Rousset: Droga do Nowej Partii Antykapitalistycznej

[2009-02-27 08:53:04]

"Niezwykle ważne jest zachowanie politycznego doświadczenia minionych dziesięcioleci, przekazanie dziedzictwa LCR nowej partii..."

W czerwcu 2007 roku francuska Komunistyczna Liga Rewolucyjna (Ligue communiste revolutionnaire - LCR) wezwała do powołania nowej antykapitalistycznej partii (Nouveau Parti anticapitaliste – NPA). W czerwcu 2008 r. tysiąc delegatów tej inicjatywy spotkało się w Paryżu, nadając procesowi podejmowanemu od zera ogólnokrajowy wymiar. Na początku listopada 2008 r. delegaci około 400 komitetów zebrali się ponownie, żeby przedyskutować 3 dokumenty: stanowisko programowe, polityczną orientację, statut i funkcjonowanie NPA. W listopadzie 2008 r. do procesu budowy NPA pozyskano około 10 000 działaczy - trzy razy więcej, niż liczebność LCR. Wiele osób jest wyraźnie zainteresowana NPA, na razie jednak trudno powiedzieć, ile z nich w końcu znajdzie się w partii i jakie komitety będą mogły ich przyjąć. Możliwe też, że po konferencji założycielskiej pojawi się nowa fala wstąpień.

Powołanie NPA jest niezwykle ważne w sensie politycznym. W niektórych regionach dopiero budowana nowa partia polityczna już w rzeczywistości zastępuje LCR i działa bardzo aktywnie. 6 listopada 2008 r. w Paryżu w otwartym spotkaniu wzięło udział 2 000 osób. 15 listopada na spotkanie w Montpellier na południu Francji przyszło ponad 1500 osób. To bardzo dużo, niekiedy więcej, niż przychodzących na spotkania podczas kampanii prezydenckiej. Oczywiście, proces ten przebiega w różnym tempie w różnych regionach.

Niezbędność takiego projektu odczuwalna jest już od dość dawna, lecz w ciągu ostatnich 10 lat załamały się wszystkie próby zbudowania we Francji jakościowo szerszej antykapitalistycznej partii. Analizując te niepowodzenia, LCR postanowiło spróbować czegoś zasadniczo nowego. Cóż więc "nowego" jest w budowie Nowej Partii Antykapitalistycznej?

Po tym, jak upadły wszystkie scenariusze

Z uwagi na kluczową rolę LCR w procesie budowy NPA może warto spojrzeć w przeszłość, na to, jak ta organizacja podchodziła do poprzednich prób budowy rewolucyjnej partii, opartej na szerokich kręgach społecznych. Zacznę od doświadczenia mojego "odchodzącego" pokolenia (pokolenia Czerwonego Maja), które już nie jest u steru w LCR i/lub NPA, ale którego historyczne dziedzictwo powinno być uwzględnione - właśnie po to, by zrozumieć istotę wspomnianej "nowości".

Przedstawię nasz ogląd poprzednich prób krótko i schematycznie. Moje pokolenie powołało nowe, dynamiczne i radykalne organizacje w latach 60. - ale we Francji pozostaliśmy mało liczebni. W końcu lat 60. - na początku 70. zrozumieliśmy, że nie mamy wyboru - jako że nadciągało wielkie klasowe starcie, nowa rewolucyjna partia powinna była być zbudowana szybko, na szczycie kryzysu. W połowie lat 70. musieliśmy przyznać, że ruch rozwija się znacznie wolniej, niż oczekiwaliśmy, i że masowa rewolucyjna partia może być zbudowana tylko z biegiem czasu. LCR nigdy nie uważała, że taka partia może powstać jedynie w wyniku własnego liczebnego wzrostu. Partia taka może powstać wyłącznie w wyniku znacznie szerszych procesów "rekompozycji" lewicy i ruchu robotniczego. Braliśmy pod uwagę 3 podstawowe scenariusze.

Schemat pierwszy: radykalizacja wszystkich ugrupowań, skrzydeł istniejących już masowych partii (socjalistycznej i komunistycznej). Można powiedzieć, że coś podobnego do tego schematu uformowało się we Włoszech wraz z powstaniem partii Odbudowy Komunistycznej (RC, Rifondazione Comunista), kiedy dawna Partia Socjalistyczna stała się socjaldemokratyczna. Lecz we Francji wszystko było inaczej. Główny odłam z Partii Socjalistycznej (wokół Jean-Pierre Chevènementa) stał się "lewicowo-nacjonalistyczny" i stopniowo zaczął upadać. Długotrwały kryzys Partii Socjalistycznej nie doprowadził do powstania czegoś na podobieństwo Włoch. Nasza "stara lewica" wykazała się niezdolnością do odmłodzenia się, choćby częściowego.

Schemat drugi: powołanie nowej radykalnej klasowej robotniczej partii przez związki zawodowe z udziałem istniejących ugrupowań rewolucyjnych. To schemat "brazylijski" - tak powstała Partia Pracowników (PT), a w Południowej Korei całkiem niedawno konfederacja związków zawodowych (KCTU) stała się podstawą do stworzenia Demokratycznej Partii Pracy (DLP). W obu wypadkach ruch zawodowy był dość "młody" i mógł się reorganizować po okresie wojskowej dyktatury. We Francji główne centrale związkowe -Powszechna Konfederacja Pracy (CGT), Francuska Demokratyczna Konfederacja Pracy (CFDT), Walka Robotnicza (FO) - nie przejawiają takiej dynamiki.

Schemat trzeci: dwie lub trzy znaczące ugrupowania polityczne biorą się za powołanie nowej partii. Tak stało się w Portugalii (Blok Lewicy) czy Danii (Sojusz Czerwono-Zielony). Ten scenariusz wydaje się najprostszy i najbardziej prawdopodobny ze wszystkich - jest także mniej ambitny od dwóch poprzednich. Jednak prób zrealizowania go we Francji nigdy nie podejmowano, chociaż polityczna nisza na to długi czas istniała - wspomnijmy sukces wyborczy Arlette Laguiller z Lutte Ouvrière w 1995 r. i bardzo wysoki wspólny wynik Laguiller i Besancenota (10%) w 2002 r.

W tym leży pierwsza przyczyna niezdolności do zjednoczenia - LCR jest jedyną organizacją na skrajnej lewicy, wśród tych sięgających radykalnej epoki lat 60. i 70., pragnącą zjednoczenia. Dwie inne organizacje-weterani tej epoki (Lutte Ouvrière i nurt lambertystowski) taką perspektywą po prostu nie są zainteresowane. (Inne organizacje "klasycznej skrajnej lewicy" są znacznie mniej liczebne).

Tym nie mniej, ważna perspektywa polityczna otworzyła się po głosowaniu przeciwko neoliberalnej, antydemokratycznej i militarystycznej konstytucji Unii Europejskiej w referendum w 2005 roku. Wówczas na "skrajnej lewicy" pojawiła się silne dążenie do politycznej jedności - który poszło w piach po paru latach intensywnych negocjacji z udziałem lokalnych komitetów i szeregu politycznych organizacji, od partii komunistycznej do LCR.

Dwuletnie próby zjednoczenia po referendum w sprawie eurokonstytucji pozostawiły jej uczestnikom urazy i wzajemne pretensje. Ale zamiast szukania winnych tamtego niepowodzenia, lepiej spróbować zrozumieć, dlaczego trzy przywołane scenariusze we Francji upadły, pomimo dziesięcioleci konsekwentnych starań. Można znów schematycznie wyróżnić następujący czynniki:

"Stare" ruchy polityczne i związkowe nie są już zdolne do zasilania "młodą krwią" radykalnej lewicy. Baza społeczna Partii Socjalistycznej zmieniła się, i jej "socjalliberalna" orientacja pokazuje głębokość jej integracji ze społeczeństwem burżuazyjnym. Partia komunistyczna tak naprawdę nie przeanalizowała swej stalinowskiej przeszłości i w wyniku tego stała się wyborczym, a także organizacyjnym zakładnikiem Partii Socjalistycznej. Kryzys trwał wiele lat i, niestety, nie ma w nim żadnej dynamiki. Trzy najważniejsze centrale związkowe (Powszechna Konfederacja Pracy, Francuska Demokratyczna Konfederacja Pracy, Walka Robotnicza) są zbyt zbiurokratyzowane.

W żadnej mierze nie znaczy to, że poszczególni (nawet dość liczni) działacze, czy całe miejscowe grupy ze "starego" ruchu robotniczego nie zamierzają teraz wejść do NPA, bądź do innej radykalnej lewicowej partii w przyszłości - w gruncie rzeczy, takich jest bardzo wielu! Oczywiste jest co innego - nie wystarczy, jak mieliśmy na to nadzieję w latach 70. i 80., "rekonstruować" tradycyjny ruch robotniczy. Musi on został uformowany na nowo, na szerszej podstawie - i to, rzecz jasna, jest znacznie trudniejszym zadaniem.

"Nowy" ruch zawodowy i społeczny pojawił w ostatnich 15-20 latach wraz z powstaniem związków zawodowych SUD i Solidaire, federacji związków zawodowych nauczycieli FSU, spółdzielni bezrobotnych, bezdomnych, ludzi bez dokumentów (w tym robotników). Te różnorodne sektory ruchu na rzecz globalnej sprawiedliwości mają znacznie większy potencjał radykalizacji. Wielu działaczy pozytywnie odniosło się do wezwania do przyłączenia się do NPA. Niektórzy z ich przywódców byli zaangażowani w próby zbudowania w latach 2005-2007 politycznego zjednoczenia "na lewo od lewicy" (najczęściej w opozycji do LCR). W ten sposób dało o sobie znać dążenie do zmniejszenia rozłamu między otwarcie ewoluującymi ruchami społecznymi i skostnieniem francuskiej sceny politycznej. Stagnacja, potem zaś niepowodzenie rozmów zakończyły ten proces.

W całości, relacje między ruchami społecznymi i partiami politycznymi we Francji pozostają bardzo niełatwe. Niezależność związków zawodowych i organizacji masowych - to dziś sprawa bardzo "bolesna". Jest to związane zarówno z pewnymi złudzeniami co do projektu "ruchów", jak i z gorzkim doświadczeniem instrumentalizacji i manipulacji.

Dla pokonania tego wzajemnego poczucia obcości partie radykalne, w tym BPA, muszą konsekwentnie dowodzić swej odpowiedzialności i gotowości do szanowania niezależności i demokracji wewnętrznej ruchów społecznych.

Trudno scharakteryzować, co prezentuje sobą francuska "skrajnie lewa" flanka, jako że ma ona bardzo nieczytelne polityczne zarysy. Partia komunistyczna, największy jej przedstawiciel, przeżywa teraz głęboki kryzys. LCR - to największy uczestnik procesu zjednoczenia na skrajnej lewicy. Są także pomniejsze organizacje polityczne, nieformalne sieci, grupy lokalne, indywidualni działacze, w całości tworzy to "środowisko" szersze, niż koalicja samych partii.

Dlaczego próby zjednoczenia wokół wspólnych kandydatów na wybory w latach 2005-2006 nie powiodły się? Dlaczego dążenie do zjednoczenia doprowadziło do rozdrobnienia? Przyczyn jest wiele. Przy analizie tego, co się stało, trzeba jednak pamiętać o następujących kryteriach: relacje z partią socjalistyczną, wyborcze koalicje i udział w rządach.

Kwestia koalicji z socjalliberalizmem i "centrolewicą" - to sprawa kluczowa dla radykalnej lewicy w wielu krajach, gdzie partycypacja w rządach jest lub może być realną możliwością dla skrajnej lewicy: w Brazylii, Zachodnim Bengalu, we Włoszech, Niemczech, Portugalii, Holandii... System wyborczy we Francji jest bardzo niedemokratyczny: żeby mieć jakiekolwiek szanse być wybranym do parlamentu, trzeba zapewnić sobie poparcie Partii Socjalistycznej (na lewej flance) - a to darmo nie przychodzi. Osłabionej partii komunistycznej, dla zachowania jej wyborczych pozycji, tym bardziej potrzebne jest porozumienie z Partią Socjalistyczną. I wszyscy, którzy skłaniają się do sojuszu z komunistami, muszą się z tym pogodzić. Dlatego de facto godzą się oni na taki sojusz, chociaż niekiedy przeciwko niemu występują.

LCR, tak jak i inni na skrajnej lewicy tej sceny - odrzucają taką perspektywę. Uważamy, że przy obecnym układzie sił wszelkie uczestnictwo w rządach zakończy się pełnym kompromisem z socjalliberalizmem i wpisaniem w kapitalistyczny ład (patrz katastrofalny bilans udziału Rifondazione Comunista w rządzie Prodiego we Włoszech). Zadaniem LCR jest budowa jak najszerszego frontu jednolitego społecznego oporu przeciwko reżimowi Sarkozy’ego, wzmacnianie radykalnego bieguna, zdolnego do stanowienia lewicowej alternatywy dla socjalliberałów i prawicy - a to wymaga całkowitej niezależności od Partii Socjalistycznej.

Sprawa sojuszy wyborczych z PS stała się w ten sposób główną linią politycznej demarkacji

W końcu 2006 r. LCR wyglądała na izolowaną na flance "skrajnej lewicy". Na początku 2007 r. w wyborach prezydenckich partię komunistyczną reprezentowała Marie-George Buffet, zielonych - Dominique Voynet, LCR - Olivier Besancenot, José Bové reprezentował nieco inną "skrajną lewicę". Polityczna kampania Besancenota była bardzo intensywna i dała mu ponad 4% głosów. Kampania Buffet okazała się mniej udana i dała mniej niż 2% (najniższy wynik FPK w historii!). Porażka Voynet była oczywista (1,5%), tak jak i Bové, który mimo swej osobistej popularności, uzyskał nieco ponad jeden procent głosów, zamykając listę "skrajnej lewicy".

Po dwóch latach intensywnych debat o politycznej linii, wybory prezydenckie okazały się prawdziwym testem politycznym dla "skrajnej lewicy" i nałożyły na LCR nową odpowiedzialność.

Nowa odpowiedzialność LCR

Powodzenie inicjatyw politycznych i kampanii wyborczej dało LCR pierwszeństwo wśród "skrajnej lewicy". Powstało pytanie: co robić z tym sukcesem. Na LCR spoczęła odpowiedzialność - szybko inicjatywę inicjatywę w swoje ręce i nie zmarnować dogodnego momentu (jak to bywało w przeszłości).

W połowie 2007 roku, nawet po udanym "egzaminie" wyborczym, nie było realnych możliwości porozumienia się z innymi znaczącymi organizacjami w sprawie powołania nowej partii antykapitalistycznej. Nie mając możliwości doprowadzenia do zjednoczenia "odgórnie", LCR postanowiło zainicjować proces zjednoczenia "oddolnie". Wszyscy chętni zostali zaproszeni do udziału w tworzeniu nowej partii antykapitalistycznej, do działalności w lokalnych komitetach NPA. Sieć tych komitetów miała stanowić podstawę nowej partii.

Było jasne, że pojawiła się wolna przestrzeń polityczna, którą powinna zająć radykalna partia, jakościowo znacznie szersza, niż LCR. Po części wykazała to niezwykła popularność Oliviera Besancenota. Olivier jest bardzo dobrym kandydatem i mówcą, ważne jednak jest to, że jest on nie tyle medialnym, co politycznym fenomenem. Listonosz, pracujący za pensję i uczestnik strajków, nie wygląda na zawodowego polityka, bo przypomina "kolegę z pracy" ("jednego z nas"). Jest młody i młodzież może się z nim identyfikować. W końcu, co nie mało ważne - to bardzo poważny polityk: biorąc udział po raz pierwszy w wieku 27 lat w kampanii prezydenckiej (w 2002 roku), jeszcze całkiem nieznany, był członkiem biura politycznego LCR. W telewizyjnych debatach bije na głowę zawodowych polityków i członków rządu. Ludziom się to podoba!

Jednej z przyczyn, z racji której LCR zdołała wziąć w swoje ręce inicjatywę powołania NPA, często nie bierze się pod uwagę. Chodzi o to, że skład jej liderów został bardzo odnowiony. Dziś, gdy historyczne "figury" LCR opuściły biuro polityczne (chociaż pozostają aktywne!), i kierownictwo składa się głównie z 30-40-letnich towarzyszy. To bardzo nietypowe dla większości innych organizacji, i bardzo ważne - dlatego że w latach 90. dokonała się radykalna zmiana politycznych pokoleń.

Z jednej strony, LCR odnowiła swój skład z kadrę. Z drugiej, LCR - pozostaje organizacją, która nie zapomina o swych korzeniach - o doświadczeniu lat 1960-1970. Oba te czynniki mogą i powinny dać impuls nowej partii, wyrażającej polityczne doświadczenie nowego pokolenia.

NPA jako NOWA partia

Celem LCR nie jest po prostu zbudowanie szerszej i silniejszej partii. Celem jest pomoc w powstaniu prawdziwie nowej partii. Dokonała się radykalna zmiana epok, związana z rozpadem ZSRR i kapitalistyczną globalizacją. I dokonała się radykalna zmiana pokoleń: dzisiejsi działacze nie mają tego samego wyobrażenia, tego samego zbiorowego doświadczenia i tej samej historycznej bazy, co pokolenie roku 1968.

Połączenie tych dwóch radykalnych zmian (epok i pokoleń) ma najgłębsze następstwa dla politycznego życia.

Niezwykle ważne jest zachowanie politycznego doświadczenia minionych dziesięcioleci, pamięć o naukach poprzedniego stulecia (imperializm, stalinizm...). Jak więc zacząć budować od początku, nie zrywając z przeszłością? Niezbędne jest przekazywanie dorobku LCR nowej partii. Wnoszenie do tej partii najlepszych rewolucyjnych tradycji minionego stulecia - marksistowskich i libertariańskich, feministycznych i ekosocjalistycznych itp., zakorzeniać nową partię w wyszkolonych masowych kadrach i poszerzać ją kosztem nowych przestrzeni i sektorów, tak, by reprezentowała społeczeństwo jako takie, była przeniknięta radykalizmem sprzeciwu robotników i innych warstw kapitalistycznej globalizacji, wolą oporu przedmieść, wśród emigrantów, bojowników z dyskryminacją itd. Konieczne jest też, by nowa partia posługiwała się politycznym językiem nowego pokolenia.

Dążenie do zbudowania szerokiej partii antykapitalistycznej wraz z innymi siłami powstało nie wczoraj - LCR walczyła o to przez całe dziesięciolecia! Nowość polega na czymś innym - na decyzji o budowie partii "od dołu" i - co niezwykle ważne! - wychodzić od tego, że przyszło nowe pokolenie i nowa epoka.

Niestety, LCR to dziś jedyny na skrajnej lewicy "wielki" (chociaż wszystko jest względne) uczestnik tworzenia NPA. Inne grupy, które włączyły się do procesu zjednoczeniowego, są znacznie mniejsze. Dlatego jest zagrożenie, że LCR może pozostać "partią wewnątrz NPA". Aby tego uniknąć, podjęto zasadniczą decyzję. Członkowie LCR pozostają w mniejszości w kierowniczych organach de facto istniejącej już NPA, a LCR samorozwiązuje się przed zjazdem założycielskim NPA.

NPA powinna stać się swego rodzaju kotłem do przetapiania, żeby przybrać własną formę. Dziś łatwo jest osiągnąć polityczną zgodność w ramach NPA - jako że kwestia relacji z Partią Socjalistyczną została rozstrzygnięta, nie ma czynników dzielących, w rodzaju kwestii "natury ZSRR" (na przykład), jak to było na "skrajnej lewicy" w latach 70. Jednakże poziom teoretycznego wyszkolenia jest dziś niższy, niż przedtem, i potrzebne są odpowiedzi na liczne problemy strategiczne (na przykład, jak rozbroić burżuazję?). NPA będzie musiała połączyć stanowiska programowe z doświadczeniem praktycznym. Na to potrzeba czasu. Robimy krok w nieznane. Główny kłopot, z jakim zetknęła się NPA - to nazwa. To sprawa niebagatelna. W latach 1960-70 były słowa, zawierające w sobie swego rodzaju "wspólny polityczny kapitał", jednoczący wszystkich na "skrajnej lewicy": słowa takie, jak "komunistyczny" we Francji i "socjalistyczny" w Belgii. Tak samo słowa "proletariat" i "robotnicy". Dziś wszystko jest inne. Dla wielu słowa te są zdyskredytowane. Żadne wspólne doświadczenie nie przywróciło znaczenia tym "znacznym", tak, by ich znaczenie było zgodne dla wszystkich (bądź prawie wszystkich). Oto dlaczego tak trudno było wybrać nazwę.

Decyzja o samorozwiązaniu LCR była niewątpliwie ryzykowna. Lecz jeszcze bardziej ryzykowne było by nie podjęcie tego ryzyka. Mamy obowiązek wykorzystać powstałą możliwość: jej utrata byłaby niedopuszczalnym luksusem dla całej "skrajnej lewicy". NPA nie powinna wyglądać - i, rzecz jasna, nie powinna też być - "poszerzonym LCR". To powinna być zasadniczo nowa partia.

Proces został podjęty. Włączają się w niego tysiące ludzi, którzy przedtem nawet jedną nogą nie wstępowali do żadnej partii. Prócz nich, przychodzi wielu ludzi z partii komunistycznej. Jeśli narodziny NPA w lutym 2009 roku okażą się udane, liczne polityczne grupy, dziś nie gotowe do zjednoczenia z LCR, mogą zmienić zdanie.

Chyba jednak najlepiej poczekać na zjazd założycielski NPA, żeby móc naprawdę ocenić drogę, którą przeszliśmy - i drogę, która jeszcze przed nami.

Pierre Rousset
tłumaczenie: Karol Majewski


Tekst pochodzi ze strony www.vpered.org.ru. Polskie tłumaczenie ukazało się na stronie Nowej Lewicy (www.nowalewica.pl).

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Rekrutacja na Podyplomowe Gender Studies IBL PAN - do 19 października!
Warszawa, Pałac Staszica, ul. Nowy Świat 72
do 19 października 2018 roku
Powyborcze reminiscencje czyli quo vadis wrocławska lewico?
Wrocław, ul. Kołłątaja 31
25 października (czwartek), godz. 18.00
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

18 października:

1835 - Urodził się Bolesław Limanowski, nestor polskiego ruchu socjalistycznego, przewodniczący kongresu paryskiego, na którym powołano do życia PPS, zesłaniec syberyjski, senator, doktor honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego.

1920 - Strajk polityczny w Warszawie i Lwowie zorganizowany przez PPS przeciwko ustanowieniu senatu.

1924 - Hjalmar Branting ze Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej został po raz trzeci premierem Szwecji.

1961 - W Turynie została uchwalona Europejska Karta Społeczna.

1981 - Socjaldemokratyczny PASOK wygrał wybory parlamentarne w Grecji, zdobywając 48% głosów.

2007 - Była premier Pakistanu Benazir Bhutto wróciła do kraju po 8 latach wygnania. Tego samego dnia w podwójnym zamachu bombowym na jej konwój zginęło co najmniej 130 osób.


 
Lewica.pl na Facebooku