Filip Ilkowski: Stop inwazji Rosji na Ukrainę – i wszystkim imperializmom

[2022-03-14 08:42:58]

24 lutego rozpoczęła się inwazja wojsk rosyjskich na Ukrainę. Wybuchła wojna w skali nieporównywanej do czegokolwiek wcześniej w tym konflikcie, z atakiem tysięcy wojsk lądowych i kampanią bombardowań w całym kraju.

W momencie pisania tego artykułu wciąż trwają walki w stolicy Ukrainy, Kijowie i jej drugim co do wielkości mieście – Charkowie. W kontekście wojny i sprzecznych relacji obu stron trudno określić liczbę zabitych i rannych. Można ją jednak szacować w tysiącach.

Atak Rosji w pełnej skali oznacza zmianę sytuacji w samej Ukrainie. Na pierwszy plan musi wysuwać się żądanie natychmiastowego wycofania wojsk rosyjskich. Wsparcie i solidarność należy się dziś ludziom żyjącym pod bombardowaniami, tym, którzy stawiają opór inwazji, ale też rosyjskiemu ruchowi antywojennemu i buntującym się rosyjskim żołnierzom. Putin musi – i naprawdę może – zostać obalony. Jeśli wojna nie będzie szła po myśli rosyjskiego władcy, może zostać odsunięty na różne sposoby, także przez elity polityczno-biznesowe. Jednak system, którego Putin, wraz z rosyjską klasą kapitalistyczną, jest ostatecznie częścią, może obalić tylko klasa pracownicza Rosji. I to ona, a nie imperialiści państw zachodnich, jest najlepszą sojuszniczką ludzi bombardowanych w Ukrainie.

Ani Rosja, ani NATO

Imperializm państw zachodnich nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla inwazji Rosji. Co nie zmienia faktu, że mocarstwa świata zachodniego, które dążyły do umacniania własnych wpływów i obecności militarnej w regionie, są częścią eskalacji prowadzącej do dzisiejszej wojny.

Ekspansja NATO na Wschód stała się być może obsesją Putina, ale nie była jego wymysłem. W 2008 r., Sekretarz Generalny NATO oficjalnie ogłosił, że Ukraina i Gruzja staną się w przyszłości członkami tego Sojuszu. W 2019 r. dążenie do członkostwa w NATO i UE zostało wpisane do ukraińskiej konstytucji. Można powiedzieć – co Rosji do tego? Ukraina jest niepodległym państwem i może należeć tam, gdzie ma ochotę. Nietrudno jednak wyobrazić sobie, jaka byłby reakcja polskich władz, gdyby np. Niemcy postanowiły zawrzeć sojusz wojskowy z Rosją. A do tego jeszcze Czechy i Słowacja. Czy także słyszelibyśmy, że wchodzenie w sojusze militarne nie powinno obchodzić ich sąsiadów? NATO bynajmniej nie jest instytucją pokojową czy obronną. Dokładnie odwrotnie, jest potężnym sojuszem militarnym zdominowanym przez państwo, które prowadziło w ostatnich latach szereg wojen – z tego żadnej na swoim terytorium. I podobnie jak Unia Europejska jest instytucją ściśle związaną z podtrzymywaniem hegemonii świata zachodniego w światowym kapitalizmie.

Przypomnijmy, że to odrzucenie umowy stowarzyszeniowej z UE stało się powodem krwawych protestów na przełomie 2013-14 r., które obaliły ówczesnego ukraińskiego prezydenta, zmieniając kurs państwa na prozachodni. Wyrazem głębokich podziałów były protesty i rebelia separatystów na wschodzie kraju i bezproblemowe zajęcie Krymu przez Rosję. Paradoksalnie mocarstwa zachodnie nie miały zamiaru szybko przyjmować Ukrainy ani do NATO, ani do UE. Wspierały jednak, także wojskowo, jej prozachodnie władze – i własne interesy. Władze Ukrainy z kolei, w oparciu o zachodnie poparcie, konstruowały nową wersję ukraińskości, zorientowanej jednoznacznie antyrosyjsko.

Generalnie na „polityczne rozpoznanie bojem” ze strony Zachodu, sprawdzającego jak daleko może się posunąć w rozszerzaniu swoich wpływów, Rosja odpowiedziała rozpoznaniem bojem zupełnie dosłownym, agresją o nieznanych konsekwencjach. Dodajmy, że dla obu stron – i związanych z nimi ukraińskich rządów oraz potężnych oligarchów – pracownicy Ukrainy byli tylko zasobem do wykorzystania. Ukraina pozostaje jednym z najbiedniejszych państw Europy, w którym PKB jest niższe niż w 1991 r. Teraz za imperialistyczną rywalizację Waszyngtonu i Moskwy jej mieszkańcy i mieszkanki płacą cenę najwyższą.

Hipokryzja rasistowskiej władzy

Uderzające jest, jak bardzo, nawet na poziomie propagandowym, Rosja idzie szlakiem utartym przez tych, którzy dziś mówią o „łamaniu prawa międzynarodowego”. Nie wojna, ale „operacja militarna” czy „pokojowa”. Nie agresja, ale „zaprzestanie ludobójstwa”. „Precyzyjne bombardowania”, które mają oszczędzać ludność cywilną. „Demilitaryzacja Ukrainy” i zapobieżenie wejścia przez nią w posiadanie broni atomowej. „Nazistowski reżim”, który trzeba usunąć.

To wszystko już słyszeliśmy, gdy atakowano Jugosławię, Irak czy Afganistan. Dodajmy, że atakowano z polskim poparciem, a w dwóch ostatnich przypadkach także z polską obecnością. Putin pokazał, że brał lekcję wojennej propagandy od najlepszych, podlewając tylko swoją wersję „zmiany reżimu” sosem wielkoruskiego szowinizmu.

W Polsce ci sami ludzie władzy, którzy nie przestali budować muru na granicy z Białorusią, którzy dopiero co wywozili dzieci do lasu, pozostawiając je na mrozie i prowadzili haniebną, rasistowską kampanię przeciw uchodźcom, nagle ukazują się jako humanitaryści o gołębich sercach. „Solidarni z Ukrainą!” – to widać na każdym kroku. Solidarność bardzo tanieje, gdy zostaje uznana za użyteczną dla interesów politycznych władzy.

Ten ocean hipokryzji nie zmienia faktu, że tysiące ludzi pomaga naprawdę. Naprawdę solidaryzuje się z ofiarami wojny. Naprawdę jest przerażona, że wojna nagle pojawiła się tak blisko… To wszystko na pewno odczują przebywający w Polsce Ukraińcy i Ukrainki, których już przed wojną było ponad milion – w większości ludzie pracy będący często ofiarami szczególnego wyzysku i codziennej pogardy. Ten moment warto zapamiętać, bo nie wiadomo, jak długo potrwa. Warto też zapamiętać, że kiedy jest wola polityczna, można pomagać uchodźcom. Nawet gdy przybywają ich setki tysięcy w czasie kilku dni.

Imperialna socjaldemokracja

W odpowiedzi na inwazję rosyjską mamy więc splot solidarności prawdziwej i propagandowej. Ta druga idzie w parze ze wzmacnianiem własnego imperializmu przez państwa zachodnie. Jak zawsze w takich przypadkach socjaldemokracja przestaje się odróżniać od prawicy. Drogę pokazuje więc socjaldemokratyczny kanclerz Niemiec, który ogłasza dodatkowe 100 mld euro na zbrojenia już w tym roku. Zdominowane przez socjaldemokrację rządy neutralnych Szwecji i Finlandii zapowiadają możliwość wejścia do NATO.

Sankcje uderzają w najuboższych

Jednocześnie zachodnie mocarstwa pod przywództwem USA ogłaszają pakiet sankcji, które uderzać będą głównie w rosyjską klasę pracowniczą – mającą z odpowiedzialnością za wojnę tyle wspólnego, że dwudziestolatkowie z robotniczych rodzin są na nią wysyłani. Za sankcje zapłacą także miliony ludzi na Globalnym Południu, choćby dlatego, że Rosja jest największym na świecie (a Ukraina piątym największym) eksporterem pszenicy. W wyniku wojny i sankcji jej cena szybuje w górę, co oznacza miliony dodatkowych głodujących. Możnych zachodniego świata te ofiary nie interesują.

Czy zachodni militaryzm i sankcje na Rosję pomogą zatrzymać wojnę? Nie. Żadne sankcje będące elementem brutalnej gry mocarstw nigdy wojny nie zatrzymały. To jednocześnie ciąg dalszy festiwalu hipokryzji, gdy zachodni imperializm jest uwikłany w rywalizację, która do wojny doprowadziła. Eskalacja militaryzmu z jego strony grozi rozszerzeniem się wojny w Ukrainie na jeszcze większą, trudną do wyobrażenia skalę.

Orgia militaryzacji w Polsce

W tym wszystkim mamy oczywiście też “nasze” lokalne kreatury u władzy, którzy przeżywają moment największego szczęścia. W końcu spotykają się z nimi wielcy zachodniego świata. W końcu przyjeżdżają – i to bez tradycyjnego żebrania o to z polskiej strony – tysiące dodatkowych amerykańskich żołnierzy. W końcu mogą bez problemu kupować czołgi Abrams za 24 mld zł.

Opozycja wobec tej militarystycznej orgii nie istnieje, przynajmniej nie w parlamencie. Na początku marca do Sejmu trafiła Ustawa o ochronie ojczyzny, zakładająca zwiększenie wydatków na cele militarne do 2,5% PKB już w 2024 r. (z poziomu 2,2% w tym roku, i tak jednego z najwyższych w Europie) i mająca umożliwić m. in. ponad dwukrotne zwiększenie liczebności armii. Ma to być finansowane także spoza budżetu MON – poprzez papiery skarbowe, obligacje Banku Gospodarstwa Krajowego i zysk NBP. W ostatniej chwili Kaczyński i szef MON Błaszczak zaproponowali jeszcze większy skok finansowania: do 3% PKB w 2023 r. Pytanie – kto da więcej?

Co na to opozycja? Gdy ustawa trafiała do Sejmu wszystkie kluby parlamentarne były „za”. Donald Tusk wnioskował, by przyjąć ustawę przez aklamację. Faktycznie od Konfederacji po Lewicę w sprawie polskiej militaryzacji słychać tylko różne wersje Kaczyńskiego i Błaszczaka.

Generalnie sejmowa „lewica” idzie drogą wytyczoną przez jej zachodnich odpowiedników. Nie może to dziwić, jeśli spojrzymy tylko na historię SLD wysyłającego wojska do Iraku i Afganistanu. Niestety od spadkobierców Millera i Kwaśniewskiego w żądnym stopniu nie odróżnia się Partia Razem.

Marsz na prawo tej partii dobrze symbolizuje jej wystąpienie z międzynarodowej koalicji DiEM25, założonej przez byłego ministra finansów Grecji Janisa Warufakisa i skupiającej lewicowych socjaldemokratów z różnych państw europejskich. Powód? DiEM25 jednoznacznie potępiła wojnę Putina, ale wypowiedziała się też przeciw ekspansji NATO.

Międzynarodowa solidarność pracownicza

Atak Rosji to nie „starcie cywilizacji i barbarzyństwa”, „wolnego świata” Zachodu i wschodniej despocji, jak głoszą zachodni ideolodzy. Ten rzekomo „wolny świat” ma bardzo długą listę krwawych wojen na swoim koncie. Wojna w Ukrainie wynika z natury imperializmu jako systemu rywalizacji mocarstw kapitalistycznych, w którym potęga militarna jest najbrutalniejszym z używanych środków.

Zarówno Rosja, jak i państwa Zachodu są aktywną częścią tego systemu, walcząc od lat w Ukrainie o zyski i władzę. Właściwą odpowiedzią na inwazję Rosji nie może być więc budowanie iluzji w konkurencyjnym bloku mocarstw zachodnich, ale ruch sprzeciwu oparty na międzynarodowej solidarności pracowniczej i zwalczaniu militaryzmu w każdym z rywalizujących mocarstw.

Skuteczny opór wobec inwazji jest zawsze ciosem dla systemu opartego na pędzie ku wojnom. Dlatego stoimy po stronie tych, którzy opierają się najeźdźcom. Jednocześnie naszym zadaniem, mieszkając w Polsce, jest takie działanie, by wśród imperializmów rozdzierających Ukrainę klęska Rosji nie stała się sukcesem mocarstw zachodnich, ale klęską imperializmu jako całości.

Filip Ilkowski



Tekst ukazał się 1 marca na stronie Pracownicza Demokracja

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



CZY KLASA PRACOWNICZA XXI WIEKU MOŻE OBALIĆ KAPITALIZM?
Warszawa
Polscy Hodżyści
Partia lewicowa na symulatorze politycznym
Discord
Teraz
Historia Czerwona
Komintern (SH)
Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1

Więcej ogłoszeń...


20 sierpnia:

1618 - Król Zygmunt III Waza wydał dekret zabraniający drukowania i sprzedaży antysemickiego dzieła "Zwierciadło Korony Polskiej" S. Miczyńskiego, które przyczyniło się do pogromu Żydów w Krakowie.

1940 - Meksyk: Na rozkaz Stalina agent NKWD Ramon Mercader dokonał zamachu na Lwa Trockiego.

1944 - W Pokrytkach k. Mławy oddziały Armii Ludowej stoczyły największą bitwę partyzancką na wcielonych do Rzeszy ziemiach polskich.

1952 - Zmarł Kurt Schumacher, jeden z przywódców powojennej SPD.

1955 - Wybuchły kilkudniowe antyfrancuskie zamieszki w Algierii i Maroku, w których zginęło ponad 500 osób.


?
Lewica.pl na Facebooku