Alarm Tuska
2017-11-20 11:28:30
Dla liberalnej opozycji, Donald Tusk jest jedyną nadzieją na pokonanie zamordystycznej dyktatury PiS. Jego przyjazd na białym koniu, jako męża opatrznościowego ojczyzny, jest wyczekiwany tu, niczym pierwsza gwiazdka na Święta.

Rosną płace, mamy rekordowo niskie bezrobocie, program 500 plus działa, i, jak na złość, nie posypały się finanse publiczne państwa. Co gorsza, PiS zapowiada kolejne transfery socjalne, na co liberalna opozycja może zaproponować jedynie mityczną walkę o wolność. Jednak wolność bez pieniędzy, to niewola w nędzy. Jarosław Kaczyński doskonale zrozumiał największe społeczne bolączki i potrafił wyjść im naprzeciw. Europejskie standardy są dla społeczeństwa istotne tylko wówczas, kiedy jest za co opłacić prąd, gaz, wodę, kupić chleb. Niskie płace były dotąd emanacją polskiego pracownika. Byliśmy i nadal jesteśmy montownią Europy, miejscem, gdzie skleja się części do Opla.

Donald Tusk jest dziś bodaj jedynym polskim politykiem, który potrafi wyprowadzić Jarosława Kaczyńskiego z równowagi. Dla elektoratu PiS, skutecznie podgrzewanym przez partyjne media i rządową telewizję, Tusk jest dziś synonimem zdrady narodowej, targowicy, tym, który sprzedał się i teraz pluje na Ojczyznę z zagranicy. Dochodzą do tego nierozliczone afery, które PO skutecznie zamiatała pod dywan przez osiem lat swoich rządów. Już nie dziadek z Wermachtu jest postrachem dla pisowskiego ludu, ale przede wszystkim zdradziecki Zachód, który chce narzucić Polsce swoje standardy, z tak obrzydliwymi postulatami jak niezawisłość Trybunału Konstytucyjnego, wolność prasy i inne przeklęte i nikomu niepotrzebne banały. Był dziki Zachód, teraz mamy zgniły Zachód. A, nie, ten tez już był. Teraz Zachód jest lewacki.

Problem z Donaldem Tuskiem jest zupełnie inny, od tego, który próbuje wykreować PiS. To nie zażarta walka jest tu osią sporu, choć tak dla PiS byłoby wygodniej. Donald Tusk odpowiada przede wszystkim za brak zdecydowania i konsekwencji do działania.PO wiele razy zabrakło jaj. Podczas ośmiu lat swoich rządów, miał wielokrotnie okazję, aby postawić Kaczyńskiego, Kamińskiego,Ziobrę przed Trybunałem Stanu. Kiedy przyszło do głosowania, zabrakło już odwagi, aby zrobić to, co obiecywało się podczas lat 2005-2007. Wówczas zabrakło tylko pięciu głosów. Ciekawsze zajęcia mieli wówczas chociażby ówczesna premier Ewa Kopacz i były marszałek sejmu Radosław Sikorski. Ta pierwsza dała swoim wyborcom solidnego kopa, ten drugi, burzył Pałac Kultury i Nauki z klocków. Zbigniew Ziobro nazwał wówczas tych, którzy chcieli postawił go przed TK nieudacznikami, miał rację. Dzisiejsze deklaracje Grzegorza Schetyny, w których zarzeka się, że obroni Polskę przed PiS, są tyle warte, co deklaracja PiS, że jest redutą wolności. Donald Tusk ma jednak szczęście. Pamięć polskiego wyborcy jest krótka i zazwyczaj ulotna. Przewodniczący Rady Europejskiej rozpoczął już wyścig po miejsce pod żyrandolem. Donald Tusk nie musi bić na alarm, musi dziś uderzyć się w piersi.



poprzedni komentarze