Krzysztof Mróź: Czy Palikot żartuje z polskich antyklerykałów?

[2011-11-26 10:46:00]

Janusz Palikot w wywiadzie udzielonym "Przekrojowi" ("Idziemy po ostateczne zwycięstwo" - "Przekrój" z 31.10.2011 r.) uzasadnia swoją zmianę do Kościoła katolickiego w Polsce tym, że ten zaangażował się po 10 kwietnia po stronie Jarosława Kaczyńskiego. Żeby, bez przekłamań, zaprezentować drogę przemiany Janusza Palikota z osoby traktującej Kościół katolicki jako sojusznika w zwalczającego go antyklerykała zacytuje fragmenty wywiadu: "W 2005 nie byłem antyklerykałem. Składałem tę przysięgę (poselską - przypis K. Mróź) z całym przekonaniem (zakończył ją słowami "Tak mi dopomóż Bóg" - przypis K. Mróź). Od 16. roku życia jestem człowiekiem niewierzącym. Jednak, jak większość ludzi w Polsce, zwłaszcza tych wywodzących się jakoś tam z "Solidarności" lat 80., żyłem w atmosferze poczucia, że Kościół jest naszym sojusznikiem. Ze nam pomaga. Mnie pomógł bardzo konkretnie. Miałem wilczy bilet i nie mogłem normalnie zdać na studia, a KUL mnie przygarnął. odnosiłem się do Kościoła z wielkim szacunkiem, bo to była instytucja , która była po stronie ludu. Ale rósł we mnie krytycyzm, zwłaszcza po odejściu Jana Pawła II. Punktem zwrotnym był dla mnie 10 kwietnia. Było dla mnie totalnym szokiem, że Kościół zdecydował się na pochówek Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. Ale potem rozpoczęła się kampania prezydencka i Kościół po prostu zaangażował się po stronie Jarosława Kaczyńskiego i to na niebywała skalę. To miało też wymiar osobisty, przecież ja, po pierwsze, byłem szykowany na politycznego zabójcę, Lecha Kaczyńskiego, po drugie, mój bardzo bliski kolega, przyjaciel przez wiele lat, nie polityczny, ale osobisty, czyli Bronisław Komorowski, kandydował na Prezydenta. Kościół opowiadający się za Kaczyńskim był oczywiście przeciwko Komorowskiemu. A potem ta cała historia z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, gdzie ani arcybiskup Nycz, ani inni hierarchowie nie mieli odwagi powiedzieć wyraźnie i mocno, że nie ma zgody na upartyjnienie krzyża, nie ma zgody na upartyjnianie Kościoła. Wtedy zrozumiałem, że skończył się tamten Kościół, który miał taką odskocznię w Tischnerze, w Wojtyle. Zrozumiałem, że zwyciężyło towarzystwo Rydzyka, Głódzia i Michalika, czyli takie, którego nie mogłem w żaden sposób zaakceptować".

Komentarz:

1) Zaprezentowane, w powyższym wywiadzie przez Janusza Palikota uzasadnienie dość gwałtownej zmiany światopoglądowej, szczególnie wyraźnej po 10 kwietnia 2010 r., w żaden sposób mnie nie przekonuje. I to, z przyczyn podanych niżej:

a) Kościół katolicki, nawet w okresie tzw. pierwszej "Solidarności", nie był instytucją, która stała po stronie ludu. Kościół katolicki był instytucja totalitarną, która walczyła z autorytarna PZPR o kontrolę polityczną i obyczajową nad tym ludem. Że tak jest, można się było przekonać po 1989 r., kiedy to za zgodą Kościoła katolickiego wprowadzano w Polsce neoliberalne porządki. Pisze o tym prof. Kochan w "Przeglądzie" z 30.10.2011 r.: "Tylko w Polsce nie dostrzega się ruchu społecznego protestu, bo neoliberalizm i klerykalizm podały sobie s ręce. Bez kościelnego błogosławieństwa dziki polski kapitalizm by się nie utrzymał".

Ten temat rozwinę, kiedy będę pisał na temat ks. Prof. Tischnera, o którym tak pozytywnie mówi sam Palikot.

b) Kościół katolicki po 1989 r. stale mieszał się w sprawy polityczne i opowiadał się za prawicą spolegliwą wobec kleru. Czyżby Janusz Palikot o tym nie wiedział, i czy sądzi, że wtedy, gdy żył ks. prof. Tischner i Jan Paweł II do polityki wtrącał się jakiś światły kler? Na przykład liberalny obyczajowo? Wolne żarty!!!

Jedynie zasygnalizowałem znany, wszystkim starym antyklerykałom, problem. Nie ma miejsca żeby teraz to dokładniej opisywać. Trzeba zresztą pamiętać, że część kleru popiera PO, a znaczna grupa parlamentarzystów tej partii jeździ na coroczne rekolekcje. Przecież w związku z tym ukuto powiedzenie o Kościele łagiewnickim jako związanym z PO. Ba, przed wyborami prezydenckimi kard. Dziwisz przyjął na prywatnej audiencji Bronisława Komorowskiego.

Antyklerykał, rozumiejący zasady, jakimi powinno kierować się państwo świeckie powinien twardo przeciwstawiać się ingerencji funkcjonariuszy Kościoła w sprawy publiczne, bez wiązania tego z preferencjami partyjnymi.

c) Mogę się zgodzić z Januszem Palikotem, że przeżył totalny szok, gdy Lech Kaczyńskim został pochowany na Wawelu. Sądzę, że dla pełnego zrozumienia należy przypomnieć atmosferę tamtych dni. Pamiętamy, że medialne oceny Lecha Kaczyńskiego i jego prezydentury zmieniły się o 180%. Na pozytywne. Według badań, politykę Lecha Kaczyńskiego popierało 65% społeczeństwa. Janusz Palikot przestał być zapraszany do mediów. A tu jeszcze Maria i Lech Kaczyński zostali pochowani na Wawelu. Podczas pogrzebu, płakało tysiące ludzi. I to nie dlatego, że byli "moherami". Dla polityka, który ostro atakował Lecha Kaczyńskiego to wszystko mogło być szokiem. Zresztą, ślady tej traumy można znaleźć, również, w omawianym przeze mnie wywiadzie: "To miało też wymiar osobisty, przecież ja, po pierwsze, byłem szykowany na politycznego zabójcę, Lecha Kaczyńskiego".

d) Co do upartyjniania krzyża, to on już został upartyjniony w 1997 r., gdy został zawieszony w Sejmie przez posłów AWS i przez kilka lat nie przeszkadzał Januszowi Palikotowi (w 2009 r. bronił krzyża). Starzy antyklerykałowie pamiętają, jak klerykalną formacją, wykorzystującą aktywnie symbole religijne, była Akcja Wyborcza Solidarność. Przyznam, że nie rozumiem, dlaczego akurat upartyjnienie krzyża należy wiązać z wykorzystaniem go przez, niektóre, środowiska pisowskie?

Antyklerykał rozumiejący zasady, jakimi powinno kierować się państwo świeckie powinien zaprotestować przeciwko krzyżowi w Sejmie, czy szerzej w przestrzeni publicznej, słowami prof. Tadeusza Bartosia: "Problemem nie jest krzyż w Sejmie, tylko to, co zaczyna symbolizować - brak autonomii państwa i uległość" ("Dusza biskupa" - "Przegląd" z 6.11.2011 r.).

A tak, przy okazji. Wątpię, czy ks. prof. Tischner lub Jan Paweł II, których tak sobie ceni Janusz Palikot, mieliby zrozumienie dla motywacji, którymi się kieruje chcąc usunąć krzyż z sali posiedzeń Sejmu.

Przypuszczam, że Janusz Palikot rozbudził wielkie nadzieje polskich antyklerykałów odnośnie usunięcia krzyża z Sejmu i, że nie wystarczy im, kilkuletnia droga prawna której finałem być może będzie Europejski Trybunał Praw Człowieka. Zwłaszcza, że w III 2011 r. w swym drugim wyroku w sprawie Lautsi przeciwko Włochom Trybunał uznał prawo Włoch do regulowania obecności krzyży w szkołach publicznych zgodnie z własnymi zasadami. Żeby zapobiec ewentualnym zarzutom, śpieszę wyjaśnić, że mam świadomość, że to orzeczenie ma wąski zakres i dotyczy tylko krzyża w szkole państwowej, a nie obecności krzyża w całej przestrzeni publicznej. Mam też świadomość ewentualnego argumentu, że przestrzeń parlamentu jest specyficzna przestrzenią publiczną która może być również traktowana jako przestrzeń państwowa.

Odpowiem na to w sposób następujący: czy ktoś - na poważnie - może twierdzić, że w chwili gdy Unia Europejska trzeszczy w posadach, Trybunał będzie wydawał wojnę światopoglądową polskiemu parlamentowi i bardzo wielu Polakom? Doskonale przecież wiemy, że sprawiedliwość ma również konteksty polityczne.

Znaczna część polskich antyklerykałów może uznać ewentualne oddanie sprawy na drogę prawną, jako niewywiązanie się z wyborczych obietnic. Będą chcieli, żeby Janusz Palikot jednak wszedł na drabinę i zdjął krzyż.

2) Przetarłem oczy, jak przeczytałem to co powiedział Janusz Palikot: "Wtedy zrozumiałem, że skończył się tamten Kościół, który miał taką odskocznię w Tischnerze, w Wojtyle".

A jaka to jest odskocznia? Czy ks. prof. Tischner i Jan Paweł II byli przeciwnikami ustawy z 17 maja 1989 r. "O stosunku Państwa do Kościoła katolickiego" lub Konkordatu? A może popierali aborcję i związki homoseksualne? Czy protestowali przeciwko religii w polskich szkołach, a przynajmniej żądali zaprzestania finansowania katechetów? Może protestowali przeciwko funkcjonowaniu Komisji Majątkowej? OCZYWIŚCIE, ŻE NIE.

Chciałbym przypomnieć lewicowym wyborcom, zwłaszcza tym którzy ciepło piszą i mówią o Ruchu Oburzonych, że ks. prof. Tischner esejem "Homo sovieticus" spopularyzował na polskim gruncie to określenie (autorem sformułowania był A. Zinowiew). Homo sovieticus to człowiek który był klientem systemu komunistycznego i się od niego uzależnił. Był zniewolony intelektualnie i cechował go brak samodzielnego myślenia i działania. Gdy komunizm przestał realizować jego potrzeby to się przeciwko niemu zbuntował. Lecz w systemie kapitalistycznym też domaga się od klasy kapitalistów, żeby zaspokajali jego potrzeby. Wyzwalając się z jednej niewoli szuka drugiej. I tak dalej.

Neoliberalne media zachwycające się Balcerowiczem codziennie rzucały w twarz milionom Polaków - Ty Homo sovieticusie. I oczywiście zachwycały się ks. prof. Tischnerem jako nowoczesnym i liberalnym kapłanem.

Co do Jana Pawła II to przypomnę tylko jedną sprawę, a mianowicie brak woli i konsekwencji (eufemizm) w oczyszczaniu Kościoła katolickiego ze zmory pedofilii (więcej o Janie Pawle II w "Liście do Sławomira Odera Postulatora w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II" - http://stowarzyszenie_wolnomyslicieli.free.ngo.pl/strony/beatyfik.htm).

Zarówno Jan Paweł II jak i ks. prof. Tischner byli ludźmi bardzo dobrze wykształconymi i ze względu na swoja pozycję UŻYWALI JĘZYKA POPRAWNEGO POLITYCZNIE.

Byli jednak, w swej istocie, nieodrodnymi synami triumfalistycznego Kościoła katolickiego. Nie zbuntowali się przeciwko niemu.

Krzysztof Mróź


Tekst ukazał się na blogu Autora (http://krzysztofmroz.blog.onet.pl).

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Partia lewicowa na symulatorze politycznym
Discord
Teraz
Historia Czerwona
Komintern (SH)
Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży

Więcej ogłoszeń...


27 czerwca:

1869 - W Kownie urodziła się Emma Goldman, teoretyczka anarchizmu, bojowniczka o prawa kobiet.

1875 - Zjazd zjednoczeniowy niemieckiej socjaldemokracji w Gotha. We wspólną partię łączą się niemieccy zwolennicy Marksa i Lassalle'a.

1880 - Urodziła się Helen Keller, amerykańska głuchoniewidoma pisarka, pedagożka i działaczka społeczna. Była członkinią Socjalistycznej Partii Ameryki i związku zawodowego Robotników Przemysłowych Świata. Działała na rzecz praw wyborczych kobiet, praw pracowni

1905 - Doszło do buntu załogi na pancerniku rosyjskiej floty czarnomorskiej Potiomkin.

1947 - Urodził się Tron Øgrim, norweski pisarz, dziennikarz i lewicowy działacz polityczny.

1952 - Gwatemala: Postępowy prezydent Jacobo Arbenz ogłosił reformę rolną.

1960 - Zmarł Harry Pollitt, brytyjski działacz komunistyczny. Współzałożyciel KP Wlk. Brytanii w 1920, od 1956 jej przewodniczący.

1969 - USA: Stonewall riots – nowojorskie zamieszki, które wybuchły na tle dyskryminacji mniejszości seksualnych po ataku policji na pub "Stonewall Inn". Zapoczątkowało to amerykański i światowy ruch walki o prawa mniejszości seksualnych.

1973 - Zmarł Earl Browder, przywódca Partii Komunistycznej USA w latach 1932-45.

1978 - Pierwszy Polak w kosmosie - w locie statku kosmicznego Sojuz 30 uczestniczył Mirosław Hermaszewski.

1993 - Irak: USA zbombardowały siedzibę irackiego wywiadu - na Bagdad spadły 23 pociski "Tomahawk".

2010 - Na Islandii zalegalizowano małżeństwa osób tej samej płci.

2010 - Umiarkowani członkowie partii Synaspismós opuścili koalicję SYRIZA i utworzyli partię Demokratyczna Lewica (DIMAR).

2013 - Kevin Rudd (ALP) został po raz drugi premierem Australii.

2019 - Socjaldemokratka Mette Frederiksen objęła urząd premiera Danii.

2020 - Zmarł Belaid Abdessalam, algierski polityk Frontu Wyzwolenia Narodowego, minister, premier Algierii (1992–1993)


?
Lewica.pl na Facebooku