki nowoczesny "koszarowy socjalizm" z PRL w tle, w którym nie ma "herezji" na temat ubecji i wszyscy bronią donosicieli, aby nie być posadzonymi o podejmowanie prawicowej retoryki.

Alternatywa

Pan Gusiew zarzuca mi że nie przedstawiłem alternatywy dla koncepcji prezentowanych przez ROG. Trudno byłoby to zrobić w krótkim tekście polemicznym. Mogę jedynie zwrócić uwagę na przykład na koncepcję ekonomii uczestniczącej Michael'a Alberta i Robina Hahnel'a. Jest ona w Polsce raczej nieznana, ale skoro tak cenimy wiedzę o gospodarce, to warto choćby zapoznać się z pracami tych ekonomistów. Oczywiście "poważni" socjaldemokraci powiedzą zaraz: "przecież to się nie sprawdziło". Po pierwsze na skalę lokalną w pewnych miejscach takich jak meksykański stan Chiapas czy argentyńskie fabryki przejęte przez robotników sprawdza się, choć nie bez problemów, od lat. Po drugie gdzie bylibyśmy dzisiaj, gdyby w czasach monarchii środowiska uważające się za postępowe stwierdziły, że zerwanie z feudalizmem to utopia? Cała historia jest pasmem zmian, które nigdy wcześniej nie były wprowadzane.

Koncepcja "końca historii" i bezapelacyjnego tryumfu kapitalizmu w świetle ostatnich wydarzeń okazała się absurdem. Warto więc aby lewica była otwarta na nowe radykalne pomysły, również w dziedzinie ekonomii. Klasyczna ekonomia nie jest przecież żadnym niepodważalnym prawem natury. Trudno jednak debatować nad zmianą, gdy za bezapelacyjnego patrona uznaje się Keynes'a.

Uważam, że pan Gusiew robiąc remanent w sprawie Kongresu Lewicy zagalopował się niczym kierownik sklepu który chciał wykazać, że wszystko jest w porządku, a ujawnił wszystkie poważniejsze nieprawidłowości. Mój polemista nieświadomie wyświadczył lewicy przysługę, bo kto najlepiej i najbardziej wiarygodnie przedstawi niedostatki przedsięwzięcia jak jego entuzjasta.

Piotr Ciszewski


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

22 maja:

1885 - W Paryżu zmarł Victor Hugo, francuski pisarz, poeta, dramaturg i polityk o postępowych poglądach.

1885 - Urodził się Giacomo Matteotti, sekretarz generalny Włoskiej Partii Socjalistycznej. Zamordowany przez faszystów.

1922 - Urodził się José Craveirinha, mozambicki dziennikarz i poeta tworzący w jęz. portugalskim uważany za największego poetę Mozambiku. Działał w lewicowym ruchu FRELIMO, walczącym o niepodległość Mozambiku.

1928 - We lwowskim procesie przywódcy Białoruskiej Robotniczo-Włościańskiej "Hromady" zostali skazani na wyroki wieloletniego więzienia.

1942 - W Warszawie zmarł Adam Próchnik, przewodniczący KC Polskich Socjalistów, działacz oświatowy, historyk.

2005 - W Atenach zmarł Charilaos Florakis, grecki działacz komunistyczny.

2005 - Wybory prezydenckie w Mongolii wygrał Nambaryn Enchbajar, kandydat lewicowej Mongolskiej Partii Ludowo-Rewolucyjnej.

2015 - W Irlandii jako pierwszym kraju na świecie zalegalizowano małżeństwa osób tej samej płci poprzez referendum.


 
Lewica.pl na Facebooku