P. Ciszewski: Prowokacja poznańska, czyli policja wszędzie, sprawiedliwość - nigdzie

[2016-05-11 09:19:13]

7 maja w Poznaniu polska policja pokazała, że stać ją na stanowcze działania. Jej celem nie stali się jednak dilerzy narkotyków, kamienicznicy, czyściciele kamienic, ani inne środowiska kryminogenne. Nowe metody operacyjne z użyciem brygady antyterrorystycznej zastosowano przeciwko obrońcom praw lokatorów. Ciekawe są również usprawiedliwienia jakie wymyślili przedstawiciele policji dla swoich działań.

Demonstracja w Poznaniu była wyrazem solidarności z Łukaszem Bukowskim, działaczem lokatorskim i związkowym, który poszedł na trzy miesiące do aresztu za blokowanie nielegalnej eksmisji. Warto przypomnieć, że miała ona miejsce w 2011 roku i dotyczyła obłożnie chorej, niepełnosprawnej kobiety. Policja ochraniała działania komornika bez sprawdzenia ich legalności, zachowując się przy tym bardzo brutalnie. Jak wspomniała sama eksmitowana z tego dnia zapamiętała głównie policjanta, który stał nad jej łóżkiem i bawił się pałką. Łukaszowi postawiono zarzut „naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza”, co jest normą w przypadku podobnych akcji, gdy policja chce usprawiedliwić swoją brutalność.

7 maja nic nie zapowiadało starć. Samo zgromadzenie, w którym uczestniczyło około 300 osób, przebiegło spokojnie. Obecność policji ograniczyła się do kilku funkcjonariuszy bez ciężkiego sprzętu z dala obserwujących demonstrację. Nie pojawili się na niej nawet, często wykorzystywani podczas zgromadzeń, tajniacy.

Policja przystąpiła do działania gdy obrońcy lokatorów rozeszli się i mniejszymi grupami zmierzali w stronę pobliskiego skłotu. Grupa nieumundurowanych funkcjonariuszy zaatakowała kilka osób bez wcześniejszego wylegitymowania się. Ludzie zaczęli się bronić i doszło do przepychanki. Na to czekała większa grupa mundurowych w kamizelkach taktycznych i kominiarkach, która nagle pojawiła się na miejscu. Trudno uwierzyć jakoby ta akcja była przypadkowa. Pojawienie się niemal natychmiast takich sił pokazuje, że nie chodziło o reakcję na jakieś nagłe nielegalne zachowania zatrzymanych, tylko o demonstrację siły. Spośród osób wciągniętych do radiowozów trzy stanowili mówcy podczas wcześniejszej demonstracji, więc kryterium zatrzymywania była rozpoznawalność osób, nie to co rzeczywiście zrobiły.
Zatrzymania skończyły się, gdy funkcjonariusze zauważyli, że kolejne osoby wracające z demonstracji filmują zdarzenie. Wiedzieli już zapewne, że wcześniej była prowadzona relacja z protestu transmitowana na żywo w internecie. Na widok telefonów komórkowych i kamer policja straciła odwagę i wycofała się na komisariat.

Zapytany przez media Maciej Święcichowski z zespołu prasowego wielkopolskiej policji twierdził później, że zatrzymano jedynie trzy osoby, w tym Piotra Ikonowicza z Ruchu Sprawiedliwości Społecznej. Żona zatrzymanego rzekomo udała się na komisariat „dobrowolnie” i z własnej woli przebywała na nim sześć godzin nie zamknąwszy wcześniej pozostawionego na ulicy samochodu.

Policja nie przesłuchała nawet zatrzymanych. Od razu dano im do podpisania dokumenty o zatrzymaniu na 48 godzin i zarzutach o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. W ten sposób wyznaczono nowe standardy policyjnej perfidii. Pojawiła się sytuacja, w której tajniak może napaść każdego, a potem postawić mu zarzut naruszenia nietykalności. Po raz pierwszy policja zastosowała też w tak bezczelny sposób możliwość zatrzymania na 48 godzin. Bardzo szybko jednak z niego zrezygnowała, gdy sprawą zainteresowały się media.

Jakby tego było mało do kolejnego incydentu doszło, gdy pod komisariat przybyła grupa kilkudziesięciu osób domagających się wyjaśnień. Obrońcy praw lokatorów weszli do środka żądając informacji o zatrzymanych. Nie było im dane porozmawiać z oficerami dyżurnymi. Na miejscu pojawili się znani z wcześniejszej interwencji funkcjonariusze w kominiarkach i tarczami zaczęli wypychać zebranych na zewnątrz. Jedna z działaczek RSS, mimo, że nie stawiała oporu, została boleśnie uderzona tarczą w twarz.

Kolejny pokaz siły policja zorganizowała gdy część demonstrantów ruszała autokarem do Warszawy. Autobus został otoczony przez funkcjonariuszy z tarczami i strzelbami. Oficjalnie chodziło o… wylegitymowanie osoby podejrzanej o zniszczenie elewacji komisariatu. Później okazało się jednak, że policja nie widziała o jaką osobę chodzi, a co najważniejsze do żadnej dewastacji nie doszło. Ponownie funkcjonariuszy przegoniło pojawienie się mediów i większej liczby demonstrantów.

Policyjne represje wobec obrońców lokatorów nie są niczym nowym, jednak w Poznaniu po raz pierwszy zastosowano je w tak otwarty i bezczelny sposób. Dowodzący akcją nie silili się nawet na logiczne tłumaczenia. Służby, oskarżane przez obrońców lokatorów za brak stanowczości i sprzyjanie czyścicielom kamienic, postanowiły pokazać działaczom społecznym gdzie ich miejsce, a przy okazji prowokacji poprawić sobie wykrywalność przestępstw (wykrywalność napaści na funkcjonariusza jest niemal stuprocentowa, bardziej cenionym przestępstwem jest jedynie w pełni wykrywalne prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu). Jak widać poznańską komendę stać na to aby wysyłać przeciwko nieuzbrojonym demonstrantom antyterrorystów. Nie boi się też wystawiać podczas demonstracji funkcjonariuszy z bronią palną, co jest proszeniem się o tragedię.

Poznańska prowokacja pokazała jednak bardzo korzystną sprawę – siłę mediów, w tym tych społecznościowych. Okazuje się, że policja bardziej obawia się filmowania i robienia zdjęć, które mogą wyciec do mediów niż nawet uzbrojonych przeciwników. Incydent ten powinien również uświadomić wszystkim walczącym o zmiany, że należy zachować ostrożność nawet gdy demonstracja przebiega spokojnie, wracać możliwie jak największymi grupami, a wszystkie zajścia dokumentować, tak aby móc przedstawić dowody w razie rozprawy sądowej. Warto również okazywać solidarność. Bez zdecydowanej postawy grupy około 100 osób zatrzymań byłoby znacznie więcej, a postawione zarzuty poważniejsze, ponieważ przy braku świadków policji łatwiej je powiększyć.

Piotr Ciszewski


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Spotkania z kandydatami na prezydenta Warszawy: Andrzej Rozenek
Warszawa, ul. Kopernika 36/40 (OPZZ, II piętro, sala im. Wiadernego)
20 września (czwartek), godz. 16.30
Co po turbokapitaliźmie?
Wrocław, ul. Kołłątaja 31
27 września (czwartek), godz. 17.00
Pokaz filmu "Solidarność według kobiet" w Amsterdamie
Amsterdam, Cinema of the Dam'd, ul. Overtoom 301
29 września (sobota), godz. 19.00
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

21 września:

1909 - Urodził się Kwame Nkrumah, polityk ghański, działacz ruchu panafrykańskiego w Europie i USA. Jeden z inicjatorów utworzenia OJA. 1957-60 premier, 1960-66 prezydent Ghany. Realizował koncepcję tzw. socjalizmu afrykańskiego. Obalony przez wojskowych.

1928 - Czterodniowy strajk 10 tysięcy włókniarzy łódzkich przeciwko nowemu regulaminowi pracy; zakończony zwycięstwem.

1976 - USA: Orlando Letelier, minister w rządzie Salvadora Allende, został zabity w Waszyngtonie przez bombę podłożoną przez tajnych agentów Pinocheta.

1997 - W wyborach parlamentarnych w Polsce zwyciężyła AWS - 33,8% (201 mandatów), przed SLD - 27,1% (164), UW - 13,4% (60), PSL - 7,3% (27) i ROP - 5,6% (6). UP, zdobywając 4,74 %, nie weszła do sejmu.


 
Lewica.pl na Facebooku