Borejza: Człowiek modelowy

[2006-06-16 18:20:40]

"Może ekonomiści przesadzają, przyjmując w swych rozważaniach założenie o "egoistycznej" naturze człowieka? Z najnowszych badań podjętych przez ekonomię eksperymentalną wynika, jak się wydaje, że wniosek taki może być uprawniony." (Joseph Stiglitz)

"Większość analiz ekonomicznych jest budowana na dwóch głównych założeniach dotyczących ludzkiej natury: Jednostki podejmują racjonalne decyzje oraz mają całkowicie egoistyczne preferencje." (Colin F. Camerer, Ernst Fehr).

Model ludzkich zachowań, o jakim mówią Camerer i Fehr, jest podstawą klasycznej ekonomii. Stanowi on także, w bardzo spłyconej formie, odniesienie dla licznych liberalnych publicystów ekonomicznych i społecznych w naszym kraju. Człowiek, który nie potrafi współpracować, gdy nie widzi bezpośredniego zysku, który nigdy lub niemal nigdy nie kieruje się nieracjonalnymi wartościami lub emocjami, nie robi czegoś tylko dlatego, że "tak trzeba", a altruizm jest mu obcy ma być człowiekiem prawdziwym. Tacy mamy być my wszyscy. Taka wizja człowieka nie wytrzymuje jednak testu zdroworozsądkowego, i wydaje się, że nie tylko takiego.

Psychologia ewolucyjna już od lat bada ludzką naturę. Część z tych badań skupia się na ludzkiej skłonności do współpracy i sprawdzaniu, czy człowiek ma do niej naturalną tendencje, czy może jest egoistą dbającym głównie o własny zysk. Wyniki tych badań są raczej jednoznaczne.

"Ludzie zdają się mieć wrodzoną tendencje do współpracy z innymi, nawet gdy ta współpraca jest niezgodna z ich racjonalnym, egoistycznym interesem." (Gretchen Vogel).

Do badania tendencji społecznych lub ich braku służą przede wszystkim laboratoryjne gry. Polegają one na ustalaniu gratyfikacji i kar za współpracę lub zdradę (wiele z nich jest opartych na dylemacie więźnia) i sprawdzaniu, jak w różnych warunkach zachowają się biorący udział w eksperymencie ludzie. Okazuje się, że skłonności do "zdrady" i maksymalizowania własnego zysku przeważają, i to raczej nieznacznie, jedynie w sytuacji, gdy badani nie mogą się porozumiewać lub nie mają własnej historii, czyli nie znają się i nie można sprawdzić, jak zachowywali się do tej pory. W innych sytuacjach poziom współpracy znacznie przewyższa "zdrady". Na przykład w eksperymentach Manfreda Milinskiego ilość zachowań nakierowanych na współpracę wyraźnie wzrastała, kiedy grający mieli za sobą "historię kooperacji". Kiedy nie wiedzieli o sobie nic, zaledwie co drugi współpracował, kiedy wiedzieli jak grano do tej pory - współpracowało ponad 80 procent. Tak więc w warunkach zbliżonych do naturalnych, a więc gdy możemy z partnerami rozmawiać i ich poznać, zdecydowanie przeważa skłonność do współpracy. Nawet nie wynagradzanej.

Oczywiście można powiedzieć, że nie można polegać jedynie na dobrej woli czy nawet wrodzonej skłonności do współpracy. Zawsze mogą zdarzyć się "zdrajcy" i gapowicze, którzy zachowując się jak człowiek z ekonomicznego modelu wymuszą, żeby inni zachowywali się podobnie (znany dylemat zdeptanych pastwisk). A skoro tak, to nie ma znaczenia, czy ludzie będą współpracować czy nie. Jeden "zdrajca" wystarczy, żeby wymusić egoistyczne zachowania wszystkich. Należy więc przyjąć, że ludzie zachowują się egoistycznie i zgodnie z tym założeniem budować społeczne instytucje. Jednak, o czym się często zapomina, społeczności nie są bezbronne. Mają mechanizm obrony przed "pasażerem na gapę". Ludzie, kiedy istnieje konieczność pracy z innymi lub zarządzania wspólnym dobrem, tworzą własne reguły postępowania i społeczne sankcje. Zjawisko to w socjologii nosi nazwę mikrokonstytucjonalizmu. Reguły te są często bardziej trwałe i mocniej sankcjonowane niż spisane i obarczone formalnymi sankcjami regulaminy lub prawo. Nie może to jednak dziwić, gdy weźmie się pod uwagę, że gdy karamy osoby, które łamią wspólne normy, w mózgu uruchamiają się te same sektory co przy jedzeniu słodyczy. Ernst Fehr, który odkrył to zjawisko, mówi, że to właśnie nazywamy "słodkim smakiem zemsty".

Naturalne wspólnoty i mikrokonstytucjonalizm były przedmiotem wieloletnich badań. Prym wiódł w nich zespół Elinor Ostrom z Uniwersytetu Indiana. Badano wiele wspólnot: od użytkowników wodociągów komunalnych w Stanach Zjednoczonych i rybaków nad Zatoką Meksykańską, po drwali w Ameryce Południowej i systemy irygacyjne w Nepalu. Zdecydowana większość tych badań dowiodła, że przy zachowaniu warunków brzegowych takich jak m.in. możliwość zastosowania sankcji i wykluczenia użytkownika łamiącego normy, systemy oparte na naturalnej współpracy sprawdzają się lepiej niż własność prywatna i państwowa. A przy tym potrafią trwać bardzo długo, choć nierzadko wymagają sporych poświęceń ze strony swoich beneficjentów. Świetnym przykładem, przywoływanym przez wspomnianą Elinor Ostrom, są łowiska w Maine. W tym stanie łowiska ryb są regulowane przez odgórne i znajdujące niewielkie poparcie w lokalnej społeczności regulacje państwowe, łowienie krabów jest natomiast regulowane przez społecznie wypracowane normy. Zasoby ryb ulegają degradacji, ilość krabów nie tylko utrzymuje się na stabilnym poziomie - nawet się zwiększa.

Mamy naturalną skłonność do współpracy i potrafimy tę współpracę zabezpieczyć.

To, że raczej współpracujemy niż zdradzamy, ważna jest dla nas reputacja oraz lubimy karać "zdrajców" oznacza, że jesteśmy zdolni do budowy wspólnot. Oznacza to także, że nie zawsze kierujemy się indywidualną racjonalnością i egoistycznym interesem. Są rzeczy ważniejsze niż chęć zysku. Choć niewymierne i często nie posiadające wartości innej niż poczucie, że "tak należy". Takie stwierdzenia potwierdza także istnienie "zmysłu sprawiedliwości", który, jak się zdaje, jest właściwy nie tylko nam, ale także innym naczelnym.

Frans de Waal - znany holenderski prymatolog, autor m. in. "Polityki szympansów" - oraz Sarah Brosnan opisali eksperyment, który ich zdaniem dowiódł istnienia naturalnego zmysłu sprawiedliwości u kapucynek i szympansów. Sarah Brosnan dawała małpie kapucynce kamyk, który małpa oddawała za plasterek ogórka. Większość małp z zadowoleniem dokonywała wymiany, jednak jedynie do momentu, gdy sąsiednia małpa za ten sam kamień nie dostała winogrona. Wtedy małpy odmawiały współpracy. To tylko małpy? Tylko, że u ludzi jest tak samo.

W 15 krajach świata zorganizowano badanie oparte o grę w ultimatum. Polega ona na tym, że jedna z grających osób otrzymuje pewną sumę pieniędzy i ma pewną ich część przekazać drugiej z grających. Kiedy ta druga osoba odmówi przyjęcia zaproponowanej kwoty - pieniędzy nie otrzymuje żaden z grających; gdy ją przyjmie, obydwie osoby zachowują swój udział. W tej grze, gdy grający uważali, że oferowana suma jest niesprawiedliwa, odmawiali przyjęcia pieniędzy, chociaż w ten sposób nie otrzymywali nic. Wysokość kwot uznawanych za niesprawiedliwe była różna w różnych krajach (w Papui-Nowej Gwinei odrzucano nawet dary sięgające 70 proc. pierwotnej sumy), jednak wszędzie udziały zbyt niskie były odrzucane. Gdy patrzymy na racjonalny interes jednostek, to powinniśmy założyć, że wszystkie kwoty zostaną przyjęte. Lepsze coś niż nic. Tak się jednak nie działo. Ludzie biorący udział w grze uznawali, że "tak nie można" i starali się karać osobę łamiącą społeczne normy. Potrafimy zatem poświęcić własny interes, aby zwalczać niesprawiedliwe lub łamiące normy zachowania.

Sporo czasu poświęcono próbom wyjaśnienia, skąd u ludzi naturalna skłonność do współpracy, skoro na pierwszy rzut oka wydaje się ona ewolucyjną pomyłką. W latach 70-tych Robert Trivers stworzył teorię tłumaczącą skłonność do współpracy - była to tzw. teoria "dwustronnego altruizmu". Według niej, mówiąc najprościej, współpracujemy, bo to się nam opłaca. Pomagamy innym, licząc na to, że oni pomogą nam. Jednak takie ujęcie sprawy nie wyjaśniało wielu fenomenów społecznego życia. Rozszerzano więc zakres motywacji - na przykład na bazie prac Triversa budowano też teorie o "niebezpośredniej obustronności". Chęć współpracy ma być determinowana reputacją. Gdy inni widzą, że komuś pomagamy, chętniej pomagają nam. Obecnie naukowcy raczej skłaniają się do twierdzenia, że współpraca była ważna dla przetrwania gatunku i w związku z tym człowiek wykształcił naturalną skłonność do niej.

Wyjaśnienia tego ewolucyjnego fenomenu są różne. W ich kontekście ciekawie wyglądają badania nad naczelnymi. Potwierdzają one opłacalność współpracy, także z ewolucyjnego punktu widzenia. W opublikowanym w 2003 roku na łamach "Science" artykule, Joan Silk dowodzi, że nastawione społecznie samice pawianów mają znacznie większe szanse na obchodzenie pierwszych urodzin potomstwa niż te, które współpracy unikają. Wynika z tego, że naturalna skłonność do współpracy prawdopodobnie jest cechą wrodzoną. Skąd w takim razie przekonanie, że człowiek jest istotą myślącą "ekonomicznie". Być może stąd, że "gdy w eksperymentach uczestniczyli ekonomiści, ich zachowania wykazywały systematycznie znacznie większą niż przeciętnie zbieżność ze wskazaniami wynikającymi z formułowanych przez nich teorii." (Joseph Stiglitz)

Człowiek ekonomiczny jest racjonalny, a jego racjonalność jest egoistyczna. W oparciu o taką wizję buduje się ekonomiczne teorie, prowadzi politykę gospodarczą i społeczną, urządza się według niej systemy państwowe. W imię tego modelu nie odbudowano w Polsce spółdzielczości. Mimo to wydaje się, że taka wizja człowieka jest błędna. Ponieważ nawet jeżeli założymy, że w przeważającej mierze jesteśmy racjonalni, to nasza racjonalność nie musi oznaczać działań nastawionych na indywidualny, egoistyczny zysk. Bardziej właściwe jest dla nas szukanie rozwiązań sprawiedliwych - takich, które powodują, że możemy żyć we wspólnotach, cieszyć się uznaniem i dobrą reputacją.

Tomasz Borejza


Artykuł ukazał się w dzienniku "Trybuna".

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

10 kwietnia:

1919 - W Morelos zamordowano Emiliano Zapatę, przywódcę partyzantki chłopskiej w okresie rewolucji meksykańskiej 1910-17.

1964 - W Zatoce Perskiej zatonął płynący do Kuwejtu statek z irańskimi nielegalnymi imigrantami. Zginęło 113 osób.

1993 - W Boksburgu rasista polskiego pochodzenia J. Waluś zastrzelił przywódcę komunistów RPA Chrisa Haniego.

2006 - Lewicowa koalicja wygrała wybory parlamentarne we Włoszech.

2010 - Samolot Tu-154 rozbił się przy podchodzeniu do lądowania na lotnisku w Smoleńsku. Zginęło 96 osób.

2010 - W Tajlandii podczas protestów przeciwko rządom junty wojskowej zginęło 25 osób.


 
Lewica.pl na Facebooku