Przemysław Poznański: Ambitny dyktator

[2017-10-04 19:04:19]

Jeśli macie więcej niż czterdzieści lat, możecie pamiętać 13 grudnia 1981 r. Zaspy śniegu od rana miażdżone gąsienicami czołgów, brak Teleranka, w radiu muzyka poważna. Widome znaki wprowadzonego o północy stanu wojennego.

Czy Polak mógłby to zrobić swoim rodakom? „Nie”, mówią zwolennicy teorii, że generał Wojciech Jaruzelski był radziecką „matrioszką”, a więc doskonale wyszkolonym rosyjskim szpiegiem, który przejął tożsamość prawdziwego potomka ziemiańskiej rodziny herbu Ślepowron. W najnowszej biografii generała jej autor Piotr Gajdziński przytacza ten punkt widzenia, ale raczej jako ciekawostkę – autora interesuje bardziej to, jak chłopak, który tak bardzo chciał dołączyć do armii gen. Andersa, stał się dyktatorem stanu wojennego, a wcześniej – po 1968 – nad wyraz ambitnym zwolennikiem „czyszczenia” wojska z oficerów żydowskiego pochodzenia. Jak można łączyć tak różne osobowości: absolwenta katolickiej szkoły, zesłanego w głąb ZSRR i zmuszonego przez komunistów do fizycznej pracy ponad siły, wielbiciela Piłsudskego i polskiej literatury romantycznej, z apologetą systemu totalitarnego, jego wiernym sługą, a w końcu współtwórcą?

Gajdziński ma na ten temat kilka teorii. Po pierwsze ambicja – Jaruzelski prawie nie spał, ciężko pracował i tego samego wymagał od podwładnych. Różnił się pod tym względem od swojego poprzednika, Edwarda Gierka, który lubił kończyć pracę I sekretarza Partii o godzinie piętnastej. Ta pracowitość, połączona z chorobliwym wręcz perfekcjonizmem, sprawiła, że Jaruzelski konsekwentnie piął się po szczeblach kariery – najpierw wojskowej, potem politycznej. Jego ambicje mogły więc być ważniejsze od tego, że przy okazji służył systemowi totalitarnemu. Chciał osiągnąć sukces i udałoby mu się to niezależnie od okoliczności, których nie zamierzał traktować jako przeszkody, ale jako podporę. A przy tym był perfekcyjnie zorganizowany i umiał przewidzieć skutki swoich działań – jak Frak Underwood, bohater House of Cards, wiedział, z kim trzymać, a kogo w porę pozbyć się ze swego otoczenia. Poza tym Jaruzelski doskonale dostosowywał się do okoliczności. Dlatego można porównać go z Zeligiem, bohaterem filmu Woody’ego Allena, mistrzem mimikry. Przecież gdy wspomina swoje zesłanie w głąb Rosji, to nie narzeka, ale przekonuje, że zwykli Rosjanie byli wspaniali, że mu pomagali, co – jak wynika z materiałów, które przywołuje Piotr Gajdziński – wcale nie musiało być prawdą. Wystarczy wspomnieć, że mimo siarczystego mrozu nikt z sąsiadów nie pomógł Jaruzelskiemu w transporcie zwłok zmarłego ojca na odległy cmentarz. W wywiadzie dla zupelnieinnaopowiesc.com autor biografii generała przywołuje też inne świadectwa tej mimikry: „Piotr Nowina-Konopka, opozycyjny minister w kancelarii prezydenta Jaruzelskiego i – co ważne – też wywodzący się z ziemiaństwa (…) wspomina swoje pierwsze spotkanie z Generałem w Belwederze. Nowina-Konopka był w szoku, bo Jaruzelski nagle zaczął o sobie mówić jako o potomku szlachty ziemiańskiej, choć przez cały Peerel skrzętnie to ukrywał. A gdy widział się z Witalijem Pawłowem, rezydentem KGB w Polsce, nagle przeistaczał się w kagiebowca – przynajmniej z tonu rozmowy czy usposobienia. Inaczej rozmawiał z Mieczysławem Rakowskim, a inaczej z Florianem Siwickim” – mówi Piotr Gajdziński.

Sporą część biografii żołnierza, ministra obrony, I sekretarza, a w końcu prezydenta PRL, poświęca autor okolicznościom wprowadzenia stanu wojennego – jego perfekcyjnemu przygotowaniu przy jednoczesnym braku wizji tego, co potem, ale przede wszystkim jego zasadności. Czy wojska radzieckie rzeczywiście wkroczyłyby do Polski, gdyby nie decyzja generała Jaruzelskiego? Gajdziński wątpi – wkraczamy wraz z nim do tajnych gabinetów Kremla, przysłuchujemy się rozmowom najważniejszych radzieckich decydentów i przeglądamy dokumenty, z których wynika, że ani sytuacja gospodarcza, ani polityczna w ZSRR nie sprzyjały takiemu rozwiązaniu. Gajdziński nie rozstrzyga jednak tej kwestii, lecz daje nam dość informacji, byśmy mogli wyrobić sobie pogląd. Doskonale pokazuje to styl, w którym napisana jest cała biografia – choć autor Czerwonego Ślepowrona nie ukrywa swojego negatywnego stosunku do bohatera książki, to mimo wszystko przytacza za każdym razem argumenty obu stron, różne punkty widzenia na tę samą sprawę, nie broniąc na siłę tezy, ale dopuszczając do głosu wątpliwości, które być może od czasu do czasu ma on sam. Wojciech Jaruzelski był postacią niejednoznaczną, daleką od czaro-białych podziałów i wielka zasługa Gajdzińskiego w tym, że potrafił tę niejednoznaczność tak dobrze ukazać.

Piotr Gajdziński, Czerwony Ślepowron. Biografia Wojciecha Jaruzelskiego, Zysk i S-ka, Poznań 2017.

Recenzja ukazała się na portalu zupelnieinnaopowiesc.com.

Przemysław Poznański


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Spontaniczny 1 Maja
Wrocław, ul. Zelwerowicza
1 Maja, godz. 12.00-12.20
1 Maja - "Dzień święty święcić"
Wrocław. ul. Kołłątaja 31
26 kwietnia (czwartek), godz. 18.00-21.00
Młody Karol Marks (reż. Raoul Peck) - pokaz filmu & dyskusja
Kraków. Kino pod Baranami, Rynek Główny 27
26 kwietnia (czwartek), godz. 18.00-21.00
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Najnowszy numer "Dalej! pismo socjalistyczne"
www.dalej.org
wiosna-lato 2017
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

26 kwietnia:

1871 - W Warszawie urodził się Feliks Perl, działacz socjalistyczny, poseł PPS, publicysta, 1915-1927 redaktor naczelny "Robotnika".

1920 - W Poznaniu od policyjnych kul zginęło 9 strajkujących kolejarzy, a 30 zostało rannych.

1937 - Wojna hiszpańska: zbombardowanie baskijskiego miasta Guernica przez niemiecki Legion Condor.

1942 - W kopalni Benxihu w okupowanej przez Japończyków Mandżurii doszło do największej w historii katastrofy górniczej, w której zginęło 1549 górników, a 246 zostało rannych.

1981 - W I turze wyborów prezydenckich we Francji socjalista François Mitterrand zdobył 26% głosów.

1990 - Kandydat w wyborach przezydenckich w Kolumbii z ramienia lewicowej koalicji M-19 Carlos Pizarro został zastrzelony przez prawicowego bojówkarza.

1993 - Na czele rządu Wysp Owczych (autonomicznego terytorium Danii) po raz pierwszy stanęła kobieta, socjaldemokratka Marita Petersen.

1994 - Zakończyły się pierwsze wielorasowe wybory parlamentarne w RPA, w których zwyciężył Afrykański Kongres Narodowy Nelsona Mandeli, uzyskując 62,65% głosów.

2009 - Lewicowy prezydent Ekwadoru Rafael Correa został wybrany na II kadencję.


 
Lewica.pl na Facebooku