Laurent Courtens: Que viva Mexico! Murale, awangarda i rewolucja

[2014-06-26 17:38:26]

Rewolucja Meksykańska, podobnie jak inne rewolucje, wywarła wielki wpływ na kulturę całego regionu. Wstrząsy i walki społeczne zainspirowały wielu artystów różnych dziedzin, ale znakiem firmowym rewolucyjnego Meksyku stały się murale. W latach 20. minionego wieku wielkie obrazy tworzone przez całe grupy artystów pokryły fasady wielu gmachów publicznych w stolicy i innych miastach kraju. Rozmachowi tych dzieł dorównywał radykalizm ich przesłania. Murale José Clemente Orozco, Diego Rivery, Davida Alfaro Siqueirosa i wielu innych czerpały z tradycji prekolumbijskich i ludowych by afirmować nowoczesność, walkę uciskanych, antyimperializm i projekt wielkiej zmiany społecznej.

W 1922 r. grupka meksykańskich artystów – pod egidą Sekretariatu Edukacji Publicznej – zbierała się na patio starego, kolonialnego budynku. Malowali gigantyczne postaci: chłopów, górników, majstrów, brzuchatych bankierów, Indian pozbawionych ziemi… Malowali uzbrojony lud, jego bohaterów, jego ciemiężycieli, jego pracę, jego święta, jego historię i epopeję meksykańskiej rewolucji.

W tym samym roku ci sami artyści wraz z dziesiątkami innych zgromadzili się w Związku Zawodowym Pracowników Technicznych, Malarzy i Rzeźbiarzy. Podpisali “społeczną, polityczną i estetyczną deklarację” zaadresowaną “do ras upokarzanych przez stulecia, do żołnierzy, którzy na rozkaz dowódców stawali się oprawcami, do robotników i chłopów na łasce bogaczy, do intelektualistów nieschlebiających burżujom”. Manifest twórców meksykańskiego muralizmu odrzucał malarstwo sztalugowe jako “nazbyt intelektualne i arystokratyczne” i głosił konieczność sztuki monumentalnej, publicznej: “sztuki, edukacji i walki dla każdego”. Cel stanowiło wpisanie się w świat i tworzenie świata. Nośnikiem miał być mur – reprezentujący przestrzeń społeczną.

Dzięki zapałowi i oficjalnemu wsparciu w ciągu 50 lat muraliści stworzyli ponad 1,3 tys. publicznych dzieł: od prostego panneau zdobiącego bibliotekę po malowidła na miarę Michała Anioła, ciągnące się przez kilkaset metrów kwadratowych. Murale wyrastały wszędzie: na ulicach, w urzędach, szpitalach, uniwersytetach, siedzibach związków… Ich twórcy to przede wszystkim “wielka trójka” – José Clemente Orozco, Diego Rivera i David Alfaro Siqueiros – i ich towarzysze.

Początek sztuki nowoczesnej na całym kontynencie

Całe pokolenie wyrosło wśród powstających murali, rozwijało się w ich promieniach. A i na następnych generacjach malowidła odcisnęły swoje piętno. Tak więc dzisiaj – bez względu na to, czy chodzi o kontynuację muralizmu, czy o jego dekonstrukcję lub nawet egzorcyzmowanie – stanowi on w Meksyku punkt odniesienia, którego nie da się uniknąć.
Za granicą muralizm stał się wyróżnikiem Ameryki Łacińskiej, “nośnikiem idei politycznych, społecznych i kulturalnych w czasach, gdy głód sprawiedliwości niemalże automatycznie łączył się z pragnieniem odnalezienia tubylczych korzeni”. Oznaczał również, zdaniem meksykańskiego poety Octavia Paza, “początek sztuki nowoczesnej nie tylko w Meksyku, lecz także na całym kontynencie”.

Kolejna kontynuacja, może bardziej zaskakująca: w Stanach Zjednoczonych meksykański styl wpłynął zwłaszcza na twórczość Jacksona Pollocka, artysty, którego styl kształtował się m.in. w eksperymentalnej pracowni otwartej w 1936 r. w Nowym Jorku przez Siqueirosa.

Ten artystyczny wybuch – tak potężny i tak owocny – był nierozerwalnie związany z meksykańską rewolucją. Rozpoczęta w 1910 r. pod wodzą Francisca Madery, prowadzona przez charyzmatyczne postaci, takie jak Pancho Villa i Emiliano Zapata, doprowadziła ona w lutym 1917 r. do ogłoszenia nowej konstytucji. Walka trwała długa i była krwawa: należało pokonać zarówno brutalny opór dotychczasowej władzy, jak i wewnętrzne spory wśród rewolucjonistów. W końcu jednak położono kres rządom generała-prezydenta Porfiria Diaza (trwającym niemal nieprzerwanie od 1876 do 1911 r.), epoce całkowitej kontroli USA nad postępem przemysłowym, podporządkowania się Francji w dziedzinie kultury, pogardzie dla populacji indiańskiej i jej historii. Narodowa i chłopska revolución stała się “odkryciem Meksyku przez Meksykanów”, prawdziwym revelación – objawieniem.

Tego objawienia przyszli muraliści doświadczyli na własnej skórze – jako żołnierze, oficerowie, korespondenci wojenni… Studentów Akademii Sztuk Pięknych (pośród nich byli Siqueiros i Orozco) najpierw poruszyła wizja reformy kształcenia artystycznego. Szybko jednak, między 1911 i 1913 r., zradykalizowali się i zaangażowali również w działalność polityczną. Przyłączyli się do grup rewolucjonistów, wzięli udział w tworzeniu pisma “La Vanguardia”, w którym Orozco był karykaturzystą. Dwudziestoletni wówczas Siqueiros został zastępcą kapitana w jednym z batalionów generała Diegueza. Ci młodzi ludzie odkrywali życie ludu, swój kraj i jego dziedzictwo: “wspaniałe świątynie naszej przedhiszpańskiej kultury – opowiadał Siqueiros – kościoły z najlepszych momentów czasów kolonialnych, sztukę ludową pogardzaną przez naszych mistrzów i profesorów”. Tam znaleźli przykłady sztuki publicznej, mającej cele edukacyjne i duchowe – czyli właśnie sztuki murali.

Ale mieli też inne źródła, inne inspiracje. W 1919 r., dzięki wsparciu sekretarza stanu i ministra edukacji, Siqueiros odbył podróż do Europy. W Paryżu odnalazł Riverę, mieszkającego tam od roku 1909, związanego z kołami awangardy, zwłaszcza z kubistami. Głodni nowych możliwości, pokochali metafizyczne malarstwo (Giorgio de Chirico), pierwsze brawurowe akcje surrealistów i futurystów, dzieła Mantegni, Masaccia…

Między artystami wybuchały spory, każdy z członków ruchu wypracowywał jednostkowe rozwiązania, lecz wszyscy razem tworzyli sztukę radykalnie odwołującą się do najpierwotniejszych źródeł meksykańskiej rewolucji: cierpienia Indian trwającego przez całe stulecia, frustracji Kreoli, głodu ziemi i wolności, pragnienia inteligencji, by sztuka stała się bardziej “meksykańska” i zarazem bardziej nowoczesna. Właśnie to napięcie między tradycją i nowoczesnością stało się dla muralistów wspólnym horyzontem, nierozerwalnie połączonym z rozkwitającymi w tym samym momencie ideami rewolucji społecznej i socjalizmu.

Bohaterami tych artystów byli: Prometeusz, który ukradł ogień bogom i dał go ludziom, Cuauthémoc – ostatni aztecki władca, który mimo tortur nie zdradził sekretów, i Montezuma – symbol oporu wobec hiszpańskiej kolonizacji. Ale także Madero, Zapata, Marks i Lenin. Postaci mityczne, natchnione, waleczne. Trzej artyści stworzyli ogromne freski (wymiary Człowieka, władcy wszechświata Rivery z 1934 r. to prawie 5 x 11 m), imponujące także w kontekście pedagogicznym, czasem propagandowym. Wypracowali formę wyrafinowaną, a zarazem hardą i zrozumiałą dla każdego. Sztukę, która miała “pomóc człowiekowi stać się istotą ludzką”.

Biegu dziejów nie zmienia się dekretami, a muralizm nie jest modelem uniwersalnym. Można go wszelako uznać za jeden z wielkich wzorów, za przykład odpowiedzi na to ważne pytanie: “Kiedy już konieczność zaangażowania się nie ulega wątpliwości, gdzie i jak zakorzenić ją w rzeczywistości?”.

Laurent Courtens



tłum. Anastazja Dwulit



Autor jest krytykiem sztuki, programistą w Wyższym Instytucie Studiów nad Językami Sztucznymi w Brukseli.

Artykuł ukazał się w "Le Monde diplomatique - edycja polska".

Nz. Lenin na fragmencie muralu "Czlowiek na Skrzyżowaniu Dróg" Diego Rivery (1934), Palacio de Bellas Artes, Mexico City. Fot. Wikimedia Commons


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

DLACZEGO POLACY SIĘ NIENAWIDZĄ?
premiera 22 listopada (środa)
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Najnowszy numer "Dalej! pismo socjalistyczne"
www.dalej.org
wiosna-lato 2017
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-
Szukam" Metody interpretacji historii Argentyny" N.Morano

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

17 stycznia:

1814 - W Nemours urodził się Ludwik Mierosławski, polski generał, działacz polityczny, członek Centralizacji Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, uczestnik powstania listopadowego, jeden z dyktatorów powstania styczniowego.

1840 - Urodził się Stefan Bobrowski, polski działacz niepodległościowy, członek lewicy "czerwonych", powstaniec styczniowy, członek Komitetu Centralnego Narodowego i Tymczasowego Rządu Narodowego.

1919 - Wybuch strajku 30 tys. śląskich górników; postulaty płacowe oraz żądanie odwołania oddziałów Grenzschutzu z terenu Górnego Śląska.

1943 - Zamachy Gwardii Ludowej na kina dla Niemców w Warszawie.

1961 - Zamordowano Patrice'a Lumumbę, pierwszego premiera Demokratycznej Republiki Konga.

1966 - Koło Palomares w Hiszpanii doszło do zderzenia dwóch amerykańskich samolotów wojskowych. W wyniku kolizji z bombowca B-52 wypadły 4 bomby wodorowe.

2011 - Rozpoczęły się antyrządowe protesty w Omanie.


 
Lewica.pl na Facebooku