Lidia Kalina: Jeszcze raz Frida

[2017-12-13 22:50:58]

W drodze do Poznania żałowałam trochę, że nie przypomniałam sobie z tej okazji czytanej już dość dawno książki J.M.G. Le Clezio Diego i Frida albo oglądanego jeszcze dawniej filmu Julie Taymor z magnetyzującą Salmą Hayek; że nie pokusiłam się o przeczytanie biograficznej opowieści o Fridzie pióra Barbary Mujicy, którą niedawno ktoś mi polecił. Z przyczyn czasowo-logistycznych nie udało mi się też obejrzeć towarzyszącego poznańskiej wystawie filmu dokumentalnego o życiu i twórczości Fridy i Diega. Niemniej to może i dobrze, bo dzięki temu mogłam przyjrzeć się Fridzie jeszcze raz od nowa, świeżym spojrzeniem, z pomocą jednej z najbliżej związanych z nią uczennic, malarki Fanny Rabel, i towarzyszki ostatnich lat życia - fotografki Bernice Kolko (urodzonych odpowiednio w Lublinie i Grajewie, stąd m.in. „kontekst polski” w tytule wystawy). I jeśli po raz kolejny próbować szukać odpowiedzi na pytanie, jaka była Frida, to znamienne jest takie zderzenie: fragment wspomnień Fanny Rabel, w których opisuje swoją mistrzynię jako osobę mającą w sobie „niesamowicie dużo humoru i radości życia” – i czarno-biały portret autorstwa tejże przecież Fanny, na którym Frida siedzi ze złożonymi rękami, jej niewidzący wzrok prześlizguje się gdzieś obok lewego ramienia widza, jest zamyślona, nieobecna – a może raczej wpatrzona w swoje wewnętrzne pokłady smutku i cierpienia, które towarzyszyły jej od dzieciństwa, z powodu chorób i następstw wypadku autobusowego, a potem także za sprawą burzliwego związku z Diegiem Riverą. Tak naprawdę na niewielu fotografiach czy obrazach Frida wygląda na osobę naprawdę radosną i szczęśliwą – gdy jest wśród swoich przyjaciół czy studentów, gawędzi z towarzyszkami, śmieje się i żartuje, przekazuje uczniom jak patrzeć na otaczający świat i jak go uwieczniać – i widzimy, jak wiele energii czerpała z kontaktów z bliskimi ludźmi, dzięki którym ten humor i radość życia odnajdywała. Kiedy jednak patrzy na nas z autoportretów czy zdjęć wykonanych przez przyjaciela i wieloletniego kochanka Nickolasa Muraya, to już co najwyżej ze spokojnym półuśmiechem, a najczęściej – skupionym, uważnym spojrzeniem spod ściągniętych czarnych brwi, spojrzeniem, za którym kryje się ten wewnętrznie dźwigany ciężar. Na obrazie „Zraniony stół”, obecnie znanym tylko z fotografii i kopii (ten największy obraz Fridy zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach po zakończeniu warszawskiej wystawy sztuki meksykańskiej w 1955 r. - i to kolejny przyczynek do polskiego kontekstu), Frida pozbawiona rąk siedzi przy stole pomiędzy szkieletem a papierową figurą Judasza (paloną tradycyjnie w Meksyku podczas uroczystości wielkanocnych), na blacie i podłodze widzimy plamy krwi, a nogi stołu to poranione i obolałe nogi ludzkie, nogi samej Fridy; i chociaż wymowę łagodzą obecne na obrazie dzieci i sarenka, a teatralna kurtyna zdaje się sugerować umowność całej sceny, nie sposób nie odebrać dzieła jako przedstawienia całego wewnętrznego bólu i cierpienia, fizycznego i psychicznego, jego autorki.

W swoich opowieściach Fanny i Bernice podkreślają (a interesujący efekt w postaci ich prac możemy obejrzeć na wystawie), że Frida uczyła swoje towarzyszki – malarkę i fotografkę – empatycznego spojrzenia na codzienność meksykańskiego ludu, współodczuwania w jego trudach i zmaganiach; wiemy, że tak jak Diego sympatyzowała i czynnie wspierała ruch komunistyczny, widząc w nim szansę dla chłopów i robotników umęczonych walką o godne życie w kraju wielkich posiadłości ziemskich, skoncentrowanego kapitału i ogromnych nierówności społecznych, jakim był Meksyk na przełomie XIX i XX wieku. Zarazem w tych najbliższych i najintymniejszych relacjach, które zawsze polegają na trudzie wzajemnej wymiany tego co dajemy i co bierzemy od drugiej osoby, choć tak często okazywała że Diego był dla niej wszystkim (obrazy: „Tehuanka albo Diego w moich myślach” - Frida w okalającym twarz tradycyjnym nakryciu głowy, z wizerunkiem Diega na czole; „Miłosny uścisk Wszechświata” - Frida w objęciach Matki Ziemi trzymająca nagiego Diega niczym małe dziecko), to przecież ten długoletni związek poszarpany był zdradami z obu stron, dochodził do głosu egocentryzm ich obojga, a po stronie Fridy tak widoczne dążenie do chłonięcia życia, odnajdywania na nowo spełnienia intelektualnego i zmysłowego gdzieś tam jeszcze i jeszcze, czerpania energii z kolejnych relacji i związków – jakby wbrew ciężarowi tego wewnętrznego smutku i bez zważania na wszelkie ograniczenia.

W tekstach kuratorskich i katalogu wystawy możemy poczytać o intelektualnych inspiracjach Fridy, jej przyjaźniach z artystami europejskimi i amerykańskimi, o bogatej symbolice ludowej i religijnej jaką wplatała w swe obrazy, co oczywiście wzbogaci odbiór dzieł, poszerzy wiedzę i możliwości interpretacyjne. Ale pozostaje też (mnie osobiście bardzo bliska) możliwość nieskrępowanego (i niekoniecznie podbudowanego teoretycznie) odkrywania sztuki jako niesamowitego nośnika emocji i odbicia wszelakich kolorów i smaków życia – delikatnych i subtelnych, mocnych, głębokich i wyrazistych, jasnych i ciemnych, ciepłych i zimnych, słodkich, kwaśnych, cierpkich, gorzkich, jak owoce na jednym z wystawionych obrazów... Banał interpretacyjny ?… Pewnie tak. Jak to w życiu...

Wystawa Frida Kahlo i Diego Rivera. Polski kontekst, Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu, 28.09.2017 - 21.01.2018.

Lidia Kalina


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Rekrutacja na Podyplomowe Gender Studies IBL PAN - do 19 października!
Warszawa, Pałac Staszica, ul. Nowy Świat 72
do 19 października 2018 roku
Powyborcze reminiscencje czyli quo vadis wrocławska lewico?
Wrocław, ul. Kołłątaja 31
25 października (czwartek), godz. 18.00
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

18 października:

1835 - Urodził się Bolesław Limanowski, nestor polskiego ruchu socjalistycznego, przewodniczący kongresu paryskiego, na którym powołano do życia PPS, zesłaniec syberyjski, senator, doktor honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego.

1920 - Strajk polityczny w Warszawie i Lwowie zorganizowany przez PPS przeciwko ustanowieniu senatu.

1924 - Hjalmar Branting ze Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej został po raz trzeci premierem Szwecji.

1961 - W Turynie została uchwalona Europejska Karta Społeczna.

1981 - Socjaldemokratyczny PASOK wygrał wybory parlamentarne w Grecji, zdobywając 48% głosów.

2007 - Była premier Pakistanu Benazir Bhutto wróciła do kraju po 8 latach wygnania. Tego samego dnia w podwójnym zamachu bombowym na jej konwój zginęło co najmniej 130 osób.


 
Lewica.pl na Facebooku