
2011-12-29 13:20:40
Nie do końca wiadomo czym Arłukowicz naraził się Tuskowi ale jedno jest pewne, premier postanowił odstrzelić "lewicowca" ze Szczecina. Posadził go na najgorszym stołku – na „politycznym krześle elektrycznym”;: Arłukowicz został ministem zdrowia. Poseł bez kompetencji dostał najbardziej wymagający z restortów. No cóż, wybory minęły i może platformie nie potrzebny już lewicowy makeup. Tusk pewnie wykończy Arłukowicza gorzej, że ten ostatni wykończy nas. To jednak rodzaj politycznej perwersji, że demontaż publicznej służby zdrowia dokonuje się rękami człowieka nazywającego się lewicowcem.
Podczas ostatniej kampanii wyborczej odbyła się w klubie Hybrydy w Warszawie debata Gadzinowski – Palikot. Podczas tej debaty zadałem jedno pytanie. Chciałem się dowiedzieć co kandydaci myślą o finansowaniu publicznej służby zdrowia. Chodziło mi o kontekst. Polska wydaje ok. 2 % PKB na służbę zdrowia (Niemcy wydają 4 %) poza tym Polska jest w pierwszej trójce krajów w Europie z najwyższą ilością zgonów na tysiąc mieszkańców i to najczęściej zgony w wyniku chorób uleczalnych. Co więcej śmiertelność w Polsce rośnie ! To kuriozum w Unii Europejskiej. Niski przyrost naturalny w Polsce powoduje nie tylko mała liczba narodzin ale ogromna ilość zgonów. Można odnieść wrażenie, że rząd Polski świadomie pozbywa się swoich obywateli. Myślałem, że nie może być gorzej ale Bartosz Arłukowicz udowodnił, że się mylę. Bałagan związany z wprowadzeniem nowej listy leków refundowanych to pierwszy gwóźdź do jego politycznej trumny. Aktualnie mamy zawieszony do lutego protest lekarzy – którzy nadal (zgodnie z prawem) mogą być pociągani do odpowiedzialności za wypisywanie recept na leki refundowane osobom nieubezpieczonym oraz farmaceutów którzy utrzymują w swoich komputerach po 2 lub 3 wersje rzeczywistości po 31 grudnia. Ci ostatni zemszczą się nie podpisując części umów z NFZ. Nawet gdy kryzys na lini Ministerstwo – Lekarze – Farmaceuci zostanie zażegnany to w styczniu do milionów Polaków dotrze, że leki są znacznie droższe. Wiele osób starszych które odwiedzi aptekę z receptą „B” (od słowa bezpłatna) dowie się, że to jest tylko „lek refundowany do limitu” i też będą musieli za niego zapłacić. A za dwa lata … wszystko zacznie się od początku bo będzie trzeba zrobić nową listę leków refundowanych. Zapewne za chwilę znowu usłyszymy w telewizji jak to platforma obywatelska uszczelnia system. To stara wymówka, żeby nie mówić o tym, że ta partia od kilku lat regularnie demontuje publiczną opiekę medyczną a w efekcie po prostu zabija tysiące Polaków swoją neoliberalną polityką w której nie ma miejsca na takie "przyżytki" socjalizmu. Wszystko ma być prywatne a jak ktoś jest biedny i trafi na śmiertelną chorobę to …cóż … to się nazywa niewidzialna ręka rynku….
Witajcie w ciekawych czasachPodczas ostatniej kampanii wyborczej odbyła się w klubie Hybrydy w Warszawie debata Gadzinowski – Palikot. Podczas tej debaty zadałem jedno pytanie. Chciałem się dowiedzieć co kandydaci myślą o finansowaniu publicznej służby zdrowia. Chodziło mi o kontekst. Polska wydaje ok. 2 % PKB na służbę zdrowia (Niemcy wydają 4 %) poza tym Polska jest w pierwszej trójce krajów w Europie z najwyższą ilością zgonów na tysiąc mieszkańców i to najczęściej zgony w wyniku chorób uleczalnych. Co więcej śmiertelność w Polsce rośnie ! To kuriozum w Unii Europejskiej. Niski przyrost naturalny w Polsce powoduje nie tylko mała liczba narodzin ale ogromna ilość zgonów. Można odnieść wrażenie, że rząd Polski świadomie pozbywa się swoich obywateli. Myślałem, że nie może być gorzej ale Bartosz Arłukowicz udowodnił, że się mylę. Bałagan związany z wprowadzeniem nowej listy leków refundowanych to pierwszy gwóźdź do jego politycznej trumny. Aktualnie mamy zawieszony do lutego protest lekarzy – którzy nadal (zgodnie z prawem) mogą być pociągani do odpowiedzialności za wypisywanie recept na leki refundowane osobom nieubezpieczonym oraz farmaceutów którzy utrzymują w swoich komputerach po 2 lub 3 wersje rzeczywistości po 31 grudnia. Ci ostatni zemszczą się nie podpisując części umów z NFZ. Nawet gdy kryzys na lini Ministerstwo – Lekarze – Farmaceuci zostanie zażegnany to w styczniu do milionów Polaków dotrze, że leki są znacznie droższe. Wiele osób starszych które odwiedzi aptekę z receptą „B” (od słowa bezpłatna) dowie się, że to jest tylko „lek refundowany do limitu” i też będą musieli za niego zapłacić. A za dwa lata … wszystko zacznie się od początku bo będzie trzeba zrobić nową listę leków refundowanych. Zapewne za chwilę znowu usłyszymy w telewizji jak to platforma obywatelska uszczelnia system. To stara wymówka, żeby nie mówić o tym, że ta partia od kilku lat regularnie demontuje publiczną opiekę medyczną a w efekcie po prostu zabija tysiące Polaków swoją neoliberalną polityką w której nie ma miejsca na takie "przyżytki" socjalizmu. Wszystko ma być prywatne a jak ktoś jest biedny i trafi na śmiertelną chorobę to …cóż … to się nazywa niewidzialna ręka rynku….
2011-10-10 10:45:58
No i nie było „teletomboli” jak mi powiedziała znajoma z sld. Nie było cudów ani niespodzianek. Wstępne wyniki wyborów potwierdziły sondaże końcówki kampanii.
Logistyka nie Polityka
Różnica pomiędzy Ruchem Palikota a SLD dotyczy przede wszystkim stopnia organizacji. W ciągu ostatniego roku widziałem dziesiątki przykładów takich różnic. Oto jeden z nich… Cofnijmy się w czasie, jest 10 czerwca wieczór, Piaseczno pod Warszawą. Obie partie przygotowują swoje platformy na Paradę Równości która odbędzie się następnego dnia. Obie partie mają dokładnie takie same warunki, taki sam TIR, agregat i nagłośnienie i taka sama rada ode mnie: zamówcie sobie wymiarowe banery na bok platformy– będzie Was to kosztować 600-700 złotych ale starczy Wam na lata i będzie ładnie. SLD przysłało 5 osób, Palikoty dwie. SLD męczyło się kilka godzin kombinując z flagami, Palikoty zamontowały swoje gotowe banery w 10 minut. Efekty można było podziwiać podczas Parady. Chodzi o logistykę, to wszystko.
W kampanii było podobnie. Palikoty miały strategię i taktykę, wiedzieli co i komu chcą powiedzieć. Znali dokładnie swoje grupy docelowe. W SLD było inaczej. Sojusz prowadził kampanię tak jak 10 lat wcześniej tylko, że sporo się zmieniło. To nie był marsz po władzę ale by zachować wpływy. Leszek Miller mógł prowadzić taką kampanię w 2001 roku gdy walczył o 40 procent, Napieralski jednak walczył o kilkanaście i powinien był się skupić na dobrej penetracji swojego elektoratu. Tymczasem przekaz medialny SLD był ogólny i mdły. Kiedy zwróciłem uwagę ludziom z SLD, że środowisko lgbt zostało całkowicie pozostawione samemu sobie, czyli w tych warunkach Ruchowi Palikota, nawet coś drgnęło. Ze sztabu warszawskiego wyszedł mailing do ponad 11 tys stołecznych gejów. Fajnie, szkoda tylko, że w tym mailingu było napisane, że SLD będzie walczyło o obniżkę opłat za przedszkola. To się nazywa dobrany przekaz do wyborcy.
Ale błędy popełniono nie tylko w sztabach. Za słaby wynik odpowiadają też kandydaci. Tęczowy Rysiek okazał się tęczowym leniem. Pozostali z listy warszawskiej (z jednym wyjątkiem) pokazali, że zwyczajnie nie wierzą w mandat a na pytanie dlaczego tak rzadko spotykają się z wyborcami odpowiadali najczęściej: „przecież mam dużo billboardów”. To też różni SLD od Palikotów. Ci drudzy przede wszystkim atakowali wyborców osobiście.
Biedroń w Gdyni, Legierski w internecie
A teraz coś ze środowiska lgbt. Robert Biedroń wystartował w Gdyni, podobno po to żeby nie zetrzeć się z Legierskim. To byłby ciekawy pojedynek ale wynik łatwy do przewidzenia. Legierski nie tylko lepiej wygląda ale i mądrzej mówi. Poza tym wiadomo było, że w Warszawie wiele głosów zgarnie sam Palikot. Dlatego w Warszawie Palikoty wystawili na żer Tomasza Szypułę, oskarżanego o brak charyzmy Prezesa kph. Może Palikot wywnioskował, że jego słaby wynik nikogo nie zdziwi. Szypuła powiesił swoje plakaty w większości klubów gejowskich i tyle. Ale to i tak dużo bo gejowska twarz sld/zielonych – Krystian Legierski nie zrobił nawet tego. Gazetki Krystiana pojawiły się w klubach dopiero na kilka dni przed wyborami. Zdecydowanie za późno. W ostatnim tygodniu to chyba tylko wizyta Napieralskiego w Toro mogłaby coś zmienić. Trzeba to napisać wprost: Ruch Palikota przejął kontrolę nad elektoratem lgbt w Warszawie. I było to miażdżące zwycięstwo. Zrobili to bez Biedronia który siedział w Gdyni i z nudnym Szypułą głównie dlatego, że zwyczajnie nie napotkali konkurencji. Weszli jak w masło. Cztery lata temu kiedy Biedroń też nawoływał do nie głosowania na sld ale na partię kobiet, tarczą sld paradoksalnie okazywałem się ja, pisząc głównie takie teksty (http://gay.pl/tekst.php?id=6010 ). W tych wyborach pełnomocnikiem sld ds. równouprawnienia był Krystian i to na nim spoczywała odpowiedzialność obrony tej flanki. Może trzeba było mu dać lepsze miejsce na liście, żeby wierzył w sens walki… Nie wiem… Ale poczekajmy na wyniki osobowe… Legierski miał jednak dobrą kampanię w sieci, jak na kandydata z list sld to wyjątek. Za burdel w kampanii internetowej sld odpowiadał Łukasz Naczas, wielki spec od informatyki który w swoim programie postulował wprowadzenie rozwiązań które rząd wdrożył już kilka lat temu. Naczas chciał min. tworzenia map wykluczonych cyfrowo co Urząd Komunikacji Elektronicznej robi od lat. Program Naczasa przyszedł „Niewczas”. Na szczęście były też jakieś objawy instynktu samozachowawczego. Warszawskie sld sięgnęło w końcu po wybitnego specjalistę w tej dziedzinie Macieja Piędla. Piędel, stworzył stronę Parady Równości, odpowiadał też za kampanię internetową i wizerunek zwycięskiej kampanii stowarzyszenia „Nasz Ursynów” w wyborach samorządowych. Wszystko to jednak ZA PÓŹNO.
Jest jedna postać z warszawskiej listy o której muszę napisać z podziwem. Jedynym kandydatem który na poważnie podszedł do środowiska lgbt był Piotr Gadzinowski który wykonał tytaniczną pracę, odwiedził wszystkie kluby i sauny gejowskie w mieście i rozdał tysiące prezerwatyw. Wszędzie witano go bardzo ciepło.
Ale przez kluby gejowskie przetaczały się też nowe fale Palikotów, czasami nawet przypadkowo. Na miesiąc przed wyborami Anna Grodzka pojawiła się w gejowskim klubie City. Anna kandydowała w Krakowie z listy Palikota ale jej 20 minutowa wizyta w City pozostawiła po sobie stos ulotek, plakaty i drag queen przyozdobioną znaczkiem „Dość Obłudy”. Wtedy się śmiałem z tego. W sumie dzisiaj też się śmieję. Ja ostatnie 8 lat spędziłem w SDPL, partii która przez długi czas robiła dokładnie to samo – przekonywała ludzi, że SLD nie jest prawdziwą lewicą. SLD tą walkę wygrało ale zaraz może podzielić los SDPL. Idą ciekawe czasy. Czy sojusz się podniesie z kolan. Mam co do tego wiele wątpliwości.
Quo vadis SLD ?
Po rozwaleniu LiDu było jeszcze kilka okazji, żeby odwrócić trend śmierci. Ostatnim sensownym pomysłem było zorganizowanie prawyborów na lewicy skutecznie wyszydzone przez Marka Siwca. Pomysł chwyciła platforma i ma dzisiaj prezydenta a jego asystentem jest pomysłodawca prawyborów Tomasz Nałęcz. Za porażkę sld niewątpliwie odpowiada Grzegorz Napieralski. Nie chodzi jednak tylko o tą kampanię wyborczą ale o jego działania 3-4 lata temu. Napieralski to faktyczy morderca LiDu i człowiek który nie chciał bratać się z SDPL i SD przy wyborach samorządowych (dzięki temu sld znowu coś przegrało).W tych wyborach Napieralski nie miał żadnej oferty dla centrowego wyborcy, mógł walczyć tylko o kilkanaście procent. Czasami jeszcze się miotal gdy to do niego docierało. Podpisał papiery z BCC które w jego zamyśle miały być uśmiechem w kierunku centrum. Zostało to fatalnie wykonane i tylko odebrało mu wyborców po lewej stronie. Jednak paradoksalnie moje zdanie o Napieralskim było lepsze gdy widziałem, że czegoś się uczy (nauczył się chociażby angielskiego w rok). Jednak uczył się za wolno. Dzisiaj Ci sami którzy zachwycali się jego wynikiem w wyborach prezydenckich są rozczarowani. Dlaczego ? To czy sld ma 13 % czy 7 % nie ma wielkiego znaczenia, ale Palikot w sejmie, (bez względu czy miałby 6 % czy 10 %) to zwiastun śmierci dla sld. Teraz to dopiero się zacznie. Może dla SLD nie ma już nadziei. Trzeba co najmniej zmienić nazwę partii lub założyć nową na gruzach starej. Będzie napewno ciekawie. Panie i Panowie usiądźcie wygodnie przed Wami dramat „Rozbiory Lewicy”, akt trzeci.
Łukasz Pałucki
Zagon TuskaLogistyka nie Polityka
Różnica pomiędzy Ruchem Palikota a SLD dotyczy przede wszystkim stopnia organizacji. W ciągu ostatniego roku widziałem dziesiątki przykładów takich różnic. Oto jeden z nich… Cofnijmy się w czasie, jest 10 czerwca wieczór, Piaseczno pod Warszawą. Obie partie przygotowują swoje platformy na Paradę Równości która odbędzie się następnego dnia. Obie partie mają dokładnie takie same warunki, taki sam TIR, agregat i nagłośnienie i taka sama rada ode mnie: zamówcie sobie wymiarowe banery na bok platformy– będzie Was to kosztować 600-700 złotych ale starczy Wam na lata i będzie ładnie. SLD przysłało 5 osób, Palikoty dwie. SLD męczyło się kilka godzin kombinując z flagami, Palikoty zamontowały swoje gotowe banery w 10 minut. Efekty można było podziwiać podczas Parady. Chodzi o logistykę, to wszystko.
W kampanii było podobnie. Palikoty miały strategię i taktykę, wiedzieli co i komu chcą powiedzieć. Znali dokładnie swoje grupy docelowe. W SLD było inaczej. Sojusz prowadził kampanię tak jak 10 lat wcześniej tylko, że sporo się zmieniło. To nie był marsz po władzę ale by zachować wpływy. Leszek Miller mógł prowadzić taką kampanię w 2001 roku gdy walczył o 40 procent, Napieralski jednak walczył o kilkanaście i powinien był się skupić na dobrej penetracji swojego elektoratu. Tymczasem przekaz medialny SLD był ogólny i mdły. Kiedy zwróciłem uwagę ludziom z SLD, że środowisko lgbt zostało całkowicie pozostawione samemu sobie, czyli w tych warunkach Ruchowi Palikota, nawet coś drgnęło. Ze sztabu warszawskiego wyszedł mailing do ponad 11 tys stołecznych gejów. Fajnie, szkoda tylko, że w tym mailingu było napisane, że SLD będzie walczyło o obniżkę opłat za przedszkola. To się nazywa dobrany przekaz do wyborcy.
Ale błędy popełniono nie tylko w sztabach. Za słaby wynik odpowiadają też kandydaci. Tęczowy Rysiek okazał się tęczowym leniem. Pozostali z listy warszawskiej (z jednym wyjątkiem) pokazali, że zwyczajnie nie wierzą w mandat a na pytanie dlaczego tak rzadko spotykają się z wyborcami odpowiadali najczęściej: „przecież mam dużo billboardów”. To też różni SLD od Palikotów. Ci drudzy przede wszystkim atakowali wyborców osobiście.
Biedroń w Gdyni, Legierski w internecie
A teraz coś ze środowiska lgbt. Robert Biedroń wystartował w Gdyni, podobno po to żeby nie zetrzeć się z Legierskim. To byłby ciekawy pojedynek ale wynik łatwy do przewidzenia. Legierski nie tylko lepiej wygląda ale i mądrzej mówi. Poza tym wiadomo było, że w Warszawie wiele głosów zgarnie sam Palikot. Dlatego w Warszawie Palikoty wystawili na żer Tomasza Szypułę, oskarżanego o brak charyzmy Prezesa kph. Może Palikot wywnioskował, że jego słaby wynik nikogo nie zdziwi. Szypuła powiesił swoje plakaty w większości klubów gejowskich i tyle. Ale to i tak dużo bo gejowska twarz sld/zielonych – Krystian Legierski nie zrobił nawet tego. Gazetki Krystiana pojawiły się w klubach dopiero na kilka dni przed wyborami. Zdecydowanie za późno. W ostatnim tygodniu to chyba tylko wizyta Napieralskiego w Toro mogłaby coś zmienić. Trzeba to napisać wprost: Ruch Palikota przejął kontrolę nad elektoratem lgbt w Warszawie. I było to miażdżące zwycięstwo. Zrobili to bez Biedronia który siedział w Gdyni i z nudnym Szypułą głównie dlatego, że zwyczajnie nie napotkali konkurencji. Weszli jak w masło. Cztery lata temu kiedy Biedroń też nawoływał do nie głosowania na sld ale na partię kobiet, tarczą sld paradoksalnie okazywałem się ja, pisząc głównie takie teksty (http://gay.pl/tekst.php?id=6010 ). W tych wyborach pełnomocnikiem sld ds. równouprawnienia był Krystian i to na nim spoczywała odpowiedzialność obrony tej flanki. Może trzeba było mu dać lepsze miejsce na liście, żeby wierzył w sens walki… Nie wiem… Ale poczekajmy na wyniki osobowe… Legierski miał jednak dobrą kampanię w sieci, jak na kandydata z list sld to wyjątek. Za burdel w kampanii internetowej sld odpowiadał Łukasz Naczas, wielki spec od informatyki który w swoim programie postulował wprowadzenie rozwiązań które rząd wdrożył już kilka lat temu. Naczas chciał min. tworzenia map wykluczonych cyfrowo co Urząd Komunikacji Elektronicznej robi od lat. Program Naczasa przyszedł „Niewczas”. Na szczęście były też jakieś objawy instynktu samozachowawczego. Warszawskie sld sięgnęło w końcu po wybitnego specjalistę w tej dziedzinie Macieja Piędla. Piędel, stworzył stronę Parady Równości, odpowiadał też za kampanię internetową i wizerunek zwycięskiej kampanii stowarzyszenia „Nasz Ursynów” w wyborach samorządowych. Wszystko to jednak ZA PÓŹNO.
Jest jedna postać z warszawskiej listy o której muszę napisać z podziwem. Jedynym kandydatem który na poważnie podszedł do środowiska lgbt był Piotr Gadzinowski który wykonał tytaniczną pracę, odwiedził wszystkie kluby i sauny gejowskie w mieście i rozdał tysiące prezerwatyw. Wszędzie witano go bardzo ciepło.
Ale przez kluby gejowskie przetaczały się też nowe fale Palikotów, czasami nawet przypadkowo. Na miesiąc przed wyborami Anna Grodzka pojawiła się w gejowskim klubie City. Anna kandydowała w Krakowie z listy Palikota ale jej 20 minutowa wizyta w City pozostawiła po sobie stos ulotek, plakaty i drag queen przyozdobioną znaczkiem „Dość Obłudy”. Wtedy się śmiałem z tego. W sumie dzisiaj też się śmieję. Ja ostatnie 8 lat spędziłem w SDPL, partii która przez długi czas robiła dokładnie to samo – przekonywała ludzi, że SLD nie jest prawdziwą lewicą. SLD tą walkę wygrało ale zaraz może podzielić los SDPL. Idą ciekawe czasy. Czy sojusz się podniesie z kolan. Mam co do tego wiele wątpliwości.
Quo vadis SLD ?
Po rozwaleniu LiDu było jeszcze kilka okazji, żeby odwrócić trend śmierci. Ostatnim sensownym pomysłem było zorganizowanie prawyborów na lewicy skutecznie wyszydzone przez Marka Siwca. Pomysł chwyciła platforma i ma dzisiaj prezydenta a jego asystentem jest pomysłodawca prawyborów Tomasz Nałęcz. Za porażkę sld niewątpliwie odpowiada Grzegorz Napieralski. Nie chodzi jednak tylko o tą kampanię wyborczą ale o jego działania 3-4 lata temu. Napieralski to faktyczy morderca LiDu i człowiek który nie chciał bratać się z SDPL i SD przy wyborach samorządowych (dzięki temu sld znowu coś przegrało).W tych wyborach Napieralski nie miał żadnej oferty dla centrowego wyborcy, mógł walczyć tylko o kilkanaście procent. Czasami jeszcze się miotal gdy to do niego docierało. Podpisał papiery z BCC które w jego zamyśle miały być uśmiechem w kierunku centrum. Zostało to fatalnie wykonane i tylko odebrało mu wyborców po lewej stronie. Jednak paradoksalnie moje zdanie o Napieralskim było lepsze gdy widziałem, że czegoś się uczy (nauczył się chociażby angielskiego w rok). Jednak uczył się za wolno. Dzisiaj Ci sami którzy zachwycali się jego wynikiem w wyborach prezydenckich są rozczarowani. Dlaczego ? To czy sld ma 13 % czy 7 % nie ma wielkiego znaczenia, ale Palikot w sejmie, (bez względu czy miałby 6 % czy 10 %) to zwiastun śmierci dla sld. Teraz to dopiero się zacznie. Może dla SLD nie ma już nadziei. Trzeba co najmniej zmienić nazwę partii lub założyć nową na gruzach starej. Będzie napewno ciekawie. Panie i Panowie usiądźcie wygodnie przed Wami dramat „Rozbiory Lewicy”, akt trzeci.
Łukasz Pałucki
2011-09-27 15:32:04
W swoich wpisach na tym blogu używam od roku określenia „rozbiory lewicy”. Myślę, ze mogę to już poukładać. Ten dramat ma trzy akty.
AKT 1.
Kiedy upadł LiD (głównie za sprawą Napieralskiego) okazało się, że lewica nie jest w stanie stworzyć bardziej centrowego wizerunku. Centrum – to tam była i jest większość wyborców ale Napieralski wybrał swoją liderską drogę. Za to Platforma nie próżnuje i postanowiła stworzyć swoją lewicę. Zaczęli od socjaldemokratycznych liderów. Niektórzy przyszli sami (Rosati) część udało się zwyczajnie kupić stanowiskami (Nałęcz, Arłukowicz) innym zaproponowano tylko „umowy o dzieło” (Borowski zostanie senatorem z poparciem PO za to, że nie zagroził Hannie Gronkiewicz-Waltz podczas ostatnich wyborów samorządowych). Tych których nie dało się kupić ani pokonać trzeba było przynajmniej zneutralizować. Najbardziej znienawidzony przez HGW były radny warszawski, popularny w stolicy Bartosz Dominiak po wielu miesiącach zaciętej walki wreszcie uzyskał zgodę PO na objęcie stanowiska Naczelnika Wydziały Promocji dzielnicy Warszawa-Ursynów. Dominiak na Ursynowie to dla PO lepsze wyjście niż na konkurencyjnej liście wyborczej do sejmu. Dominiak po prostu wie kto jest prawdziwym wrogiem socjaldemokratycznej lewicy i w kampanii jasno by tego wroga wskazał. Koniec aktu 1. Kolejnym krokiem PO na „wyssanie” elektoratu lewicy było sięgnięcie po postępowe obyczajowo hasła (aborcja, geje/lesbijki, walka z kościołem). Tego jednak nie mógł zrobić Tusk obok którego siedzi np. nienawidzący lesbijek Niesiołowski. W konserwatywnej Platformie do takiego projektu potrzebny był ktoś inny.
AKT 2
Palikot nadał się świetnie, ma zostać antychrystem lewicy. Najpierw się „oderwał” i założył zbudowaną na wzór firmy partię. W partii tej nie ma grama demokracji, każdą nawet najbardziej błahą decyzję Palikot podejmuje sam. Nie istnieje nic na podobieństwa biura politycznego. Ludzie z góry partii czy zarządu stowarzyszenia „Ruch Poparcia Palikota” nie mają nic do gadania i nawet przy okazji wyborów lądują… np. na czwartym miejscu listy wyborczej w... Olsztynie – jeśli lider ma taki kaprys, albo musi zrobić miejsce dla niechcianych z list SLD. Podstawowym celem Palikota nie jest walka z PIS. Od samego początku jego cel jest jasny – atak na SLD. Nawet jeśli są w tej grupie osoby nie chcące walczyć z SLD to nie mają wyjścia bo partia Palikota to polityczna firma, Janusz Palikot jest prezesem i jedynym właścicielem. Może zatrudnić w niej kogo chce ale tylko pod warunkiem absolutnego posłuszeństwa. Jego podstawowym celem jest dostać się do sejmu. To zakończyłby się akt 2 „Rozbiorów lewicy”, potem rozpocznie się akt 3. Ale najpierw warto przyjrzeć się aktorom…
Z tym wszystkim Napieralski został sam. Ludzie którzy mogli przekonać centrowego wyborcę do SLD już dawno są kupieni z lawirującym Kwaśniewskim włącznie. Napieralski 3 lata temu złapał złotą rybkę. Miał tylko trzy marzenia: Pozbyć się Olejniczaka, zlikwidować LiD, rządzić SLD samemu. Złota rybka chyba miała prawicowe poglądy bo spełniła wszystkie trzy życzenia. Jednak paradoksalnie jestem daleki od krytykowania szefa SLD. Zaczyna do mnie docierać jak ważne dla przyszłości są aktualne wydarzenia. Napieralski pomimo swoich wad, posiada też wiele zalet. Wiele z ataków na niego jest zwyczajnie nie słusznych a niektóre wręcz absurdalne np. pomówienia o skrywaną homofobię. Żaden lider SLD w historii tej partii tak skutecznie i konsekwentnie nie opowiadał się za prawami mniejszości seksualnych. Przez te lata pilnował, żeby w jego klubie parlamentarnym nie było homofobicznych wypowiedzi. Ludzie szybko zapominają co działo się w SLD jeszcze 5-8 lat temu i jak bardzo sytuacja zmieniła się na lepsze. Dzisiaj to właśnie w rękach Napieralskiego jest przyszłość socjaldemokratycznej lewicy.
Janusz Palikot stworzył dobrze zorganizowany mechanizm. Jak już wspomniałem to bardziej firma niż partia. Funkcje techniczne/logistyczne są tam oddzielone od politycznych, kto inny nosi banery i montuje mikrofon a kto inny wypowiada się w mediach. W SLD tak nie jest. To jak dobierane są stanowiska w SLD to temat na osobny tekst – ale jego publikacja musi poczekać na „po wyborach”. Wsparcie jakie Palikot uzyskuje od PO jest wielowymiarowe. Najważniejsze to pomoc „PR” i manipulowanie sondażami które mają przekonać wyborców, że głos na Palikota nie jest głosem straconym. PO i PiS to najwięksi klienci biur badania opinii publicznej. PiS obniżał notowania PJN a PO podnosi notowania Palikota. Obie strategie są równie skuteczne. To co mnie najbardziej zaskakuje to przypadki współpracy części lokalnych działaczy PO z Palikotem. Chodzi mi tu o niektórych asystentów posłów PO wśród których jest kilku (może kilkunastu) gejów i to jak te osoby włączają się w działania niby konkurencyjnej partii. Podział zadań też jest dość wyraźny. Duża wojna toczy się na linii PO-PIS, mała wojna na linii SLD-Ruch Palikota. To dodatkowo „poniża” sojusz. Muszą bić się z błaznem Tuska a woleliby bić się silniej z Tuskiem i Kaczyńskim.
AKT 3.
Wyobraźmy sobie, że sondaże są prawdziwe i Palikot znajduje się w sejmie obok osłabionego SLD. Palikot wchodzi do rządu albo dostaje jakiś ochłap w zamian za wspieranie Tuska któremu może zabraknąć do większości w sejmie. Tusk „pod naciskiem” Palikota wprowadza ustawę o związkach rejestrowanych i liberalizuje ustawę aborcyjną. Wszystko to aby jeszcze skuteczniej „wyssać” elektorat SLD. Dlaczego Tusk miałby nie wprowadzać rozwiązań coraz bardziej akceptowanych przez Polaków jeśli to pozwoli mu uzyskać więcej władzy ? Dodatkowo rząd odzyskuje część majątku zagarniętego przez kościół i… w kolejnych wyborach SLD nie wchodzi do sejmu a Ruch Palikota zostaje wchłonięty/łączy się z PO. To naturalna konsekwencja. Po realizacji trzech postulatów różnice programowe między PO a Palikotem po prostu NIE ISTNIEJĄ a zadanie zostaje wykonane. Tak oto mamy Polskę dwupartyjną. Platformę liberalną ekonomicznie (i trochę obyczajowo) kontra konserwatywny i socjalny PiS. W międzyczasie SLD znika w euro parlamentu (we frakcji socjalistów znikają trzy szable a przybywa ich we frakcji liberałów). Siwiec wreszcie dostaje to na co tak ciężko pracuje dzieląc swoimi wypowiedziami polską lewicę – porażkę.
Czy mnie jako geja to martwi ? Musiałem zdefiniować swoją lewicowość, żeby odpowiedzieć: TAK ! Polska liberalna w wydaniu Tuska i Palikota to Polska z prywatną edukacją, niższymi świadczeniami socjalnymi oraz ze sprywatyzowaną (do końca) służbą zdrowia. Właściwie wszystkie te zjawiska już zachodzą tylko mają różną dynamikę. W takiej Polsce alternatywny Łukasz Pałucki nie jeździłby własnym samochodem do biura swojej firmy w centrum Warszawy ale może piłby tanie wino na ul. 3-go Maja we Włocławku. Alternatywny ja nie byłby magistrem psychologii, nie miałby własnego bloga ani nawet matury, bo jego rodziny zwyczajnie nie byłoby na to stać. Alternatywny Pałucki przyglądałby się jako jego homoseksualni hiv pozytywni koledzy umierają bo w liberalnej Polsce nie ma bezpłatnej opieki zdrowotnej (BTW: limity miesięczne na leczenie osób HIV + wprowadził Tusk już 2 lata temu, Palikot ma podobne poglądy w zakresie służby zdrowia). We Włocławku to jeszcze pół biedy. W Warszawie gdzie 30-40 % „środowiskowych” gejów ma hiv , tęczowe pogrzeby to nic nadzwyczajnego. Polska liberalna to kraj gdzie może i byłyby związki rejestrowane ale zaczęłoby brakować samych gejów. Rozwiązanie problemów epidemiologicznych pewnie znalazłby PiS. Kaczyński, przeciwnik edukacji seksualnej po prostu mógłby zamknąć gejowskie kluby. Brzmi jak absurd ? W super tolerancyjnej Szwecji nie ma gejowskich saun – zostały zamknięte przez władze w ramach walki z HIV. AIDS to głównie problem gejowski i mocno niszowy, są też problemy poważniejsze. Dzisiaj mamy ok. 700 tys Polaków z żółtaczką typu C, są praktycznie pozbawieni opieki państwa. Prawie milion Polaków czeka na śmierć. Dodatkowo ludzie z nowotworami – druga przyczyna zgonów w kraju (Tusk im zabierał pieniądze na niestandardowe chemioterapie w ramach oszczędności z których finansował pensje nowo zatrudnianych urzędników). Mamy jeszcze choroby układu krążenia – pierwsza przyczyna zgonów w Polsce. Na początku XXI wieku Polacy umierają tysiącami ! Polska to kraj który wydaje najmniej % swojego PKB na opiekę zdrowotną ma jednocześnie najwięcej zgonów na tysiąc mieszkańców w całej Unii i to głównie z powodu chorób uleczalnych. Przyrost naturalny można podnieść przede wszystkim ratując tych którzy żyją i do tego jest nam potrzebna socjalna lewica. Taka lewica o twarzy Marka Balickiego – najlepszego ministra zdrowia w powojennej Polsce.
Myślę, że nie każdy Polak, z różnych powodów, poradzi sobie w dzisiejszym świecie i wcale nie jest przez to gorszy. Liberalizm jako system krzywdzi jednostki słabsze. Lewicowość to nic innego jak współodczuwanie (takie rozumiane na sposób buddyjski). Rozszerzenie tego współodczuwania o inne byty (zwierzęta, rośliny) to już ideologia Zielonych. Motorem liberalizmu jest chciwość i egoizm a religią wiara w „niewidzialną rękę rynku” która jest skuteczna przede wszystkim w zwiększaniu różnic między biednymi a bogatymi. Zgodnie z myśleniem Pani Prezydent stolicy… Warszawa jest droga ? Spoko, zróbmy ją jeszcze droższą to przecież oznacza wyższe wpływy z podatków ! A biedni ? Niech mieszkają w Żyrardowie albo w Łodzi.
Piszę to wszystko z jednej strony jako przedsiębiorca który płaci w tym kraju podatki, z drugiej strony jako beneficjent socjalnego państwa (np. bezpłatnego systemu edukacji). Funkcjonując w kapitalistycznej liberalnej Polsce nie mogę zapomnieć, że to nie wolny rynek dał mi szanse ale socjalne państwo. Jest wielu ludzi którzy zasługują na swoją szansę i nie dostaną jej w kraju gdzie wartość człowieka określa się na podstawie wysokości PITa. Polska socjalna to polska z europejską socjaldemokracją. Właśnie nadszedł moment wielkiej próby dla tej formacji.
Łukasz Pałucki
Cisi ludzie lewicyAKT 1.
Kiedy upadł LiD (głównie za sprawą Napieralskiego) okazało się, że lewica nie jest w stanie stworzyć bardziej centrowego wizerunku. Centrum – to tam była i jest większość wyborców ale Napieralski wybrał swoją liderską drogę. Za to Platforma nie próżnuje i postanowiła stworzyć swoją lewicę. Zaczęli od socjaldemokratycznych liderów. Niektórzy przyszli sami (Rosati) część udało się zwyczajnie kupić stanowiskami (Nałęcz, Arłukowicz) innym zaproponowano tylko „umowy o dzieło” (Borowski zostanie senatorem z poparciem PO za to, że nie zagroził Hannie Gronkiewicz-Waltz podczas ostatnich wyborów samorządowych). Tych których nie dało się kupić ani pokonać trzeba było przynajmniej zneutralizować. Najbardziej znienawidzony przez HGW były radny warszawski, popularny w stolicy Bartosz Dominiak po wielu miesiącach zaciętej walki wreszcie uzyskał zgodę PO na objęcie stanowiska Naczelnika Wydziały Promocji dzielnicy Warszawa-Ursynów. Dominiak na Ursynowie to dla PO lepsze wyjście niż na konkurencyjnej liście wyborczej do sejmu. Dominiak po prostu wie kto jest prawdziwym wrogiem socjaldemokratycznej lewicy i w kampanii jasno by tego wroga wskazał. Koniec aktu 1. Kolejnym krokiem PO na „wyssanie” elektoratu lewicy było sięgnięcie po postępowe obyczajowo hasła (aborcja, geje/lesbijki, walka z kościołem). Tego jednak nie mógł zrobić Tusk obok którego siedzi np. nienawidzący lesbijek Niesiołowski. W konserwatywnej Platformie do takiego projektu potrzebny był ktoś inny.
AKT 2
Palikot nadał się świetnie, ma zostać antychrystem lewicy. Najpierw się „oderwał” i założył zbudowaną na wzór firmy partię. W partii tej nie ma grama demokracji, każdą nawet najbardziej błahą decyzję Palikot podejmuje sam. Nie istnieje nic na podobieństwa biura politycznego. Ludzie z góry partii czy zarządu stowarzyszenia „Ruch Poparcia Palikota” nie mają nic do gadania i nawet przy okazji wyborów lądują… np. na czwartym miejscu listy wyborczej w... Olsztynie – jeśli lider ma taki kaprys, albo musi zrobić miejsce dla niechcianych z list SLD. Podstawowym celem Palikota nie jest walka z PIS. Od samego początku jego cel jest jasny – atak na SLD. Nawet jeśli są w tej grupie osoby nie chcące walczyć z SLD to nie mają wyjścia bo partia Palikota to polityczna firma, Janusz Palikot jest prezesem i jedynym właścicielem. Może zatrudnić w niej kogo chce ale tylko pod warunkiem absolutnego posłuszeństwa. Jego podstawowym celem jest dostać się do sejmu. To zakończyłby się akt 2 „Rozbiorów lewicy”, potem rozpocznie się akt 3. Ale najpierw warto przyjrzeć się aktorom…
Z tym wszystkim Napieralski został sam. Ludzie którzy mogli przekonać centrowego wyborcę do SLD już dawno są kupieni z lawirującym Kwaśniewskim włącznie. Napieralski 3 lata temu złapał złotą rybkę. Miał tylko trzy marzenia: Pozbyć się Olejniczaka, zlikwidować LiD, rządzić SLD samemu. Złota rybka chyba miała prawicowe poglądy bo spełniła wszystkie trzy życzenia. Jednak paradoksalnie jestem daleki od krytykowania szefa SLD. Zaczyna do mnie docierać jak ważne dla przyszłości są aktualne wydarzenia. Napieralski pomimo swoich wad, posiada też wiele zalet. Wiele z ataków na niego jest zwyczajnie nie słusznych a niektóre wręcz absurdalne np. pomówienia o skrywaną homofobię. Żaden lider SLD w historii tej partii tak skutecznie i konsekwentnie nie opowiadał się za prawami mniejszości seksualnych. Przez te lata pilnował, żeby w jego klubie parlamentarnym nie było homofobicznych wypowiedzi. Ludzie szybko zapominają co działo się w SLD jeszcze 5-8 lat temu i jak bardzo sytuacja zmieniła się na lepsze. Dzisiaj to właśnie w rękach Napieralskiego jest przyszłość socjaldemokratycznej lewicy.
Janusz Palikot stworzył dobrze zorganizowany mechanizm. Jak już wspomniałem to bardziej firma niż partia. Funkcje techniczne/logistyczne są tam oddzielone od politycznych, kto inny nosi banery i montuje mikrofon a kto inny wypowiada się w mediach. W SLD tak nie jest. To jak dobierane są stanowiska w SLD to temat na osobny tekst – ale jego publikacja musi poczekać na „po wyborach”. Wsparcie jakie Palikot uzyskuje od PO jest wielowymiarowe. Najważniejsze to pomoc „PR” i manipulowanie sondażami które mają przekonać wyborców, że głos na Palikota nie jest głosem straconym. PO i PiS to najwięksi klienci biur badania opinii publicznej. PiS obniżał notowania PJN a PO podnosi notowania Palikota. Obie strategie są równie skuteczne. To co mnie najbardziej zaskakuje to przypadki współpracy części lokalnych działaczy PO z Palikotem. Chodzi mi tu o niektórych asystentów posłów PO wśród których jest kilku (może kilkunastu) gejów i to jak te osoby włączają się w działania niby konkurencyjnej partii. Podział zadań też jest dość wyraźny. Duża wojna toczy się na linii PO-PIS, mała wojna na linii SLD-Ruch Palikota. To dodatkowo „poniża” sojusz. Muszą bić się z błaznem Tuska a woleliby bić się silniej z Tuskiem i Kaczyńskim.
AKT 3.
Wyobraźmy sobie, że sondaże są prawdziwe i Palikot znajduje się w sejmie obok osłabionego SLD. Palikot wchodzi do rządu albo dostaje jakiś ochłap w zamian za wspieranie Tuska któremu może zabraknąć do większości w sejmie. Tusk „pod naciskiem” Palikota wprowadza ustawę o związkach rejestrowanych i liberalizuje ustawę aborcyjną. Wszystko to aby jeszcze skuteczniej „wyssać” elektorat SLD. Dlaczego Tusk miałby nie wprowadzać rozwiązań coraz bardziej akceptowanych przez Polaków jeśli to pozwoli mu uzyskać więcej władzy ? Dodatkowo rząd odzyskuje część majątku zagarniętego przez kościół i… w kolejnych wyborach SLD nie wchodzi do sejmu a Ruch Palikota zostaje wchłonięty/łączy się z PO. To naturalna konsekwencja. Po realizacji trzech postulatów różnice programowe między PO a Palikotem po prostu NIE ISTNIEJĄ a zadanie zostaje wykonane. Tak oto mamy Polskę dwupartyjną. Platformę liberalną ekonomicznie (i trochę obyczajowo) kontra konserwatywny i socjalny PiS. W międzyczasie SLD znika w euro parlamentu (we frakcji socjalistów znikają trzy szable a przybywa ich we frakcji liberałów). Siwiec wreszcie dostaje to na co tak ciężko pracuje dzieląc swoimi wypowiedziami polską lewicę – porażkę.
Czy mnie jako geja to martwi ? Musiałem zdefiniować swoją lewicowość, żeby odpowiedzieć: TAK ! Polska liberalna w wydaniu Tuska i Palikota to Polska z prywatną edukacją, niższymi świadczeniami socjalnymi oraz ze sprywatyzowaną (do końca) służbą zdrowia. Właściwie wszystkie te zjawiska już zachodzą tylko mają różną dynamikę. W takiej Polsce alternatywny Łukasz Pałucki nie jeździłby własnym samochodem do biura swojej firmy w centrum Warszawy ale może piłby tanie wino na ul. 3-go Maja we Włocławku. Alternatywny ja nie byłby magistrem psychologii, nie miałby własnego bloga ani nawet matury, bo jego rodziny zwyczajnie nie byłoby na to stać. Alternatywny Pałucki przyglądałby się jako jego homoseksualni hiv pozytywni koledzy umierają bo w liberalnej Polsce nie ma bezpłatnej opieki zdrowotnej (BTW: limity miesięczne na leczenie osób HIV + wprowadził Tusk już 2 lata temu, Palikot ma podobne poglądy w zakresie służby zdrowia). We Włocławku to jeszcze pół biedy. W Warszawie gdzie 30-40 % „środowiskowych” gejów ma hiv , tęczowe pogrzeby to nic nadzwyczajnego. Polska liberalna to kraj gdzie może i byłyby związki rejestrowane ale zaczęłoby brakować samych gejów. Rozwiązanie problemów epidemiologicznych pewnie znalazłby PiS. Kaczyński, przeciwnik edukacji seksualnej po prostu mógłby zamknąć gejowskie kluby. Brzmi jak absurd ? W super tolerancyjnej Szwecji nie ma gejowskich saun – zostały zamknięte przez władze w ramach walki z HIV. AIDS to głównie problem gejowski i mocno niszowy, są też problemy poważniejsze. Dzisiaj mamy ok. 700 tys Polaków z żółtaczką typu C, są praktycznie pozbawieni opieki państwa. Prawie milion Polaków czeka na śmierć. Dodatkowo ludzie z nowotworami – druga przyczyna zgonów w kraju (Tusk im zabierał pieniądze na niestandardowe chemioterapie w ramach oszczędności z których finansował pensje nowo zatrudnianych urzędników). Mamy jeszcze choroby układu krążenia – pierwsza przyczyna zgonów w Polsce. Na początku XXI wieku Polacy umierają tysiącami ! Polska to kraj który wydaje najmniej % swojego PKB na opiekę zdrowotną ma jednocześnie najwięcej zgonów na tysiąc mieszkańców w całej Unii i to głównie z powodu chorób uleczalnych. Przyrost naturalny można podnieść przede wszystkim ratując tych którzy żyją i do tego jest nam potrzebna socjalna lewica. Taka lewica o twarzy Marka Balickiego – najlepszego ministra zdrowia w powojennej Polsce.
Myślę, że nie każdy Polak, z różnych powodów, poradzi sobie w dzisiejszym świecie i wcale nie jest przez to gorszy. Liberalizm jako system krzywdzi jednostki słabsze. Lewicowość to nic innego jak współodczuwanie (takie rozumiane na sposób buddyjski). Rozszerzenie tego współodczuwania o inne byty (zwierzęta, rośliny) to już ideologia Zielonych. Motorem liberalizmu jest chciwość i egoizm a religią wiara w „niewidzialną rękę rynku” która jest skuteczna przede wszystkim w zwiększaniu różnic między biednymi a bogatymi. Zgodnie z myśleniem Pani Prezydent stolicy… Warszawa jest droga ? Spoko, zróbmy ją jeszcze droższą to przecież oznacza wyższe wpływy z podatków ! A biedni ? Niech mieszkają w Żyrardowie albo w Łodzi.
Piszę to wszystko z jednej strony jako przedsiębiorca który płaci w tym kraju podatki, z drugiej strony jako beneficjent socjalnego państwa (np. bezpłatnego systemu edukacji). Funkcjonując w kapitalistycznej liberalnej Polsce nie mogę zapomnieć, że to nie wolny rynek dał mi szanse ale socjalne państwo. Jest wielu ludzi którzy zasługują na swoją szansę i nie dostaną jej w kraju gdzie wartość człowieka określa się na podstawie wysokości PITa. Polska socjalna to polska z europejską socjaldemokracją. Właśnie nadszedł moment wielkiej próby dla tej formacji.
Łukasz Pałucki
2011-08-17 13:25:35
Paulina Piechna-Więckiewicz kandyduje do sejmu z warszawskiej listy SLD. Nie raz pisałem o Paulinie na tym blogu. Paulina jest młodą, wykształconą i ideową postacią warszawskiej lewicy. Jest też szefową młodzieżówki SLD i członkinią zarządu krajowego tej partii. Jej obecność we władzach SLD dodaje Napieralskiemu … blasku. Paulina ma jeszcze jedną cechę której stereotypowo nie wiąże się z zawodem polityka – ta dziewczyna posiada wysokie standardy etyczne.
Paulina obok Bartka Dominiaka jest dla mnie żywym dowodem, że można osiągać sukcesy w polityce i jednocześnie być porządnym człowiekiem. Stereotyp nie zawsze jest prawdziwy.
Biedronia żałosny rapsod
Kampania ruszała powoli a w międzyczasie Robert Biedroń zrobił medialne drag quen show, bo nie odnalazł się na liście wyborczej SLD. Nie wiadomo skąd Biedroń sobie wydumał, że na liście SLD będzie skoro nikt w sojuszu go na żadnym (nawet wstępnym) projekcie listy nie widział. Rzecznik tej partii mówi o tym wprost: nie było nawet takich planów. Z rozpaczy Biedroń (którego proces pod zarzutem napadu na policjanta wkrótce się rozpocznie) stwierdził, że SLD nie powinno być w sejmie. Ciekawa zmiana, bo jeszcze tydzień wcześniej chwalił się w internecie, że będzie tą partię wspierał. SLD wolało na liście wyborczej Legierskiego. A jednak jestem Pytią !
Ja nie wiem kto na Biedronia miałby głosować, raczej nie środowisko lgbt. Kilka lat temu też kandydował do sejmu i w Warszawie (największym skupisku lesbijek i gejów w kraju) zdobył ok. 1,6 tys głosów, dla porównania, na portalach randkowych w Warszawie jest dzisiaj ok. 14 tys samych gejów. Co więcej Biedroń nawołuje do niegłosowania na SLD po raz kolejny. Cztery lata temu było dokładnie tak samo. Według powyborczych sond w Internecie gejowskim większość go olała i uwierzyła SLD. W tym roku raczej będzie podobnie. Biedroń podłączając się pod rozpacz Nowickiej zaczął też obrzucać błotem ludzi z listy SLD. Są tacy po których nie będę płakał ale musze stanąć w obronie Pauliny Piechny-Więckiewicz. Podstawowa różnica pomiędzy Biedroniem a Pauliną jest taką, że Robert regularnie spienięża swoje zaangażowanie społeczne za to Paulina słynie z tego, że działa ideowo na rzecz warszawiaków bardzo często po cichu. To pracująca żona i matka która się udziela społecznie i politycznie. Paulina jest też szefową FMSu, nie zawsze ma czas na zwołanie konferencji prasowej, bardziej zależy jej na skuteczności. To taka cicha postać lewicy. Właśnie za te cechy warszawiacy wybrali ją ponownie na stanowisko radnej. Paulina to feministka i wielka przyjaciółka gejów i lesbijek która już od roku 2002 nakłania warszawskie SLD żeby brało udział w Paradzie Równości. Często jest to jedyna postać w SLD która reprezentuje władze tej partii w debatach na tematy obyczajowe, dla przykładu to właśnie Paulina reprezentowała SLD podczas konferencji Rainbow Rose zorganizowanej przez SDPL i PES w zeszłym roku podczas Europride. Bardzo nam pomogła w tym roku przy Paradzie Równości. Nie wiem jak inni ja na pewno zagłosuję w tym wyborach na Paulinę Piechnę – Więckiewicz. To że Napieralski zdecydował się na wspieranie i obronę kandydatury Pauliny dobrze o nim świadczy.
Zazdrość Borówki
Zazdroszczę Paulinie, że ma szefa partii który dba o młodych. Od 8 lat jestem członkiem partii, gdzie o młodych się nie dba. Marek Borowski tak długo powtarzał członkom młodzieżówki SDPL, że nie dostaną kompletnie NIC za wspieranie SDPL, że w końcu doszło do schizmy i stowarzyszenie Młoda Socjaldemokracja zerwało współpracę z Socjaldemokracją. W głosowaniu przeszło to z tego co pamiętam różnicą 1-2 głosów i nigdy by się nie wydarzyło gdyby ówczesny zarząd partii wykazał chociaż odrobinę zainteresowania sytuacją. Ja przez całe lata obserwowałem jak w różnych stołecznych spółkach miejskich i urzędach pojawiali się ludzie rzekomo z „nadania Borowskiego”. Chodziło o różne stanowiska od małych aż po wiceprezydenta miasta. Ci ludzie nie mieli nic wspólnego z SDPL chociaż dzięki tej partii coś dostali. SDPL przez całe lata spłacało kredyt zaciągnięty na kompanię w wyborach samorządowych w 2006 roku a co z tego miała partia ? Borowski trzyma się zasady – nie wspiera tych którzy na niego pracują. Uważam, że przehandlował przyszłość warszawskiego oddziału partii w zamian za pewny fotel senatora. Naprawdę zazdroszczę Paulinie Napieralskiego.
Nie powinienem mieć żalu do Borowskiego. Po 8 latach powinienem się przyzwyczaić. Poza tym przecież zachował się „racjonalnie”. W zeszłym roku dogadał się z PO oraz z SLD. Nie wystartował w wyborach samorządowych co zabezpieczyło reelekcję HGW. Nie wystąpił też przeciwko Olejniczakowi żeby „nie mnożyć podziałów na lewicy”. Właściwie to powinien dostać nagrodę nobla za wspieranie pokoju w polityce. A w zeszłym roku Olejniczak głośno mówił, że wycofa się z wyborów samorządowych zaraz po tym gdy swój start ogłosi Borowski. On wcale nie chciał kandydować (może już przeczuwał, że się skompromituje) a start Borowskiego byłby świetną wymówką, dlatego Olejniczak zadbał żeby o tym wiedzieli na mokotowskiej. Stąd te wielkie naciski na Borowskiego żeby jednak wystartował. Socjaldemokracja Polska wcale nie umarła, ona jest po prostu rozmontowywana. W efekcie tego demontażu rośnie świat pozarządowy. Młodzi ideowi działacze SDPL masowo zakładają stowarzyszenia, bo „nowe otwarcie w SLD” – o ile w ogóle istnieje – nie jest ofertą skierowaną do nich. Tylko niektórzy mogą odnaleźć się z jedyną zwycięską warszawską lewicą – pod skrzydłami Piotrka Guziała, w tęczowej dzielnicy Ursynów !
Jest jedna rzecz której nie wybaczę Borowskiemu – On, „Warszawiak z Pragi” porzucił Warszawę na pastwę bufetowej i jej zachłannej sfory. To grzech przeciwko Warszawie. To zdrada lewicowych wartości.
Niech żyje Partia !
Ale do brzegu… po płynę… Jestem zwolennikiem „partyjniactwa”. Ono istnieje i będzie istnieć bo cały nasz system wyborczy i świat polityczny jest tak zbudowany. W kraju etatystycznym rządzenie czymkolwiek jest niemożliwe bez własnych KADR, żeby te kadry zatrudnić w odpowiednich urzędach trzeba ustawić konkursy. Po co kłamać i oszukiwać ? Nie lepiej zmienić prawo ? Ustalmy „kontyngent partyjny” niech 60 % stanowisk w urzędach będzie z nadania partyjnego – w zależności od wyniku wyborczego danej partii (to jest demokracja), pozostałe 40 % niech będzie apolityczne. Skończmy z obłudą ! Wpuśćmy tu trochę powietrza ! Niech to co partyjne będzie też transparentne !
1 sierpnia - święto samobójcówPaulina obok Bartka Dominiaka jest dla mnie żywym dowodem, że można osiągać sukcesy w polityce i jednocześnie być porządnym człowiekiem. Stereotyp nie zawsze jest prawdziwy.
Biedronia żałosny rapsod
Kampania ruszała powoli a w międzyczasie Robert Biedroń zrobił medialne drag quen show, bo nie odnalazł się na liście wyborczej SLD. Nie wiadomo skąd Biedroń sobie wydumał, że na liście SLD będzie skoro nikt w sojuszu go na żadnym (nawet wstępnym) projekcie listy nie widział. Rzecznik tej partii mówi o tym wprost: nie było nawet takich planów. Z rozpaczy Biedroń (którego proces pod zarzutem napadu na policjanta wkrótce się rozpocznie) stwierdził, że SLD nie powinno być w sejmie. Ciekawa zmiana, bo jeszcze tydzień wcześniej chwalił się w internecie, że będzie tą partię wspierał. SLD wolało na liście wyborczej Legierskiego. A jednak jestem Pytią !
Ja nie wiem kto na Biedronia miałby głosować, raczej nie środowisko lgbt. Kilka lat temu też kandydował do sejmu i w Warszawie (największym skupisku lesbijek i gejów w kraju) zdobył ok. 1,6 tys głosów, dla porównania, na portalach randkowych w Warszawie jest dzisiaj ok. 14 tys samych gejów. Co więcej Biedroń nawołuje do niegłosowania na SLD po raz kolejny. Cztery lata temu było dokładnie tak samo. Według powyborczych sond w Internecie gejowskim większość go olała i uwierzyła SLD. W tym roku raczej będzie podobnie. Biedroń podłączając się pod rozpacz Nowickiej zaczął też obrzucać błotem ludzi z listy SLD. Są tacy po których nie będę płakał ale musze stanąć w obronie Pauliny Piechny-Więckiewicz. Podstawowa różnica pomiędzy Biedroniem a Pauliną jest taką, że Robert regularnie spienięża swoje zaangażowanie społeczne za to Paulina słynie z tego, że działa ideowo na rzecz warszawiaków bardzo często po cichu. To pracująca żona i matka która się udziela społecznie i politycznie. Paulina jest też szefową FMSu, nie zawsze ma czas na zwołanie konferencji prasowej, bardziej zależy jej na skuteczności. To taka cicha postać lewicy. Właśnie za te cechy warszawiacy wybrali ją ponownie na stanowisko radnej. Paulina to feministka i wielka przyjaciółka gejów i lesbijek która już od roku 2002 nakłania warszawskie SLD żeby brało udział w Paradzie Równości. Często jest to jedyna postać w SLD która reprezentuje władze tej partii w debatach na tematy obyczajowe, dla przykładu to właśnie Paulina reprezentowała SLD podczas konferencji Rainbow Rose zorganizowanej przez SDPL i PES w zeszłym roku podczas Europride. Bardzo nam pomogła w tym roku przy Paradzie Równości. Nie wiem jak inni ja na pewno zagłosuję w tym wyborach na Paulinę Piechnę – Więckiewicz. To że Napieralski zdecydował się na wspieranie i obronę kandydatury Pauliny dobrze o nim świadczy.
Zazdrość Borówki
Zazdroszczę Paulinie, że ma szefa partii który dba o młodych. Od 8 lat jestem członkiem partii, gdzie o młodych się nie dba. Marek Borowski tak długo powtarzał członkom młodzieżówki SDPL, że nie dostaną kompletnie NIC za wspieranie SDPL, że w końcu doszło do schizmy i stowarzyszenie Młoda Socjaldemokracja zerwało współpracę z Socjaldemokracją. W głosowaniu przeszło to z tego co pamiętam różnicą 1-2 głosów i nigdy by się nie wydarzyło gdyby ówczesny zarząd partii wykazał chociaż odrobinę zainteresowania sytuacją. Ja przez całe lata obserwowałem jak w różnych stołecznych spółkach miejskich i urzędach pojawiali się ludzie rzekomo z „nadania Borowskiego”. Chodziło o różne stanowiska od małych aż po wiceprezydenta miasta. Ci ludzie nie mieli nic wspólnego z SDPL chociaż dzięki tej partii coś dostali. SDPL przez całe lata spłacało kredyt zaciągnięty na kompanię w wyborach samorządowych w 2006 roku a co z tego miała partia ? Borowski trzyma się zasady – nie wspiera tych którzy na niego pracują. Uważam, że przehandlował przyszłość warszawskiego oddziału partii w zamian za pewny fotel senatora. Naprawdę zazdroszczę Paulinie Napieralskiego.
Nie powinienem mieć żalu do Borowskiego. Po 8 latach powinienem się przyzwyczaić. Poza tym przecież zachował się „racjonalnie”. W zeszłym roku dogadał się z PO oraz z SLD. Nie wystartował w wyborach samorządowych co zabezpieczyło reelekcję HGW. Nie wystąpił też przeciwko Olejniczakowi żeby „nie mnożyć podziałów na lewicy”. Właściwie to powinien dostać nagrodę nobla za wspieranie pokoju w polityce. A w zeszłym roku Olejniczak głośno mówił, że wycofa się z wyborów samorządowych zaraz po tym gdy swój start ogłosi Borowski. On wcale nie chciał kandydować (może już przeczuwał, że się skompromituje) a start Borowskiego byłby świetną wymówką, dlatego Olejniczak zadbał żeby o tym wiedzieli na mokotowskiej. Stąd te wielkie naciski na Borowskiego żeby jednak wystartował. Socjaldemokracja Polska wcale nie umarła, ona jest po prostu rozmontowywana. W efekcie tego demontażu rośnie świat pozarządowy. Młodzi ideowi działacze SDPL masowo zakładają stowarzyszenia, bo „nowe otwarcie w SLD” – o ile w ogóle istnieje – nie jest ofertą skierowaną do nich. Tylko niektórzy mogą odnaleźć się z jedyną zwycięską warszawską lewicą – pod skrzydłami Piotrka Guziała, w tęczowej dzielnicy Ursynów !
Jest jedna rzecz której nie wybaczę Borowskiemu – On, „Warszawiak z Pragi” porzucił Warszawę na pastwę bufetowej i jej zachłannej sfory. To grzech przeciwko Warszawie. To zdrada lewicowych wartości.
Niech żyje Partia !
Ale do brzegu… po płynę… Jestem zwolennikiem „partyjniactwa”. Ono istnieje i będzie istnieć bo cały nasz system wyborczy i świat polityczny jest tak zbudowany. W kraju etatystycznym rządzenie czymkolwiek jest niemożliwe bez własnych KADR, żeby te kadry zatrudnić w odpowiednich urzędach trzeba ustawić konkursy. Po co kłamać i oszukiwać ? Nie lepiej zmienić prawo ? Ustalmy „kontyngent partyjny” niech 60 % stanowisk w urzędach będzie z nadania partyjnego – w zależności od wyniku wyborczego danej partii (to jest demokracja), pozostałe 40 % niech będzie apolityczne. Skończmy z obłudą ! Wpuśćmy tu trochę powietrza ! Niech to co partyjne będzie też transparentne !
2011-08-01 13:01:18
Rok temu pisałem na tym blogu co myślę o powstaniu warszawskim. Uważam, że ludzie którzy doprowadzają w warunkach wojny do śmierci 200 tysięcy cywilów nie są bohaterami ale zwykłymi zbrodniarzami wojennymi. Co by się wydarzyło gdyby powstanie nie wybuchło tego możemy się tylko domyślać. Bardzo ciekawe domysły snuje w swojej wybitnej książce pt. „Anioły muszą odejść” warszawski pisarz Kondrat T. Lewandowski….
Lewandowski porównał powstańców do człowieka który rozdrażnił wściekłego psa po czym uciekał przed nim przez ogródek jordanowski gdzie bawią się kobiety z małymi dziećmi. Sam prowodyr przeskoczył przez mur za to w ogródku doszło do masakry. Kto jest jej winien, czy tylko wściekły pies ?
Wybuch powstania warszawskiego spowodował odnowienie paktu Ribentrop-Mołotow w aspekcie militarnym. Hitler potrzebował wytchnienia na wschodzie, Stalin chciał unieszkodliwić Armię Krajową. Dogadali się, front stanął w miejscu, przegrała znowu Polska. Hitler mógł zająć się opozycją w Berlinie i skupić się na froncie zachodnim i południowym za to Stalin mógł spokojnie opanować Węgry, zhołdować sobie Rumunię i Bułgarię.
Krótko mówiąc powstanie warszawskie faktycznie przedłużyło drugą wojnę światową o pół roku. W lipcu 1944 roku III rzesza była w rozsypce. Wszystkie trzy fronty zbliżały się do Berlina pokonując kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Hitler potrzebował chwili spokoju, inaczej jeszcze w 1944 roku byłoby już po wojnie. Powstańcy dali Hitlerowi to o czym marzył – zatrzymanie frontu wschodniego. Co by się wydarzyło gdyby wojna trwała krócej ? A może co by się NIE wydarzyło ? Ilu Żydów ocaliłoby życie ? Możliwe, że np. getto łódzkie przetrwałoby w całości…
Zwolennicy powstania często powtarzają, że powstanie warszawskie uniemożliwiło przyłączenie Polski do ZSRR. Powtarzają to kłamstwo pomimo kilku faktów. Zachód żądał i do pewnego stopnia nawet wierzył, że w Polska będzie całkowicie wolna po wojnie. Stalin chciał powstania warszawskiego a rosyjskie radio wręcz do niego nawoływało ! A co by było gdyby powstanie nie wybuchło ? Jak Stalin rozmawiałby z zachodnimi sojusznikami na temat Polski w 1945 roku gdyby miał za plecami Armię Krajową dozbrojoną poniemiecką bronią ? Konrad T. Lewandowski pisze wprost – Polska nie została częścią ZSRR POMIMO powstania a nie dzięki niemu.
Konrad T. Lewandowski zwraca też uwagę czytelnika na kilka zabiegów marketingowych jakim posługuje się Muzeum Powstania Warszawskiego – w książce nazywane „Świątynią Samobójstwa”. Dyrekcja powstania świadomie skupia się na bohaterstwie i męstwie walczących wyraźnie pomijając ogrom nieszczęść zwykłych warszawiaków którzy byli największymi ofiarami tego zrywu. „Cierpienia mieszkańców to łajno historii więc skupmy się na kwiatku, który na nim rośnie…” – pisze Lewandowski.
Tymczasem z każdym rokiem Pani Prezydent Warszawy wkłada coraz więcej wysiłku i miejskich pieniędzy, żeby wychować nowe pokolenie w pogardzie dla życia i miasta w którym żyją. Najważniejszy jest polski sarmacki romantyzm który niszczy ten naród od wieków i zabił całe pokolenia Polaków.
SLD chwyta się SKRY ?Lewandowski porównał powstańców do człowieka który rozdrażnił wściekłego psa po czym uciekał przed nim przez ogródek jordanowski gdzie bawią się kobiety z małymi dziećmi. Sam prowodyr przeskoczył przez mur za to w ogródku doszło do masakry. Kto jest jej winien, czy tylko wściekły pies ?
Wybuch powstania warszawskiego spowodował odnowienie paktu Ribentrop-Mołotow w aspekcie militarnym. Hitler potrzebował wytchnienia na wschodzie, Stalin chciał unieszkodliwić Armię Krajową. Dogadali się, front stanął w miejscu, przegrała znowu Polska. Hitler mógł zająć się opozycją w Berlinie i skupić się na froncie zachodnim i południowym za to Stalin mógł spokojnie opanować Węgry, zhołdować sobie Rumunię i Bułgarię.
Krótko mówiąc powstanie warszawskie faktycznie przedłużyło drugą wojnę światową o pół roku. W lipcu 1944 roku III rzesza była w rozsypce. Wszystkie trzy fronty zbliżały się do Berlina pokonując kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Hitler potrzebował chwili spokoju, inaczej jeszcze w 1944 roku byłoby już po wojnie. Powstańcy dali Hitlerowi to o czym marzył – zatrzymanie frontu wschodniego. Co by się wydarzyło gdyby wojna trwała krócej ? A może co by się NIE wydarzyło ? Ilu Żydów ocaliłoby życie ? Możliwe, że np. getto łódzkie przetrwałoby w całości…
Zwolennicy powstania często powtarzają, że powstanie warszawskie uniemożliwiło przyłączenie Polski do ZSRR. Powtarzają to kłamstwo pomimo kilku faktów. Zachód żądał i do pewnego stopnia nawet wierzył, że w Polska będzie całkowicie wolna po wojnie. Stalin chciał powstania warszawskiego a rosyjskie radio wręcz do niego nawoływało ! A co by było gdyby powstanie nie wybuchło ? Jak Stalin rozmawiałby z zachodnimi sojusznikami na temat Polski w 1945 roku gdyby miał za plecami Armię Krajową dozbrojoną poniemiecką bronią ? Konrad T. Lewandowski pisze wprost – Polska nie została częścią ZSRR POMIMO powstania a nie dzięki niemu.
Konrad T. Lewandowski zwraca też uwagę czytelnika na kilka zabiegów marketingowych jakim posługuje się Muzeum Powstania Warszawskiego – w książce nazywane „Świątynią Samobójstwa”. Dyrekcja powstania świadomie skupia się na bohaterstwie i męstwie walczących wyraźnie pomijając ogrom nieszczęść zwykłych warszawiaków którzy byli największymi ofiarami tego zrywu. „Cierpienia mieszkańców to łajno historii więc skupmy się na kwiatku, który na nim rośnie…” – pisze Lewandowski.
Tymczasem z każdym rokiem Pani Prezydent Warszawy wkłada coraz więcej wysiłku i miejskich pieniędzy, żeby wychować nowe pokolenie w pogardzie dla życia i miasta w którym żyją. Najważniejszy jest polski sarmacki romantyzm który niszczy ten naród od wieków i zabił całe pokolenia Polaków.
2011-07-18 13:09:22
Poniżej znajdziecie przebieg jednego ze spotkań w Robotniczym Klubie Sportowym SKRA w sprawie wynajmu terenu pod imprezę finałową Parady Równości 2011. Zanim jednak to przeczytacie zapoznajcie się z historią naszych kontaktów z tą instytucją.
Ze SKRĄ zaczęliśmy rozmowy od stycznia 2011 (my czyli Ja i Paweł Kiepuszewski). Spotkaliśmy się kilka razy i rozmawiało nam się miło. Na pierwszym spotkaniu Szefowie Skry przyznali się do lewicowych powiązań oraz ambicji politycznych a my powiedzieliśmy, że chcemy zakończyć na terenie SKRY Paradę Równości w postaci imprezy masowej. Prezes SKRY zareagował b. entuzjastycznie na ten pomysł. Powiedział też „mi geje nie przeszkadzają, tyle lat był tutaj klub Paradise i wszystko było ok”. No i niby wszystko było ok. Ustaliliśmy cenę wynajmu, kaucję za sprzątanie a nawet rozmieszczenie stanowisk na placu, porobiliśmy też szczegółowe rysunki . W lutym jednak prezes SKRY wyjechał za granicę i mieliśmy spotkanie z dwoma panami min. Z dyrektorem Cieślakiem (BTW: który jak twierdzi był kiedyś członkiem SDPL a więc mojej partii, nie kojarzę człowieka chociaż on kojarzy mnie). Mijał czas. Prowadziliśmy rozmowy już dość długo i chcieliśmy mieć jakiś konkret – co najmniej listy intencyjny. Pan Cieślak zapewnił mnie, ze „już jutro najpóźniej pojutrze” zostanie podpisany list intencyjny ale zamiast listu przyszedł do nas taki mail:
„
Witam Pana,
Na prośbę Dyrektora Cieślaka informuję, że w dalszym ciągu jesteśmy zainteresowani udostępnieniem Państwu naszego obiektu w celu organizacji koncertu.
Jeśli chodzi o finał Parady Równości, konsultowaliśmy się z naszymi znajomymi we władzach miasta i otrzymaliśmy jednoznaczną sugestię z ich strony, że wyrażenie zgody i w ten sposób powiązanie klubu z tą imprezą, mogą bardzo negatywnie wpłynąć na nasze relacje z władzami miasta.
Nasze dalsze plany związane z rozwojem klubu opieramy na współpracy z miastem i nie możemy sobie pozwolić na żadne "wpadki". Dlatego z przykrością musimy Państwu odmówić współpracy w tej kwestii.
Z poważanien
Krystyna Bajron
R.K.S. "SKRA"
„
Maila dostał też radny Krystian Legierski i postawił sprawę na posiedzeniu klubu radnych SLD w Radzie Warszawy. SLD obiecało interwencję w tej sprawie ale nic się nie wydarzyło.
Ogólnie chciałem spotkać się jeszcze raz ze SKRĄ bo jakoś wydawało mi się to dziwne – taka nagła zmiana. Chciałem usłyszeć odmowę z ust Prezesa SKRY który wydał mi się sympatycznym i poważnym facetem - w przeciwieństwie do Pana Cieślaka który nie zrobił na mnie dobrego wrażenia.
Kolejne spotkanie w SKRA wyglądało tak:
Oprócz Prezesa Skry był Pan Cieślak, drugi Pan (nie pamiętam niestety nazwiska ale wygląda jak sobowtór Stanisława Tyma) i dwie Panie które widziałem pierwszy raz. Zapytano mnie i Pawła Kiepuszewskiego czy zgadzamy się na nagrywanie rozmowy. Odpowiedzieliśmy, że tak. Miał być z nami też Krystian Legierski ale rano wysłał smsa, że się rozchorował niestety. W sumie to nie do końca wiedzieliśmy co oni chcą nagrywać. Wszystkie szczegóły już dawno omówiliśmy, pozostało tylko powiedzieć TAK albo NIE. To chcieliśmy usłyszeć, ale nie od Pana Cieślaka ale od Prezesa SKRY. Podczas rozmowy Pan Cieślak przyjął postawę ofensywną i próbował nam wmówić, że nie byliśmy do końca szczerzy bo chcieliśmy robić koncert a wyszło, ze robimy tam Paradę. Na to ja odpowiedziałem, że informacja o finale Parady padła podczas naszego pierwszego spotkania a mimo to spotykaliśmy się ponownie. Potem Pan Cieślak (który non stop mi przerywał) powiedział, że jest za koncertem ale przeciwko Finałowi Parady. Paweł Kiepuszewski powiedział: Proszę wytłumaczyć mi różnicę bo ja nie rozumiem. Ja powiedziałem, że możemy to w umowie ująć jako „jarmark”, wszystko jedno jeśli praktycznie będzie to koncert ze stoiskami i ogródkami piwnymi. Wtedy Pan Cieślak sięgnął po broń ostateczną: Jestem nauczycielem, a co jeśli przyjdą tu dzieci ? Odpowiedzieliśmy, że nie rozumiemy co dzieci mają z tym wspólnego. W podobnym tonie wypowiadała się jedna z Pań, na co jej odpowiedziałem, że nie widzę zagrożenia dla dzieci na naszej imprezie, będą tam obecni parlamentarzyści, radni z Rady Warszawy oraz urzędnicy miejscy. Pani mi odpowiedziała, że „odwracam kota ogonem”. Czekałem kiedy zaczną mówić, że geje gwałcą dzieci i trochę mi było żal, że ja też tego nie nagrywam, tylko oni. W końcu kiedy się skończyła pogawędka pt. „jak bardzo homofobiczny jest Pan Cieślak” Prezes powiedział nam, że sprawa zaszła za daleko i że decyzję muszą podjąć w szerszym gronie tj. w gronie zarządu stowarzyszenia i dostaniemy ją na piśmie. Potem jeszcze wymienialiśmy się pismami. SKRA zarządała od nas między innymi wyremontowania swojej bieżni (za 180 tys zł). Znamy kwotę bo zrobiliśmy ekspertyzę. 180 tys złotych to sporo za imprezę 5 godzinną, co ciekawe nie dałoby się tego zrobić w przewidzianym terminie więc był to warunek niemożliwy do spełnienia. Po paru pismach SKRA stwierdziała, że dokładnie 11 Czerwca robią imprezę edukacyjną (przypomnieli sobie po 4 miesiącach rozmów). To tyle jeśli chodzi o historię „Parada na Skrze”.
Sam Zarząd SKRY ma na koncie jeszcze kilka „lewicowych” posunięć. Jedno z nich opisała Gazeta Stołeczna. Polecam LINK DO ARTYKUŁU TUTAJ.
Dzisiaj za to zdębiałem gdy przeczytałem, że Prezes SKRY znajdzie się na liście SLD do sejmu. LINK DO ARTYKUŁU TUTAJ.
Stąd mój publiczny apel do władz warszawskiego SLD, szczególnie do Sebastiana Wierzbickiego, szefa stołecznego SLD który się tegorocznej Paradzie Równości zasłużył:
Towarzysze nie róbcie tego ! Nie wprowadzajcie na swoje listy ludzi homofobicznych, koniunkturalistów i tych którzy żerują na nieszczęściu osób niepełnosprawnych. Może nadszedł czas aby pokazać, że w warszawskim SLD liczą się bardziej lewicowe wartości niż personalne powiązania ! To jest Wasza decyzja, ja Was jednak zaklinam NIE RÓBCIE TEGO! NIE RÓBCIE KRZYWDY WŁASNEJ LIŚCIE WYBORCZEJ !
Łukasz Pałucki
Lewica Paraduje - Wszyscy chcą kochać !Ze SKRĄ zaczęliśmy rozmowy od stycznia 2011 (my czyli Ja i Paweł Kiepuszewski). Spotkaliśmy się kilka razy i rozmawiało nam się miło. Na pierwszym spotkaniu Szefowie Skry przyznali się do lewicowych powiązań oraz ambicji politycznych a my powiedzieliśmy, że chcemy zakończyć na terenie SKRY Paradę Równości w postaci imprezy masowej. Prezes SKRY zareagował b. entuzjastycznie na ten pomysł. Powiedział też „mi geje nie przeszkadzają, tyle lat był tutaj klub Paradise i wszystko było ok”. No i niby wszystko było ok. Ustaliliśmy cenę wynajmu, kaucję za sprzątanie a nawet rozmieszczenie stanowisk na placu, porobiliśmy też szczegółowe rysunki . W lutym jednak prezes SKRY wyjechał za granicę i mieliśmy spotkanie z dwoma panami min. Z dyrektorem Cieślakiem (BTW: który jak twierdzi był kiedyś członkiem SDPL a więc mojej partii, nie kojarzę człowieka chociaż on kojarzy mnie). Mijał czas. Prowadziliśmy rozmowy już dość długo i chcieliśmy mieć jakiś konkret – co najmniej listy intencyjny. Pan Cieślak zapewnił mnie, ze „już jutro najpóźniej pojutrze” zostanie podpisany list intencyjny ale zamiast listu przyszedł do nas taki mail:
„
Witam Pana,
Na prośbę Dyrektora Cieślaka informuję, że w dalszym ciągu jesteśmy zainteresowani udostępnieniem Państwu naszego obiektu w celu organizacji koncertu.
Jeśli chodzi o finał Parady Równości, konsultowaliśmy się z naszymi znajomymi we władzach miasta i otrzymaliśmy jednoznaczną sugestię z ich strony, że wyrażenie zgody i w ten sposób powiązanie klubu z tą imprezą, mogą bardzo negatywnie wpłynąć na nasze relacje z władzami miasta.
Nasze dalsze plany związane z rozwojem klubu opieramy na współpracy z miastem i nie możemy sobie pozwolić na żadne "wpadki". Dlatego z przykrością musimy Państwu odmówić współpracy w tej kwestii.
Z poważanien
Krystyna Bajron
R.K.S. "SKRA"
„
Maila dostał też radny Krystian Legierski i postawił sprawę na posiedzeniu klubu radnych SLD w Radzie Warszawy. SLD obiecało interwencję w tej sprawie ale nic się nie wydarzyło.
Ogólnie chciałem spotkać się jeszcze raz ze SKRĄ bo jakoś wydawało mi się to dziwne – taka nagła zmiana. Chciałem usłyszeć odmowę z ust Prezesa SKRY który wydał mi się sympatycznym i poważnym facetem - w przeciwieństwie do Pana Cieślaka który nie zrobił na mnie dobrego wrażenia.
Kolejne spotkanie w SKRA wyglądało tak:
Oprócz Prezesa Skry był Pan Cieślak, drugi Pan (nie pamiętam niestety nazwiska ale wygląda jak sobowtór Stanisława Tyma) i dwie Panie które widziałem pierwszy raz. Zapytano mnie i Pawła Kiepuszewskiego czy zgadzamy się na nagrywanie rozmowy. Odpowiedzieliśmy, że tak. Miał być z nami też Krystian Legierski ale rano wysłał smsa, że się rozchorował niestety. W sumie to nie do końca wiedzieliśmy co oni chcą nagrywać. Wszystkie szczegóły już dawno omówiliśmy, pozostało tylko powiedzieć TAK albo NIE. To chcieliśmy usłyszeć, ale nie od Pana Cieślaka ale od Prezesa SKRY. Podczas rozmowy Pan Cieślak przyjął postawę ofensywną i próbował nam wmówić, że nie byliśmy do końca szczerzy bo chcieliśmy robić koncert a wyszło, ze robimy tam Paradę. Na to ja odpowiedziałem, że informacja o finale Parady padła podczas naszego pierwszego spotkania a mimo to spotykaliśmy się ponownie. Potem Pan Cieślak (który non stop mi przerywał) powiedział, że jest za koncertem ale przeciwko Finałowi Parady. Paweł Kiepuszewski powiedział: Proszę wytłumaczyć mi różnicę bo ja nie rozumiem. Ja powiedziałem, że możemy to w umowie ująć jako „jarmark”, wszystko jedno jeśli praktycznie będzie to koncert ze stoiskami i ogródkami piwnymi. Wtedy Pan Cieślak sięgnął po broń ostateczną: Jestem nauczycielem, a co jeśli przyjdą tu dzieci ? Odpowiedzieliśmy, że nie rozumiemy co dzieci mają z tym wspólnego. W podobnym tonie wypowiadała się jedna z Pań, na co jej odpowiedziałem, że nie widzę zagrożenia dla dzieci na naszej imprezie, będą tam obecni parlamentarzyści, radni z Rady Warszawy oraz urzędnicy miejscy. Pani mi odpowiedziała, że „odwracam kota ogonem”. Czekałem kiedy zaczną mówić, że geje gwałcą dzieci i trochę mi było żal, że ja też tego nie nagrywam, tylko oni. W końcu kiedy się skończyła pogawędka pt. „jak bardzo homofobiczny jest Pan Cieślak” Prezes powiedział nam, że sprawa zaszła za daleko i że decyzję muszą podjąć w szerszym gronie tj. w gronie zarządu stowarzyszenia i dostaniemy ją na piśmie. Potem jeszcze wymienialiśmy się pismami. SKRA zarządała od nas między innymi wyremontowania swojej bieżni (za 180 tys zł). Znamy kwotę bo zrobiliśmy ekspertyzę. 180 tys złotych to sporo za imprezę 5 godzinną, co ciekawe nie dałoby się tego zrobić w przewidzianym terminie więc był to warunek niemożliwy do spełnienia. Po paru pismach SKRA stwierdziała, że dokładnie 11 Czerwca robią imprezę edukacyjną (przypomnieli sobie po 4 miesiącach rozmów). To tyle jeśli chodzi o historię „Parada na Skrze”.
Sam Zarząd SKRY ma na koncie jeszcze kilka „lewicowych” posunięć. Jedno z nich opisała Gazeta Stołeczna. Polecam LINK DO ARTYKUŁU TUTAJ.
Dzisiaj za to zdębiałem gdy przeczytałem, że Prezes SKRY znajdzie się na liście SLD do sejmu. LINK DO ARTYKUŁU TUTAJ.
Stąd mój publiczny apel do władz warszawskiego SLD, szczególnie do Sebastiana Wierzbickiego, szefa stołecznego SLD który się tegorocznej Paradzie Równości zasłużył:
Towarzysze nie róbcie tego ! Nie wprowadzajcie na swoje listy ludzi homofobicznych, koniunkturalistów i tych którzy żerują na nieszczęściu osób niepełnosprawnych. Może nadszedł czas aby pokazać, że w warszawskim SLD liczą się bardziej lewicowe wartości niż personalne powiązania ! To jest Wasza decyzja, ja Was jednak zaklinam NIE RÓBCIE TEGO! NIE RÓBCIE KRZYWDY WŁASNEJ LIŚCIE WYBORCZEJ !
Łukasz Pałucki
2011-06-21 21:33:06
Tęczowy Burmistrz… Tęczowy Rysiek… Tęczowy Pałac Kultury. Tegoroczna Parada Równości była wyjątkowa z wielu powodów.
Nadal jestem zmęczony po Paradzie Równości, jednak wypada mi coś napisać, szczególnie, że przez Paradę właśnie mocno zaniedbałem tego bloga. Wydarzyło się tak wiele, że muszę się streszczać dlatego najważniejsze rzeczy opisuję w punktach.Nie mam innej możliwości, inaczej napisałbym książkę :)
1. Udało nam się stworzyć demokratyczną instytucję: Komitet Organizacyjny Parady Równości gdzie każdy był sobie równy. Nie było tam żadnego szefa/szefowej a dostęp miał każdy chętny – nikomu nie odmówiono członkowstwa. Komitet Organizacyjny stał się największą grupą podmiotów w historii polskiego ruchu LGBT. Jest ich kilkadziesiąt. Więcej informacji KLIKNIJ TU
2. Udało nam się przeprowadzić wszystko w sposób jawny i transparentny. Raporty i filmy z posiedzeń Komitetu Organizacyjnego można znaleźć w internecie. Finanse Parady Równości są jawne i każdy kto o to poprosił dostał taką informację.
3. Informacja o dacie Parady została podana już w Styczniu a więc na pół roku przed imprezą. To nowość.
4. Stworzyliśmy pierwszy w historii Komitet Honorowy Parady Równości w skład którego weszli/weszły politycy, dziennikarze, artyści i naukowcy. W sumie 24 osoby z polskiego życia publicznego. Pełna lista członków Komitetu Honorowego znajduje się TUTAJ
5. Po raz pierwszy w organizację Parady zaangażowały się partie lewicowe jako WSPÓŁORGANIZATORZY a nie jako petenci. Wśród nich znalazła się też największa partia lewicowa: Sojusz Lewicy Demokratycznej. Działacze SLD bardzo się Paradzie w tym roku zasłużyli. Szczególnie muszę tu wymienić trzy nazwiska: Radna Rady Warszawy Paulina Piechna-Więckiewicz, Michał Więckiewicz i Wiceprzewodniczący Rady Warszawy oraz Szef warszawskiego SLD – Sebastian Wierzbicki. Dzięki ich pomocy udało nam się mnóstwo rzeczy. Sebastian Wierzbicki dokonał też czegoś niezwykłego – podświetlił dla nas Pałac Kultury na tęczowo w nocy z 11 na 12 Czerwca.
6. Lewicowy Burmistrz Ursynowa - Piotr Guział powiesił pierwszą w historii tęczową flagę na budynku Polskiej administracji ! Niby byłem w centrum tych wszystkich wydarzeń i wiedziałem co się stanie ale w momencie w którym przed ratuszem Ursynowa zawisła tęczowa flaga wzruszyłem się ! Guział oprócz symbolicznego gestu zainwestował też w edukację i przeciwdziałanie dyskryminacji w swojej dzielnicy. Wydał pieniądze podatników na TYDZIEŃ RÓWNOŚCI NA URSYNOWIE który poprzedził Paradę Równości. Tydzień trwał 8 dni i składał się z szeregu wykładów, pokazu filmowego, szkoleń dla młodzieży licealnej a także na zabawie na ulicach. Dobrym duchem i siłą napędową Tygodnia Równości była znana warszawska feministka Kasia Władyka.
7. Szereg instytucji miejskich (Biuro Inżyniera Ruchu miasta stołecznego Warszawy, Zarząd Dróg Miejskich oraz Wydział Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji) ciężko pracowało, żeby namioty podczas finału Parady Równości stały LEGALNIE. Nie musieliśmy się bawić w trzymanie namiotów tak jak to robią „obrońcy krzyża” na Krakowskim Przedmieściu. Normalnie załatwienie tego trwa 2-3 miesiące, nam udało się to załatwić w 7 dni, to także zawdzięczamy Sebastianowi Wierzbickiemu.
8. Punkty 5, 6 i 7 są dowodem na to, że udało nam się to o czym warszawskie środowisko marzy od lat: Parada Równości staje się imprezą MIEJSKĄ ! Zakorzeniamy się w miasto. Pomimo niechęcie Pani Prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz która odmówiła Paradzie patronatu, miasto i jego poszczególne dzielnice partycypuje w budowie Parady Równości. Osobiści uważam, że to nasz największy sukces w tym roku. Niemożliwe stało się możliwe.
9. Na tegorocznej Paradzie Równości było ok. 5 tysięcy osób. W porównaniu z poprzednią Paradą Równości z roku 2009 (kiedy przyszło 700 osób) to SIEDMIOKROTNY wzrost w ciągu dwóch lat. Przy tym tempie za rok będzie nas 15 tysięcy. Już teraz Parada to największa pokojowa lewicowa demonstracja w Polsce.
To chyba tyle… na pewno o czymś zapomniałem ale już nie ogarniam. Potrzebne mi wakacje ! No może jeszcze Post Scriptum...
Witajcie w roku zerowym
Kiedy w 2005 roku powstawała Fundacja Równości doszło do pewnego „resetu” historii Parady. Nowi organizatorzy zaczęli zresztą od usunięcia informacji o przeszłości tej imprezy. (tak naprawdę Fundacja Równości to dziecko KPH i Lambdy Warszawa ale udajmy na chwilę, że to jakiś inny byt). To się nawet ładnie rozwijało do roku 2006 siłą inercji. Nie było to jednak zasługą dobrej organizacji ale promocji Lecha Kaczyńskiego. Jak zabrakło Kaczyńskiego to Parada zaczęła zdychać a organizatorzy nie potrafili się odnaleźć z nowej sytuacji.
Tegoroczna Parada Równości to całkiem nowa impreza z nowymi ludźmi i nowymi podmiotami które po raz pierwszy angażują się w tą imprezę. To kolejny „reset” bo poprzedni organizatorzy nie włączyli się w organizację i odmówili jakiegokolwiek wsparcia organizatorom. Dotyczy to nie tyle Fundacji Równości co Stowarzyszeń Lambda Warszawa oraz Kampanii Przeciw Homofobii. Oba te stowarzyszenia mają w swoich celach statutowych wspieranie takich imprez ale zwyczajnie nie wywiązują się ze swoich obowiązków. Oba te stowarzyszenia mają też status organizacji pożytku publicznego więc za robienie swojego dostają zwyczajnie nasze podatki (1%). Warto to sobie przypomnieć przy wypełnianiu następnego PITa. Działalność Komitetu Organizacyjnego Parady Równości 2011 była możliwa dzięki wsparciu różnych prywatnych osób, klubów i firm. Dwa najbogatsze stowarzyszenia lgbt które posiadają biura, telefony, faksy i niezbędną infrastrukturę świadomie sabotowały przygotowania odmawiając współpracy w ramach Komitetu Organizacyjnego, ale przyszły na samą Paradę Równości żeby promować siebie. Generalnie nie miało to większego wpływu na samą organizację Parady. Być może im Parada nie jest zwyczajnie potrzebna.
Dużo nowości
W tym roku po raz pierwszy swoje platformy muzyczne wystawiło SLD oraz Ruch Poparcia Palikota (SDPL wystawiło platformę po raz CZWARTY!). Po raz pierwszy w zorganizowanie Parady zaangażowali się radni, a nawet Wiceprzewodniczący Rady Warszawy. Burmistrz Ursynowa powiesił tęczową flagę ale też wydał pieniądze podatników na Tydzień Równości na Ursynowie. Poszczególne spółki miejskie, policja, Zarząd Dróg Miejskich a nawet Inżynier Ruchu miasta stołecznego Warszawy pokazali, że miasto nie jest Paradzie wrogie. Pomogli nam. Dzięki spółdzielczości klubów lgbt powstał nawet pierwszy w historii bezpłatny miejski autobus nocny.
Oczywiście były też błędy. Ja daleki jestem od pompowania balonu pychy. Nie wszystko się udało. Ważne, żeby te błędy zauważyć i w przyszłym roku zrobić wszystko lepiej. Nic się nie zrobi samo. Nie będzie CUDU. Ja nie wierzę w cuda, ja wierzę w pracę i jej efekty.
Do zobaczenia na Paradzie Równości 2012 a tymczasem zapraszam na stronę www.paradarownosci.eu
Łukasz Pałucki - członek Komitetu Organizacyjnego Parady Równości
Coming out RosatiegoNadal jestem zmęczony po Paradzie Równości, jednak wypada mi coś napisać, szczególnie, że przez Paradę właśnie mocno zaniedbałem tego bloga. Wydarzyło się tak wiele, że muszę się streszczać dlatego najważniejsze rzeczy opisuję w punktach.Nie mam innej możliwości, inaczej napisałbym książkę :)
1. Udało nam się stworzyć demokratyczną instytucję: Komitet Organizacyjny Parady Równości gdzie każdy był sobie równy. Nie było tam żadnego szefa/szefowej a dostęp miał każdy chętny – nikomu nie odmówiono członkowstwa. Komitet Organizacyjny stał się największą grupą podmiotów w historii polskiego ruchu LGBT. Jest ich kilkadziesiąt. Więcej informacji KLIKNIJ TU
2. Udało nam się przeprowadzić wszystko w sposób jawny i transparentny. Raporty i filmy z posiedzeń Komitetu Organizacyjnego można znaleźć w internecie. Finanse Parady Równości są jawne i każdy kto o to poprosił dostał taką informację.
3. Informacja o dacie Parady została podana już w Styczniu a więc na pół roku przed imprezą. To nowość.
4. Stworzyliśmy pierwszy w historii Komitet Honorowy Parady Równości w skład którego weszli/weszły politycy, dziennikarze, artyści i naukowcy. W sumie 24 osoby z polskiego życia publicznego. Pełna lista członków Komitetu Honorowego znajduje się TUTAJ
5. Po raz pierwszy w organizację Parady zaangażowały się partie lewicowe jako WSPÓŁORGANIZATORZY a nie jako petenci. Wśród nich znalazła się też największa partia lewicowa: Sojusz Lewicy Demokratycznej. Działacze SLD bardzo się Paradzie w tym roku zasłużyli. Szczególnie muszę tu wymienić trzy nazwiska: Radna Rady Warszawy Paulina Piechna-Więckiewicz, Michał Więckiewicz i Wiceprzewodniczący Rady Warszawy oraz Szef warszawskiego SLD – Sebastian Wierzbicki. Dzięki ich pomocy udało nam się mnóstwo rzeczy. Sebastian Wierzbicki dokonał też czegoś niezwykłego – podświetlił dla nas Pałac Kultury na tęczowo w nocy z 11 na 12 Czerwca.
6. Lewicowy Burmistrz Ursynowa - Piotr Guział powiesił pierwszą w historii tęczową flagę na budynku Polskiej administracji ! Niby byłem w centrum tych wszystkich wydarzeń i wiedziałem co się stanie ale w momencie w którym przed ratuszem Ursynowa zawisła tęczowa flaga wzruszyłem się ! Guział oprócz symbolicznego gestu zainwestował też w edukację i przeciwdziałanie dyskryminacji w swojej dzielnicy. Wydał pieniądze podatników na TYDZIEŃ RÓWNOŚCI NA URSYNOWIE który poprzedził Paradę Równości. Tydzień trwał 8 dni i składał się z szeregu wykładów, pokazu filmowego, szkoleń dla młodzieży licealnej a także na zabawie na ulicach. Dobrym duchem i siłą napędową Tygodnia Równości była znana warszawska feministka Kasia Władyka.
7. Szereg instytucji miejskich (Biuro Inżyniera Ruchu miasta stołecznego Warszawy, Zarząd Dróg Miejskich oraz Wydział Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji) ciężko pracowało, żeby namioty podczas finału Parady Równości stały LEGALNIE. Nie musieliśmy się bawić w trzymanie namiotów tak jak to robią „obrońcy krzyża” na Krakowskim Przedmieściu. Normalnie załatwienie tego trwa 2-3 miesiące, nam udało się to załatwić w 7 dni, to także zawdzięczamy Sebastianowi Wierzbickiemu.
8. Punkty 5, 6 i 7 są dowodem na to, że udało nam się to o czym warszawskie środowisko marzy od lat: Parada Równości staje się imprezą MIEJSKĄ ! Zakorzeniamy się w miasto. Pomimo niechęcie Pani Prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz która odmówiła Paradzie patronatu, miasto i jego poszczególne dzielnice partycypuje w budowie Parady Równości. Osobiści uważam, że to nasz największy sukces w tym roku. Niemożliwe stało się możliwe.
9. Na tegorocznej Paradzie Równości było ok. 5 tysięcy osób. W porównaniu z poprzednią Paradą Równości z roku 2009 (kiedy przyszło 700 osób) to SIEDMIOKROTNY wzrost w ciągu dwóch lat. Przy tym tempie za rok będzie nas 15 tysięcy. Już teraz Parada to największa pokojowa lewicowa demonstracja w Polsce.
To chyba tyle… na pewno o czymś zapomniałem ale już nie ogarniam. Potrzebne mi wakacje ! No może jeszcze Post Scriptum...
Witajcie w roku zerowym
Kiedy w 2005 roku powstawała Fundacja Równości doszło do pewnego „resetu” historii Parady. Nowi organizatorzy zaczęli zresztą od usunięcia informacji o przeszłości tej imprezy. (tak naprawdę Fundacja Równości to dziecko KPH i Lambdy Warszawa ale udajmy na chwilę, że to jakiś inny byt). To się nawet ładnie rozwijało do roku 2006 siłą inercji. Nie było to jednak zasługą dobrej organizacji ale promocji Lecha Kaczyńskiego. Jak zabrakło Kaczyńskiego to Parada zaczęła zdychać a organizatorzy nie potrafili się odnaleźć z nowej sytuacji.
Tegoroczna Parada Równości to całkiem nowa impreza z nowymi ludźmi i nowymi podmiotami które po raz pierwszy angażują się w tą imprezę. To kolejny „reset” bo poprzedni organizatorzy nie włączyli się w organizację i odmówili jakiegokolwiek wsparcia organizatorom. Dotyczy to nie tyle Fundacji Równości co Stowarzyszeń Lambda Warszawa oraz Kampanii Przeciw Homofobii. Oba te stowarzyszenia mają w swoich celach statutowych wspieranie takich imprez ale zwyczajnie nie wywiązują się ze swoich obowiązków. Oba te stowarzyszenia mają też status organizacji pożytku publicznego więc za robienie swojego dostają zwyczajnie nasze podatki (1%). Warto to sobie przypomnieć przy wypełnianiu następnego PITa. Działalność Komitetu Organizacyjnego Parady Równości 2011 była możliwa dzięki wsparciu różnych prywatnych osób, klubów i firm. Dwa najbogatsze stowarzyszenia lgbt które posiadają biura, telefony, faksy i niezbędną infrastrukturę świadomie sabotowały przygotowania odmawiając współpracy w ramach Komitetu Organizacyjnego, ale przyszły na samą Paradę Równości żeby promować siebie. Generalnie nie miało to większego wpływu na samą organizację Parady. Być może im Parada nie jest zwyczajnie potrzebna.
Dużo nowości
W tym roku po raz pierwszy swoje platformy muzyczne wystawiło SLD oraz Ruch Poparcia Palikota (SDPL wystawiło platformę po raz CZWARTY!). Po raz pierwszy w zorganizowanie Parady zaangażowali się radni, a nawet Wiceprzewodniczący Rady Warszawy. Burmistrz Ursynowa powiesił tęczową flagę ale też wydał pieniądze podatników na Tydzień Równości na Ursynowie. Poszczególne spółki miejskie, policja, Zarząd Dróg Miejskich a nawet Inżynier Ruchu miasta stołecznego Warszawy pokazali, że miasto nie jest Paradzie wrogie. Pomogli nam. Dzięki spółdzielczości klubów lgbt powstał nawet pierwszy w historii bezpłatny miejski autobus nocny.
Oczywiście były też błędy. Ja daleki jestem od pompowania balonu pychy. Nie wszystko się udało. Ważne, żeby te błędy zauważyć i w przyszłym roku zrobić wszystko lepiej. Nic się nie zrobi samo. Nie będzie CUDU. Ja nie wierzę w cuda, ja wierzę w pracę i jej efekty.
Do zobaczenia na Paradzie Równości 2012 a tymczasem zapraszam na stronę www.paradarownosci.eu
Łukasz Pałucki - członek Komitetu Organizacyjnego Parady Równości
2011-06-15 13:37:01
Pisałem na tym blogu przy okazji wyborów samorządowych o „rozbiorze lewicy”. Właśnie to oglądamy. Bynajmniej nie chodziło mi o Dariusza Rosatiego, ten lewicy nie zdradza, on po prostu nigdy lewicowcem nie był. Swoją drogą ciekawy przypadek, człowiek który uwierzył w „niewidzialną rękę rynku” na komunistycznej uczelni. Rosati nikogo nie zdradza, on właśnie dokonuje swojego politycznego COMING OUTu. To liberał a nie socjaldemokrata. Piszę to wszystko bez złości czy żalu. Lewica w wyborach bez Rosatiego może i będzie słabsza ale na pewno też bardziej prawdziwa. Marzy mi się w Polsce taka lewica która potrafi wreszcie nazywać istotne socjaldemokratyczne idee i ich bronić. Lewica która potrafi wskazać swoje cele, lewica która ma sumienie. Taka która nie łasi się do Rosatiego bo ten ma znane nazwisko i taka która potrafi nazwać Kwaśniewskiego i Millera zbrodniarzami wojennymi za to co działo się w Kiejkutach. (Kiedyś ta sprawa wróci i obryzga szambem niewinnych ludzi.)
Oj marzy mi się… ale ja naiwny jestem.
Policja nie od paradyOj marzy mi się… ale ja naiwny jestem.
2011-04-04 17:46:03
W ostatnią sobotę w Warszawie trochę zabalowałem. Razem z dwoma przyjaciółmi odwiedziliśmy parę klubów. Od godziny 2:50 w nocy wyszliśmy z klubu Galeria który mieści się w podziemiach Hali Mirowskiej przy Al. Jana Pawła. Przy wyjściu zaczepił nas jakiś facet zaczął nas wyzywać od pedałów, zboczeńców. Był dość agresywny i najwyraźniej niespełna rozumu (sam się rzucał na trzech dorosłych facetów). Zignorowaliśmy go i poszliśmy w kierunku samochodu jednego z moich przyjaciół. Koleś zaczął iść za nami i wydzierać się na całą ulicę, że takich jak my należy zabijać i że Hitler by sobie z nami poradził. Potem przeszedł na Goebbelsa. Darł się, że Goebbels załatwiłby nas w 15 minut. Dość opisowo krzyczał co by zrobił z naszymi ciałami kiedy dostalibyśmy już kulę w łeb albo by nas zagazował. Jedną rękę trzymał ciągle w kieszeni kurtki i jeden z moich znajomych stwierdził, że może mieć tam jakąś broń np. nóż. Dość szybko dostaliśmy się do samochodu kumpla i ruszyliśmy do kolejnego klubu. Nie mogłem jednak tego tak zostawić. Koleś wyraźnie czai się przy wejściu do jednego z klubów gej/les. Jak kogoś zasztyletuje a ja nic nie zrobię to będę miał tą osobę na sumieniu. Dosyć ostatnio było pogrzebów w warszawskim środowisku gej/les. Zadzwoniłem z komórki na 997 i opisałem zdarzenie, powiedziałem, że chodzi o klub gejowski, podałem swoje imię, nazwisko i powiedziałem, że w razie pytań będę odbierał komórkę w nocy. Dyspozytor odpowiedział mi: „Chyba Pan sobie zdaje sprawę, że takich zgłoszeń mamy dzisiaj dużo”. Krótko mówiąc: spadaj pedale, mamy ważniejsze rzeczy na głowie. Następnego dnia (niedziela) zadzwoniłem znowu na 997 żeby zapytać co zrobili w sprawie mojego zgłoszenia. Pani odpowiedziała mi, że nic mi nie powie telefonicznie bo nie wie „czy ja to na pewno ja” i muszę przejść się na posterunek policji z dowodem osobistym to wtedy się czegoś dowiem. Pani powiedziała mi też, że ten teren podlega pod posterunek na ul. Wilczej. No więc dzisiaj (poniedziałek) poszedłem na wilczą. Odstałem swoje w kolejce, nikt nie chciał ode mnie żadnego dowodu. Policjanci sprawdzili zgłoszenia z tej nocy (moje było o godzinie 2:50) i dowiedzieli się że cyt. „Nic nie było”. Nie podjęto ŻADNYCH działań. Nie wysłano radiowozu ani patrolu pieszego. Moje zgłoszenie zostało z pełną premedytacją zignorowane. Wszystko to działo się przy Hali Mirowskiej w samym centrum Warszawy. Wzdłuż Al. Jana Pawła co chwilę jeżdżą radiowozy ale na grożenie pedałom i lesbom nie mają czasu.
Po tym doświadczeniu wcale mnie nie dziwi, że pobito geja w parku Skarzyszewskim (nigdy nie ujęto sprawców), że w Poznaniu zamordowano wolontariuszkę organizacji lgbtq. Nie dziwią mnie regularne morderstwa na gejach w dużych i małych miastach. Po prostu POLICJA MA NAS GDZIEŚ.
Kłamać jak SikorskiPo tym doświadczeniu wcale mnie nie dziwi, że pobito geja w parku Skarzyszewskim (nigdy nie ujęto sprawców), że w Poznaniu zamordowano wolontariuszkę organizacji lgbtq. Nie dziwią mnie regularne morderstwa na gejach w dużych i małych miastach. Po prostu POLICJA MA NAS GDZIEŚ.
2011-04-02 16:42:59
Od trzech miesięcy rząd Tuska wciska Polakom, że w porywie solidarności otworzył granicę dla Białorusinów. Konkretnie, że Białorusini mają bezpłatne wizy do Polski. Szkoda, że to nie prawda. Jak się dowiedziałem od moich przyjaciół z Mińska skorzystać z bezpłatnej wizy mogą tylko Ci którzy przejdą procedurę uzyskania wizy krajowej na okres powyżej 3 miesięcy. Czyli w praktyce Sikorski zafundował bezpłatne wizy Białorusinom którzy i tak już mieszkają i pracują w Polsce, bo Białorusini których stać na ponad 3 miesięczne wakacje w Polsce to rzadkość a i procedura takiej długiej wizy jest trudniejsza.
Każdy Białorusin/ka który/a chce odwiedzić nasz kraj na okres krótszy niż 3 miesiące musi aplikować w zwykłym trybie o wizę schengeńską i zapłacić za nią ok. 60 euro. W praktyce nic się nie zmienia.
Nadchodzi Parada Równości 2011Każdy Białorusin/ka który/a chce odwiedzić nasz kraj na okres krótszy niż 3 miesiące musi aplikować w zwykłym trybie o wizę schengeńską i zapłacić za nią ok. 60 euro. W praktyce nic się nie zmienia.
2011-01-17 11:31:12
Parada Równości przejdzie ulicami Warszawy 11 Czerwca 2011 roku. Parady w tym roku nie organizuje ani żadna fundacja ani żadna osoba prywatna (Szymon Niemiec jak sam podkreśla, nie jest organizatorem Parady Równości). Paradę organizuje Komitet Organizacyjny w którego skład wchodzą przedstawiciele stowarzyszeń, fundacji, firm/klubów, partii politycznych oraz osoby prywatne.
Jak już pisałem wcześniej Komitet ma charakter demokratyczny i podejmuje decyzje kolegialnie. Każdy jest mile widziany. Bardzo lubię spotkania Komitetu… daaaawno już nie brałem udziału w projekcie który jest tak kolorowy, gdzie pomysły i zaangażowanie ludzi przekładają się na faktyczną pracę. Lubię ten tęczowy ferment a przede wszystkim lubię egalitarną strukturę. W Komitecie nie ma żadnego Prezesa ani lidera. Wszyscy są równi – w końcu to Parada Równości. Wybraliśmy tylko rzecznika prasowego, został/a nim Jej Perfekcyjność, osoba TRANS, medioznawcza i wykładowca UW. Niektórzy uważają, że to kontrowersyjny wybór, ja myślę, że to naturalna konsekwencja. Mniejszości seksualne to nie tylko geje, lesbijki i biseksualiści ale też osoby TRANS. Jak się okazało po pierwszej konferencji prasowej dobrze wybraliśmy rzecznika.
Jeśli chodzi o lewicę to w Komitecie są obecnie trzy partie: Unia Lewicy, Socjaldemokracja Polska i Zieloni 2004. Czekamy na resztę.
Mamy już stronę internetową www.paradarownosci.eu , mamy też logo które zostało wybrane w konkursie internetowym. Zwycięzcą został student spod Koszalina. Ciężko było wybrać logo bo przyszło prawie 30 projektów (!). Nie spodziewaliśmy się tak wielkiego odzewu ze strony środowiska. Dostaliśmy też duże wsparcie merytoryczne ze strony Uniwersytetu Warszawskiego. Organizacja QUEER UW będzie zajmować się przygotowaniem konferencji naukowej, na jej czele stanie dr Jacek Kochanowski.
IDEE i INTERESY
Ciężko zaatakować Komitet do którego łatwo można wstąpić i działać od środka, ale pomimo tego nie wszystkim podobają się zmiany jakie mają miejsce. Powstanie Komitetu naruszyło interesy paru osób. Tacy szukają sposobu na zaatakowanie inicjatywy. Najbardziej prostacką taktyką jest internetowe ubieranie Szymona Niemca w sutannę. Wystarczy wziąć parę przypadkowych osób, zapytać ich o paradę i nawet jeśli nic nie mądrego nie powiedzą (bo np. nigdy Parady nie robili) wrzuca się taki niedorobiony tekst do Internetu ale najważniejsze jest zdjęcie. Niemiec w sutannie ! To był hicior ale 5 lat temu, dzisiaj to już nudne, nawet antyklerykalni geje i lesbijki przywykli do Niemca-pastora.
Drugi zarzut to komercjalizacja Parady. Od początku włączyliśmy do Komitetu większość warszawskich klubu gej/les. Parada powinna wspierać też naszych przedsiębiorców (i odwrotnie). Zresztą całe życie kulturalno-społeczne lgbt odbywa się w klubach. Gdyby zniknęły, zniknęłyby też akcje społeczne skierowane do lgbt. Co ciekawe najbardziej gardłują przeciwko komercjalizacji Parady Ci którzy najwięcej na niej zarabiają. A to ktoś ma wydawnictwo i boi się o sprzedaż swoich książek przy okazji nowej Parady, a to ktoś sprzedaje reklamy w mapce dla turystów itd. Itp… małe prywatne interesiki, które na siłę ubiera się w „argumenty”, tymczasem chodzi tylko o szmal.
Na samej Paradzie ciężko zarobić. To bardziej czarna dziura która wchłania pieniądze. Dlatego nie spodziewam się tłumów organizacji pozarządowych w Komitecie. Polskie stowarzyszenia (nie tylko gej/les) już dawno przestały robić projekty za darmo. Aktywność jest tam gdzie jest kasa. Wolontariat nie żyje, albo przynajmniej dogorywa. Organizacje pozarządowe często nie realizują celów społecznych (i własnych celów statutowych) ale zasadę optymalizacji zysku. To po prostu są firmy, tylko płacą niższe podatki (pisała o tym rok temu Agnieszka Graff na łamach Wyborczej). W samym środowisku lgbt ja znam tylko JEDEN wyjątek, to Stowarzyszenie „Pozytywni w Tęczy”, ostatnia ideowa organizacja lgbt w Warszawie. To bardzo ważne, że to stowarzyszenie jest w Komitecie Organizacyjnym.
Pieniądze mogą pojawić się od grantodawców przy imprezach około paradowych. Te imprezy (szczególnie konferencje polityczne) są niesamowicie nudne i w kółko na nich mówią to samo ale mają znaczenie praktyczne. Wyobraźmy sobie posła Bundestagu który przyjeżdża na Paradę do Warszawy. On nie może wydać pieniędzy podatników na zwykłą Paradę bo to śmierdzi rozrywką, ale już na konferencje polityczną to co innego. Tak się robi w całej Europie. Może nie powinienem takich rzeczy pisać publicznie, ale wkurza mnie wywalanie dziesiątek tysięcy złotych na konferencje które niczemu nie służą za wyjątkiem napychania kieszeni paru osobom. Za te pieniądze można zrobić coś dobrego.
Tak czy inaczej udało nam się. Uwolniliśmy Paradę i zwróciliśmy ją ludziom. Uwolniliśmy entuzjazm i jak się okazuje na spotkaniach Komitetu jest go bardzo dużo. W tym roku Parada Równości będzie inna, mam nadzieję, że lepsza. Reanimujemy tą imprezę, chyba w ostatnim momencie bo niedługo zaczęłaby przypominać (z całym szacunkiem ) pochód pierwszomajowy. Chcemy czegoś więcej, chcemy święta radości, święta tolerancji. Chcemy żeby Parada Równości była największą imprezą lgbt w tej części Europy.
Łukasz Pałucki
Pamiętajmy o BiałorusiJak już pisałem wcześniej Komitet ma charakter demokratyczny i podejmuje decyzje kolegialnie. Każdy jest mile widziany. Bardzo lubię spotkania Komitetu… daaaawno już nie brałem udziału w projekcie który jest tak kolorowy, gdzie pomysły i zaangażowanie ludzi przekładają się na faktyczną pracę. Lubię ten tęczowy ferment a przede wszystkim lubię egalitarną strukturę. W Komitecie nie ma żadnego Prezesa ani lidera. Wszyscy są równi – w końcu to Parada Równości. Wybraliśmy tylko rzecznika prasowego, został/a nim Jej Perfekcyjność, osoba TRANS, medioznawcza i wykładowca UW. Niektórzy uważają, że to kontrowersyjny wybór, ja myślę, że to naturalna konsekwencja. Mniejszości seksualne to nie tylko geje, lesbijki i biseksualiści ale też osoby TRANS. Jak się okazało po pierwszej konferencji prasowej dobrze wybraliśmy rzecznika.
Jeśli chodzi o lewicę to w Komitecie są obecnie trzy partie: Unia Lewicy, Socjaldemokracja Polska i Zieloni 2004. Czekamy na resztę.
Mamy już stronę internetową www.paradarownosci.eu , mamy też logo które zostało wybrane w konkursie internetowym. Zwycięzcą został student spod Koszalina. Ciężko było wybrać logo bo przyszło prawie 30 projektów (!). Nie spodziewaliśmy się tak wielkiego odzewu ze strony środowiska. Dostaliśmy też duże wsparcie merytoryczne ze strony Uniwersytetu Warszawskiego. Organizacja QUEER UW będzie zajmować się przygotowaniem konferencji naukowej, na jej czele stanie dr Jacek Kochanowski.
IDEE i INTERESY
Ciężko zaatakować Komitet do którego łatwo można wstąpić i działać od środka, ale pomimo tego nie wszystkim podobają się zmiany jakie mają miejsce. Powstanie Komitetu naruszyło interesy paru osób. Tacy szukają sposobu na zaatakowanie inicjatywy. Najbardziej prostacką taktyką jest internetowe ubieranie Szymona Niemca w sutannę. Wystarczy wziąć parę przypadkowych osób, zapytać ich o paradę i nawet jeśli nic nie mądrego nie powiedzą (bo np. nigdy Parady nie robili) wrzuca się taki niedorobiony tekst do Internetu ale najważniejsze jest zdjęcie. Niemiec w sutannie ! To był hicior ale 5 lat temu, dzisiaj to już nudne, nawet antyklerykalni geje i lesbijki przywykli do Niemca-pastora.
Drugi zarzut to komercjalizacja Parady. Od początku włączyliśmy do Komitetu większość warszawskich klubu gej/les. Parada powinna wspierać też naszych przedsiębiorców (i odwrotnie). Zresztą całe życie kulturalno-społeczne lgbt odbywa się w klubach. Gdyby zniknęły, zniknęłyby też akcje społeczne skierowane do lgbt. Co ciekawe najbardziej gardłują przeciwko komercjalizacji Parady Ci którzy najwięcej na niej zarabiają. A to ktoś ma wydawnictwo i boi się o sprzedaż swoich książek przy okazji nowej Parady, a to ktoś sprzedaje reklamy w mapce dla turystów itd. Itp… małe prywatne interesiki, które na siłę ubiera się w „argumenty”, tymczasem chodzi tylko o szmal.
Na samej Paradzie ciężko zarobić. To bardziej czarna dziura która wchłania pieniądze. Dlatego nie spodziewam się tłumów organizacji pozarządowych w Komitecie. Polskie stowarzyszenia (nie tylko gej/les) już dawno przestały robić projekty za darmo. Aktywność jest tam gdzie jest kasa. Wolontariat nie żyje, albo przynajmniej dogorywa. Organizacje pozarządowe często nie realizują celów społecznych (i własnych celów statutowych) ale zasadę optymalizacji zysku. To po prostu są firmy, tylko płacą niższe podatki (pisała o tym rok temu Agnieszka Graff na łamach Wyborczej). W samym środowisku lgbt ja znam tylko JEDEN wyjątek, to Stowarzyszenie „Pozytywni w Tęczy”, ostatnia ideowa organizacja lgbt w Warszawie. To bardzo ważne, że to stowarzyszenie jest w Komitecie Organizacyjnym.
Pieniądze mogą pojawić się od grantodawców przy imprezach około paradowych. Te imprezy (szczególnie konferencje polityczne) są niesamowicie nudne i w kółko na nich mówią to samo ale mają znaczenie praktyczne. Wyobraźmy sobie posła Bundestagu który przyjeżdża na Paradę do Warszawy. On nie może wydać pieniędzy podatników na zwykłą Paradę bo to śmierdzi rozrywką, ale już na konferencje polityczną to co innego. Tak się robi w całej Europie. Może nie powinienem takich rzeczy pisać publicznie, ale wkurza mnie wywalanie dziesiątek tysięcy złotych na konferencje które niczemu nie służą za wyjątkiem napychania kieszeni paru osobom. Za te pieniądze można zrobić coś dobrego.
Tak czy inaczej udało nam się. Uwolniliśmy Paradę i zwróciliśmy ją ludziom. Uwolniliśmy entuzjazm i jak się okazuje na spotkaniach Komitetu jest go bardzo dużo. W tym roku Parada Równości będzie inna, mam nadzieję, że lepsza. Reanimujemy tą imprezę, chyba w ostatnim momencie bo niedługo zaczęłaby przypominać (z całym szacunkiem ) pochód pierwszomajowy. Chcemy czegoś więcej, chcemy święta radości, święta tolerancji. Chcemy żeby Parada Równości była największą imprezą lgbt w tej części Europy.
Łukasz Pałucki
2010-12-28 12:08:16
To co się dzieje dzisiaj na Białorusi to klęska polityki obłaskawiania reżimu. To też klęska całej polityki Tuska wobec Białorusi. Dzisiaj mogę napisać: a nie mówiłem ? A właściwie „a nie pisałem?”. Konkretnie to pisaliśmy razem – autorzy raportu dot. Partnerstwa Wschodniego UE. Został opublikowany rok temu podczas Kongresu Europejskiej Partii Socjalistów w Pradze. W raporcie tym znalazła się ostra krytyka polityki „karmienia potwora” którą od dłuższego czasu uprawia polski rząd.
Pamiętajmy o Statkiewiczu
W Polsce postrzegamy Białoruś przez pryzmat prawicy. Politykę zagraniczną naszego kraju prowadzi zaprzeczenie wszystkiego co lewicowe, militarysta Radosław Sikorski. Z kolei utrzymywana z naszych podatków telewizja Biełsat jest rządzona przez córkę senatora PIS – Panią Agnieszkę Romaszewską-Guzy. W Biełsacie NIE WOLNO mówić o lewicy, jak ktoś śmie ten niepisany zakaz złamać to - bywa – jest zawieszany w pracy. To wszystko sprawia, że w polskich mediach dominuje obraz opozycji białoruskiej składającej się z mniej lub bardziej konserwatywnych prawicowców, od zjadliwego Milinkiewicza po potworka Rymaszewskiego. Ten obraz jest fałszywy, dlatego ja z racji moich bliskich kontaktów z białoruską lewicą muszę napisać o największej gwieździe wyborów prezydenckich na Białorusi. Jest nim bez wątpienia Mikołaj Statkiewicz – kandydat Białoruskiej Socjaldemokratycznej Partii (Hramada). Kiedyś uważany za drugi garnitur na białoruskiej opozycji, dzisiaj trybun ludowy, myśliciel i charyzmatyczny reformator. Kiedy państwowa telewizja zgodziła się na debatę kandydatów na prezydenta (była transmitowana na żywo) to on pierwszy wezwał ludzi, żeby wyszli na Plac Niepodległości w Mińsku ci wyszli w liczbie nie spotykanej od początku rządów Łukaszenki. Za wezwanie do nielegalnej demonstracji Państwowa Komisja Wyborcza udzieliła Statkiewiczowi ostrzeżenia (drugie oznaczałoby wykreślenie z list wyborczych). Ale czy to kara za wezwanie ludzi na plac ? Wątpię, bardziej za to że tego samego wieczora Statkiewicz powiedział do kamery państwowej telewizji: „Oddaj nam to co ukradłeś - demokratyczne wybory ! Złodzieju, morderco !”. Statkiewicz nie powiedział do kogo kierował te słowa ale te tysiące które zechciały marznąć w centrum Mińska świetnie wiedziały o kogo chodzi. Pamiętajmy o Statkiewiczu ! Musimy pamiętać podwójnie bo informacje o białoruskiej lewicy są niestety częściowo cenzurowane.
Obłudnicy z PO
W sprawie Białorusi dominują dwa nurty polityczne w Polsce. Pierwszy to cynizm platformy obywatelskiej która chciała Łukaszenkę przekupić dobrymi stosunkami z UE. PO dała Łukaszence czas potrzebny aby wzmocnił swoją pozycję w Moskwie i nie musiał dbać o zachód. Drugi nurt to romantyzm PIS który uskrzydlony Pomarańczową Rewolucją na Ukrainie w 2004 roku marzy aby roznieść Łukaszenkę na kosach przekutych na sztorc. Tak powstała telewizja Biełsat – dziecko PiSu. Pomimo wielu wad (największą jest fakt, że to część TVP a więc dziedziczy wszystkie patologie z tej instytucji) Biełsat robi sporo dobrej roboty i dzisiaj jest jednym z najważniejszych białoruskich mediów. Sam Łukaszenko przestał w ogóle wymawiać słowo „Biełsat” bo po każdej krytyce tej stacji rosła sprzedaż anten satelitarnych na Białorusi. Dzisiaj główne wydanie wiadomości Biełsatu program „Obiektyw” gromadzi przed telewizorami 700 tys widzów, jak na 10 milionowy kraj to bardzo dużo. W Polsce bardzo trudno zobaczyć Biełsat, chociaż to my wszyscy za to płacimy. Winę za to ponosi dział reemisji TVP który praktycznie nie informuje sieci kablowych, że prawa do reemisji tego kanału są BEZPŁATNE dla każdego klienta który ma umowę na inne kanały TVP. Sam to sprawdziłem dwa razy, w Polsce Biełsat jest TAJNY, a szkoda bo białoruski to piękny język, ale do rzeczy...
Pisałem wcześniej na tym blogu o kilku inicjatywach SDPL w sprawie Białorusi i to by było na tyle. Więcej głosów w temacie brak. To dziwne. SLD ma świetne układy z Białorusinami na Podlasiu ale jakoś kompletnie nie potrafi z tego doświadczenia skorzystać w skali kraju. W sld podobno Siwiec zna się na wschodzie ale jakoś o Siwcu cicho gdy mówi się o Białorusi, dlatego jeszcze raz napiszę: TOWARZYSZE Z SLD PRZEBUDŹCIE SIĘ ! Macie pod nosem świetny temat i ludzi kompetentnych we własnych szeregach. Dlaczego ciągle prawica ma spijać śmietankę gdy chodzi o sprawy wschodnie ?
Dzisiaj oglądamy za to Radosława Sikorskiego który:
1. Mówi, że trzeba walczyć z reżimem Łukaszenki – jeszcze niedawno mówił dokładnie odwrotnie zajadając się wątróbką z żubra na obiedzie u szefa białoruskiego MSZ (BTW: żubr jest chroniony tak samo w Polsce jak i na Białorusi). Cała polityka obłaskawiania reżimu to pomysł PO a to co się teraz dzieje w Mińsku to efekt tej polityki.
2. Mówi o zniesieniu wiz dla Białorusinów – to ciekawe bo to właśnie Sikorski sprawił, że dzisiaj Białorusini czekają na wizę do Polski 5 tygodni ! To absolutny rekord nawet jak na warunki białoruskie. Sikorski może wreszcie zorientował się, że na Białorusi równie trudno zdobyć polską wizę jak i dostać pozwolenie na wyjazd z kraju.
3. Zwiększa budżet na TV Biełsat – a dopiero co obciął środki na ten projekt. W samym Biełsacie w tym roku zwolniono wielu dziennikarzy. Część z nich znalazła się w bardzo trudnej sytuacji osobistej, niektórzy za swoją działalność są ścigani przez białoruskie KGB i nie specjalnie mogą wracać na Białoruś.
4. Chwali się nowymi przepisami dot. emigrantów. To jest ciekawe. Od 1 stycznia 2011 roku Białorusini i Ukraińcy nie będą potrzebowali pozwolenia na pracę w Polsce. Dlaczego ? Bo Polacy nie będą potrzebowali pozwolenia na pracę w Niemczech. W styczniu zacznie się kolejny polski exodus emigracyjny. Wyjazd potencjalnie dużej liczby ludzi spowoduje wzrost wynagrodzeń. Wzrost wynagrodzeń to droższa siła robocza a tego nie lubią inwestorzy zagraniczni, a mamy kryzys a za rok wybory parlamentarne. Niechętna emigrantom Platforma Obywatelska woli już wpuszczać do Polski pracowników ze wschodu niż oglądać tak straszne zjawisko.
Żaden polityk Platformy Obywatelskiej (z Buzkiem włącznie) nie ma moralnego prawa ubierać się dzisiaj w szaty obrońcy demokracji na Białorusi. To właśnie platforma jest współwinna za to co dzisiaj się dzieje za naszą wschodnią granicą.
Ludzie w więzieniach
Martwię się o moich białoruskich przyjaciół. Najbardziej martwię się o znajomą dziennikarkę Tatianę Bubilkową. Jeszcze nie tak dawno piliśmy herbatę u mnie na Ursynowie, dzisiaj Tatiana siedzi w białoruskim więzieniu nie wiadomo w jakich warunkach. Podobno część zatrzymanych po wyborach trzymano nawet 2-3 dni w nieogrzewanych autobusach bo w więzieniach i aresztach zabrakło miejsc. Dlatego dzisiaj (wtorek) wezmę udział w demonstracji pod ambasadą Białorusi w Warszawie. Zapraszam na ul. Wiertniczą 58, start o godzinie 18.
Promocja w zoologicznymPamiętajmy o Statkiewiczu
W Polsce postrzegamy Białoruś przez pryzmat prawicy. Politykę zagraniczną naszego kraju prowadzi zaprzeczenie wszystkiego co lewicowe, militarysta Radosław Sikorski. Z kolei utrzymywana z naszych podatków telewizja Biełsat jest rządzona przez córkę senatora PIS – Panią Agnieszkę Romaszewską-Guzy. W Biełsacie NIE WOLNO mówić o lewicy, jak ktoś śmie ten niepisany zakaz złamać to - bywa – jest zawieszany w pracy. To wszystko sprawia, że w polskich mediach dominuje obraz opozycji białoruskiej składającej się z mniej lub bardziej konserwatywnych prawicowców, od zjadliwego Milinkiewicza po potworka Rymaszewskiego. Ten obraz jest fałszywy, dlatego ja z racji moich bliskich kontaktów z białoruską lewicą muszę napisać o największej gwieździe wyborów prezydenckich na Białorusi. Jest nim bez wątpienia Mikołaj Statkiewicz – kandydat Białoruskiej Socjaldemokratycznej Partii (Hramada). Kiedyś uważany za drugi garnitur na białoruskiej opozycji, dzisiaj trybun ludowy, myśliciel i charyzmatyczny reformator. Kiedy państwowa telewizja zgodziła się na debatę kandydatów na prezydenta (była transmitowana na żywo) to on pierwszy wezwał ludzi, żeby wyszli na Plac Niepodległości w Mińsku ci wyszli w liczbie nie spotykanej od początku rządów Łukaszenki. Za wezwanie do nielegalnej demonstracji Państwowa Komisja Wyborcza udzieliła Statkiewiczowi ostrzeżenia (drugie oznaczałoby wykreślenie z list wyborczych). Ale czy to kara za wezwanie ludzi na plac ? Wątpię, bardziej za to że tego samego wieczora Statkiewicz powiedział do kamery państwowej telewizji: „Oddaj nam to co ukradłeś - demokratyczne wybory ! Złodzieju, morderco !”. Statkiewicz nie powiedział do kogo kierował te słowa ale te tysiące które zechciały marznąć w centrum Mińska świetnie wiedziały o kogo chodzi. Pamiętajmy o Statkiewiczu ! Musimy pamiętać podwójnie bo informacje o białoruskiej lewicy są niestety częściowo cenzurowane.
Obłudnicy z PO
W sprawie Białorusi dominują dwa nurty polityczne w Polsce. Pierwszy to cynizm platformy obywatelskiej która chciała Łukaszenkę przekupić dobrymi stosunkami z UE. PO dała Łukaszence czas potrzebny aby wzmocnił swoją pozycję w Moskwie i nie musiał dbać o zachód. Drugi nurt to romantyzm PIS który uskrzydlony Pomarańczową Rewolucją na Ukrainie w 2004 roku marzy aby roznieść Łukaszenkę na kosach przekutych na sztorc. Tak powstała telewizja Biełsat – dziecko PiSu. Pomimo wielu wad (największą jest fakt, że to część TVP a więc dziedziczy wszystkie patologie z tej instytucji) Biełsat robi sporo dobrej roboty i dzisiaj jest jednym z najważniejszych białoruskich mediów. Sam Łukaszenko przestał w ogóle wymawiać słowo „Biełsat” bo po każdej krytyce tej stacji rosła sprzedaż anten satelitarnych na Białorusi. Dzisiaj główne wydanie wiadomości Biełsatu program „Obiektyw” gromadzi przed telewizorami 700 tys widzów, jak na 10 milionowy kraj to bardzo dużo. W Polsce bardzo trudno zobaczyć Biełsat, chociaż to my wszyscy za to płacimy. Winę za to ponosi dział reemisji TVP który praktycznie nie informuje sieci kablowych, że prawa do reemisji tego kanału są BEZPŁATNE dla każdego klienta który ma umowę na inne kanały TVP. Sam to sprawdziłem dwa razy, w Polsce Biełsat jest TAJNY, a szkoda bo białoruski to piękny język, ale do rzeczy...
Pisałem wcześniej na tym blogu o kilku inicjatywach SDPL w sprawie Białorusi i to by było na tyle. Więcej głosów w temacie brak. To dziwne. SLD ma świetne układy z Białorusinami na Podlasiu ale jakoś kompletnie nie potrafi z tego doświadczenia skorzystać w skali kraju. W sld podobno Siwiec zna się na wschodzie ale jakoś o Siwcu cicho gdy mówi się o Białorusi, dlatego jeszcze raz napiszę: TOWARZYSZE Z SLD PRZEBUDŹCIE SIĘ ! Macie pod nosem świetny temat i ludzi kompetentnych we własnych szeregach. Dlaczego ciągle prawica ma spijać śmietankę gdy chodzi o sprawy wschodnie ?
Dzisiaj oglądamy za to Radosława Sikorskiego który:
1. Mówi, że trzeba walczyć z reżimem Łukaszenki – jeszcze niedawno mówił dokładnie odwrotnie zajadając się wątróbką z żubra na obiedzie u szefa białoruskiego MSZ (BTW: żubr jest chroniony tak samo w Polsce jak i na Białorusi). Cała polityka obłaskawiania reżimu to pomysł PO a to co się teraz dzieje w Mińsku to efekt tej polityki.
2. Mówi o zniesieniu wiz dla Białorusinów – to ciekawe bo to właśnie Sikorski sprawił, że dzisiaj Białorusini czekają na wizę do Polski 5 tygodni ! To absolutny rekord nawet jak na warunki białoruskie. Sikorski może wreszcie zorientował się, że na Białorusi równie trudno zdobyć polską wizę jak i dostać pozwolenie na wyjazd z kraju.
3. Zwiększa budżet na TV Biełsat – a dopiero co obciął środki na ten projekt. W samym Biełsacie w tym roku zwolniono wielu dziennikarzy. Część z nich znalazła się w bardzo trudnej sytuacji osobistej, niektórzy za swoją działalność są ścigani przez białoruskie KGB i nie specjalnie mogą wracać na Białoruś.
4. Chwali się nowymi przepisami dot. emigrantów. To jest ciekawe. Od 1 stycznia 2011 roku Białorusini i Ukraińcy nie będą potrzebowali pozwolenia na pracę w Polsce. Dlaczego ? Bo Polacy nie będą potrzebowali pozwolenia na pracę w Niemczech. W styczniu zacznie się kolejny polski exodus emigracyjny. Wyjazd potencjalnie dużej liczby ludzi spowoduje wzrost wynagrodzeń. Wzrost wynagrodzeń to droższa siła robocza a tego nie lubią inwestorzy zagraniczni, a mamy kryzys a za rok wybory parlamentarne. Niechętna emigrantom Platforma Obywatelska woli już wpuszczać do Polski pracowników ze wschodu niż oglądać tak straszne zjawisko.
Żaden polityk Platformy Obywatelskiej (z Buzkiem włącznie) nie ma moralnego prawa ubierać się dzisiaj w szaty obrońcy demokracji na Białorusi. To właśnie platforma jest współwinna za to co dzisiaj się dzieje za naszą wschodnią granicą.
Ludzie w więzieniach
Martwię się o moich białoruskich przyjaciół. Najbardziej martwię się o znajomą dziennikarkę Tatianę Bubilkową. Jeszcze nie tak dawno piliśmy herbatę u mnie na Ursynowie, dzisiaj Tatiana siedzi w białoruskim więzieniu nie wiadomo w jakich warunkach. Podobno część zatrzymanych po wyborach trzymano nawet 2-3 dni w nieogrzewanych autobusach bo w więzieniach i aresztach zabrakło miejsc. Dlatego dzisiaj (wtorek) wezmę udział w demonstracji pod ambasadą Białorusi w Warszawie. Zapraszam na ul. Wiertniczą 58, start o godzinie 18.
2010-12-15 10:16:05
Z zaciekawieniem obserwuję umizgi co poniektórych towarzyszy z sld w kierunku Palikota. Obserwuję i zachodzę w głowę O CO CHODZI ? Po co sld Palikot ?
Czyżby otwarcie na elektorat centrowy ? Hmmm… do czerwca zeszłego roku Napieralski wypowiadał słowo centrolewica tylko krzywiąc twarz. Cetrolewica to była taka lewica z garbem, a że w na liście wyborczej centrolewicy byli kandydaci z innych frakcji niż PES (np. Zieloni) to jeszcze była to lista „zdradziecka”. Jednak po wakacjach retoryka się zmieniła i szef sld zaczął używać tego wstrętnego słowa w odniesieniu do samego sld a nawet zieloni przestali mu śmierdzieć. Ale czy możemy uznać, że Palikot to liberał, centrolewicowiec ? Chyba bardziej antyklerykał ale też człowiek niezrównoważony. Przykład z mojego podwórka: Jednego dnia kocha gejów i lesbijki, popiera ustawę o związkach rejestrowanych a trzy dni wcześniej sugeruje homoseksualizm Ziobry i Kaczyńskiego, bo jak można wywnioskować z wywiadu w Polska The Times : homoseksualizm to WADA. Oto cały Palikot, nie wiadomo co mu jutro przyjdzie do głowy.
Inne światy
Kiedyś cnotą socjalisty była lojalność wobec partii. W dzisiejszym sld standardy są bardziej wyśrubowane, to już nie wierność partii trzeba przyrzekać ale konkretnemu liderowi, a jak się stoi za blisko tego nie właściwego to można dostać sztachetą przez łeb. No to po co im Palikot, który bynajmniej za lojalnego nie uchodzi ? Palikot może mieć własny elektorat, chociaż ja akurat w to nie wierzę. Wytłumaczenia trzeba szukać gdzie indziej. Nie od dziś wiadomo, że sld ma kłopoty finansowe a ten rok nie był łatwy. Najpierw wybory prezydenckie, kampania Szmajdzińskiego, potem Napieralskiego, kolejne miliony poszły na wybory samorządowe a w przyszłym roku będą parlamentarne. Trzeba się liczyć z każdym groszem. Może to nie o samego Palikota chodzi ale o jego pieniądze. Palikot jest tylko „przy okazji”. To tak jak w dobrej promocji… niedawno sam widziałem w sklepie zoologicznym dużą kartkę a na niej napis: Przy zakupie klatki - chomika dostajecie gratis !
Jezus gay friendlyCzyżby otwarcie na elektorat centrowy ? Hmmm… do czerwca zeszłego roku Napieralski wypowiadał słowo centrolewica tylko krzywiąc twarz. Cetrolewica to była taka lewica z garbem, a że w na liście wyborczej centrolewicy byli kandydaci z innych frakcji niż PES (np. Zieloni) to jeszcze była to lista „zdradziecka”. Jednak po wakacjach retoryka się zmieniła i szef sld zaczął używać tego wstrętnego słowa w odniesieniu do samego sld a nawet zieloni przestali mu śmierdzieć. Ale czy możemy uznać, że Palikot to liberał, centrolewicowiec ? Chyba bardziej antyklerykał ale też człowiek niezrównoważony. Przykład z mojego podwórka: Jednego dnia kocha gejów i lesbijki, popiera ustawę o związkach rejestrowanych a trzy dni wcześniej sugeruje homoseksualizm Ziobry i Kaczyńskiego, bo jak można wywnioskować z wywiadu w Polska The Times : homoseksualizm to WADA. Oto cały Palikot, nie wiadomo co mu jutro przyjdzie do głowy.
Inne światy
Kiedyś cnotą socjalisty była lojalność wobec partii. W dzisiejszym sld standardy są bardziej wyśrubowane, to już nie wierność partii trzeba przyrzekać ale konkretnemu liderowi, a jak się stoi za blisko tego nie właściwego to można dostać sztachetą przez łeb. No to po co im Palikot, który bynajmniej za lojalnego nie uchodzi ? Palikot może mieć własny elektorat, chociaż ja akurat w to nie wierzę. Wytłumaczenia trzeba szukać gdzie indziej. Nie od dziś wiadomo, że sld ma kłopoty finansowe a ten rok nie był łatwy. Najpierw wybory prezydenckie, kampania Szmajdzińskiego, potem Napieralskiego, kolejne miliony poszły na wybory samorządowe a w przyszłym roku będą parlamentarne. Trzeba się liczyć z każdym groszem. Może to nie o samego Palikota chodzi ale o jego pieniądze. Palikot jest tylko „przy okazji”. To tak jak w dobrej promocji… niedawno sam widziałem w sklepie zoologicznym dużą kartkę a na niej napis: Przy zakupie klatki - chomika dostajecie gratis !
2010-12-11 19:44:00
Zamiast palić komitety twórzcie własne – mawiał Jacek Kuroń. Zdaje się, że Szymon Niemiec wziął to zdanie do siebie, chociaż w jego wersji będzie brzmiało: zamiast walczyć z kościołem twórzcie własny. Całkiem przy okazji Gomułka przewraca się grobie... Dzisiaj ruszył synod założycielski pierwszego polskiego kościoła który uznaje równouprawnienie kobiet i małżeństwa osób tej samej płci.
Wolny Kościół Reformowany działa w Polsce od 2003 roku jednak od listopada 2010 roku działa jako Zjednoczony Kościół Chrześcijański i został oficjalnie rozpoznany przez Christian United Church (kościół zarejestrowany w USA) jako polski oddział.
Szymon Niemiec zaskoczył wszystkich i nie tylko został uznany jako duchowny w Polsce i za granicą ale też udało mu się zorganizować synod. Jego niewielka wspólnota zebrała pieniądze i wynajęła dużą salę w Centrum Finansowo Bankowym w centrum Warszawy. Zapewne Wiesław Gomułka przewraca się w grobie bo to właśnie w jego sali plenarnej twórca Parady Równości zakłada nowe wyznanie. W samym środowisku lgbt chyba nie do końca wierzono, że z tym kościołem Niemca to tak na poważnie. Tym bardziej zdziwił ich dzisiaj widok prawnika oraz Pani notariusz która poświadcza podpisy poparcia pod wnioskiem o rejestrację nowego wyznania w MSWiA . Żeby zarejestrować wyznanie potrzeba co najmniej sto podpisów jednak muszą one być potwierdzone notarialnie a to oznacza kolejne koszty, wspólnota Szymona Niemca jednak zebrała potrzebne środki.
Dla mnie jako racjonalisty zakładanie kościoła było początkowo czymś dziwacznym, ale musze przyznać Niemcowi, że jest to niewątpliwie forma emancypacji środowiska lgbt. To emancypacja w sferze w której nie czuję się specjalistą jednak niewątpliwie to też walka o tolerancję. Jezus w wersji gay friendly ? Czemu nie.
Na koniec oficjalna informacja prasowa:
------------------------------
Dzisiaj w Warszawie rozpoczął się Synod założycielski Zjednoczonego Kościoła Chrześcijańskiego. Tym samym rozpoczął się proces formalnej rejestracji kościoła w rejestrze Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jest to pierwszy związek wyznaniowy w Polsce który dopuszcza do duszpasterstwa kobiety, osoby homoseksualne, uznaje też śluby osób tej samej płci. Kościołem kieruje ks. Szymon Niemiec - wcześniej działacz lgbt, twórca Parady Równości.
Kościół działa autonomicznie na terenie Polski od 2003 roku a od 19 Listopada 2010 roku działa na zasadach Kościoła krajowego w ramach Konferencji Misji w Europie Zjednoczonego Kościoła Chrześcijańskiego (Christian United Church) zarejestrowanego w USA.
Inicjatywę rejestracji pierwszego polskiego kościoła przyjaznego gejom i lesbijkom poparła część środowiska lgbt, wśród podpisanych pod wnioskiem o rejestrację znaleźli się między innymi aktywiści lgbt: Łukasz Pałucki, Sławek Starosta, Jacek Adler i inni.
Synod potrwa do niedzieli 12 Grudnia i można wziąć w nim udział, wystarczy przyjść do Centrum Finansowo Bankowego przy ul. Nowy Świat 6/12 (były dom partii). Konferencja odbywa się na I piętrze w sali A (tzw. sala Gomułki). W niedzielę 12 Grudnia ok godz. 16 przewidziano między innymi video konferencję z USA. Rozmowa z Jego Ekscelencją ks. Biskupem Dawidem C. Strongiem będzie emitowana na żywo na telebimie w głównej sali podczas synodu.
Każdy - bez względu na wyznanie - może poprzeć wniosek o rejestrację kościoła, w tym celu potrzebny jest dowód osobisty. Podpisywanie listy poparcia odbywa się w towarzystwie notariusza (zgodnie z przepisami dot. rejestracji związków wyznaniowych). Serdecznie polecamy, to nic nie boli i nie kosztuje !
Ostateczne rozwiązanie kwestii gejowskiejWolny Kościół Reformowany działa w Polsce od 2003 roku jednak od listopada 2010 roku działa jako Zjednoczony Kościół Chrześcijański i został oficjalnie rozpoznany przez Christian United Church (kościół zarejestrowany w USA) jako polski oddział.
Szymon Niemiec zaskoczył wszystkich i nie tylko został uznany jako duchowny w Polsce i za granicą ale też udało mu się zorganizować synod. Jego niewielka wspólnota zebrała pieniądze i wynajęła dużą salę w Centrum Finansowo Bankowym w centrum Warszawy. Zapewne Wiesław Gomułka przewraca się w grobie bo to właśnie w jego sali plenarnej twórca Parady Równości zakłada nowe wyznanie. W samym środowisku lgbt chyba nie do końca wierzono, że z tym kościołem Niemca to tak na poważnie. Tym bardziej zdziwił ich dzisiaj widok prawnika oraz Pani notariusz która poświadcza podpisy poparcia pod wnioskiem o rejestrację nowego wyznania w MSWiA . Żeby zarejestrować wyznanie potrzeba co najmniej sto podpisów jednak muszą one być potwierdzone notarialnie a to oznacza kolejne koszty, wspólnota Szymona Niemca jednak zebrała potrzebne środki.
Dla mnie jako racjonalisty zakładanie kościoła było początkowo czymś dziwacznym, ale musze przyznać Niemcowi, że jest to niewątpliwie forma emancypacji środowiska lgbt. To emancypacja w sferze w której nie czuję się specjalistą jednak niewątpliwie to też walka o tolerancję. Jezus w wersji gay friendly ? Czemu nie.
Na koniec oficjalna informacja prasowa:
------------------------------
Dzisiaj w Warszawie rozpoczął się Synod założycielski Zjednoczonego Kościoła Chrześcijańskiego. Tym samym rozpoczął się proces formalnej rejestracji kościoła w rejestrze Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jest to pierwszy związek wyznaniowy w Polsce który dopuszcza do duszpasterstwa kobiety, osoby homoseksualne, uznaje też śluby osób tej samej płci. Kościołem kieruje ks. Szymon Niemiec - wcześniej działacz lgbt, twórca Parady Równości.
Kościół działa autonomicznie na terenie Polski od 2003 roku a od 19 Listopada 2010 roku działa na zasadach Kościoła krajowego w ramach Konferencji Misji w Europie Zjednoczonego Kościoła Chrześcijańskiego (Christian United Church) zarejestrowanego w USA.
Inicjatywę rejestracji pierwszego polskiego kościoła przyjaznego gejom i lesbijkom poparła część środowiska lgbt, wśród podpisanych pod wnioskiem o rejestrację znaleźli się między innymi aktywiści lgbt: Łukasz Pałucki, Sławek Starosta, Jacek Adler i inni.
Synod potrwa do niedzieli 12 Grudnia i można wziąć w nim udział, wystarczy przyjść do Centrum Finansowo Bankowego przy ul. Nowy Świat 6/12 (były dom partii). Konferencja odbywa się na I piętrze w sali A (tzw. sala Gomułki). W niedzielę 12 Grudnia ok godz. 16 przewidziano między innymi video konferencję z USA. Rozmowa z Jego Ekscelencją ks. Biskupem Dawidem C. Strongiem będzie emitowana na żywo na telebimie w głównej sali podczas synodu.
Każdy - bez względu na wyznanie - może poprzeć wniosek o rejestrację kościoła, w tym celu potrzebny jest dowód osobisty. Podpisywanie listy poparcia odbywa się w towarzystwie notariusza (zgodnie z przepisami dot. rejestracji związków wyznaniowych). Serdecznie polecamy, to nic nie boli i nie kosztuje !
2010-12-06 15:16:06
Tęsknię za silnym PiSem. Tęsknię za Lechem Kaczyńskim który jak nikt inny potrafił wypromować każdą imprezę gejowsko-lesbijską jaka mu wpadła w oko. Gdyby nie Kaczyński, świat nie wiedziałby dzisiaj, że Warneńczyk był gejem pewnie też o Paradzie Równości „zachód” wiedziałby niewiele. Ociekający nienawiścią język odpychał ale ja należę do tych ludzi lewicy którzy postrzegają Platformę Obywatelską jako większe zagrożenie dla lewicy niż PiS. Tym się różnię od Tomasza Nałęcza, Marka Borowskiego i paru innych prominentnych członków SDPL. Ale do rzeczy… PiS z gejami walczył ale w mediach. PO za to unika tematu i robi coś znacznie gorszego niż jakakolwiek inna partia rządząca tym krajem. PO spokojnie przygląda się cierpieniu i umieraniu polskich gejów...
Straszny PRL
Dawno, dawno temu był taki straszny reżim, nazywał się PRL. Wśród różnych swoich cech miał jedną wyjątkową: bardzo poważnie traktował kwestie zagrożenia epidemiologicznego, szczególnie ciekawie to wyglądało w temacie chorób przenoszonych drogą płciową. Delikwent/delikwentka ze wstydliwą przypadłością musiał powiedzieć z kim spał w ciągu ostatnich 4 tygodni inaczej mógł nie dostać leków. Ba ! Jeśli jego partnerzy się uparli i nie odpowiadali na listy z prośbą o przebadanie się to milicja obywatelska była skłonna przyjść im do pracy ! A to chamstwo ! Łamanie praw człowieka, że już o nowoczesnej Karcie Praw Pacjenta nie wspomnę ! W efekcie tych podłych praktyk Polska weszła w kapitalizm jako jeden z najzdrowszych krajów na świecie. Najmniej HIV i mało innych chorób wenerycznych. Ta „biała plama” w Europie jaką jest Polska nadal jest widoczna w statystykach ale sytuacja szybko się zmienia na gorsze. Wszystko przez ten wspaniały kapitalizm i zmiany w prawie. Zaczęliśmy respektować prawa pacjenta, chronić dane osobowe, powstały prywatne gabinety lekarskie – a jak ktoś płaci to nie lubi, żeby opłacony lekarz zaglądał mu do łóżka. Potem przyszło UE, a przy okazji podpisywania papierów akcesyjnych zobowiązaliśmy się zmienić przepisy patentowe dotyczące leków. W Unii ochrona patentowa leków jest znacznie dłuższa niż w postkomunistycznej Polsce. Chodzi o to, że Polska musi czekać znacznie dłużej na możliwość produkcji tanich leków zamiennych, tzw. generyków. Po 2004 roku zakażeni wirusem HIV stali się w Polsce ŻYŁĄ ZŁOTA dla firm farmaceutycznych. Co prawda trochę ich tutaj za mało (w porównaniu z innymi krajami Europy) ale to się szybko zmienia. Dla firm farmaceutycznych sytuacja wręcz wymarzona. Oto choroba obłożona dużym „odium śmierci” ale chorzy nie umierają szybko więc więcej na nich można wydać.
Mały Armagejdon
1 stycznia 2010 roku w polskiej służbie zdrowia wydarzyło się coś nadzwyczajnego. Rząd PO obciął fundusze na leczenie różnych grup chorych. Przychylne PO media znalazły w sobie tylko tyle obiektywizmu żeby zrobić awanturę o niestandardową terapię onkologiczną – te pieniądze w końcu rząd oddał chorym ale było też wiele innych grup chorych które zostały pozostawione swojemu losowi. 1 stycznia 2010 wprowadzono limit miesięczny na leczenie osób HIV pozytywnych. Dla tych którzy byli lekooporni – korzystali jednocześnie z dwóch lub trzech różnych leków zaczął się prawdziwy dramat. Dlaczego nikt się za nimi nie ujął ? A może dlatego, że to były „hivki, a w rozumieniu polskiej klasy politycznej „ pewnie sami sobie są winni” albo "to kara Boga za grzechy" - jak to mówił kiedyś wiceminister zdrowia.
Wujek Dobra Rada
Niecałe dwa lata temu zaproszono mnie do tzw. Rady Konsultacyjnej przy Krajowym Centrum ds. AIDS. Nie znam się na prewencji HIV/AIDS ale znam się na mediach lgbt które współtworzyłem a szefowa tej instytucji obiecała mi (przy świadkach), że Centrum ruszy z normalną płatną kampanią w mediach lgbt. Dostałem też błogosławieństwo mediów lgbt do prowadzenia rozmów z rządem (K.C. to w końcu agencja rządowa). Dzisiaj wystarczy wejść na czateria.pl (największy chat to ten gejowski) lub na fellow.pl żeby łatwo stwierdzić dlaczego geje są NADREPREZENTOWANI w internecie. Szukają tam przygodnego seksu i to właśnie tam powinna pojawić się kampania prewencyjna. Nie oceniam czy przygodny seks jest dobry czy zły , to po prostu prawda i kompletnie nie zgadzam się z obłudną polityką niektórych organizacji lgbt (Lambda, KPH) które nie chcą wypowiedzieć publicznie zdania: HIV TO PROBLEM GEJOWSKI. Ja uważam, że hiv to problem BARDZO gejowski. Mógłbym tutaj długo opowiadać, co myślę o skuteczności programów realizowanych przez te stowarzyszenia ale sobie daruję. Najnowsze statystyki zakażeń mówią same za siebie – to zwyczajnie nie działa. Jeszcze nigdy nie było tak wielkiej dynamiki nowych zakażeń hiv wśród gejów.
Ale wróćmy do Rady Konsultacyjnej….
Przez pół roku piłem kawę, jadłem ciastka i kontemplowałem kolor ścian zajmowanych przez stowarzyszenia współpracujące z KC (spotkania odbywały się w różnych miejscach). Dla kogoś o moim temperamencie to była TORTURA ! Jednak mówiłem sobie: wytrzymasz Pałucki, warto ! Wreszcie rząd RP przyzna, że trzeba trafić z kampanią prewencyjną bezpośrednio do gejów, dokładnie tam gdzie Ci umawiają się na seks. Pod koniec roku 2009 jednak usłyszałem, że kampanii nie będzie. Krajowe Centrum chętnie zrobi kampanię ale ani grosza u gejów nie wyda. Media lgbt mają robić rządową kampanię ale za darmo. Jednak rządowe pieniądze na kampanię wydano … tylko nigdy nie trafiły one do środowiska lgbt (więcej tutaj: http://gaylife.pl/news.php?idn=2103 ) Pożegnałem się z Radą Konsultacyjną bo dotarło do mnie, że to wszystko jest zwyczajnie ustawione. Skutecznej Kampanii ma nie być bo niby w czyim to jest interesie ? Nie o to chodzi by złowić króliczka ale by gonić go. Pieniądze na prewencje to bardzo poważny zastrzyk środków dla organizacji lgbt. Coraz więcej zakażonych to coraz więcej pieniędzy ale też coraz więcej władzy i kompetencji dla Krajowego Centrum ds. AIDS. Wpływowe firmy farmaceutyczne też się nie obrażą jeśli sprzedadzą więcej leków antyretrowirusowych. Dotarło do mnie, że reprezentuję interesy wąskiej grupy niszowych mediów i nie ważne, że racja / zdrowy rozsądek jest po mojej stronie. Kampania prewencyjna powinna trafiać dokładnie TAM gdzie geje umawiają się na przygodny seks a więc DO MEDIÓW GEJOWSKICH ! Cała ta Rada Konsultacyjna to wydmuszka medialna, działanie pozorowane. Tam się po prostu nic nie działo i żałuję każdej spędzonej tam minuty. Aktualnie w środowisko gejowskie w Warszawie "umiera na raty". Kiedy zaczęło do mnie docierać co się wokół dzieje najpierw byłem przerażony, potem przygnębiony, dzisiaj jestem wściekły. Rząd Platformy Obywatelskiej robi to czego nigdy nie zrobił rząd PiSu, on tylko CZEKA. To jest właśnie ostateczne rozwiązanie kwestii gejowskiej.
I po wyborach...Straszny PRL
Dawno, dawno temu był taki straszny reżim, nazywał się PRL. Wśród różnych swoich cech miał jedną wyjątkową: bardzo poważnie traktował kwestie zagrożenia epidemiologicznego, szczególnie ciekawie to wyglądało w temacie chorób przenoszonych drogą płciową. Delikwent/delikwentka ze wstydliwą przypadłością musiał powiedzieć z kim spał w ciągu ostatnich 4 tygodni inaczej mógł nie dostać leków. Ba ! Jeśli jego partnerzy się uparli i nie odpowiadali na listy z prośbą o przebadanie się to milicja obywatelska była skłonna przyjść im do pracy ! A to chamstwo ! Łamanie praw człowieka, że już o nowoczesnej Karcie Praw Pacjenta nie wspomnę ! W efekcie tych podłych praktyk Polska weszła w kapitalizm jako jeden z najzdrowszych krajów na świecie. Najmniej HIV i mało innych chorób wenerycznych. Ta „biała plama” w Europie jaką jest Polska nadal jest widoczna w statystykach ale sytuacja szybko się zmienia na gorsze. Wszystko przez ten wspaniały kapitalizm i zmiany w prawie. Zaczęliśmy respektować prawa pacjenta, chronić dane osobowe, powstały prywatne gabinety lekarskie – a jak ktoś płaci to nie lubi, żeby opłacony lekarz zaglądał mu do łóżka. Potem przyszło UE, a przy okazji podpisywania papierów akcesyjnych zobowiązaliśmy się zmienić przepisy patentowe dotyczące leków. W Unii ochrona patentowa leków jest znacznie dłuższa niż w postkomunistycznej Polsce. Chodzi o to, że Polska musi czekać znacznie dłużej na możliwość produkcji tanich leków zamiennych, tzw. generyków. Po 2004 roku zakażeni wirusem HIV stali się w Polsce ŻYŁĄ ZŁOTA dla firm farmaceutycznych. Co prawda trochę ich tutaj za mało (w porównaniu z innymi krajami Europy) ale to się szybko zmienia. Dla firm farmaceutycznych sytuacja wręcz wymarzona. Oto choroba obłożona dużym „odium śmierci” ale chorzy nie umierają szybko więc więcej na nich można wydać.
Mały Armagejdon
1 stycznia 2010 roku w polskiej służbie zdrowia wydarzyło się coś nadzwyczajnego. Rząd PO obciął fundusze na leczenie różnych grup chorych. Przychylne PO media znalazły w sobie tylko tyle obiektywizmu żeby zrobić awanturę o niestandardową terapię onkologiczną – te pieniądze w końcu rząd oddał chorym ale było też wiele innych grup chorych które zostały pozostawione swojemu losowi. 1 stycznia 2010 wprowadzono limit miesięczny na leczenie osób HIV pozytywnych. Dla tych którzy byli lekooporni – korzystali jednocześnie z dwóch lub trzech różnych leków zaczął się prawdziwy dramat. Dlaczego nikt się za nimi nie ujął ? A może dlatego, że to były „hivki, a w rozumieniu polskiej klasy politycznej „ pewnie sami sobie są winni” albo "to kara Boga za grzechy" - jak to mówił kiedyś wiceminister zdrowia.
Wujek Dobra Rada
Niecałe dwa lata temu zaproszono mnie do tzw. Rady Konsultacyjnej przy Krajowym Centrum ds. AIDS. Nie znam się na prewencji HIV/AIDS ale znam się na mediach lgbt które współtworzyłem a szefowa tej instytucji obiecała mi (przy świadkach), że Centrum ruszy z normalną płatną kampanią w mediach lgbt. Dostałem też błogosławieństwo mediów lgbt do prowadzenia rozmów z rządem (K.C. to w końcu agencja rządowa). Dzisiaj wystarczy wejść na czateria.pl (największy chat to ten gejowski) lub na fellow.pl żeby łatwo stwierdzić dlaczego geje są NADREPREZENTOWANI w internecie. Szukają tam przygodnego seksu i to właśnie tam powinna pojawić się kampania prewencyjna. Nie oceniam czy przygodny seks jest dobry czy zły , to po prostu prawda i kompletnie nie zgadzam się z obłudną polityką niektórych organizacji lgbt (Lambda, KPH) które nie chcą wypowiedzieć publicznie zdania: HIV TO PROBLEM GEJOWSKI. Ja uważam, że hiv to problem BARDZO gejowski. Mógłbym tutaj długo opowiadać, co myślę o skuteczności programów realizowanych przez te stowarzyszenia ale sobie daruję. Najnowsze statystyki zakażeń mówią same za siebie – to zwyczajnie nie działa. Jeszcze nigdy nie było tak wielkiej dynamiki nowych zakażeń hiv wśród gejów.
Ale wróćmy do Rady Konsultacyjnej….
Przez pół roku piłem kawę, jadłem ciastka i kontemplowałem kolor ścian zajmowanych przez stowarzyszenia współpracujące z KC (spotkania odbywały się w różnych miejscach). Dla kogoś o moim temperamencie to była TORTURA ! Jednak mówiłem sobie: wytrzymasz Pałucki, warto ! Wreszcie rząd RP przyzna, że trzeba trafić z kampanią prewencyjną bezpośrednio do gejów, dokładnie tam gdzie Ci umawiają się na seks. Pod koniec roku 2009 jednak usłyszałem, że kampanii nie będzie. Krajowe Centrum chętnie zrobi kampanię ale ani grosza u gejów nie wyda. Media lgbt mają robić rządową kampanię ale za darmo. Jednak rządowe pieniądze na kampanię wydano … tylko nigdy nie trafiły one do środowiska lgbt (więcej tutaj: http://gaylife.pl/news.php?idn=2103 ) Pożegnałem się z Radą Konsultacyjną bo dotarło do mnie, że to wszystko jest zwyczajnie ustawione. Skutecznej Kampanii ma nie być bo niby w czyim to jest interesie ? Nie o to chodzi by złowić króliczka ale by gonić go. Pieniądze na prewencje to bardzo poważny zastrzyk środków dla organizacji lgbt. Coraz więcej zakażonych to coraz więcej pieniędzy ale też coraz więcej władzy i kompetencji dla Krajowego Centrum ds. AIDS. Wpływowe firmy farmaceutyczne też się nie obrażą jeśli sprzedadzą więcej leków antyretrowirusowych. Dotarło do mnie, że reprezentuję interesy wąskiej grupy niszowych mediów i nie ważne, że racja / zdrowy rozsądek jest po mojej stronie. Kampania prewencyjna powinna trafiać dokładnie TAM gdzie geje umawiają się na przygodny seks a więc DO MEDIÓW GEJOWSKICH ! Cała ta Rada Konsultacyjna to wydmuszka medialna, działanie pozorowane. Tam się po prostu nic nie działo i żałuję każdej spędzonej tam minuty. Aktualnie w środowisko gejowskie w Warszawie "umiera na raty". Kiedy zaczęło do mnie docierać co się wokół dzieje najpierw byłem przerażony, potem przygnębiony, dzisiaj jestem wściekły. Rząd Platformy Obywatelskiej robi to czego nigdy nie zrobił rząd PiSu, on tylko CZEKA. To jest właśnie ostateczne rozwiązanie kwestii gejowskiej.
2010-11-27 14:04:33
Minęły wybory i się zrobiło tak strasznie cicho… Chyba żadna lewicowa partia oprócz zielonych nie jest szczęśliwa. Nie będę tutaj analizował sytuacji w kraju, każde miasto to osobna historia. Wolę napisać o Warszawie – mieście w którym mieszkam.
SLD dryfuje
Nic się nie zmieniło w ogólnym kierunku w którym idzie największa z partii lewicowych. Nie ma cudu, ani żadnego nowego ducha w sld po ostatnich „zwycięskich” dla Napieralskiego wyborach prezydenckich.
Zgodnie z moimi przewidywaniami lewica w stolicy się skurczyła. W głosowaniu do Rady Warszawy SLD zdobyło 15,9 % głosów to kilka procent mniej niż miał w Warszawie LiD 4 lata temu. Gdyby za Olejniczakiem stał Marek Borowski to lista miałaby kilka procent więcej, Borowski na pewno odebrałby też głosy PO, ale za ten prezent trzeba było zapłacić. Cena była bardzo niska: jeden biorący mandat dla Bartka Dominiaka. Wyborcza nazwała go niedawno trzonem opozycji. Wszyscy go chwalą za pracowitość i wiedzę. Dlaczego SLD nie chciało Dominiaka – człowieka który nawet nie krytykował SLD w żadnych ostrych słowach ? Nie wiem. Nie rozumiem tego. Teraz SLD zostanie marginalną „zapasową” opozycją w Warszawskim ratuszu. Bufetowa może rządzić sama ! Oj zaczną się czystki w stołecznych spółkach miejskich i zacznie się płacz… ja już słyszałem od kolegów z sojuszu: „Ten LiD to był jednak dobry projekt, tylko trzeba było w nim wytrwać !” Może też w SDPL zacznie się szukanie winnego przegranych wyborów. Tylko, że w Warszawie winny jest jeden – Marek Borowski który wycofał się z wyborów. Mając w koszarach rakietę musieliśmy się bić na bagnety. Tylko Borowski mógł realnie zagrozić bufetowej. Im więcej było sondaży które to potwierdzały tym bardziej stanowczo Borowski mówił: NIE ! Nie rozumiem tego. Są oczywiście różne plotki, jedna z nich mówi, że Borowski dogadał się z HGW i za rok zostanie senatorem z listy PO. Mroczna to plotka ale coraz więcej ludzi w to wierzy.
O Bartka Dominiaka bym się nie martwił, jeszcze o nim usłyszymy. To nie jest zwykły człowiek. A SLD w roli opozycji ? Wystarczy, żeby bufetowa zostawiła im paru działaczy na samorządowych posadach i będą potulni jak baranki. Czy mogą być prawdziwą opozycją ? Pewnie mogą ale wątpię czy chcą.
Habemus Legierski
Jest jednak partia szczęśliwa, to Zieloni 2004. Wybór Legierskiego do Rady Warszawy był dla mnie niespodzianką. Mokotów ma opinie konserwatywnej dzielnicy (tzn teraz już nie), poza tym nigdzie na Mokotowie nie znalazłem nawet jednego plakatu Legierskiego. Wybór Legierskiego w tych konkretnych wyborach był dla mnie zaskoczeniem. Jednak to, że to właśnie Krystian Legierski będzie pierwszym otwarcie homoseksualnym radnym w Polsce było dla mnie jasne odkąd go poznałem w 2004 roku. Mówiłem o tym wprost cztery lata temu. Przykład tutaj: http://www.innastrona.pl/wywiady_palucki.phtml
Cieszy mnie jego sukces. Nie będzie mu łatwo w opozycji, będzie się chyba musiał „przytulić” do pro gejowskiej Pauliny Piechny (cieszę się że ocalała!), na szczęście Legierski jest inteligentny i posiada sporo wiedzy na różne tematy. Co prawda wizerunek Krystiana przez wiele lat był związany z klubami, nadal wielu nie kojarzy go jako intelektualistę ale to błąd. Chłopak ma mnóstwo przemyśleń które powinien częściej pokazywać światu. Jego wybór na radnego to moment HISTORYCZNY dla polskiego ruchu lgbt. Przyznaję, miał sporo szczęścia – Zieloni sprytnie wykorzystali wojnę w SLD na Mokotowie – jednak tej HISTORYCZNEJ chwili nikt mu nie odbierze. Co by nie zrobił jest PIERWSZY. Jak wyczytałem gdzieś w sieci: "Legierski dokonał homoseksualnej defloracji polskiego systemu politycznego"
A skoro już czasami przewiduję/wróżę to i jemu podaruję kolejną przepowiednię.
Mniej więcej raz na dekadę w Polsce zmienia się osoba która staje się najbardziej znanym publicznie gejem. Przez pryzmat tej osoby polskie społeczeństwo postrzega całe środowisko lgbt. Pierwszym „Naczelnym gejem RP” był Sławek Starosta który zaczynał się udzielać w latach 80-tych, Sławek wygasił karierę w latach 90-tych, przez kilka lat było „bezkrólewie” wypełniane od czasu do czasu przez działaczy stowarzyszenia Lambda Warszawa, dopiero po 2001 roku pojawił się ktoś z parciem na szkło – Robert Biedroń. Mija dekada i według mnie następnym „gejem nr 1” będzie właśnie Krystian Legierski. Nakłada się na to szereg zjawisk zarówno w samym stowarzyszeniu KPH (Biedroń już nie jest szefem), do tego doszły „haniebne wydarzenia z 11 listopada” w których Robert B. odegrał znaczącą rolę. Społeczność lgbt potrzebuje adwokata swoich spraw, kogoś z kim mógłby się utożsamiać zwykły gej czy lesbijka, Legierski się świetnie do tego nadaje. Czasy Legierskiego dopiero się zaczynają. To nie będą zwykłe czasy.
Guział ku pokrzepieniu serc !
Jest jednak taka dzielnica w Warszawie gdzie lewica nie płacze ale się cieszy. To moje własne koło SDPL na Ursynowie. Piotr Guział – radny SDPL na Ursynowie wystartował tam jako lokomotywa listy „Nasz Ursynów”. Na liście znalazły się jeszcze inne „borówki” min. Piotr Skubiszewski (niesamowicie pracowity koleś), Bożidar Blażewicz i inni. Wcześniej na Ursynowie rozegrały się polityczne sceny batalistyczne. Chodzi o prestiż. Cztery lata temu to właśnie tutaj Platforma Obywatelska dostała NAJWYŻSZE poparcie w kraju. Wiadomo, że łatwo Ursynowa nie oddadzą. Guział stał się celem czarnej kampanii PO. Poradził sobie w wielkim stylu. Nasz Ursynów wziął 10 mandatów w 25 osobowej radzie dzielnicy. Jak Piotrek znajdzie jeszcze 3 radnych to możecie mu mówić „Panie Burmistrzu”. Bardzo się cieszę, Piotrek to niezwykła i barwna postać zasłużył sobie ciężką pracą na fotel Burmistrza.
Powstaje Queer UW !SLD dryfuje
Nic się nie zmieniło w ogólnym kierunku w którym idzie największa z partii lewicowych. Nie ma cudu, ani żadnego nowego ducha w sld po ostatnich „zwycięskich” dla Napieralskiego wyborach prezydenckich.
Zgodnie z moimi przewidywaniami lewica w stolicy się skurczyła. W głosowaniu do Rady Warszawy SLD zdobyło 15,9 % głosów to kilka procent mniej niż miał w Warszawie LiD 4 lata temu. Gdyby za Olejniczakiem stał Marek Borowski to lista miałaby kilka procent więcej, Borowski na pewno odebrałby też głosy PO, ale za ten prezent trzeba było zapłacić. Cena była bardzo niska: jeden biorący mandat dla Bartka Dominiaka. Wyborcza nazwała go niedawno trzonem opozycji. Wszyscy go chwalą za pracowitość i wiedzę. Dlaczego SLD nie chciało Dominiaka – człowieka który nawet nie krytykował SLD w żadnych ostrych słowach ? Nie wiem. Nie rozumiem tego. Teraz SLD zostanie marginalną „zapasową” opozycją w Warszawskim ratuszu. Bufetowa może rządzić sama ! Oj zaczną się czystki w stołecznych spółkach miejskich i zacznie się płacz… ja już słyszałem od kolegów z sojuszu: „Ten LiD to był jednak dobry projekt, tylko trzeba było w nim wytrwać !” Może też w SDPL zacznie się szukanie winnego przegranych wyborów. Tylko, że w Warszawie winny jest jeden – Marek Borowski który wycofał się z wyborów. Mając w koszarach rakietę musieliśmy się bić na bagnety. Tylko Borowski mógł realnie zagrozić bufetowej. Im więcej było sondaży które to potwierdzały tym bardziej stanowczo Borowski mówił: NIE ! Nie rozumiem tego. Są oczywiście różne plotki, jedna z nich mówi, że Borowski dogadał się z HGW i za rok zostanie senatorem z listy PO. Mroczna to plotka ale coraz więcej ludzi w to wierzy.
O Bartka Dominiaka bym się nie martwił, jeszcze o nim usłyszymy. To nie jest zwykły człowiek. A SLD w roli opozycji ? Wystarczy, żeby bufetowa zostawiła im paru działaczy na samorządowych posadach i będą potulni jak baranki. Czy mogą być prawdziwą opozycją ? Pewnie mogą ale wątpię czy chcą.
Habemus Legierski
Jest jednak partia szczęśliwa, to Zieloni 2004. Wybór Legierskiego do Rady Warszawy był dla mnie niespodzianką. Mokotów ma opinie konserwatywnej dzielnicy (tzn teraz już nie), poza tym nigdzie na Mokotowie nie znalazłem nawet jednego plakatu Legierskiego. Wybór Legierskiego w tych konkretnych wyborach był dla mnie zaskoczeniem. Jednak to, że to właśnie Krystian Legierski będzie pierwszym otwarcie homoseksualnym radnym w Polsce było dla mnie jasne odkąd go poznałem w 2004 roku. Mówiłem o tym wprost cztery lata temu. Przykład tutaj: http://www.innastrona.pl/wywiady_palucki.phtml
Cieszy mnie jego sukces. Nie będzie mu łatwo w opozycji, będzie się chyba musiał „przytulić” do pro gejowskiej Pauliny Piechny (cieszę się że ocalała!), na szczęście Legierski jest inteligentny i posiada sporo wiedzy na różne tematy. Co prawda wizerunek Krystiana przez wiele lat był związany z klubami, nadal wielu nie kojarzy go jako intelektualistę ale to błąd. Chłopak ma mnóstwo przemyśleń które powinien częściej pokazywać światu. Jego wybór na radnego to moment HISTORYCZNY dla polskiego ruchu lgbt. Przyznaję, miał sporo szczęścia – Zieloni sprytnie wykorzystali wojnę w SLD na Mokotowie – jednak tej HISTORYCZNEJ chwili nikt mu nie odbierze. Co by nie zrobił jest PIERWSZY. Jak wyczytałem gdzieś w sieci: "Legierski dokonał homoseksualnej defloracji polskiego systemu politycznego"
A skoro już czasami przewiduję/wróżę to i jemu podaruję kolejną przepowiednię.
Mniej więcej raz na dekadę w Polsce zmienia się osoba która staje się najbardziej znanym publicznie gejem. Przez pryzmat tej osoby polskie społeczeństwo postrzega całe środowisko lgbt. Pierwszym „Naczelnym gejem RP” był Sławek Starosta który zaczynał się udzielać w latach 80-tych, Sławek wygasił karierę w latach 90-tych, przez kilka lat było „bezkrólewie” wypełniane od czasu do czasu przez działaczy stowarzyszenia Lambda Warszawa, dopiero po 2001 roku pojawił się ktoś z parciem na szkło – Robert Biedroń. Mija dekada i według mnie następnym „gejem nr 1” będzie właśnie Krystian Legierski. Nakłada się na to szereg zjawisk zarówno w samym stowarzyszeniu KPH (Biedroń już nie jest szefem), do tego doszły „haniebne wydarzenia z 11 listopada” w których Robert B. odegrał znaczącą rolę. Społeczność lgbt potrzebuje adwokata swoich spraw, kogoś z kim mógłby się utożsamiać zwykły gej czy lesbijka, Legierski się świetnie do tego nadaje. Czasy Legierskiego dopiero się zaczynają. To nie będą zwykłe czasy.
Guział ku pokrzepieniu serc !
Jest jednak taka dzielnica w Warszawie gdzie lewica nie płacze ale się cieszy. To moje własne koło SDPL na Ursynowie. Piotr Guział – radny SDPL na Ursynowie wystartował tam jako lokomotywa listy „Nasz Ursynów”. Na liście znalazły się jeszcze inne „borówki” min. Piotr Skubiszewski (niesamowicie pracowity koleś), Bożidar Blażewicz i inni. Wcześniej na Ursynowie rozegrały się polityczne sceny batalistyczne. Chodzi o prestiż. Cztery lata temu to właśnie tutaj Platforma Obywatelska dostała NAJWYŻSZE poparcie w kraju. Wiadomo, że łatwo Ursynowa nie oddadzą. Guział stał się celem czarnej kampanii PO. Poradził sobie w wielkim stylu. Nasz Ursynów wziął 10 mandatów w 25 osobowej radzie dzielnicy. Jak Piotrek znajdzie jeszcze 3 radnych to możecie mu mówić „Panie Burmistrzu”. Bardzo się cieszę, Piotrek to niezwykła i barwna postać zasłużył sobie ciężką pracą na fotel Burmistrza.
2010-11-24 21:59:45
Queer UW – tak nazywać się będzie organizacja studencka, która powstanie w piątek na Uniwersytecie Warszawskim, a która włączy się aktywnie w działalność na rzecz Parady Równości 2011. W ten sposób kolejne środowiska mogą wykazać się i wspomóc prace Komitetu Organizacyjnego.
Pierwszym zadaniem, jakie stawia sobie w momencie powstania nowa organizacja studencka, jest wsparcie przygotowania konferencji naukowej, jaka przy okazji Parady Równości 2011 odbędzie się w Warszawie. Na czele Komitetu Naukowego przygotowującego wydarzenie zgodził się stanąć dr Jacek Kochanowski z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW. To także on zdecydował się zostać opiekunem naukowym nowej organizacji studenckiej. Na czele zaś grupy inicjatywnej stanęła Jej Perfekcyjność. – Skoro na Politechnice Warszawskiej od lat aktywnie działa grupa PWGay, to i na Uniwersytecie Warszawskim powinna powstać struktura, która zadba o godne reprezentowanie studentów i studentek LGBTQ – podkreśla Jej Perfekcyjność. – To w sumie dziwne, że dotychczas uczelnia, na której znajduje się ponad 56 tys. osób nie posiadała takiej organizacji. Chcemy to zmienić!
Do zarejestrowania uczelnianej organizacji studenckiej na Uniwersytecie Warszawskim potrzeba jedynie 5 osób. Inicjatorzy akcji podkreślają, że wymagane minimum osiągnęli już dawno, ale chcieliby włączyć w swoją działalność jak najwięcej osób. Pomoc przy ogarnięciu konferencji naukowej ma być tylko jednym z pierwszych zadań, jakie postawi przed sobą Queer UW. Po oficjalnym ukonstytuowaniu się w najbliższy piątek, studenci i studentki chcą przygotować kolejne akcje i kampanie. Jako uczelniana organizacja studencka posiadają pełnię praw przysługujących kołom naukowym na UW a dodatkowo mogą organizować także akcje pozanaukowe, o charakterze społecznym i uświadamiającym. Działalność tego typu instytucji odbywa się na podstawie dofinansowania przyznawanego ze specjalnego funduszu zarządzanego przez studentów uczelni.
Wśród celów, jakie stawiają przed sobą młodzi ludzie znajdują się m.in.: działanie na rzecz rozwoju naukowego studentów i studentek, wspieranie i promowanie postawy tolerancji i otwartości wśród studentów i studentek oraz rozszerzanie i pogłębianie ogólnej wiedzy i umiejętności samych członków Queer UW. By realizować te ambitne założenia, studenci i studentki UW chcą organizować spotkania, konferencje, panele ale także działać w środowisku swoich koleżanek i kolegów. – Mamy ogromne możliwości i mam nadzieję, że z nich skorzystamy – podkreśliła Jej Perfekcyjność. – Parada Równości 2011 i odbywająca się w jej okolicy konferencja naukowa są dobrym pretekstem, by ostatecznie wziąć się za siebie i spróbować coś zorganizować. Jak podkreślają jednak inicjatorzy, zakres działań zależy od zainteresowania. Dlatego też zachęcają wszystkich do zaangażowania się.
Spotkanie organizacyjne, na które zaproszeni są wszyscy studenci i doktoranci oraz wszystkie studentki i doktorantki Uniwersytetu Warszawskiego, odbędzie się w najbliższy piątek (26 listopada) o godzinie 17.00 w sali 204 A w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego (ul. Karowa 18).
* * *
Queer UW – pełna nazwa: Uczelniana Organizacja Studencka „Queer UW”. To instytucja, która powstanie 26 listopada na Uniwersytecie Warszawskim. Jej celem jest działanie na rzecz rozwoju naukowego studentów i studentek oraz wspieranie i promowanie postawy tolerancji i otwartości wśród studentów. Swoje założenia studenci i studentki zamierzają realizować poprzez organizację konferencji naukowych, organizowanie i udział w obozach naukowych, wydawanie okazjonalnych publikacji i ulotek, prowadzenie serwisu informacyjnego w postaci witryny internetowej, współpracę z krajowymi i zagranicznymi instytucjami i towarzystwami naukowymi, uczestnictwo w krajowym i międzynarodowym ruchu naukowym a także włączanie się w działalność społeczną na terenie Uniwersytetu Warszawskiego jak i poza jego murami, służącą wspieraniu i promowaniu postawy tolerancji i otwartości wśród studentów i studentek. Opiekunem Queer UW jest dr Jacek Kochanowski z ISNS UW.
W stolicy nie ma lewicyPierwszym zadaniem, jakie stawia sobie w momencie powstania nowa organizacja studencka, jest wsparcie przygotowania konferencji naukowej, jaka przy okazji Parady Równości 2011 odbędzie się w Warszawie. Na czele Komitetu Naukowego przygotowującego wydarzenie zgodził się stanąć dr Jacek Kochanowski z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW. To także on zdecydował się zostać opiekunem naukowym nowej organizacji studenckiej. Na czele zaś grupy inicjatywnej stanęła Jej Perfekcyjność. – Skoro na Politechnice Warszawskiej od lat aktywnie działa grupa PWGay, to i na Uniwersytecie Warszawskim powinna powstać struktura, która zadba o godne reprezentowanie studentów i studentek LGBTQ – podkreśla Jej Perfekcyjność. – To w sumie dziwne, że dotychczas uczelnia, na której znajduje się ponad 56 tys. osób nie posiadała takiej organizacji. Chcemy to zmienić!
Do zarejestrowania uczelnianej organizacji studenckiej na Uniwersytecie Warszawskim potrzeba jedynie 5 osób. Inicjatorzy akcji podkreślają, że wymagane minimum osiągnęli już dawno, ale chcieliby włączyć w swoją działalność jak najwięcej osób. Pomoc przy ogarnięciu konferencji naukowej ma być tylko jednym z pierwszych zadań, jakie postawi przed sobą Queer UW. Po oficjalnym ukonstytuowaniu się w najbliższy piątek, studenci i studentki chcą przygotować kolejne akcje i kampanie. Jako uczelniana organizacja studencka posiadają pełnię praw przysługujących kołom naukowym na UW a dodatkowo mogą organizować także akcje pozanaukowe, o charakterze społecznym i uświadamiającym. Działalność tego typu instytucji odbywa się na podstawie dofinansowania przyznawanego ze specjalnego funduszu zarządzanego przez studentów uczelni.
Wśród celów, jakie stawiają przed sobą młodzi ludzie znajdują się m.in.: działanie na rzecz rozwoju naukowego studentów i studentek, wspieranie i promowanie postawy tolerancji i otwartości wśród studentów i studentek oraz rozszerzanie i pogłębianie ogólnej wiedzy i umiejętności samych członków Queer UW. By realizować te ambitne założenia, studenci i studentki UW chcą organizować spotkania, konferencje, panele ale także działać w środowisku swoich koleżanek i kolegów. – Mamy ogromne możliwości i mam nadzieję, że z nich skorzystamy – podkreśliła Jej Perfekcyjność. – Parada Równości 2011 i odbywająca się w jej okolicy konferencja naukowa są dobrym pretekstem, by ostatecznie wziąć się za siebie i spróbować coś zorganizować. Jak podkreślają jednak inicjatorzy, zakres działań zależy od zainteresowania. Dlatego też zachęcają wszystkich do zaangażowania się.
Spotkanie organizacyjne, na które zaproszeni są wszyscy studenci i doktoranci oraz wszystkie studentki i doktorantki Uniwersytetu Warszawskiego, odbędzie się w najbliższy piątek (26 listopada) o godzinie 17.00 w sali 204 A w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego (ul. Karowa 18).
* * *
Queer UW – pełna nazwa: Uczelniana Organizacja Studencka „Queer UW”. To instytucja, która powstanie 26 listopada na Uniwersytecie Warszawskim. Jej celem jest działanie na rzecz rozwoju naukowego studentów i studentek oraz wspieranie i promowanie postawy tolerancji i otwartości wśród studentów. Swoje założenia studenci i studentki zamierzają realizować poprzez organizację konferencji naukowych, organizowanie i udział w obozach naukowych, wydawanie okazjonalnych publikacji i ulotek, prowadzenie serwisu informacyjnego w postaci witryny internetowej, współpracę z krajowymi i zagranicznymi instytucjami i towarzystwami naukowymi, uczestnictwo w krajowym i międzynarodowym ruchu naukowym a także włączanie się w działalność społeczną na terenie Uniwersytetu Warszawskiego jak i poza jego murami, służącą wspieraniu i promowaniu postawy tolerancji i otwartości wśród studentów i studentek. Opiekunem Queer UW jest dr Jacek Kochanowski z ISNS UW.
2010-11-18 16:59:50
W jednym z poprzednim tekstów na tym blogu napisałem, że warszawskie SLD zdradziło lewicowe ideały i odstąpiło od realizacji własnego (lewicowego) programu. Pora na konkrety….
Zacznijmy od genezy. Warszawski program samorządowy lewicy (wtedy jeszcze LiDu) został napisany w dużym stopniu przez Marka Borowskiego. Po porozumieniu politycznym między LiDem a PO w stolicy narodziło się też „Porozumienie Programowe LiD-PO”. Potem SLD nas zdradziło (tj. SDPL) i zaczęło rządzić z PO, tak narodziła się koalicja PO-SLD. Od tego momentu SDPL przeszło w Warszawie do opozycji. SLD bynajmniej nie wyrzuciło postulatów Borowskiego do kosza, nadal był to program lewicowy. Minęły 4 lata, pora na podsumowania lewicowych dokonań warszawskiego SLD.
1. Bezpłatne przedszkola.
Postulat bezpłatnych przedszkoli to jeden z najgłośniejszych haseł lewicowych w wyborach samorządowych cztery lata temu. Dzisiaj jest to jedna z największych porażek SLD. Koalicja PO-SLD wbrew obietnicom i faktycznej możliwości (mają większość w Radzie Warszawy) nie zniosła opłat za publiczne przedszkola. SLD zdradziło rodziny z dziećmi. Czy całe SLD ? Wydaje mi się, że nie całe.. jest taki jeden eseldowiec, nazywa się Marek Rojszyk który o to walczył i miał bardzo dokładnie to wyliczone (jego wyliczenia były kontrargumentem wobec niechęci PO wobec tego pomysłu). Rojszyk był na tyle uparty, że nawet się naraził innym towarzyszom, za karę zesłano go na polityczną banicję. Rojszyk nie będzie już radnym w Radzie Warszawy, SLD wystawiło go do rady dzielnicy Mokotów co jest degradacją..
2. Szpital Południowy
Kiedy się mieszka na Ursynowie (ja tam mieszkam) to czasami człowiek się zastanawia gdzie jest najbliższy szpital. Tak na wszelki wypadek, gdyby coś się stało. Niestety daleko a Ursynów podobnie jak Wilanów to dość duże dzielnice. Budowa szpitala południowego (lewicowy postulat) miała zabezpieczyć szczególnie osoby starsze które mogą potrzebować pomocy lekarskiej a biorąc pod uwagę Warszawskie korki brak bliskiego szpitala często oznacza po prostu śmierć. Minęły cztery lata i szpitala południowego nie ma. Niespecjalnie zresztą towarzysze z SLD o niego zabiegali. Fiasko tego projektu obciąża ich podwójnie bo koalicja PO-SLD rządziła nie tylko w Radzie Warszawy ale też w dzielnicy Ursynów. Najgłośniej o to walczyli radni SDPL, ale ich uciszono gdy (po zdradzie SLD) przeszli do opozycji.
3. Niepełnosprawni
Warszawa jako miasto przyjazne niepełnosprawnym i walczące z barierami architektonicznymi to mit. Nadal jest to jedno najbardziej nieprzyjaznych miast dla osób na wózku inwalidzkim. Dochodzi do szeregu skandalicznych zaniedbań. Kiedy niewidomy wpadł pod wagony metra (nie było specjalnej „wypustkowej” foli na posadzce która oznacza koniec peronu) to mimo upływu wielu miesięcy władze tej foli nadal nie nakleiły. W Warszawie niepełnosprawni są rozjeżdżani przez metro, samochody, nie mogą wejść do 150 nowo zakupionych wysokopodłogowych autobusów (zakupił je jeszcze Lech Kaczyński ale PO-SLD mogło przynajmniej część wymienić, HGW powiedziała tylko: to nie moja wina tylko Kaczyńskiego). To co się dzieje w mieście to jakiś „horror dla niepełnosprawnych”. Ja sam o mało nie potrąciłem niepełnosprawnego ! Więcej o mojej historii tutaj: http://santi.moblog.pl/wpis/513645
Dzisiaj kiedy Wojciech Olejniczak mami niepełnosprawnych w kampanii wyborczej to polecam im zapytanie się „przystojnego Wojtka” dlaczego kojarzony z SLD dyrektor biura polityki społecznej (Pan Jaskołd) tak mało dla nich zrobił ? Niech się też go zapytają dlaczego przejście dla pieszych idące przez środek Placu Trzech Krzyży (prowadzi do Instytut Głuchoniemych i Ociemniałych) nie posiada nie tylko świateł (w centrum to ewenement) ale też nie ma żadnej sygnalizacji dźwiękowej. W tym instytucie są specjalistyczne szkoły dla niewidomych i głuchoniemych (gimnazjum, liceum i szkoła zawodowa) i te dzieciaki muszą tam dojść nie rozjechane przez auta na jednym z najniebezpieczniejszych przejść dla pieszych w centrum stolicy !
4. Udrożnienie komunikacji
Kolejnym wielkim zaniechaniem ze strony stołecznego SLD były sprawy komunikacji miejskiej. Najlepiej to widać w temacie budowy podziemnych parkingów które miały odciążyć chodniki. Tutaj zarówno platforma jak i sld olały temat . Parkingów podziemnych nie ma za to samochodów coraz więcej w efekcie stolica jest koszmarem dla przechodniów.
5. Prywatyzacja spółek miejskich
W porozumieniu PO-LID napisano, że będą prywatyzowane spółki miejskie ZA WYJĄTKIEM STRATEGICZYCH ! Najpierw określmy dlaczego dla miasta prywatyzacja spółek miejskich może być korzystna i co (Borowski) miał na myśli gdy to pisał. Miasto ma całe mnóstwo dziwnych spółek miejskich, większość z nich jest mało wydajna, np. miejskie przedsiębiorstwo taksówkowe które uchodzi za jedno z najdroższych w mieście, są też rozmaite dziwne twory np. Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Ogrodniczych (wbrew nazwie jest to firma deweloperska). Można byłoby z sukcesem sprywatyzować Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania lub WAREXPO – specjalna spółka do zarządzania słupami miejskimi ! Warszawa ma też inne CUDNE spółki np. firmę produkującą okna – „Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowo-Usługowe ZAPLECZE”. W ratuszu się śmieją, że ta spółka to „zaplecze partyjne”. Warto się tego całego cyrku pozbyć, ale PO i SLD postanowiło tego nie robić, za to powstawiali tam swoich działaczy. Zabrali się za to za prywatyzację spółki STRATEGICZNEJ czyli SPECu – tym samym PO-SLD robi dokładnie coś przeciwnego wobec swojego własnego programu. Prywatyzacja SPECu to według mnie działanie na szkodę mieszkańców którzy zapłacą więcej za ogrzewanie. Dodatkowo sprzedawanie tego za 750 milionów złotych (kilka dni temu HGW wpisała to oficjalnie do budżetu Warszawy) to zwyczajnie ROZKRADANIE majątku publicznego. SPEC jest wart ok. 3 miliardów (licząc już z tajnymi światłowodami SPECM@Na o których się głośno nie mówi). Tutaj muszę coś wyjaśnić… co prawda pierwsze sygnały ze strony SLD były, że poprą prywatyzację SPECu, jednak kiedy Bartosz Dominiak z SDPL zaczął rozdzierać szaty, dzwonić po związkach zawodowych energetyków i pisać interpelacje a w ratuszu zaczęły „ginąć” dokumenty (więcej tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=4nSOc9-Zwgw) to SLD zmieniło zdanie i teraz już nie popiera prywatyzacji SPECu. Widać wstyd im się zrobiło. Chociaż tutaj częściowo ocalili honor.
Parszywa koalicja
Tyle jeśli chodzi o zaniechanie własnego programu. Poza tym jest cała masa sytuacji gdzie SLD działało wbrew ideałom lewicowym poprzez sam fakt trwania w koalicji z PO. SLD było takim miłym pieskiem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jak Pani rzuciła kość (czyt. posady) to piesek ją lizał po rękach ale nigdy nie ukąsił – a było wiele (lewicowych) powodów do gryzienia np. wielka podwyżka czynszów lokali komunalnych. Inna historia: to właśnie za koalicji PO-SLD w preambule do statutu Warszawy znalazło się odwołanie do Boga. Doszło też do szeregu afer (np. afera gruntowa na Targówku) oraz do marnotrawstwa mniejszych pieniędzy (bezpłatny Internet na Bemowie, tzw. Bemowo.net – czyli jak wydać kilka milionów złotych i podłączyć do Internetu zaledwie 550 osób) oraz wielkich pieniędzy: SLD poparło remont stadionu Legii za blisko pół miliarda, SDPL tego nie poparło, chociaż poparło samą ideę remontu ale nie za tak KOSMICZNE pieniądze. Dzisiaj Olejniczak mami kibiców Polonii, że im też zbuduje super wypasiony stadion, licząc ze stadionem narodowym zrobi się trochę ciasnawo w centrum. Warszawa miastem trzech mega-stadionów ? Po co ?
SZNUR LEWICY
Kiedy cztery lata temu Marek Borowski wywalczył dla LiDu koalicję w stolicy, przed lewicą (ostatecznie tylko przed sld) pojawiła się historyczna szansa żeby wreszcie pokazać się warszawiakom od dobrej strony. Jak wyszło ? Jak u Wyspiańskiego… miałeś chamie złoty róg… ostał Ci się ino sznur. Pozostało się tylko na nim powiesić.
Syndrom Piekarskiej i szaleństwo BlumsztajnaZacznijmy od genezy. Warszawski program samorządowy lewicy (wtedy jeszcze LiDu) został napisany w dużym stopniu przez Marka Borowskiego. Po porozumieniu politycznym między LiDem a PO w stolicy narodziło się też „Porozumienie Programowe LiD-PO”. Potem SLD nas zdradziło (tj. SDPL) i zaczęło rządzić z PO, tak narodziła się koalicja PO-SLD. Od tego momentu SDPL przeszło w Warszawie do opozycji. SLD bynajmniej nie wyrzuciło postulatów Borowskiego do kosza, nadal był to program lewicowy. Minęły 4 lata, pora na podsumowania lewicowych dokonań warszawskiego SLD.
1. Bezpłatne przedszkola.
Postulat bezpłatnych przedszkoli to jeden z najgłośniejszych haseł lewicowych w wyborach samorządowych cztery lata temu. Dzisiaj jest to jedna z największych porażek SLD. Koalicja PO-SLD wbrew obietnicom i faktycznej możliwości (mają większość w Radzie Warszawy) nie zniosła opłat za publiczne przedszkola. SLD zdradziło rodziny z dziećmi. Czy całe SLD ? Wydaje mi się, że nie całe.. jest taki jeden eseldowiec, nazywa się Marek Rojszyk który o to walczył i miał bardzo dokładnie to wyliczone (jego wyliczenia były kontrargumentem wobec niechęci PO wobec tego pomysłu). Rojszyk był na tyle uparty, że nawet się naraził innym towarzyszom, za karę zesłano go na polityczną banicję. Rojszyk nie będzie już radnym w Radzie Warszawy, SLD wystawiło go do rady dzielnicy Mokotów co jest degradacją..
2. Szpital Południowy
Kiedy się mieszka na Ursynowie (ja tam mieszkam) to czasami człowiek się zastanawia gdzie jest najbliższy szpital. Tak na wszelki wypadek, gdyby coś się stało. Niestety daleko a Ursynów podobnie jak Wilanów to dość duże dzielnice. Budowa szpitala południowego (lewicowy postulat) miała zabezpieczyć szczególnie osoby starsze które mogą potrzebować pomocy lekarskiej a biorąc pod uwagę Warszawskie korki brak bliskiego szpitala często oznacza po prostu śmierć. Minęły cztery lata i szpitala południowego nie ma. Niespecjalnie zresztą towarzysze z SLD o niego zabiegali. Fiasko tego projektu obciąża ich podwójnie bo koalicja PO-SLD rządziła nie tylko w Radzie Warszawy ale też w dzielnicy Ursynów. Najgłośniej o to walczyli radni SDPL, ale ich uciszono gdy (po zdradzie SLD) przeszli do opozycji.
3. Niepełnosprawni
Warszawa jako miasto przyjazne niepełnosprawnym i walczące z barierami architektonicznymi to mit. Nadal jest to jedno najbardziej nieprzyjaznych miast dla osób na wózku inwalidzkim. Dochodzi do szeregu skandalicznych zaniedbań. Kiedy niewidomy wpadł pod wagony metra (nie było specjalnej „wypustkowej” foli na posadzce która oznacza koniec peronu) to mimo upływu wielu miesięcy władze tej foli nadal nie nakleiły. W Warszawie niepełnosprawni są rozjeżdżani przez metro, samochody, nie mogą wejść do 150 nowo zakupionych wysokopodłogowych autobusów (zakupił je jeszcze Lech Kaczyński ale PO-SLD mogło przynajmniej część wymienić, HGW powiedziała tylko: to nie moja wina tylko Kaczyńskiego). To co się dzieje w mieście to jakiś „horror dla niepełnosprawnych”. Ja sam o mało nie potrąciłem niepełnosprawnego ! Więcej o mojej historii tutaj: http://santi.moblog.pl/wpis/513645
Dzisiaj kiedy Wojciech Olejniczak mami niepełnosprawnych w kampanii wyborczej to polecam im zapytanie się „przystojnego Wojtka” dlaczego kojarzony z SLD dyrektor biura polityki społecznej (Pan Jaskołd) tak mało dla nich zrobił ? Niech się też go zapytają dlaczego przejście dla pieszych idące przez środek Placu Trzech Krzyży (prowadzi do Instytut Głuchoniemych i Ociemniałych) nie posiada nie tylko świateł (w centrum to ewenement) ale też nie ma żadnej sygnalizacji dźwiękowej. W tym instytucie są specjalistyczne szkoły dla niewidomych i głuchoniemych (gimnazjum, liceum i szkoła zawodowa) i te dzieciaki muszą tam dojść nie rozjechane przez auta na jednym z najniebezpieczniejszych przejść dla pieszych w centrum stolicy !
4. Udrożnienie komunikacji
Kolejnym wielkim zaniechaniem ze strony stołecznego SLD były sprawy komunikacji miejskiej. Najlepiej to widać w temacie budowy podziemnych parkingów które miały odciążyć chodniki. Tutaj zarówno platforma jak i sld olały temat . Parkingów podziemnych nie ma za to samochodów coraz więcej w efekcie stolica jest koszmarem dla przechodniów.
5. Prywatyzacja spółek miejskich
W porozumieniu PO-LID napisano, że będą prywatyzowane spółki miejskie ZA WYJĄTKIEM STRATEGICZYCH ! Najpierw określmy dlaczego dla miasta prywatyzacja spółek miejskich może być korzystna i co (Borowski) miał na myśli gdy to pisał. Miasto ma całe mnóstwo dziwnych spółek miejskich, większość z nich jest mało wydajna, np. miejskie przedsiębiorstwo taksówkowe które uchodzi za jedno z najdroższych w mieście, są też rozmaite dziwne twory np. Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Ogrodniczych (wbrew nazwie jest to firma deweloperska). Można byłoby z sukcesem sprywatyzować Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania lub WAREXPO – specjalna spółka do zarządzania słupami miejskimi ! Warszawa ma też inne CUDNE spółki np. firmę produkującą okna – „Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowo-Usługowe ZAPLECZE”. W ratuszu się śmieją, że ta spółka to „zaplecze partyjne”. Warto się tego całego cyrku pozbyć, ale PO i SLD postanowiło tego nie robić, za to powstawiali tam swoich działaczy. Zabrali się za to za prywatyzację spółki STRATEGICZNEJ czyli SPECu – tym samym PO-SLD robi dokładnie coś przeciwnego wobec swojego własnego programu. Prywatyzacja SPECu to według mnie działanie na szkodę mieszkańców którzy zapłacą więcej za ogrzewanie. Dodatkowo sprzedawanie tego za 750 milionów złotych (kilka dni temu HGW wpisała to oficjalnie do budżetu Warszawy) to zwyczajnie ROZKRADANIE majątku publicznego. SPEC jest wart ok. 3 miliardów (licząc już z tajnymi światłowodami SPECM@Na o których się głośno nie mówi). Tutaj muszę coś wyjaśnić… co prawda pierwsze sygnały ze strony SLD były, że poprą prywatyzację SPECu, jednak kiedy Bartosz Dominiak z SDPL zaczął rozdzierać szaty, dzwonić po związkach zawodowych energetyków i pisać interpelacje a w ratuszu zaczęły „ginąć” dokumenty (więcej tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=4nSOc9-Zwgw) to SLD zmieniło zdanie i teraz już nie popiera prywatyzacji SPECu. Widać wstyd im się zrobiło. Chociaż tutaj częściowo ocalili honor.
Parszywa koalicja
Tyle jeśli chodzi o zaniechanie własnego programu. Poza tym jest cała masa sytuacji gdzie SLD działało wbrew ideałom lewicowym poprzez sam fakt trwania w koalicji z PO. SLD było takim miłym pieskiem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jak Pani rzuciła kość (czyt. posady) to piesek ją lizał po rękach ale nigdy nie ukąsił – a było wiele (lewicowych) powodów do gryzienia np. wielka podwyżka czynszów lokali komunalnych. Inna historia: to właśnie za koalicji PO-SLD w preambule do statutu Warszawy znalazło się odwołanie do Boga. Doszło też do szeregu afer (np. afera gruntowa na Targówku) oraz do marnotrawstwa mniejszych pieniędzy (bezpłatny Internet na Bemowie, tzw. Bemowo.net – czyli jak wydać kilka milionów złotych i podłączyć do Internetu zaledwie 550 osób) oraz wielkich pieniędzy: SLD poparło remont stadionu Legii za blisko pół miliarda, SDPL tego nie poparło, chociaż poparło samą ideę remontu ale nie za tak KOSMICZNE pieniądze. Dzisiaj Olejniczak mami kibiców Polonii, że im też zbuduje super wypasiony stadion, licząc ze stadionem narodowym zrobi się trochę ciasnawo w centrum. Warszawa miastem trzech mega-stadionów ? Po co ?
SZNUR LEWICY
Kiedy cztery lata temu Marek Borowski wywalczył dla LiDu koalicję w stolicy, przed lewicą (ostatecznie tylko przed sld) pojawiła się historyczna szansa żeby wreszcie pokazać się warszawiakom od dobrej strony. Jak wyszło ? Jak u Wyspiańskiego… miałeś chamie złoty róg… ostał Ci się ino sznur. Pozostało się tylko na nim powiesić.
2010-11-15 12:42:58
Na piątkowej konferencji SLD, Katarzyna Piekarska zaatakowała Hannę Gronkiewicz-Waltz za "nie zablokowanie" marszu narodowców. Podobne sformułowania padały z ust Marka Balickiego. Balicki także ganił władze Warszawy za wydanie zgody na marsz narodowców. Kurde, jakiś cyrk. Ja pamiętam wypowiedzi tego samego Balickiego z roku 2005 i 2006 gdzie mówił, że władze miasta powinny być neutralne światopoglądowo. To była jego odpowiedź na zakaz Parady Równości przez Lecha Kaczyńskiego. Ja nie wiem co się stało Balickiemu. Może to obecność w klubie parlamentarnym SLD tak wpływa na intelekt. W każdym razie przypomnę:
1. Władze samorządowe nie mają możliwości zablokowania ŻADNEJ demonstracji o ile została ona zarejestrowana zgodnie z procedurą. Co prawda ja odkryłem 2 lata temu w Krakowie, że wizyta głowy Państwa daje pretekst samorządowcom do braku zgody na marsz (urodziny Warneńczyka) ale tutaj Komorowskiego nie było więc do rzeczy… Ten stan prawny jest zdobyczą ruchu gejowskiego. Droga Pani Piekarska, Panie Balicki gdzie byliście przez ostatnie 5 lat ? Mam wrażenie, że nie w Polsce. Wasze wypowiedzi są dowodem na brak przygotowania do dyskusji na ten temat i zwyczajnie Was kompromitują.
2. Od walki z faszyzmem/nazizmem są odpowiednie przepisy prawne. Może są niedoskonałe. Nie wiem. Wiem za to, że SLD ma wystarczająco dużo posłów, żeby zgłosić propozycje nowelizacji dowolnej ustawy. Dlaczego tego nie robi ?
3. Abstrahując już od całej sytuacji, bawi mnie kiedy to właśnie Katarzyna Piekarska atakuje „władze Warszawy”. Mamy za chwilę wybory samorządowe ale SLD nadal nie przeszło do opozycji w stołecznym samorządzie. Nadal Warszawą rządzi koalicja PO-SLD i to właśnie czyni Katarzynę Piekarską drugą najbardziej wpływową kobietą w warszawskim ratuszu. Oto kobieta która decyduje KTO z działaczy SLD dostanie ciepłą posadkę w stołecznych spółkach miejskich – to cena jaką Hanna Gronkiewicz-Waltz od czterech lat płaci za większość w Radzie Warszawy. W efekcie warszawskie SLD wyprzedało się bufetowej ze swojego programu samorządowego (był to niewątpliwie program lewicowy co sam przyznaję). Za to należy im się przegrana w tych wyborach. Za zdradę lewicowych ideałów i odstąpienie od realizacji własnego programu. Piekarska ma realne wpływy w ratuszu ale dzisiaj udaje, że „władze warszawy” to ktoś inny niż ona sama. To tradycyjny „cynizm a`la SLD”. No chyba, że to osobista schizofrenia – ale tej wersji nie przyjmuję do wiadomości.
Tyle o konferencji SLD. Same wydarzenia 11 listopada to kompletnie inna sprawa…
Nie ukrywam, że mam straszny zgrzyt z tym całym "blokowaniem marszu faszystów". Z jednej strony czuję się antyfaszystą z drugiej strony kompletnie nie odpowiada mi forma w jakiej to wszystko się wydarzyło. Jestem związany z Paradą Równości od lat a aktywność zaczynałem właśnie w okresie „zakazów” Lecha Kaczyńskiego. Ciągle nas blokowali a my walczyliśmy o prawo do manifestowania i wygraliśmy. Wygraliśmy przed sądem, w Trybunale Konstytucyjnym a nawet w Strasburgu. Nie poszedłem na blokowanie „faszystów” bo to byłoby wbrew moim pluralistyczny przekonaniom. Znajomi którzy mnie przekonywali do pójścia pokazywali mi artykuł Seweryna Blumsztajna. Skończyłem go czytać bardzo zniesmaczony. Spodziewałem się jednak po tym autorze czegoś lepszego. Pamiętam jego teksty w obronie wcześniejszych parad równości i dzisiaj zwyczajnie nie poznaję człowieka. Wzywanie do ulicznej burdy ? Przecież można było zrobić własny marsz niepodległości. Można było przypomnieć, że druga Rzeczpospolita to był kraj bardzo różnorodny etnicznie i religijnie. Mogliśmy pokazać, że przed „cudem nad Wisłą” o pomyślny wynik bitwy modlili się nie tylko katolicy ale także prawosławni, żydzi a nawet muzułmanie – wszyscy oni bronili tego kraju przez sowietami stojąc z bronią u boku Piłsudskiego. Mogliśmy przypomnieć o cywilizacyjnych zdobyczach bardzo niedoskonałej drugiej republiki: równouprawnieniu kobiet, depenalizacji homoseksualizmu i innych. Mogliśmy przypomnieć narodowcom, że sam Piłsudski nawet nie był katolikiem. Co w zamian zaproponował nam Seweryn Blumsztajn ? Uliczną nielegalną rozróbę. Blumsztajn zachęcał nas do przebrania się w role wszechpolaków z roku 2005 i 2006. To wszystko co ma do zaoferowania szef jednej z najważniejszych gazet Europy Środkowej ?
Niestety 11 Listopada 2010 roku wygrali skrajni narodowcy. Nie dlatego, że przeszli przez Warszawę ale dlatego, że część z nas – tych którzy kochają demokrację trochę bardziej od nich – porzuciła własne wartości.
Łukasz Pałucki
Czas Czerwonych Homofobów1. Władze samorządowe nie mają możliwości zablokowania ŻADNEJ demonstracji o ile została ona zarejestrowana zgodnie z procedurą. Co prawda ja odkryłem 2 lata temu w Krakowie, że wizyta głowy Państwa daje pretekst samorządowcom do braku zgody na marsz (urodziny Warneńczyka) ale tutaj Komorowskiego nie było więc do rzeczy… Ten stan prawny jest zdobyczą ruchu gejowskiego. Droga Pani Piekarska, Panie Balicki gdzie byliście przez ostatnie 5 lat ? Mam wrażenie, że nie w Polsce. Wasze wypowiedzi są dowodem na brak przygotowania do dyskusji na ten temat i zwyczajnie Was kompromitują.
2. Od walki z faszyzmem/nazizmem są odpowiednie przepisy prawne. Może są niedoskonałe. Nie wiem. Wiem za to, że SLD ma wystarczająco dużo posłów, żeby zgłosić propozycje nowelizacji dowolnej ustawy. Dlaczego tego nie robi ?
3. Abstrahując już od całej sytuacji, bawi mnie kiedy to właśnie Katarzyna Piekarska atakuje „władze Warszawy”. Mamy za chwilę wybory samorządowe ale SLD nadal nie przeszło do opozycji w stołecznym samorządzie. Nadal Warszawą rządzi koalicja PO-SLD i to właśnie czyni Katarzynę Piekarską drugą najbardziej wpływową kobietą w warszawskim ratuszu. Oto kobieta która decyduje KTO z działaczy SLD dostanie ciepłą posadkę w stołecznych spółkach miejskich – to cena jaką Hanna Gronkiewicz-Waltz od czterech lat płaci za większość w Radzie Warszawy. W efekcie warszawskie SLD wyprzedało się bufetowej ze swojego programu samorządowego (był to niewątpliwie program lewicowy co sam przyznaję). Za to należy im się przegrana w tych wyborach. Za zdradę lewicowych ideałów i odstąpienie od realizacji własnego programu. Piekarska ma realne wpływy w ratuszu ale dzisiaj udaje, że „władze warszawy” to ktoś inny niż ona sama. To tradycyjny „cynizm a`la SLD”. No chyba, że to osobista schizofrenia – ale tej wersji nie przyjmuję do wiadomości.
Tyle o konferencji SLD. Same wydarzenia 11 listopada to kompletnie inna sprawa…
Nie ukrywam, że mam straszny zgrzyt z tym całym "blokowaniem marszu faszystów". Z jednej strony czuję się antyfaszystą z drugiej strony kompletnie nie odpowiada mi forma w jakiej to wszystko się wydarzyło. Jestem związany z Paradą Równości od lat a aktywność zaczynałem właśnie w okresie „zakazów” Lecha Kaczyńskiego. Ciągle nas blokowali a my walczyliśmy o prawo do manifestowania i wygraliśmy. Wygraliśmy przed sądem, w Trybunale Konstytucyjnym a nawet w Strasburgu. Nie poszedłem na blokowanie „faszystów” bo to byłoby wbrew moim pluralistyczny przekonaniom. Znajomi którzy mnie przekonywali do pójścia pokazywali mi artykuł Seweryna Blumsztajna. Skończyłem go czytać bardzo zniesmaczony. Spodziewałem się jednak po tym autorze czegoś lepszego. Pamiętam jego teksty w obronie wcześniejszych parad równości i dzisiaj zwyczajnie nie poznaję człowieka. Wzywanie do ulicznej burdy ? Przecież można było zrobić własny marsz niepodległości. Można było przypomnieć, że druga Rzeczpospolita to był kraj bardzo różnorodny etnicznie i religijnie. Mogliśmy pokazać, że przed „cudem nad Wisłą” o pomyślny wynik bitwy modlili się nie tylko katolicy ale także prawosławni, żydzi a nawet muzułmanie – wszyscy oni bronili tego kraju przez sowietami stojąc z bronią u boku Piłsudskiego. Mogliśmy przypomnieć o cywilizacyjnych zdobyczach bardzo niedoskonałej drugiej republiki: równouprawnieniu kobiet, depenalizacji homoseksualizmu i innych. Mogliśmy przypomnieć narodowcom, że sam Piłsudski nawet nie był katolikiem. Co w zamian zaproponował nam Seweryn Blumsztajn ? Uliczną nielegalną rozróbę. Blumsztajn zachęcał nas do przebrania się w role wszechpolaków z roku 2005 i 2006. To wszystko co ma do zaoferowania szef jednej z najważniejszych gazet Europy Środkowej ?
Niestety 11 Listopada 2010 roku wygrali skrajni narodowcy. Nie dlatego, że przeszli przez Warszawę ale dlatego, że część z nas – tych którzy kochają demokrację trochę bardziej od nich – porzuciła własne wartości.
Łukasz Pałucki
2010-11-10 18:43:27
W ferworze kampanii wyborczej wychodzą ciekawe kwiatki. Lokomotywa wyborcza SLD w Kielcach – Jan Gierada dał upust swoim prawdziwym poglądom i barwnie porównał homoseksualizm z seksem kóz. Nieźle, takich tekstów to już nawet polska konserwatywna prawica nie używa. Homofobia SLD to temat rzeka. Niestety to też fakt, tak samo jak inne zjawiska obecne „w dołach” SLD np. mizoginia, miłość do kościoła katolickiego, poparcie dla kary śmierci i parę innych wstydliwych wniosków które wyszły przy okazji badań członków SLD na dolnym Śląsku przez Wolny Uniwersytet w Brukseli. To było dwa lata temu ale i dzisiaj nic się nie zmienia, po prostu doły SLD mają inne poglądy na świat niż Grzegorz Napieralski ale ten udaje, że jest inaczej (Olejniczak przynajmniej bił się w pierś). Przykład sprzed dwóch miesięcy: http://www.rp.pl/artykul/10,533628-Sojusz-w-symbiozie-z-Kosciolem.html
Głosując na Legierskiego wspierasz homofobię ?
Zieloni idąc w tych wyborach z SLD wdepnęli w… niezły pasztet. Startują z tej samej listy co ludzie którzy ukręcili łeb paradzie Europride. Oczywiście dzisiaj w ustach warszawskich radnych SLD usłyszymy głównie, że brak zaangażowania miasta w tegoroczną międzynarodową paradę gejów i lesbijek to wina Platformy Obywatelskiej. Prawda jest jednak taka, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie mogłaby zrobić w ratuszu absolutnie NIC bez pomocy koalicjanta czyli SLD. Europride w ratuszu utrącono za przyzwoleniem SLD. Owszem, rękami bufetowej ale władze SLD po cichu to pobłogosławiły. To jest jeden z wielu przejawów homofobii SLD. I nic nie zmienia wspólne stanowisko radnych SDPL i SLD popierające Europride które wyszło na chwilę przed marszem, wszyscy bowiem wiedzą, że napisał je Bartosz Dominiak z SDPL i sporo czasu poświęcił, żeby do niego przekonać naszych „braci starszych”.
Ale do rzeczy… Zieloni mają przerąbane. Może się okazać, że głos oddany na działacza lgbt Krystiana Legierskiego zasili mandat jakiegoś eseldowskiego homofoba który (dzięki tym głosom) zostanie radnym w radzie warszawy. Znam Krystiana od lat i robiliśmy wspólnie kilka oryginalnych akcji i szczerze mu współczuję sytuacji w której się znalazł. Sory Krystian, ale Dominiak po prostu sto razy lepiej nadaje się na radnego. Inna sprawa, że sami Zieloni dali się wmanewrować w rozgrywki Napieralskiego na Mokotowie. Trzeba było brać jakąś bardziej postępową obyczajowo dzielnicę. Krótko mówiąc byli wojskowi i funkcjonariusze UB raczej nie zagłosują na ciemnoskórego geja z Podkarpacia. Sami geje wolą mieszkać na nowoczesnych osiedlach lub w centrum. Aż sam byłem ciekaw ilu gejów jest na Mokotowie więc użyłem internetu (tutaj składam podziękowania Przemkowi Ch. za pomoc). Teraz parę technikaliów które coś powiedzą tylko specom od baz danych. Przepuściliśmy kwerendę przez bazę wszystkich słów z warszawskich profili z ograniczeniami po słowach kluczowych. Słowami kluczowymi było wszystko co w sposób jednoznaczny wiąże się z Mokotowem lub jego poszczególnymi osiedlami i unikatowymi obiektami architektoniczno/przyrodniczymi. Tak otrzymaliśmy 97 profili. Oczywiście to bardzo niedoskonałe narzędzie (zdaję sobie z tego sprawę) ale lepszego chwilowo nie mamy (a mówiłem już 4 lata temu portalom lgbt, żeby bazę warszawską dzielić na dzielnice bo idą wybory samorządowe !) Na podstawie tego można roboczo przyjąć, że na całym Mokotowie mieszka ok. 97 gejów którzy korzystają z mediów lgbt. To bardzo mało w porównaniu z kilkudziesięcioma tysiącami aktywnych profili w całej Warszawie. 97 głosów to za mało żeby zostać radnym. Zieloni biorąc od sld jedynkę na mokotowie trafili jak kulą w płot.
Bez nadziei
Niestety my geje i lesbijki jesteśmy w ciemnym tunelu i nie widać tam nawet małego promyczka światła, żadnej nadziei na spełnienie naszych postulatów. Nie będzie ustawy o związkach rejestrowanych bo w polskim sejmie nie ma ANI JEDNEGO klubu parlamentarnego który byłby zainteresowany jej uchwaleniem. Przyszłość lewicy z Napieralskim to sekciarstwo. Napieralski będzie guru tej lewicy i to On będzie decydował kto jest na pokładzie a kto za burtą. Taki scenariusz ma dwie wady:
1. To plan obliczony na 10 lat. Za 10 lat to ja będę miał 40 lat i określenie „Pan Młody” będzie do mnie coraz mniej pasowało.
2. Sekciarstwo = zamknięcie na inne środowiska = zamknięcie się na debatę programową = podskórna homofobia. Czyli będziemy mieli sporo takich Gieradów, którzy owszem będą nienawidzili i pogardzali gejami i lesbijkami ale przywołani do porządku będą mówili to co każe góra, czyli tak jak teraz Gierada będzie się rakiem wycofywać z wcześniejszych słów. Czy ktoś w to wierzy ? W efekcie taka lewica nadal będzie miała poparcie ok. 10 procent.
Praktycznym rozwiązaniem homofobii jest faktyczna debata programowa na CAŁEJ lewicy dot. szerokorozumianych zagadnień NIEPOPULARNYCH: aborcja, militaryzm, homoseksualizm, kościół. Oczywiście można przy pomocy PRowców ubrać dowolną partię w dowolny wizerunek, jednak jeśli za pięknymi hasłami nie stoją zaangażowani działacze to prędzej czy później poczytamy w mediach o kolejnym Gieradzie. W końcu najpiękniejszy program lewicowy miał Leszek Miller i co z tego skoro w SLD mało kto go rozumiał a większość nawet go nie czytała.
Kucie tęczą w betonie
Debata programowa to podstawowe działanie każdego homoseksualnego czy feministycznego lobbysty. To ciężka i nie medialna robota. Czasami przypomina to „kucie tęczą w betonie”. Mówię to z perspektywy własnych doświadczeń. W SDPL też nie zawsze było tak słodko i pięknie gdy dyskutowaliśmy o prawach homoseksualistów. Ale przynajmniej w tym temacie jest dobrze bo zwyczajnie rozmawialiśmy ze sobą. Prowadziliśmy wewnętrzną debatę programową. Ok, może u nas było łatwiej, w końcu SDPL to partia młodych ludzi – średnia wieku choćby członków zarządu krajowego jest zdecydowanie niższa niż w SLD. Ale i ja pamiętam kilka ostrych dyskusji dot. choćby Parady Równości nawet na posiedzeniach zarządu i cieszę się, że miały miejsce. To znak, że ta partia nie jest sektą. Nie ma jednej słusznej ideologii a jak komuś nie pasuje to w łeb. Nie wychowujemy sobie Gieradów którzy nam wybuchną w najmniej spodziewanym momencie. Co najwyżej… Arłukowicza, ale już go tu nie ma więc ja jako pełnomocnik zarządu SDPL ds. lgbt nie muszę się tłumaczyć za jego wcześniejsze homofobiczne wypowiedzi. Popełnił je trzymając już w ręku legitymację partyjną SLD. To już problem Biedronia. Wogóle uważam, że dzisiejsza homofobia SLD to kompromitacja Roberta Biedronia który przez lata promował się jako gejowski lobbysta w sojuszu. Widać tak samo skutecznie walczy z homofobią w SLD jak i w Polsce. Według mnie nie zrobił nic, żeby chociaż trochę zmienić polską lewicę na bardziej tolerancyjną. Mija 10 lat tego "lobbingu" a efektów nadal nie widać.
Przy okazji:
Kieleckim gejom i lesbijkom polecam głosowanie na wspieranego przez SDPL aktualnego Prezydenta Kielc – Wojciecha Lubawskiego. Zapewniam, że nie porówna Was do kopulujących kóz.
Łukasz Pałucki – Pełnomocnik Zarządu Krajowego SDPL ds. LGBT
Głosując na Legierskiego wspierasz homofobię ?
Zieloni idąc w tych wyborach z SLD wdepnęli w… niezły pasztet. Startują z tej samej listy co ludzie którzy ukręcili łeb paradzie Europride. Oczywiście dzisiaj w ustach warszawskich radnych SLD usłyszymy głównie, że brak zaangażowania miasta w tegoroczną międzynarodową paradę gejów i lesbijek to wina Platformy Obywatelskiej. Prawda jest jednak taka, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie mogłaby zrobić w ratuszu absolutnie NIC bez pomocy koalicjanta czyli SLD. Europride w ratuszu utrącono za przyzwoleniem SLD. Owszem, rękami bufetowej ale władze SLD po cichu to pobłogosławiły. To jest jeden z wielu przejawów homofobii SLD. I nic nie zmienia wspólne stanowisko radnych SDPL i SLD popierające Europride które wyszło na chwilę przed marszem, wszyscy bowiem wiedzą, że napisał je Bartosz Dominiak z SDPL i sporo czasu poświęcił, żeby do niego przekonać naszych „braci starszych”.
Ale do rzeczy… Zieloni mają przerąbane. Może się okazać, że głos oddany na działacza lgbt Krystiana Legierskiego zasili mandat jakiegoś eseldowskiego homofoba który (dzięki tym głosom) zostanie radnym w radzie warszawy. Znam Krystiana od lat i robiliśmy wspólnie kilka oryginalnych akcji i szczerze mu współczuję sytuacji w której się znalazł. Sory Krystian, ale Dominiak po prostu sto razy lepiej nadaje się na radnego. Inna sprawa, że sami Zieloni dali się wmanewrować w rozgrywki Napieralskiego na Mokotowie. Trzeba było brać jakąś bardziej postępową obyczajowo dzielnicę. Krótko mówiąc byli wojskowi i funkcjonariusze UB raczej nie zagłosują na ciemnoskórego geja z Podkarpacia. Sami geje wolą mieszkać na nowoczesnych osiedlach lub w centrum. Aż sam byłem ciekaw ilu gejów jest na Mokotowie więc użyłem internetu (tutaj składam podziękowania Przemkowi Ch. za pomoc). Teraz parę technikaliów które coś powiedzą tylko specom od baz danych. Przepuściliśmy kwerendę przez bazę wszystkich słów z warszawskich profili z ograniczeniami po słowach kluczowych. Słowami kluczowymi było wszystko co w sposób jednoznaczny wiąże się z Mokotowem lub jego poszczególnymi osiedlami i unikatowymi obiektami architektoniczno/przyrodniczymi. Tak otrzymaliśmy 97 profili. Oczywiście to bardzo niedoskonałe narzędzie (zdaję sobie z tego sprawę) ale lepszego chwilowo nie mamy (a mówiłem już 4 lata temu portalom lgbt, żeby bazę warszawską dzielić na dzielnice bo idą wybory samorządowe !) Na podstawie tego można roboczo przyjąć, że na całym Mokotowie mieszka ok. 97 gejów którzy korzystają z mediów lgbt. To bardzo mało w porównaniu z kilkudziesięcioma tysiącami aktywnych profili w całej Warszawie. 97 głosów to za mało żeby zostać radnym. Zieloni biorąc od sld jedynkę na mokotowie trafili jak kulą w płot.
Bez nadziei
Niestety my geje i lesbijki jesteśmy w ciemnym tunelu i nie widać tam nawet małego promyczka światła, żadnej nadziei na spełnienie naszych postulatów. Nie będzie ustawy o związkach rejestrowanych bo w polskim sejmie nie ma ANI JEDNEGO klubu parlamentarnego który byłby zainteresowany jej uchwaleniem. Przyszłość lewicy z Napieralskim to sekciarstwo. Napieralski będzie guru tej lewicy i to On będzie decydował kto jest na pokładzie a kto za burtą. Taki scenariusz ma dwie wady:
1. To plan obliczony na 10 lat. Za 10 lat to ja będę miał 40 lat i określenie „Pan Młody” będzie do mnie coraz mniej pasowało.
2. Sekciarstwo = zamknięcie na inne środowiska = zamknięcie się na debatę programową = podskórna homofobia. Czyli będziemy mieli sporo takich Gieradów, którzy owszem będą nienawidzili i pogardzali gejami i lesbijkami ale przywołani do porządku będą mówili to co każe góra, czyli tak jak teraz Gierada będzie się rakiem wycofywać z wcześniejszych słów. Czy ktoś w to wierzy ? W efekcie taka lewica nadal będzie miała poparcie ok. 10 procent.
Praktycznym rozwiązaniem homofobii jest faktyczna debata programowa na CAŁEJ lewicy dot. szerokorozumianych zagadnień NIEPOPULARNYCH: aborcja, militaryzm, homoseksualizm, kościół. Oczywiście można przy pomocy PRowców ubrać dowolną partię w dowolny wizerunek, jednak jeśli za pięknymi hasłami nie stoją zaangażowani działacze to prędzej czy później poczytamy w mediach o kolejnym Gieradzie. W końcu najpiękniejszy program lewicowy miał Leszek Miller i co z tego skoro w SLD mało kto go rozumiał a większość nawet go nie czytała.
Kucie tęczą w betonie
Debata programowa to podstawowe działanie każdego homoseksualnego czy feministycznego lobbysty. To ciężka i nie medialna robota. Czasami przypomina to „kucie tęczą w betonie”. Mówię to z perspektywy własnych doświadczeń. W SDPL też nie zawsze było tak słodko i pięknie gdy dyskutowaliśmy o prawach homoseksualistów. Ale przynajmniej w tym temacie jest dobrze bo zwyczajnie rozmawialiśmy ze sobą. Prowadziliśmy wewnętrzną debatę programową. Ok, może u nas było łatwiej, w końcu SDPL to partia młodych ludzi – średnia wieku choćby członków zarządu krajowego jest zdecydowanie niższa niż w SLD. Ale i ja pamiętam kilka ostrych dyskusji dot. choćby Parady Równości nawet na posiedzeniach zarządu i cieszę się, że miały miejsce. To znak, że ta partia nie jest sektą. Nie ma jednej słusznej ideologii a jak komuś nie pasuje to w łeb. Nie wychowujemy sobie Gieradów którzy nam wybuchną w najmniej spodziewanym momencie. Co najwyżej… Arłukowicza, ale już go tu nie ma więc ja jako pełnomocnik zarządu SDPL ds. lgbt nie muszę się tłumaczyć za jego wcześniejsze homofobiczne wypowiedzi. Popełnił je trzymając już w ręku legitymację partyjną SLD. To już problem Biedronia. Wogóle uważam, że dzisiejsza homofobia SLD to kompromitacja Roberta Biedronia który przez lata promował się jako gejowski lobbysta w sojuszu. Widać tak samo skutecznie walczy z homofobią w SLD jak i w Polsce. Według mnie nie zrobił nic, żeby chociaż trochę zmienić polską lewicę na bardziej tolerancyjną. Mija 10 lat tego "lobbingu" a efektów nadal nie widać.
Przy okazji:
Kieleckim gejom i lesbijkom polecam głosowanie na wspieranego przez SDPL aktualnego Prezydenta Kielc – Wojciecha Lubawskiego. Zapewniam, że nie porówna Was do kopulujących kóz.
Łukasz Pałucki – Pełnomocnik Zarządu Krajowego SDPL ds. LGBT



