Janiszewska: Polityka rodzinna w Niemczech i Francji oraz jej efekty

[2008-10-21 15:46:44]

1. Sytuacja demograficzna w Niemczech i we Francji

Sytuacja demograficzna w Niemczech od wielu już lat kształtuje się niekorzystnie. Kraj ten jako pierwszy w Europie, już w 1972 roku (w NRD nawet już w 1969 roku[1]) zanotował ujemny przyrost naturalny ludności. Dostępne, w momencie pisania artykułu, dane z roku 2004 świadczą, że do dni dzisiejszego nie udało się odwrócić tej tendencji.

Przyrost naturalny ludności, będący różnicą między liczbą urodzeń i liczbą zgonów, był w 1970 r. bardzo niski, ale jeszcze dodatni i wyniósł 0,9 osób na 1000 ludności. Oznacza to, że liczba urodzeń w Niemczech przewyższała wówczas liczbę zgonów. W latach następnych było odwrotnie. Omawiany współczynnik przyrostu naturalnego wykazywał już wartości ujemne następującej wielkości: w 1980 r. –1,1; w 1990 r. -0,2; w 2000 r. -0,9; zaś w 2004 r. -1,3[2].

Ujemny przyrost naturalny ludności spowodowany był wyłącznie malejącą liczbą urodzeń. Współczynnik urodzeń zmniejszył się bowiem z 11,4 na 1000 ludności w 1990 r., do 9,2 w 2000 r. i 8,6 w 2004 r.[3] Jeśli liczbę urodzeń żywych przeliczymy na jedną kobietę w wieku rozrodczym, tj. w wieku 15-49 lat, otrzymamy wówczas tzw. współczynnik dzietności. Zmalał on z 1,45 w 1990 r. do 1,36 w 2004 r.[4] Oznacza to, że przeciętnie biorąc, jedna kobieta w wieku prokreacji rodzi obecnie mniej dzieci niż czternaście lat temu.

Zgony w omawianym okresie nie przyczyniły się do ujemnego przyrostu naturalnego w Niemczech. Mimo postępującego procesu starzenia demograficznego, ich liczba obniżyła się. Współczynnik zgonów zmalał z 11,6 na 1000 ludności w 1990 r. do 10,1 w 2000 r. i 9,9 w 2004 r.[5] Ubytki ludności w Niemczech spowodowane ujemnym przyrostem naturalnym były niemal w całości rekompensowane znaczącym, dodatnim saldem migracji zagranicznych ludności. Dzięki niemu w ostatnich kilkunastu latach nie notowano w Niemczech rzeczywistego ubytku ludności. W rezultacie tego procesu liczba mieszkańców tego kraju liczyła w dniu 1.01.2005 roku 82 miliony 501 tysięcy osób[6].

Tymczasem w sąsiedniej Francji - kraju także o dużym potencjale demograficznym, liczącym w dniu 1.01.2005 roku 60 milionów 561 tysięcy mieszkańców[7], w którym imigranci stanowili również poważny odsetek populacji – sytuacja demograficzna jest inna, znacznie korzystniejsza. Współczynnik przyrostu naturalnego ludności w tych samych latach, co w przypadku Niemiec, wynosił w 1970 r. 6,1 osób na 1000 ludności, w 1980 r. 4,3 osoby na 1000 ludności[8]. Jak widać, we Francji notowano we wszystkich wymienionych latach dodatnie wartości przyrostu naturalnego. Współczynnik dzietności we Francji także wyraźnie przewyższał poziom odpowiedniego współczynnika w Niemczech; w 1990 r. bowiem wynosił on 1,78, zaś w 2004 r. był jeszcze wyższy osiągając wartość 1,91[9].

Podane uprzednio współczynniki przyrostu naturalnego ludności w obydwu krajach różnią się wyraźnie i skłaniają, by bliżej przyjrzeć się polityce rodzinnej w Niemczech i Francji.

2. Niemiecki i francuski model polityki rodzinnej

Otóż we Francji wydatki na politykę prorodzinną wynoszą 80 miliardów euro rocznie (co stanowi 4% PKB)[10] i są uwieńczone korzystniejszymi współczynnikami demograficznymi niż w Niemczech[11]. Dla porównania w budżecie Niemiec na powyższy cel przekazuje się aż 180 miliardów euro rocznie (9% PKB), a dzietność kobiet pozostaje jedną z najniższych w Europie[12]. Jak ironicznie podsumowują to publicyści niemieccy, "Republika Federalna Niemiec to jedyny kraj w Europie, który wydaje najwięcej na politykę prorodzinną i walkę z bezrobociem i osiąga w tych dziedzinach najmniejsze sukcesy".[13]

Interesująca wydaje się również okoliczność, iż w obu wymienionych państwach rządy sprawują obecnie partie prawicowo-konserwatywne[14], a mimo to prowadzona przez nie polityka prorodzinna różni się wyraźnie. Korzystniejszą sytuację demograficzną Francja może zawdzięczać innemu podejściu do kwestii ludnościowej. Dobrze ilustrują to słowa socjolożki Jeanne Fagnani z centrum badań CSRS z Paryża: "Francuska prawica jest w polityce rodzinnej daleka od konserwatystów w innych krajach (...) Dzieci nie należą u nas do prywatnej sfery, ale są częścią życia publicznego. A polityka rodzinna jest politycznym zadaniem społeczeństwa".[15]

Na francuskim modelu polityki społecznej możemy zauważyć, kompleksowe ujęcie instrumentów na rzecz zwiększenia liczby urodzeń. Zauważamy tu ścisłe powiązanie z polityką zatrudnienia, która wspiera przede wszystkim mało i średniozarabiających obywateli francuskich. Od 2004 r. rodziny o dochodzie poniżej 4120 euro na miesiąc dostają jednorazowo 800 euro zapomogi na każde urodzone dziecko oraz dodatek na dzieci w wysokości 160 euro miesięcznie, wypłacany przez pierwsze 3 lata życia dziecka[16]. Poza tym stworzono silny państwowy system opieki nad dziećmi, by umożliwić rodzicom pogodzenie pracy zawodowej z obowiązkami rodzinnymi, z założeniem, by koszt tej opieki nie przekraczał 10% miesięcznych dochodów rodziców.

Ekonomicznym bodźcem dla rodziców są dopłaty do pensji z przeznaczeniem na opiekę w państwowych ośrodkach oraz ulgi podatkowe. Wraz z urodzeniem trzeciego dziecka, rodzice osiągający średnie dochody otrzymują całkowite zwolnienie z podatku od zarobków. Z tego powodu tylko połowa gospodarstw domowych we Francji płaci jeszcze tenże podatek! Także przedsiębiorstwom państwo w formie ulg podatkowych refunduje do 60% wydatków na cele przyzakładowej opieki nad dziećmi[17].

Państwowy system opieki we Francji przywiązuje dużą wagę do domowej opieki nad dziećmi. W sektorze tym zatrudnionych jest 450 tysięcy opiekunek z państwowymi uprawnieniami, ponad dwa razy więcej niż jeszcze w 1993 roku[18]. Występują tu dwie formy opieki. Tzw. "matki dzienne" tworzą żłobek w swoim gospodarstwie domowym opiekując się od dwojga do czworga dzieci z bezpośredniego sąsiedztwa. Tzw. "panie do dzieci" przychodzą w ciągu dnia do gospodarstw domowych rodzin wielodzietnych. Później, gdy dziecko skończy trzeci rok życia dostaje miejsce w całodziennym, bezpłatnym i dobrowolnie wybranym przedszkolu państwowym. Ta forma cieszy się ogromną popularnością – uczęszcza tu 99% dzieci! Personel tych placówek podlega nie ministerstwu polityki społecznej, lecz ministerstwu oświaty, co gwarantuje wykształcenie lepszej kadry opiekunów i opiekunek.

System ten umożliwia pogodzenie życia zawodowego kobiety z obowiązkami matki, co skutkuje wynikiem, iż czynnych zawodowo jest 70% Francuzek posiadających dwójkę dzieci poniżej szóstego roku życia[19].

Pomimo wszystkich wymienionych udogodnień dostępnych dla francuskich matek, z badań wynika, iż największy problem opiekuńczy stanowią dla nich pierwsze dwa lata życia dziecka, gdyż ponad połowa kobiet ocenia państwową opiekę w tym okresie jako niewystarczającą[20]. Trzeba także wspomnieć o dużej społecznej presji wobec młodych francuskich kobiet, by urodziły i wychowały co najmniej dwójkę dzieci, a jednocześnie odnosiły sukcesy zawodowe, co oznacza znaczne obciążenie kobiety obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi.

Niemiecka polityka rodzinna różni się wyraźnie od modelu francuskiego. Środki z horrendalnej sumy 180 miliardów euro rocznie wydawane są na nietrafne pomysły i przeciążone transferami, a państwo nie wspiera kobiet w pogodzeniu obowiązków rodzinnych i zawodowych. Powyższy budżet w dwóch trzecich przeznacza się na jednostronne transfery, a tylko jedna trzecia środków ma poprzez ulgi podatkowe stymulować zwiększanie liczby dzieci w rodzinie.

W Niemczech, gdy w rodzinie żyje dwójka dzieci poniżej szóstego roku życia, w 50% występuje tradycyjny model rodziny z ojcem jako jedynym żywicielem i matką zajmującą się domem (mimo iż tego modelu życzy sobie tylko 6% niemieckich rodzin). Jak bardzo ten model odbiega od rzeczywistych potrzeb rodziców w Niemczech, ilustruje rysunek 1.

Rys. 1. Istniejący podział pracy między rodzicami w Niemczech w roku 2003 i oczekiwany w przyszłości.



Źródło: Opracowanie własne na podstawie Mythos Demografie, Berlin 2003.

3. Pozycja matki na rynku pracy w Niemczech

Pozycja matki na niemieckim rynku pracy jest bardzo zła. Z badań Instytutu Niemieckiej Gospodarki (IW) wynika, iż trzy czwarte przedsiębiorców postrzega problem pogodzenia pracy i rodziny jako wyłączny problem kobiety[21]. Mężczyzn nie pyta się na rozmowie kwalifikacyjnej, jak będzie regulował opiekę nad swoimi dziećmi, a dla kobiety odpowiedź na to pytanie (wprawdzie zabronione, ale skutecznie obchodzone przez pracodawców poprzez inne pytania pośrednie) często decyduje czy dostanie posadę, o którą się ubiega. W ten sposób rynek pracy daje sygnał kobiecie, że gdy chce ona robić karierę, to niestety bez dzieci. Następujące fakty potwierdzają tę tezę: 60-80% kobiet na wysokich stanowiskach jest bezdzietnych, a tylko 20% Niemek urodzonych w roku 1950 jest matkami. Ogólnie rzecz biorąc istnieje w Niemczech stosunkowa duża liczba kobiet wieloletnio bezdzietnych wynosząca 30% (we Francji – 15%)[22].

Kolejnym czynnikiem pogarszającym sytuację kobiety na rynku pracy w Niemczech jest brak dobrego państwowego systemu opieki nad dziećmi, który umożliwiłby większej liczbie matek szybki powrót do pracy po porodzie. Niedostatki systemu publicznej opieki nad dziećmi w Niemczech ilustruje rysunek 2. Sytuacja ta pogłębia niekorzystne procesy demograficzne w Niemczech. Katharina Spieß z Niemieckiego Instytutu Badań nad Gospodarką (DIW) stwierdza: "Im dłużej trwa urlop macierzyński, tym mniejsza szansa na powrót kobiety do zawodu i tym bardziej umacnia się tradycyjny model rodziny, gdzie tylko mężczyzna zarabia"[23].

Rys. 1. Stan publicznej opieki nad dziećmi w Niemczech w roku 2000.


Źródło: Opracowanie własne na podstawie Mythos Demografie, Berlin 2003.

W sytuacji nierozwiniętego sektora publicznej opieki nad dziećmi to najczęściej kobieta poświęca swoje aspiracje zawodowe na rzecz wychowania dzieci. Dodatkowym obciążeniem kobiet pracujących jest tradycyjny podział pracy w gospodarstwie domowym, w którym to kobieta wykonuje 80% wszelkich prac domowych, tworzących drugi (po pracy zawodowej) bezpłatny etat[24]. Ponieważ urlop wychowawczy bierze tylko 1-3% ojców, kobieta zostająca w domu na urlopie macierzyńskim "wypada" z rynku pracy[25]. Obowiązki domowe i wychowawcze nie pozwalają jej na podwyższanie swoich kwalifikacji na równi z kolegami z pracy (odciążonymi z obowiązków domowych przez żony), przez co traci szanse na awans i wyższe uposażenie. Okoliczności te wydatnie odbijają się w sferze płac i strukturze zatrudnienia.

W 2002 r. średnie zarobki kobiet w Niemczech były o 30 proc. niższe od płac mężczyzn - wynika z danych Niemieckiego Związkowego Biura Statystycznego[26]. Sytuację pogarsza także struktura zatrudnienia, która pokazuje, iż w 2005 r. w niskopłatnym sektorze pracy tymczasowej kobiety stanowią aż 78% zatrudnionych. Sektor pracy tymczasowej cechują zmniejszone składki na ubezpieczenia społeczne, niestabilność zatrudnienia oraz niskie zarobki[27]. Małe dochody oznaczają automatycznie mniejsze świadczenia emerytalne w przyszłości. W 67% przypadków o podjęciu takiej formy zatrudnienia zadecydowała konieczność wykonywania obowiązków rodzinnych[28].

Ponadto kobiety zajmują tylko 3% najwyższych stanowisk decyzyjnych w firmach[29]. Często są postrzegane przez szefów-mężczyzn jako konkurencja i zagrożenie, więc nie zależy im na wprowadzeniu środków przyjaznych matkom w swoich przedsiębiorstwach. Kobiety chcące realizować swoje aspiracje zawodowe są świadome tej sytuacji i albo przesuwają w czasie decyzję o dziecku, albo całkowicie rezygnują z macierzyństwa.

Po drugiej wojnie światowej aż do roku 1989, kiedy istniały dwa państwa niemieckie, w Niemieckiej Republice Demokratycznej realizowano postulaty emancypacji kobiet. Państwo aktywnie wspierało matki w całodziennej opiece nad dziećmi rozbudowanym (obejmującym 80% dzieci) systemem żłobków i przedszkoli, których koszt dla rodziny był minimalny i wynosił kilkadziesiąt groszy dziennie. Ułatwiało to, co prawda odpowiednie wychowanie polityczne obywateli od najmłodszych lat, ale także pozwalało matkom realizować się w życiu zawodowym, czego wynikiem było imponujące 99-procentowe zatrudnienie wśród matek![30] Liczba ta jest dziś trudna do osiągnięcia.

Kobiety wschodnioniemieckie płaciły jednak za tę emancypację także swoją cenę. Ponieważ nie próbowano zmieniać tradycyjnego, patriarchalnego wychowywania i skłonić mężczyzn, by przejmowali od kobiet część obowiązków domowych, mieszkanki NRD były w efekcie wielokrotnie obciążone: wymagano od nich by były dobrymi żonami, matkami, gospodyniami domowymi oraz pracownicami.

Mimo wszystko jednak pozycja kobiety w b. NRD była znacznie lepsza niż w ówczesnej Republice Federalnej Niemiec. Zauważmy, że w kapitalistycznych Niemczech Zachodnich kobieta do lat 70. XX wieku nie mogła bez zgody męża założyć konta bankowego. Mogła być także w każdej chwili zwolniona z pracy na żądanie męża, jeśli doszedł on do wniosku, że z powodu pracy zawodowej żona zaniedbuje obowiązki w domu i wobec dzieci.

Państwo zachodnioniemieckie nie rozwinęło sprawnego systemu opieki nad dziećmi, gdyż panował tu konserwatywno-tradycyjny model rodziny, w którym ojciec pracuje zawodowo, a matka prowadzi gospodarstwo domowe. Wraz z wcieleniem Niemiec Wschodnich do RFN po upadku muru berlińskiego zlikwidowano całkowicie system gospodarczy i społeczny wypracowany w NRD. Znaczyło to, że wzory z Niemiec Zachodnich zapanowały na całym obszarze zjednoczonych Niemiec w każdym aspekcie polityki, a więc także i w polityce rodzinnej.

Obecnie w Niemczech w państwowym systemie opieki jest teoretycznie miejsce dla 90% dzieci[31]. Praktycznie jednak godziny otwarcia tychże placówek (cztery godziny przed południem i dwie godziny po południu) sprawiają, iż odebranie dziecka staje się trudne do pogodzenia z godzinami pracy rodziców. Faktycznie w całodziennym systemie opieki istnieje miejsce jedynie dla 20% dzieci w wieku od 3. do 6. roku życia. Dla dzieci powyżej 6. roku życia dostępnych jest tylko 6% miejsc, a dla dzieci poniżej 3. roku życia – znikome 3%[32]. Prof. politologii Christiane Diesel z Magdeburga zauważa: "jest to sygnał dla kobiet, że miejsce matek jest w domu"[33].

4. Perspektywy zmian w polityce rodzinnej w Niemczech

Pesymistycznie ocenić trzeba perspektywy zmian w polityce rodzinnej, jeśli spojrzy się na mentalność cechującą obecnych decydentów politycznych w Bundestagu. Dyskusja na temat spadającej liczby urodzeń i przeciwdziałania temu zjawisku toczy się w niemieckim społeczeństwie od kilku dekad. Kolejny rozdział dopisała w niej obecna pani minister ds. rodziny, Ursula von der Leyen (CDU). Na początku roku 2007 przedstawiła ona plan rozbudowy systemu państwowej opieki nad dziećmi na wzór Francji. Zakłada on wybudowanie 500 tysięcy bezpłatnych żłobków czynnych od rana do wieczora, dostępnych dla 30% dwu- i trzylatków[34]. Obecna oferta – 250 tysięcy żłobków i przedszkoli (głównie na terenach b. NRD) jest bowiem dziś w najwyższym stopniu niewystarczająca. Szacowany koszt tego przedsięwzięcia to 3 miliardy euro – suma niezbyt duża w porównaniu z dotychczasowym rocznym, lecz jakże mało skutecznym budżetem polityki rodzinnej w wysokości 180 miliardów euro. Jednakże projekt ten natrafił na ogromny opór ze strony partyjnych kolegów z chadecji. Minister gospodarki ogłosił, iż nie przekaże pieniędzy na jego realizację, a towarzysze partyjni von der Leyen zarzucili jej, iż lansuje wychowanie dzieci poza rodziną, co uderza w wizerunek niemieckiej Hausfrau[35]. Pojawiły się także zarzuty o powrót do polityki NRD. Steffen Flath, minister kultury wschodnioniemieckiej Saksonii tak ocenił pomysły minister von der Leyen: "Pani minister chce wskrzesić NRD. To przekazywanie państwu odpowiedzialności za wychowanie dzieci. Nie mieści mi się w głowie, że po zjednoczeniu Niemiec można mieć takie plany"[36].

Opinie te dobitnie wskazują, iż trudno będzie przeforsować w Niemczech francuski model polityki rodzinnej, wspierający oboje rodziców w pogodzeniu obowiązków zawodowych i rodzinnych. Brakuje bowiem woli politycznej, gdyż większość polityków prawicowych nie wyobraża sobie zmian konserwatywno-tradycyjnego modelu rodziny. "Opór wynika z tego, że w CDU są ciągle ludzie, którzy nie nadążają za zmieniającą się rzeczywistością. To tradycjonaliści, zwolennicy autorytarnego wychowania, więc propozycja minister uderza w ich system wartości" - tak o sporach w chadecji wyraził się berliński politolog dr Gero Neugebauer[37].

Doświadczenia poprzedniej kadencji Bundestagu pokazują jednak, iż są możliwe alternatywne rozwiązania. W roku 2004 z inicjatywy ówczesnej pani minister ds. rodziny, Renate Schmidt (SPD) powołano do życia tzw. Lokalne Związki dla Rodziny (Lokale Bündnisse für Familie)[38]. Są to instytucje zakładane przez gminy, które zawierają umowy z lokalnymi pracodawcami, w celu wprowadzania przyjaznych rodzinie rozwiązań w zakładach pracy. W 2005 roku powstały już takie związki w 153 powiatach (Landkreis), a docelowo zakłada się stworzenie ośrodków LBF we wszystkich 500 powiatach. W latach 2004-2006 środki na ten cel wyniosły 7 mln euro i w połowie były finansowane z Unii Europejskiej[39]. Inicjatywa ta, mimo zmiany ekipy rządzącej, dalej jest rozwijana, gdyż leży w gestii władz samorządowych. "Tego procesu nie da się zatrzymać" – podsumowuje inicjatorka, Renate Schmidt[40]. Do firm, które przystąpiły do inicjatywy LBF należą duże koncerny m.in. Procter and Gamble, Henkel, Volkswagen, Ernest and Young, Adidas czy Ikea. Ale członkami zostają także pracodawcy z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, tak jak zakład drukarski w Darmstadt, który zmniejszył wydatki przeznaczone na reklamę i skierował je na sfinansowanie środków przyjaznych rodzinie. Lokalne Związki dla Rodziny dostają także wsparcie ze strony izb przemysłowych i rzemieślniczych.

Nasuwa się pytanie, co skłoniło nastawionych na zysk prywatnych przedsiębiorców do wcielenia w życie tej społecznej inicjatywy? Odpowiedź brzmi: bo to się opłaca! Instytut prognostyczny Prognos wyliczył, iż zastąpienie wykwalifikowanego pracownika, który bierze urlop wychowawczy kosztuje kilka tysięcy euro[41]. Jest to więc potencjał oszczędności dla firmy, jeśli rodzic możliwie szybko powróci do pracy na poprzednie stanowisko. Dlatego jednym z głównych zadań ośrodków LBF jest umożliwienie szybkiego powrotu rodziców (zwłaszcza kobiet po porodzie) do pracy. Firma obsługująca lotnisko we Frankfurcie - Fragport AG przyznała, iż dzięki wprowadzeniu tychże środków może liczyć na oszczędności rzędu 1 miliona euro[42].

Kolejne zadanie Lokalnych Związków dla Rodziny stanowi pomoc w układaniu grafików, by pracownicy z dziećmi mogli bezproblemowo odbierać swoje pociechy ze żłobka bądź przedszkola oraz rozbudowa opieki nad dziećmi przy zakładach pracy (obecnie tylko 3% zakładów pracy posiada takie placówki). Ośrodki LBF pośredniczą także w wynajmowaniu opiekunek i kształcą własną kadrę poszerzając stale jej kwalifikacje (np. o kursy pierwszej pomocy itp.).

W pracach Lokale Bündnisse für Familie kładzie się nacisk na wykorzystanie lokalnych warunków i pomysłów. I tak na przykład w Wiesbaden członkami LBF są kościoły, a jeden z nich przekazał swoją nieruchomość na przedszkole. W Ostfriesland biuro LBF oferuje dla firm zastępstwa na czas ciąży pracownicy lub opiekę nad dziećmi podczas podróży służbowej matki. Paleta rozwiązań jak widać pozostaje szeroka.

Ktoś zapyta: a ile to kosztuje? Dla firmy roczne członkostwo w LBF to mianowicie wydatek rzędu 1 tysiąca euro; dodatkowo trzeba zapłacić 1.000-1.500 euro rocznie, gdy firma korzysta z wynajęcia opiekunek LBF. Do tego rodzice-pracownicy płacą owej opiekunce 4-5 euro za godzinę pracy. Interes we wprowadzaniu wyżej wymienionych środków przyjaznych rodzinie leży nie tylko po stronie pracodawców, ale przede wszystkim gmin. One to bowiem bezpośrednio stykają się z negatywnymi skutkami zmniejszającej się liczby dzieci i muszą podejmować często bolesne społecznie decyzje np. zamykając szkoły. Jak bardzo dotknięte są niemieckie samorządy problemami demograficznymi pokazuje choćby sytuacja we Frankfurcie nad Menem, gdzie tylko w 17% gospodarstw domowych znajdują się dzieci.

Polityka realizowana przez Lokalne Związki dla Rodziny szybko przyniosła pierwsze sukcesy. W 2005 roku środki przyjazne rodzinie wprowadziło na rynku niemieckim 24% firm. Z badań instytutu Beruf und Familie z Frankfurtu nad Menem wynika, iż 50% przepytanych pracodawców potwierdziło pozytywny skutek nowej polityki wobec pracowników oraz polepszenie motywacji i jakości pracy[43]. Jednak ciągle jeszcze przyjazna rodzinie polityka natrafia na duży sceptycyzm ze strony pracodawców. "Oni myślą tylko, ile taka polityka kosztuje, a nie co dobrego przynosi" – tak podsumował te obawy Stefan Becker z Beruf und Familie[44].

Na podstawie powyższych przesłanek można stwierdzić, iż dla prowadzenia skutecznej polityki rodzinnej konieczne są następujące działania:
• Zrównanie płac kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach;
• Rozbudowa publicznego i przyzakładowego systemu opieki nad dziećmi;
• Promocja polityki przyjaznej rodzinie w przedsiębiorstwach, co umożliwi rodzicom pogodzenie obowiązków rodzinnych i zawodowych;
• Promocja zatrudnienia kobiet i mężczyzn w dziedzinach zapewniających stabilne zatrudnienie, co umożliwi zaplanowanie ważnej i długoterminowej w skutkach decyzji o założeniu rodziny;
• Promocja partnerskiego modelu rodziny, w której partnerzy dzielą się obowiązkami domowymi i związanymi z wychowaniem dzieci.

5. Skutki społeczno-ekonomiczne starzenia się ludności[45]

Zmiany w liczbie urodzeń i zgonów odgrywają ważną rolę w przeobrażeniach struktury ludności według wieku. Wiadomo bowiem, że spadek liczby urodzeń przyczynia się do zmniejszenia udziału procentowego młodych generacji, zwiększa zaś odsetek ludności w starszym wieku w ogólnej populacji danego kraju. Jeśli w tym samym czasie, wskutek poprawy opieki lekarskiej i warunków bytowych ludności, obniża się częstość zgonów i wydłuża się przeciętne trwanie życia ludności, to tym samym powiększa się liczba osób w starszym wieku. Obserwuje się wówczas starzenie demograficzne społeczeństwa, czyli zwiększanie się udziału procentowego ludności w starszym wieku. Do ocen i porównań międzynarodowych przyjmuje się najczęściej udział populacji w wieku 65 lat i więcej w liczbie ludności ogółem.

W Niemczech proces starzenia się demograficznego dokonuje się w szybkim tempie. Udział ludności w wieku 65 lat i więcej wynosił w dniu 31.12.1989 r. 14,9%[46] ogółu ludności, zaś na dzień 1.01.2005 r. już 18,6%[47]. Jest to jeden z najwyższych wskaźników starości demograficznej w Europie Zachodniej. Wyższy odsetek ludzi starych zanotowano tylko we Włoszech – 19,2%[48]. We Francji na początku 2005 r. wskaźnik ten był znacznie niższy i stanowił 16,4% ogólnej populacji[49].

Szybko postępujący proces starzenia się niemieckiej ludności stał się poważnym problemem politycznym. Największe niemieckie partie (SPD, CDU, FDP i Zieloni) są zgodne: starzenie się jest jednym z najważniejszych problemów niemieckiego społeczeństwa i określają je jako "demograficzna bomba, która coraz głośniej tyka"[50]. Politycy szczególnie akcentują zagrożenie ekonomiczne w postaci niewypłacalności systemu ubezpieczeń społecznych, które rzekomo ma nastąpić, gdy liczba osób będących w wieku poprodukcyjnym (emerytalnym) będzie większa niż osób w wieku produkcyjnym. Były kanclerz Gerhard Schröder ogłosił w Bundestagu w 2003 roku: "jeśli nie zmienimy procesu starzenia się ludności, doprowadzi to do niewypłacalności systemu ubezpieczeń społecznych. Musimy wykazać się odwagą do zmian. Musimy się pożegnać z tym co nam miłe, ale niestety też drogie"[51]. Były kanclerz miał tu na myśli odejście od idei państwa socjalnego, na której to idei opiera się system społeczno-gospodarczy Niemiec po II wojnie światowej[52].

Jako antidotum na proces starzenia się społeczeństwa partie obecne w Bundestagu podają rozwiązania zgodne ze Strategią Lizbońską: cięcia oraz prywatyzacja w sektorze ubezpieczeń społecznych i emerytur. Zalecenia te, podawane jako jedyne możliwe rozwiązania, dla których nie istnieje żadna alternatywa, zebrane są w dwóch dokumentach jako tzw. reformy Rürupa (od nazwiska ich twórcy – prof. Rürupa) oraz Agenda 2010. Agendę 2010 tworzy pakiet reform rządowych do walki z bezrobociem poprzez obniżanie kosztów pracy, cięcia w zasiłkach i wsparcie zatrudnienia w przedsiębiorstwach prywatnych (nie ma w nim mowy o inwestycjach publicznych ani o konieczności zwiększenia udziału kobiet w życiu zawodowym). Natomiast prof. Rürup proponuje rządowi następujące rozwiązania:

• Przedłużenie wieku emerytalnego do 67 r.ż. (równego dla kobiet i mężczyzn) – decyzją Bundestagu z roku 2007 przedłużony wiek emerytalny zacznie funkcjonować od 2012. (Zgodne jest to w Polsce z programem Platformy Obywatelskiej, która chce w 2020 zrównać wiek emerytalny do 65 lat dla kobiet i mężczyzn, a w 2025 przedłużyć go do 67 lat dla obojga płci.)

• Składka emerytalna nie powinna przekroczyć 22% do roku 2030, żeby "nie podnosić pracodawcom kosztów pracy" (w Polsce składka ta wynosi 19%)

• Obniżanie średniego poziomu emerytur (w stosunku do średniej płacy) aż do 38% w 2040 roku. Wcześniejsza reforma, tzw. reforma Riestera zakładała obniżenie do 41%. W 2001 miała miejsce reforma systemu emerytalnego, która obniżyła poziom średniej emerytury z 70% do 67% ostatniej płacy.[53]

Ten ostatni punkt przyniesie z sobą ogromne pogorszenie sytuacji materialnej emerytów. W roku 2003 średnia niemiecka emerytura wynosiła dla mężczyzny 1 000 euro, a dla kobiety 500 euro[54]. Są to sumy, które nie wystarczają na godne życie w Niemczech, szczególnie dla osób starszych, wydających dużo na leki. Z tego powodu poniżej granicy ubóstwa żyje aż 25% Niemców po 65 roku życia![55]

Takie podejście decydentów politycznych do procesu starzenia się społeczeństwa, jak zawarte w wyżej wymienionych reformach Rürupa, nacechowane jest postrzeganiem osób starszych jako obciążenia dla systemu społeczno-gospodarczego. Podejście takie przemilcza bardzo ważną rolę ludzi starszych w społeczeństwie. Usługi opieki płyną w rodzinie od starszych do młodszych (np. opieka babci nad dziećmi, gdy rodzice pracują). W roku 2003 co czwarta osoba w wieku 70-85 lat przekazywała bezpłatne usługi na rzecz dzieci (co siódma na rzecz wnuków).[56] W 1996 roku 30% osób w wieku 65-80 lat przekazało rodzinie pieniądze, które w 84% dostawały dzieci i wnuki.[57] Ponadto pod koniec życia następuje przekazanie majątku dzieciom w formie spadku, dzięki czemu powiększa się realny majątek następnego pokolenia w porównaniu z poprzednim. Oprócz materialnych korzyści nieocenione są (a przez badaczy często niedoceniane) także inne społeczne zasługi generacji ludzi starych: przekazywanie wiedzy i doświadczenia życiowego oraz miłości i bezpieczeństwa. Pokazuje to, jak wiele dobrego społeczeństwo zawdzięcza osobom w wieku poprodukcyjnym.

Politycy potęgując zagrożenie niewydolnością finansów publicznych z powodu starzenia się społeczeństwa, przemilczają prawdziwe przyczyny problemu. Zdolność sfinansowania przyszłych świadczeń nie zależy bowiem od demografii, ale od aktywności zawodowej obywateli i obywatelek oraz prawidłowej polityki budżetowej i fiskalnej państwa.

Jedną z głównym przyczyn zagrożenia wypłacalności finansów publicznych jest wysokie bezrobocie. Utrzymujące się bezrobocie oznacza brak wpływów do budżetu państwa w postaci składek osób pracujących oraz rosnące koszty utrzymania bezrobotnych (zasiłki). W roku 2003 budżet Niemiec wydał 80 miliardów euro na zasiłki dla bezrobotnych![58] To rosnące obciążenie państwa jest jedną z przyczyn deficytu budżetowego. Utrzymujące się bezrobocie oraz niskie płace ludności powodują zmniejszenie siły nabywczej na towary. Ten problem świetnie widać na przykładzie Niemiec, które są światowym numerem jeden w eksporcie, ale mają bardzo słaby popyt wewnętrzny, co było powodem recesji gospodarczej w Niemczech w latach 2001-2005[59]. Słaby popyt wewnętrzny blokuje wzrost produkcji i zatrudnienia, gdyż krajowe firmy w obliczu niskiej konsumpcji są zmuszone do polityki oszczędnościowej: ograniczają produkcję, zmniejszają płace, a w końcu i zatrudnienie. Są to skutki tzw. "schładzania gospodarki" stosowanej przez polityków neoliberalnych (neokonserwatywnych), którzy negują jakiekolwiek formy aktywnych działań państwa na rynku pracy.

Alternatywą dla neoliberalnej polityki gospodarczej jest rozwiązanie przedstawione przez niemiecki Zjednoczony Związek Zawodowy Pracowników Usług (Vereinte Dienstleistungsgewerkschaft - w skrócie VER.DI), będący największym wolnym związkiem zawodowym na świecie[60]. Podług zasady, iż każdy zatrudniony to wpływy dla państwa w postaci podatków, z których wypłacane są potem emerytury i ubezpieczenia społeczne, państwo powinno prowadzić politykę prozatrudnieniową, zwiększającą aktywność zawodową obywateli i produktywność ich pracy.

Związek zawodowy VER.DI argumentuje swoje propozycje następująco: mimo wzrostu liczby osób starszych w populacji społeczeństw europejskich w ciągu XIX-XX wieku, możliwe było zapewnienie im emerytur dzięki wzrostowi produktywności. Dokonał się on przez postęp naukowo-techniczny w procesach produkcji, polepszeniu jakości zdrowia i życia ludności, a także dzięki emancypacji kobiet, której skutkiem był wzrost liczby pracujących kobiet. Proces wzrostu produktywności obrazuje przykład rolnictwa. Liczba zatrudnionych w tym sektorze gospodarki wynosiła w XIX wieku w Niemczech 90% ogółu zatrudnionych, a w wieku XX już tylko 2%. W Niemczech w roku 1950 jedna osoba pracująca w rolnictwie zapewniała zaopatrzenie w żywność dla 14 osób pracujących poza rolnictwem. Dzięki zastosowaniu lepszych maszyn i metod uprawy, w roku 2002 jeden rolnik produkował żywność już dla 88 mieszkańców. To oznacza wzrost produktywności o 500% w ciągu 50 lat! Jest to dowodem na to, iż produkcja może rosnąć przy mniejszej ilości zatrudnionych, wzroście płac, a także mniejszej ilości roboczogodzin. Niemiecki produkt krajowy brutto (PKB) potroił się w porównaniu z rokiem 1960, mimo iż liczba roboczogodzin spadła w tym czasie o 20% (obecny czas pracy w Niemczech stanowi 80% czasu pracy z 1960 roku). Zatem przy zmniejszającej się liczbie ludności (w wyniku starzenia się społeczeństw) oraz skracaniu czasu pracy można zapewnić taki wzrost dochodu narodowego, który starczy na zapewnienie godnych świadczeń emerytalnych dla wszystkich – argumentuje swe propozycje związek zawodowy VER.DI[61].

Na podstawie postulatów związku zawodowego VER.DI, sformułować można alternatywny model polityki społeczno-gospodarczej niż ten zawarty w rządowych planach reform Rürupa. Główne cechy alternatywnego modelu to nastawienie na:

- maksymalne wykorzystanie krajowych zasobów pracy,
- godziwe wynagrodzenie za pracę (wedle Komitetu Ekspertów Rady Europy wynosi ono 68% średniej płacy),
- szerokie i wykwalifikowane, publicznie dostępne wykształcenie (które według analizy OECD zwiększa produktywność),
- wysoki poziom zdrowia ludności (według Międzynarodowej Organizacji Pracy podstawa wzrostu produktywności) poprzez sprawny system publicznie dostępnej opieki zdrowotnej,
- sprawiedliwy podział zysków ze wzrostu gospodarczego,
- społeczna kontrola nad polityką gospodarczą.

Zwiększenie dobrobytu ogółu społeczeństwa jest możliwe przy synchronicznym zrealizowaniu wszystkich powyższych warunków. Wymaga to przewartościowania priorytetów wśród osób kierujących państwem i zmiany paradygmatu polityki gospodarczej z amerykańskiego modelu zorientowanego głównie na wzrost gospodarczy i walkę z inflacją na gospodarkę państwa dobrobytu (model skandynawski).

W niniejszym opracowaniu na przykładzie Francji i Niemiec ukazano różne podłoże polityczne, społeczne i gospodarcze realizacji polityki rodzinnej państwa oraz możliwości reform i rozwiązań problemów demograficznych, z którymi zmaga się wiele krajów w Unii Europejskiej. Kluczem do sukcesu w polityce rodzinnej wydaje się przede wszystkim sprostanie wyzwaniom nowoczesnej struktury demograficznej społeczeństwa i rodziny, zamiast kultywowanie coraz mniej przystających do rzeczywistości tradycyjno-konserwatywnych wzorców. Niech dobre pomysły tu zawarte będą inspiracją także dla polityki rodzinnej polskiego rządu i samorządów, a porażki przestrogą, by nie powielać błędów innych państw.

Przypisy:
[1] Na problemy demograficzne 20 milionowego społeczeństwa NRD miała głównie wpływ masowa emigracja (zatrzymana przez budowę muru berlińskiego) – objaśnienie moje.
[2] Recent demographic developments in Europe 2003, Council of Europe Publishing, s.34 oraz "Rocznik demograficzny" 2007, s. 495.
[3] Ibidem.
[4] Ibidem.
[5] Ibidem.
[6] "Rocznik demograficzny" 2007, s.484.
[7] Ibidem.
[8] Recent demographic developments in Europe 2003, Council of Europe Publishing, s.34 oraz "Rocznik demograficzny" 2007, s. 495.
[9] "Rocznik demograficzny" 2007, s.503.
[10] Dane za rok 2003 za M. Moenninger, Allons les enfants (w:) "Die Zeit" nr.36 z dnia 28.08.2003.
[11] Artykuł "W Niemczech będą bezpłatne żłobki, czynne do wieczora", Fundacja Ośka, http://www.oska.org.pl/ index.php?option=com_content&task=view&id= 450&Itemid=313(stan na sierpień 2008)
[12] H. Birg "Zur aktuellen Lage der Weltbevölkerung" (w:) "Bevölkerungsentwicklung", "Informationen zur politischen Bildung", zeszyt nr. 282/ 2004, s.22
[13] Ibidem, s.37
[14] We Francji rządzi (nieprzerwanie od 2002r.) Unia na Rzecz Ruchu Ludowego; w Niemczech od 2005 r. władzę sprawuje chadecka Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna w koalicji z Socjaldemokratyczną Partią Niemiec (tzw. "Wielka Koalicja") – objaśnienie moje, DJ.
[15] M. Moenninger, Allons les enfants (w:) "Die Zeit" nr.36 z dnia 28.08.2003.
[16] Ibidem.
[17] Ibidem.
[18] Ibidem.
[19] Ibidem.
[20] Ibidem.
[21] Ibidem.
[22] Ibidem.
[23] Ibidem, Op.cit.
[24] Za badaniem IBOR Pentor 2005 J. Tańska, "Sprzątanie lepsze niż seks", "Przegląd" z 27.08.2006, http://media.wp.pl/ kat,38214,wid,8469967,wiadomosc.html?ticaid=1525a
[25] "Mythos Demografie", Pod red. M. Schlecht, Wyd. Vereinte Dienstleistungsgewerkschaft, Berlin 2003, s.12.
[26] A. Borowiec, "Kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni w całej Europie", "Gazeta Wyborcza" z dnia 21.10.2004, http://gazetapraca.pl/ gazetapraca/1,73343,2349733.html (stan na sierpień 2008)
[27] "Mythos Demografie", Pod red. M. Schlecht, Berlin 2003, s.11.
[28] F.Melzer, "Mütter mussen draußen bleiben", "Die Zeit" nr.9 z dnia 20.02.2003.
[29] "Mythos Demografie", Pod red. M. Schlecht, Berlin 2003, s.11.
[30] "Bevölkerungsentwicklung" (pod red.), "Informationen zur politischen Bildung", zeszyt nr. 282/2004.
[31] F.Melzer, "Mütter mussen draußen bleiben", "Die Zeit" nr.9 z dnia 20.02.2003.
[32] Ibidem.
[33] Ibidem Op.cit.
[34] Artykuł "W Niemczech będą bezpłatne żłobki, czynne do wieczora", Fundacja Ośka, http://www.oska.org.pl/ index.php?option=com_content&task=view&id= 450&Itemid=313(stan na sierpień 2008)
[35] Hausfrau (z niem.) jest określeniem kobiety będącej gospodynią domową, wychowującą dzieci i nie pracującej zawodowo.
[36] Artykuł "W Niemczech będą bezpłatne żłobki, czynne do wieczora", Fundacja Ośka, http://www.oska.org.pl/ index.php?option=com_content&task=view&id= 450&Itemid=313(stan na sierpień 2008)
[37] Ibidem.
[38] Dalej używam skrótu LBF – objaśnienie moje – DJ. Oficjalna strona: http://www.lokale-buendnisse-fuer-familie.de (stan na sierpień 2008)
[39] G.Giersberg, "Die Hausfrauenschicht bringt richtig Geld", "Frankfurter Allgemeine Zeitung" z dnia 10.06.2005.
[40] Ibidem, Op.cit.
[41] Ibidem.
[42] Ibidem.
[43] Ibidem.
[44] Ibidem, Op.cit.
[45] Zagadnienie to omówione zostanie na przykładzie Niemiec – objaśnienie moje, DJ.
[46] "Rocznik demograficzny" 1992, s.260.
[47] "Rocznik demograficzny" 2007, s.484.
[48] Ibidem.
[49] Ibidem.
[50] "Mythos Demografie", Pod red. M. Schlecht, s.5.
[51] Ibidem, s.1.
[52] Portal Niemcy w świetle faktów i liczb, http://www.tatsachen-ueber-deutschland.de/pl/ spo3eczenstwo/main-content-08/zabezpieczenie-socjalne.html (stan na sierpień 2008)
[53] "Mythos Demografie", Pod red. M. Schlecht, s.14.
[54] Ibidem, s.4
[55] Ibidem.
[56] Ibidem, s.5
[57] Ibidem.
[58] Ibidem, s.7
[59] Ibidem, s.20
[60] Oficjalna strona internetowa VER.DI: http://international.verdi.de/ver.di_fremdsprachig /was_ist_ver.di_-_eine_einfuehrung_auf_polnisch (stan na sierpień 2008)
[61] "Mythos Demografie", Pod red. M. Schlecht, Berlin 2003, s.13.

Dorota Janiszewska


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Z czego wynika przewaga mediów prawicowo-liberalnych w Polsce?
Wrocław, ul. Kołłątaja 31
24 maja (czwartek), godz. 18.00
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-
Szukam" Metody interpretacji historii Argentyny" N.Morano

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

24 maja:

1743 - W Boudry urodził się Jean-Paul Marat, francuski polityk czasów rewolucji francuskiej, dziennikarz i lekarz, wolnomularz.

1945 - Utworzono Uniwersytet Łódzki, Politechnikę Łódzką, Politechnikę Gdańską i Politechnikę Śląską.

2013 - Rafael Correa został zaprzysiężony na trzecią 4-letnią kadencję.


 
Lewica.pl na Facebooku