Szczęśniak: Świadectwo Strzeleckiego

[2008-07-12 09:22:02]

Kiedy przed dwudziestu laty u wylotu ulicy Karowej w Warszawie znaleziono ciężko pobitego Jana Strzeleckiego mało kto chciał uwierzyć, że padł on ofiarą zwykłego bandytyzmu. Zakrawało na okrutną ironię losu, że człowiek, do którego podstawowego słownika należały takie słowa, jak "braterstwo" i "wspólnota", o którym pisano "zawsze spragniony ludzkiego ciepła i koleżeństwa, tak ochoczo ku ludziom otwarty" (Jerzy Jedlicki), został śmiertelnie pobity przez dwóch robotników z FSO, którzy po prostu chcieli go obrabować. Doszukiwano się w tym zabójstwie znanego eseisty, socjologa związanego z "Solidarnością" motywów politycznych, nie potwierdziły tego jednak ani zeznania zabójców, ani żadne dokumenty.

On sam zawsze próbował w swoim doświadczeniu odnaleźć to, co typowe, to, co mogło służyć spotkaniu z innymi i budowaniu wspólnoty, to, co pokazywało, że niczyj życiorys nie jest zawieszony w próżni społecznej i politycznej.

Działalność publiczną zaczął jeszcze na studiach na Uniwersytecie Warszawskim tuż przed wybuchem II wojny światowej. Związany był z tygodnikiem "Orka na Ugorze" wydawanym przez antysanacyjne i antynacjonalistyczne Stronnictwo Demokratyczne. W czasie okupacji działał w ruchu oporu, walczył w batalionie "Żywiciel" w Powstaniu Warszawskim, a jednocześnie uczestniczył w budowaniu podziemnego ruchu socjalistycznego. Brał udział w zjeździe Polskich Socjalistów w 1940, był redaktorem naczelnym pisma organizacji Wolność-Równość-Niepodległość - "Młodzież Socjalistyczna". Współpracował z Bundem i Żegotą, w swoim jednopokojowym mieszkaniu przechowywał Żydów.

Jednak doświadczeniem, które w największym stopniu go ukształtowało, było utworzenie w 1940 roku grupy, a w 1942 pisma "Płomienie". "Jesteśmy socjalistami" - deklarowali we wstępniaku do pierwszego numeru dwudziestokilkulatkowie, zafascynowani Stanisławem Brzozowskim, Andrzejem Strugiem i Hendrikiem de Manem, mieszkający głównie na warszawskim Żoliborzu. Ich celem było stworzenie nie organizacji, ale "ośrodka skupienia duchowego", w którym "socjalizm, rozumiany jako zespól wartości i postaw, poddawany byłby ciągłej refleksji, dostosowującej jego kształt do potrzeb zmieniającego się życia" (Rodak, s. 218). Stąd ich formy działania – poza uczestnictwem w akcjach dywersyjnych i samopomocy, zajmowali się wydawaniem pisma i samokształceniem. Strzelecki wraz z Karolem Lipińskim wymyślili i prowadzili zajęcia dla Płomieniowców z historii socjalizmu od Rewolucji Francuskiej do II wojny. Seminarium historyczne prowadził dla nich działacz PPS-u, przewodniczący żoliborskiego stowarzyszenia "Szklane Domy" - Adam Próchnik, spotykali się też potajemnie w mieszkaniach swoich profesorów – Marii i Stanisława Ossowskich, uczęszczali na podziemne zajęcia Tadeusza Kotarbińskiego i Bohdana Suchodolskiego.

Strzelecki wspominał: "Stawialiśmy przed sobą taki problem: jeżeli jesteś socjalistą, co masz robić jako socjalista, pracujący w danym zawodzie? Co to znaczy, że jesteś inżynierem-socjalistą, ekonomistą-socjalistą czy lekarzem-socjalistą? Co to znaczy wychowanie socjalistyczne? Pragnęliśmy bowiem wychować zespół fachowców ideowo zaangażowanych, którzy będą umieli powiązać swoją pracę zawodową z jakąś szerszą koncepcją urządzenia życia pod hasłami socjalistycznej wartości" ("Młodzież socjalistyczna podczas okupacji hitlerowskiej w Polsce (Relacje i dokumenty)", "Pokolenia" 1969, nr 2-3).

Doświadczenia wojenne były dla Strzeleckiego najważniejszym punktem odniesienia w późniejszej twórczości i działalności. I chodziło tu nie tyle o doświadczenie okupacji, ile o więzi między ludźmi. Strzelecki opisał to doświadczenie w swojej być może najważniejszej, a w każdym razie najpopularniejszej książce. Próby świadectwa (wydane w 1971 roku) to polemika z tymi, którzy twierdzili, że druga wojna wyzuła ludzi z wartości, że wyszli z niej upodleni, zniewoleni, puści, szukający ukojenia w "wypełnieniu się obietnicami Nowej Wiary". To spór np. ze Zniewolonym umysłem Czesława Miłosza. Strzelecki twierdził, że Miłosz wydobył z czasu okupacji "przede wszystkim to, co przyczyniało się do destrukcji poczucia sensu ludzkich działań". Strzelecki widział to inaczej: "totalne zagrożenie zbiorowej tożsamości sprawiało, że dokonywało się wzajemne przenikanie wartości, dotychczas rozdzielanych; wartości społeczne sprzęgły się z narodowymi, świeckie z religijnymi, witalne z sakralnymi [...] intuicja ogniska wartości, wyrażona przez pojęcie godności ludzkiej osoby, stawała się intuicją wspólną; i treścią wspólnej nadziei stawał się obraz możliwego ładu, sprzyjającego wielorakim wymogom godności człowieka".

Wojna miała być może jedną pozytywną funkcję zdaniem autora Prób świadectwa: "powszechne zaznanie sytuacji poniżenia społecznego w warunkach narodowego ucisku wytworzyło szerokie poczucie łączności", wytworzyło wspólnotę, która zasypała podziały zrodzone przez przedwojenną gospodarkę kapitalistyczną: "Świat społeczeństwa rozdartego kategoriami z czasów kapitalizmu stawał się światem z tamtego, przedwojennego brzegu".

Na drugim brzegu jest wspólnota. Warunki wstępu do wspólnoty nie są określane klasowo, nie zależą od opanowania "dobrych manier". Wystarczy podzielanie tych samych wartości i chęć współdziałania. Wspólnota ta zostaje wyprowadzona z form życia, praktyk, a przede wszystkim z doświadczeń okupacji, "wspólności losu i bezsłownej, międzyludzkiej bliskości". Strzelecki posługuje się językiem romantyków, pisze o "poczuciu", "doświadczaniu", "przeżyciu". W tekstach późniejszych Strzelecki wielokrotnie podkreśla, że czas okupacji był dla jego pokolenia okresem rehabilitacji uczuć wobec rozumu, odruchów serca wobec kalkulacji planistów. To powrót do socjalizmu jako części dziedzictwa romantyzmu. Wspólnota była również podstawowym motywem manifestu "O socjalistycznym humanizmie", który 27-letni Jan Strzelecki opublikował w 1946 roku broszurze Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej (tekst został wkrótce przedrukowany przez "Wiedzę i Życie"). Była to pierwsza "próba świadectwa" wojennego czasu, ale jednocześnie swoisty program polityczny, zarys alternatywnej Polski Ludowej. Strzelecki, wówczas przewodniczący Komitetu Wykonawczego ZNMS, pisze o wartościach, o "ludzkich dążnościach" i wyobrażeniach, o "żywych ludziach", przyjaciołach - "procesy gospodarcze spadają do roli jednego, najważniejszego być może, z czynników, poprzez które kultura nadaje człowiekowi jego ostateczny, historyczny kształt", pisze o różnych drogach, które prowadzą ludzi do socjalizmu, a socjalizm definiuje nie tylko jako wyzwolenie proletariatu, "lecz wyzwalanie się ludzi spod władzy bezosobowych, społeczno-gospodarczych kategorii. [Socjalizm] staje się rozwojem ludzi, dojrzewaniem wspólnoty".

Tego typu zdania sprowadziły na Strzeleckiego oskarżenia o bycie "farbowanym listem", na łamach prasy partyjnej humanizm socjalistyczny był określany jako "upiór rewizjonizmu", "antysocjalizm", "agentura kapitalistycznej reakcji", "próba wbicia klina obcości między partie robotnicze". Strzeleckiemu zarzucano, że porzuca dialektykę i materializm historyczny, a w dodatku odcina się od rewolucyjnej przemocy, tymczasem, jak pisał Roman Werfel w "Nowych Drogach" "surowe represje wobec tzw. humanistów były w istocie swej humanistyczne".

Mimo że opublikowany w wydawnictwie młodzieżówki PPS, nie był to dokument wewnątrzpartyjny. Spór o humanizm socjalistyczny przez dwa lata gościł na łamach kilkunastu gazet. Wywołał dyskusję z udziałem wielu ważnych postaci ówczesnego życia intelektualnego, głównie lewicy (ale również np. środowiska "Tygodnika Powszechnego") m.in. Adama Schaffa, Juliana Hochfelda, Stanisława Ossowskiego, Oskara Langego.

Sam Strzelecki pisał wiele lat później: "To nie była tylko walka o indywidualną odrębność, o miejsce dla jakiejś osobistej melodii: to była walka o – ni mniej, ni więcej – duszę pokolenia". We wrześniu 1948 roku podczas Rady Naczelnej PPS humanizm socjalistyczny został uznany za antymarksistowski, a Strzeleckiego pozbawiono wszelkich funkcji.

W reaktywowanych na krótko "Płomieniach" Strzelecki opublikował jeszcze kilka tekstów po czym zamilkł na kilka lat, prowadził jedynie prywatne notatki, które zostały później wydane jako "Zapiski 1950-1953" oraz "Popaździernikowe rozważania" i są świadectwem jego nieustannego zmagania się z dziedzictwem socjalizmu, prób zbliżenia do innych środowisk o mocnej tożsamości (głównie katolickich) oraz rozczarowania ówczesną polską rzeczywistością. Od 1957 roku pracował w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk.

W 1958 roku Strzelecki otrzymał stypendium naukowe w Stanach Zjednoczonych. Swoje doświadczenia z pobytu tam opisał w swej pierwszej książce Niepokoje amerykańskie, rozważaniach nad spustoszeniem amerykańskiego społeczeństwa przez kapitalizm w latach 50. XX wieku. Przełożył na polski socjologiczny bestseller wszech czasów – Samotny tłum Davida Riesmana.

Mimo że usunięto go z funkcji przewodniczącego ZNMS, mimo że jego koncepcja socjalizmu humanistycznego została odrzucona, w 1948 roku Strzelecki wstąpił do PZPR-u. Nie jest zupełnie jasne dlaczego i dlaczego właśnie wtedy. Niechętnie o tym mówił, czasem tłumaczył, że wierzył w zmianę partii od środka. Pozostał w PZPR aż do 1979 roku, kiedy go wyrzucono za prowadzenie wykładów w ramach Towarzystwa Kursów Naukowych. Zresztą z opozycją demokratyczną był związany zarówno wcześniej, jak i później. Działał w Klubie Krzywego Koła (1956 roku był jego prezesem), był członkiem Konwersatorium "Doświadczenie i Przyszłość", a w 1980 roku został jednym z ekspertów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. Kierował też polską częścią zespołu francuskiego socjologa Alaina Touraine'a, który prowadził badania nad "Solidarnością". I to właśnie w wydarzeniach z 1980, w powstawaniu samorządnych związków zawodowych i w 21 postulatach gdańskich widział spełnianie się utopii socjalistycznej wspólnoty braci: "Jeśli tu, nad Wisłą, pojęcie socjalizmu ma budzić w ludziach odruch afirmacji, to nie możemy z tej drogi zejść".

Można by się zastanawiać, co pisałby Strzelecki o przemianach w Polsce po 1989 roku. Wiadomo, że nie zachłysnął się blichtrem amerykańskiego kapitalizmu. Wiadomo, że w Polsce Ludowej widział system, który dawał obietnice, ale ich nie spełniał. A na pytanie o rdzeń myśli socjalistycznej odpowiadał w 1980 roku: jest nim "coś bardzo lirycznego, a mianowicie uznanie w solidarności międzyludzkiej jednej z naczelnych wartości. Socjalizm przejmował tradycję wielkich projektów Oświecenia dotyczących społeczeństwa równych i wolnych. Jest to rodzaj świeckiej, laickiej transcendencji, jedna z konfiguracji kulturowych tradycji o wielkiej sile inspiracji. Można się odwoływać do tych idei, krytykując każdą nie dość braterską, nie dość równościową rzeczywistość".

Agata Szczęśniak


Autorka jest sekretarzem redakcji "Krytyki Politycznej", członkinią zarządu Stowarzyszenia im. Stanisława Brzozowskiego.

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Dlaczego młodziez nie głosuje na lewicę ?
Wrocław, ul Kołłątaja 31
28 marca (czwartek), godz. 18.00.
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

23 marca:

1794 - Tadeusz Kościuszko przybył do Krakowa.

1900 - We Frankfurcie nad Menem urodził się Erich Fromm, niemiecki filozof, socjolog, psycholog i psychoanalityk.

1927 - Polskie władze zelegalizowały partię Białoruska Włościańsko-Robotnicza Hromada.

1936 - W Krakowie odbył się solidarnościowy strajk protestacyjny przeciw brutalnej akcji policji w fabryce "Semperit"; doszło do starcia 20-tysięcznej demonstracji z policją; 10 osób zabitych.

1987 - Willy Brandt ustąpił z funkcji przewodniczącego Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD).


 
Lewica.pl na Facebooku