Panie na ¶niadanie
2012-01-30 10:04:54
Dwa klikniêcia - tyle dzieli informacjê o poszukiwaniach zaginionej piêciomiesiêcznej Magdy od "najseksowniejszych kobiet w policyjnych kartotekach". Ale po kolei.

Ogl±dam z rana nades³ane przez kole¿ankê wy¿yny fotografii mody z pisma dla wannabehipster:



To takie poci±gaj±ce - czuæ na sobie oddech policjanta. To takie urocze - mieæ przydeptane w³osy i sukienkê. Czerwon±, a jak¿e. Kusz±c± i tak±, co to sama siê prosi. To takie podniecaj±ce - mieæ wbit± w pier¶ lufê. Karabinu, ale skojarzenia s± po¿±dane:


Kadr z filmu Backstage Karola Radziszewskiego


W ogóle to superfajne byæ zmolestowan± przez policjanta. Tak fajne, ¿e a¿ wbijasz zêby w chodnik z rozkoszy. Im bardziej on ci grozi, tym bardziej twoje pozy i spojrzenia staj± siê romantyczne. Przemoc wobec kobiet jest taka seksowna! Piêkna, stylowa i z klas±, o czym stara siê przekonaæ nas fotograf Maciej Boryna w magazynie "Soul". Jeszcze jedna dobra wiadomo¶æ dla fanów erotyzowania przemocy wobec kobiet: "Soul" to magazyn bezp³atny, do pobrania w sto³ecznych kawiarniach.

Odechcia³o mi siê ¶niadania. Sprawdzam, co prasa pisze o matce zaginionej dziewczynki, Katarzynie Wa¶niewskiej, bo zaraz po porwaniu dziecka radio Tok Fm pow±tpiewa³o w jej prawdomówno¶æ. W wiadomo¶ciach rozg³o¶ni mówiono m.in.: "zeznania matki dziecka wydaj± siê byæ wiarygodne". W ¿yciu dziecka matka jest najwa¿niejsza, wrodzony kobietom instynkt macierzyñski nie pozwoli dziecka skrzywdziæ, nikt tak dobrze o dziecko nie zadba jak matka, ale w sytuacji krzywdy dziecka z rozmodlonej do anio³ka niewiasty matka zmienia siê w potencjalne monstrum i zyskuje status pierwszej podejrzanej.

Wygl±da jednak na to, ¿e matka Magdy ma szansê na odrobinê publicznego zaufania, bo choæ jest kobiet±, jest te¿ ¿arliwie wierz±c± katoliczk±. "Gazeta Wyborcza" stara siê j± uwiarygodniæ pisz±c m.in.: "Na zdjêciach (...) widaæ m.in., jak rozmodlona Kasia w bia³ej albie, w grupie dziewcz±t nios±cych ¶wiece, kadzid³o i naczynia liturgiczne, s³u¿y do nabo¿eñstwa".

Informowanie o sprawie porwania dziewczynki przejêli policyjni.pl - czê¶æ portalu gazeta.pl, dlatego w artykule o sprawie porwania wiêkszo¶æ linków ze strony "Wyborczej" przekierowuje w³a¶nie na "Policyjnych".

Po modnych fotkach policjanta kopi±cego w g³owê le¿±c± kobietê policja wraca na mój ekran jak bumerang. Je¶æ odechcia³o mi siê zupe³nie na widok pierwszej wyboldowanej przez "Policyjnych" informacji: "Zbiorowy gwa³t na 15-latce. Kara dla dyrektora w zawieszeniu?". Przypominam sobie tê sprawê: ch³opcy z M³odzie¿owego O¶rodka Socjoterapii w £ysej Górze wielokrotnie zgwa³cili dziewczynê z tego samego MOS. Zrobili to przy namowach i wspó³udziale kole¿anek. Na dole artyku³u znajdujê link "Bijatyka pijanych ma³olat pod okiem kamery [WIDEO]>>".


My¶lê: "czy oni do reszty pog³upieli, ¿eby gwa³t nazywaæ bijatyk±?!". Wchodzê, a tam niespodzianka! Zdjêcia z zupe³nie innego zaj¶cia w zupe³nie innej ni¿ £ysa Góra Bydgoszczy. Zaj¶cia tak¿e z u¿yciem przemocy. Bijatyka to do¶æ myl±ce okre¶lenie: nie "siê" dziewczyny pobi³y, lecz kilka dziewczyn pobi³o jedn±. Widaæ wed³ug "Policyjnych" nie ma ró¿nicy, czy bijesz, czy jeste¶ pobita. Wiadomo¶æ koñczy link do podstrony: "Najseksowniejsze kobiety w policyjnych kartotekach [ZDJÊCIA]>>".

Wracam do informacji o gwa³cie w MOS i dopiero wtedy dostrzegam, ¿e zaraz pod linkiem do zdjêæ z "bijatyki" jest nastêpny, jeszcze bardziej kusz±cy ni¿ "bij±ce siê ma³olaty", które smakoszom pornografii kojarzyæ siê maj± niechybnie z walkami nagich kobiet w kisielu: "Gor±ce fotki kryminalistki hitem internetu! [ZDJÊCIA]>>".


Tak oto policyjni.pl zmie¶cili na jednej stronie gwa³t na 15-stoletniej dziewczynie i zdjêcia rodem z magazynu porno. Nic dziwnego, ¿e to samo zrobi³ magazyn "Soul". Co ³±czy wymienione wy¿ej tematy? P³eæ. Klucz p³ci sprawia, ¿e w obrêbie jednego portalu - www.gazeta.pl - na zdjêcia "najseksowniejszych kryminalistek" mo¿na trafiæ za spraw± newsów o porwaniach, gwa³tach i pobiciach kobiet. Ka¿de z tych newsów czytelniczka/k mo¿e opatrzyæ opini± klikaj±c na któr±¶ z opcji: Ciekawe to? Fajne to? S³abe to? Ostre to? Zabawne to?


Przemoc wobec kobiet kojarzy siê z seksem nie dlatego, ¿e czêsto ma charakter seksualny, ale dlatego, ¿e w jej opisywaczach i rzekomych tropicielach wywo³uje skojarzenia z czym¶ poci±gaj±cym, kusz±cym, przyjemnym. Kobiece cia³o jest znakiem tak naerotyzowanym i upornograficznionym, ¿e mniejsza z tym, co mu siê przytrafia. Jego funkcj± jest podniecanie. Za cia³em kobiecym cz³owieka nie widaæ.

Ciekawe to? Fajne to? S³abe to? Ostre to? Zabawne to?
Rodzynek i staczki
2012-01-23 21:19:41
W bazarowych kolejkach gêsto od kobiet. Najgê¶ciej w pi±tki i soboty. Na spo¿ywczych bazarach panie nie wzbudzaj± ¿adnych emocji. Je¶li ju¿, to zniecierpliwienie, ¿e co tak d³ugo przebiera te pomidory, ile razy jeszcze co¶ siê jej przypomni i czy ona robi te zakupy dla ca³ego pu³ku, ¿e tyle to trwa.

Co innego panowie. Przychodz± dwojako: z paniami lub bez. Obie wersje s± rzadkie, ta druga to w³a¶ciwie rarytas.

Pan u boku pani trzyma siê lekko z ty³u. Czasem rzuci ¿arcik: "ja tu jestem od p³acenia". Czasem, ¿e "od noszenia", gdy ¿ona wrêcza mu po³owê siat. Czasem szepnie ¿onie: "we¼ jeszcze pomarañcze". Nie widzia³am sytuacji, w której to on prosi o kolejno wa¿one towary, a ona stoj±c pó³ kroku za nim zasypia z nudów. Odwrotne za¶ widzê co tydzieñ.

Standardowy pan, który robi zakupy w pojedynkê stosuje strategiê showmana. Demonstracyjnie czyta z kartki, któr± przygotowa³a mu ¿ona, bo on przecie¿ nie zna siê na tych babskich sprawach. Czasem zadzwoni do niej z komórki i zahuczy w s³uchawkê:
- Pieczarek piêæ, czy piêæ kilo?
Albo:
- Po co ci kilogram cytryny?
Albo:
- Co mia³em wzi±æ oprócz jab³ek? Bo ju¿ zapomnia³em.
A potem rozejrzy siê, czy wszystkie panie wokó³ s³ysza³y, jak bardzo w tej dziedzinie jest niekompetentny, bo kompetencja w zakresie domowej aprowizacji splami³aby jego p³ciowy honor. Ca³a kolejka musi przyj±æ do wiadomo¶ci, ¿e on nie rozró¿nia selera od pora, bo zakupy i kuchnia to s± czynno¶ci kobiece. On siê tu tylko zapl±ta³, w drodze wyj±tku, eksperymentalnie, dla ¿artu. Do tego ¿artu wtóruje mu ca³a kolejka. Wszystkie panie rzucaj± siê na ratunek nieborakowi. Wybior± mu naj³adniejsz± cukiniê i poka¿± palcem, gdzie le¿y broku³, a sprzedawczynie pomog± odczytaæ z graj±cej g³ówn± rolê karteczki, czy to rzodkiewka, czy to marchewka.

Kiedy standardowy pan skoñczy zakupy i odprowadzany komentarzami odejdzie w glorii uroczego urwisa, miny pañ na powrót rzedn±, kolejka wraca do nudy, irytacji, rutyny. ¯adna ze stoj±cych w niej kobiet nie popisze siê brakiem wiedzy, które jab³ko to szara reneta, bo w wykonaniu kobiety by³by to popis dyskwalifikuj±cej g³upoty.
- Gdzie ona siê uchowa³a?
Zapyta³yby inne panie pod nosem. Z przygan±, a nie rozczuleniem. Wszak kobiecym obowi±zkiem jest dzieliæ los kobiecy z wszystkimi tymi, które dawno zosta³y do niego zmuszone. A elementem kobiecego losu jest - czy s³oñce, czy deszcz, czy upa³, czy mróz - zrobiæ dla ca³ej rodziny zakupy.


*******************************************************************************
Kiedy¶ lamentowa³am nad durnym plakatem Unikatowego Festiwalu Offowego w szkole im. Stefana Batorego. Wie¶æ dotar³a do organizatorek/ów, bo choæ moje uwagi ob¶miali w sposób do bólu przewidywalny, odt±d ka¿dy ich plakat jest albo parytetowy, albo przedstawia dziewczynê, której g³ównym atrybutem jest nie ni to sexy, ni to naburmuszona mina modelki, lecz gitara! Serce ro¶nie.

I jeszcze jeden appendix: do poruszanego tu wielokrotnie tematu skomplikowanych ¶cie¿ek, jakimi na szeroko pojêtej lewicy chadza tzw. temat ¿ydowski. W ksi±¿ce "Kraj utracony. Moja historia Izraela" Göran Rosenberg opisuje m.in. swoje zaanga¿owanie w dzia³ania szwedzkich i izraelskich organizacji propalestyñskich. Zaanga¿owanie to doprowadzi³o m.in. do publicznego oskar¿enia autora o terroryzm, które, choæ wyssane z palca, autor przez wiele lat musia³ potem bezskutecznie dementowaæ. Rosenberg pisze tak:

"Nie wspierali¶my akcji zacieraj±cych ró¿nice miêdzy ¯ydami i syjonistami. Poniewa¿ to rozró¿nienie systematycznie negowane by³o przez Izrael (antysyjonizm uznawano za antysemityzm), poniewa¿ nie bra³a tego pod uwagê ¿adna z grup palestyñskich ani ich sympatycy, nasz brak poparcia dla tych akcji móg³ wygl±daæ na ¿a³osny i bezsensowny gest. Dla nas jednak, którzy agitowali¶my w tym okresie za palestyñsko-¿ydowskim dialogiem i wierzyli¶my w mo¿liwo¶æ istnienia pañstwa palestyñsko-¿ydowskiego, rozró¿nienie to sta³o siê spraw± zasadnicz±".*

¯yczê nam wszystkim wiêcej odwagi i wytrwa³o¶ci w podejmowaniu takich "¿a³osnych i bezsensownych gestów".

* Göran Rosenberg, Kraj utracony. Moja historia Izraela, t³um. Milena Haykowska, Czarne, Wo³owiec: 2011, ss.436-437
Stacje Mêki Pañskiej
2011-12-21 01:03:02




































Wêdruj±c± grafikê przygotowa³y: Boyówki Feministyczne (w ramach kampanii "16 dni przeciwko przemocy ze wzglêdu na p³eæ").

Chcesz pobraæ, drukowaæ, umie¶ciæ na swojej stronie lub blogu, kolportowaæ w formie plakatu lub ulotki? Pisz na: info@boyowki.pl
Popro¶
2011-12-10 11:43:19
- Na co ty wydajesz te pieni±dze?
- Ju¿ wyda³a¶ te, które ci ostatnio da³em?
- Poka¿ mi rachunki ze sklepów.
- Nie obchodzi mnie, ¿e ju¿ nie masz. Zacznij oszczêdzaæ, zamiast wydawaæ na bógwieco.
- Jak zas³u¿ysz, to ci dam.
- A za co niby chcesz? Przecie¿ ty nic robisz ca³ymi dniami.
- Nie bêdê p³aciæ za twoje kiecki. Jak dzieci dorosn±, to mogê im dawaæ.
- Nie obchodzi mnie, sk±d je we¼miesz, ale nie ode mnie.
- Popro¶.
- A jak mi podziêkujesz?
- Grzeczniej.
- Mo¿e.
- Zastanowiê siê.
- No nie wiem.
- Nie.

O tym typie przemocy mówi siê rzadko. Nazwano to przemoc± ca³kiem niedawno. Przemoc± ekonomiczn±.

Jej ofiar± padaj± niemal wy³±cznie kobiety. Te, które nie s± nigdzie zatrudnione, nie maj± ¿adnych ¼róde³ dochodu, wykonuj± prace domowe i rodzicielskie. Uzale¿nione od mê¿ów lub partnerów finansowo, staj± siê obiektem ich szykan. Brak finansowej niezale¿no¶ci kobiet jest ¶wietn± okazj± do demonstrowania w³adzy nad nimi. Pieni±dze awansuj± do roli narzêdzi domowego upokarzania.

Przemoc ekonomiczna przybiera ró¿ne formy. Jedn± z nich jest rzekomo wspólne konto, do którego dostêp ma tylko m±¿. Wydziela on ¿onie pieni±dze. Niekiedy domaga siê wyja¶nieñ, na co. Inn± form± jest szanta¿: dam ci, je¶li bêdziesz siê zachowywaæ tak, jak sobie tego ¿yczê. Jednym z ¿yczeñ mo¿e byæ seks. Albo okre¶lone praktyki seksualne. Albo sznurowanie ust. Jeszcze inn± – psychiczne znêcanie siê: „Popro¶. Nie tak, inaczej”. Jeszcze inn±: rozliczanie. Najczêstsz±: deprecjonowanie. Partnerki oraz nieodp³atnej pracy, któr± ona wykonuje. Domowej, opiekuñczej, emocjonalnej.

Mê¿owie niezarabiaj±cych ¿on, którzy stosuj± przemoc ekonomiczn±, postrzegaj± samych siebie jak dobroczyñców. Domowych filantropów, którym nale¿± siê podziêkowania i szczególne traktowanie za dzielenie siê zarobkiem z ¿onami. ¯onami, bêd±cymi nierzadko darmow± obs³ug± ich, dzieci, rodziców, te¶ciów, zwierz±t i domów. Pielêgniarkami na 24-godzinnym dy¿urze.

Pieni±dze daj± w³adzê. Ich nierówny podzia³ owocuje finansow± zale¿no¶ci±, a ta z kolei - przemoc±. Ten proces jest du¿o szybszy i czêstszy, ni¿ siê wydaje. Trzeba du¿ych starañ, by do niego NIE dosz³o. Bo „sam” tak w³a¶nie siê toczy.

Ma³¿eñstwo to w ogóle podejrzany twór. Obecnie rzadko pod feministycznym mikroskopem, tymczasem opresji w nim nie ubywa. Dlaczego mia³oby jej tam nie byæ, skoro sk³ada siê z osób uplasowanych na pozycjach spo³ecznie i wzglêdem siebie nierównych (polskie prawo nie dopuszcza ma³¿eñstw tej samej p³ci), anga¿uje niemal wszystkie sfery ¿ycia – tak¿e te, w których rozgrywaj± siê kluczowe nierówno¶ci, pozostaje za zamkniêtymi drzwiami tzw. "sfery prywatnej" i jest u¶wiêcone przez ko¶ció³ katolicki – jedn± z najbardziej patriarchalnych instytucji pañstwowych, która nawet nie wk³ada wysi³ku w budowanie iluzji, ¿e zmienia siê pod naporem ¿±dañ emancypacyjnych.

Neutralizowanie nierówno¶ci p³ci w obrêbie ma³¿eñstwa to ciê¿ka i czêsto syzyfowa praca. Warto siê zastanowiæ, czy nie lepiej po¶wiêciæ tego czasu i energii na co¶ innego. Bezpieczniejszego. Przynosz±cego wiêcej rado¶ci, przyjemno¶ci, satysfakcji. I - tak¿e w d³u¿szej perspektywie - wolno¶ci dla kobiet.

Dzi¶ fina³ tegorocznej kampanii "16 dni przeciwko przemocy ze wzglêdu na p³eæ".




Stacje Mêki Panieñskiej
2011-12-08 11:39:53




































Przygotowa³y: Boyówki Feministyczne
(w ramach kampanii "16 dni przeciwko przemocy ze wzglêdu na p³eæ").

Chcesz pobraæ, drukowaæ, umie¶ciæ na swojej stronie lub blogu, kolportowaæ w formie plakatu lub ulotki? Pisz na: info@boyowki.pl

Wkrótce "Stacje Mêki Pañskiej Jana Kowalskiego".
Przemoc ma p³eæ
2011-11-26 00:04:10
Co takiego strasznego jest w mêskim ciele, ¿e nie mo¿na go kochaæ i nie mo¿na po¿±daæ?

Mê¿czyzna kocha kobietê. Kobieta jest kochana. Mê¿czyzna po¿±da, bierze, czci, uwielbia, podziwia, penetruje, gwa³ci, bije, zabija. Kobieta jest po¿±dana, brana, czczona, uwielbiana, podziwiana, penetrowana, gwa³cona, bita, zabijana. Mê¿czyzna robi, kobiecie jest robione. Mê¿czyzna stwarza, kobieta jest stwarzana. Kobieta bez mê¿czyzny nie istnieje. Bo przecie¿ lesba, stara panna, zakonnica, cnotka-niewydymka – to nie kobieta. One nie wiedz±, co to kobieco¶æ. Na tym polega ró¿nica miêdzy podmiotem i przedmiotem. Podmiot decyduje o samym sobie i o przedmiocie. Podmiot to cz³owiek. Cz³owiek to mê¿czyzna.

Mi³o¶æ i po¿±danie kobiet nie ma mocy stwórczej, tak jak nie ma go przedmiot. Dlatego kobieca mi³o¶æ i po¿±danie wobec mê¿czyzn mo¿e byæ najwy¿ej ¶mieszne. Zazwyczaj przyjemne. Niekonieczne, bo kobietê – czy tego pragnie, czy tego nie - i tak mo¿na sobie wzi±æ. Na pewno nie straszne, bo kobieta nie jest wyposa¿ona w moc uprzedmiotowienia.

Mê¿czyznê w obiekt porównywalny do kobiety zamieniæ mo¿e jedynie mê¿czyzna. Swoim po¿±daniem. Ostatnio strach mê¿czyzn przed znalezieniem siê w roli tych, którym wyposa¿ony we w³adzê kto¶ robi co¶ – na przyk³ad po¿±da - doczeka³ siê prawnego zapisu w postaci legalizacji znaku "zakaz peda³owania".

Co tu jest zakazywane? Bycie penetrowanym. Centralna dla przymusowego heteroseksu, penetracja organizuje podzia³ na p³cie. "Zakaz peda³owania" to w istocie zakaz demonta¿u ró¿nicy p³ciowej, skrajnej asymetrii zbudowanej na podziale: czynne-bierne. Nie ma mêsko¶ci bez bycia penetruj±cym, nie ma kobieco¶ci bez bycia penetrowan±. Mê¿czyzna, który pozwala siê penetrowaæ i czerpie z tego przyjemno¶æ, pozbawia wszystkich innych mê¿czyzn jasnego wyznacznika, kim s±. Penetracja jest aktem ukobiecenia, a przecie¿ nikt nie zostaje kobiet± z wyboru. Czy¿by heteromê¿czy¼ni przeczuwali, ¿e to takie degraduj±ce?

Ten pe³en pogardy i nienawi¶ci rysunek, chyba najbardziej obra¼liwy znak sfery publicznej ostatnich lat, jest tak¿e no¶nikiem zakazanych fantazji. Jak bardzo mêskie cia³o musi byæ kusz±ce, skoro trzeba go zakazywaæ na sztandarach? Jak mocno musi przyci±gaæ mê¿czyzn, skoro potrzebuj± nieustannej przypominajki: "zakazane!".

Socjalizowana do kobiecej empatii, nie mogê powstrzymaæ wspó³czucia dla mê¿czyzn, którzy siê nim pos³uguj±. Jak¿e ubogi musi byæ seks miêdzy nimi, skoro uwa¿aj± oni, ¿e do tego obrazka sprowadza siê mi³o¶æ miêdzy dwoma mê¿czyznami! Choæ wychowana zosta³am na kobietê, nawet ja wyobra¿am sobie, jak wiele ró¿norakich form mo¿e przybraæ gejowski seks.

Blisko¶æ, czu³o¶æ i po¿±danie miêdzy mê¿czyznami – potê¿na wyrwa naszej kultury – znajduje dozwolon± formê wyrazu w przemocy. Przemoc miêdzy mê¿czyznami to subwersywna forma blisko¶ci. Najczêstszy stosunek fizyczny miêdzy mê¿czyznami w Polsce. Jedyna sytuacja, w której mê¿czyzna, chc±c byæ prawdziwym, mo¿e dotkn±æ cia³a innego mê¿czyzny. Mo¿e siê o to cia³o otrzeæ. Spotkaæ siê z wydzielinami drugiego mêskiego cia³a. Poczuæ jego zapach, mieæ na skórze jego ¶linê i jego pot. Cia³o-w-cia³o mê¿czyzn to piê¶æ na nosie, stopa w brzuchu, kolano na j±drach, czo³o przy czole.

Zrytualizowane formy przemocy w postaci sportów walki dostarczaj± poruszaj±cych obrazów erotycznych. Dwaj mê¿czy¼ni, odziani tylko w slipy, mokrzy i l¶ni±cy od potu, ogl±dani przez setki mê¿czyzn wokó³, splataj± siê w d³ugich u¶ciskach, siadaj± sobie na biodrach i klatach, k³ad± siê na sobie, chwytaj± jeden drugiego w pasie, przodem i od ty³u. Trwaj± tak d³ugie sekundy, niemal bez ruchu. To sceny z filmu „Klatka” Sylwestra Latkowskiego.

Krew, guz, z³amana rêka lub ¿ebro, podbite oko – to alibi. Dziêki ranom ¿adnemu z mê¿czyzn bior±cych udzia³ w rytuale nie grozi uprzedmiotowienie. Ofiara w postaci zdezintegrowanego cia³a s³u¿y zachowaniu integralno¶ci podmiotu.

Tak to wygl±da, gdy ludzie umawiaj± siê na przemoc, bo nie mog± umówiæ siê na mi³o¶æ. Bo przemoc to dla mê¿czyzn jedyna dozwolona forma cia³a z cia³em obcowania. Ustawka to gejowski darkroom mê¿czyzn od zakazu peda³owania.

Ale przemoc, której najwiêcej, to ta, na któr± jedna strona wcale siê nie pisa³a. Ta przemoc zawsze ma p³eæ. Bo ka¿dy jej sprawca i ka¿da ofiara jest w p³eæ wyposa¿ony/a.

Nie znam mê¿czyzny, który choæ raz w swoim ¿yciu nie do¶wiadczy³by przemocy ze strony innego mê¿czyzny. „Dostaæ w mordê” – ta historia ma milion wersji. Na ulicy, w autobusie, za nic, w celu rabunkowym, po pijaku, na trze¼wo, w dzieñ, w nocy, w bramie, na klatce schodowej, w klubie, na przyjêciu, bo siê krzywo spojrza³, bo mia³ nieodpowiedni kolor obuwia, bo podrywa³ nie tê osobê, bo nie podrywa³, bo da³ siê sprowokowaæ i powiedzia³ „odwal siê”, bo nie da³ siê sprowokowaæ. Z opluciem, z wyzwiskami, z kopaniem. Przez jednego, przez kilku.

Kiedy idê ulic± z osob± rozpoznawan± jako p³ci mêskiej, jestem du¿o bardziej ostro¿na. Du¿o czê¶ciej gryzê siê w jêzyk. Du¿o bardziej siê bojê. Rzadziej reagujê, gdy dzieje siê co¶ niedobrego. Bo wiem, ¿e za moj± reakcjê oberwie ta osoba.

„Dziewczyn siê nie bije” - ta patriarchalna zasada sprawia, ¿e kobiety s± rzadziej uderzane w sytuacjach ulicznych, losowych, z udzia³em nieznajomych. Przemoc wobec kobiet odbywa siê czê¶ciej w ukryciu. W domach. Jest dzie³em osób bliskich, znajomych, z rodziny. Takich, na których du¿o trudniej siê poskar¿yæ. Od których kobiety s± zale¿ne. Przed którymi nikt ich nie ochroni. Których przemocy siê wstydz±, wiêc kobiety zacieraj± ¶lady ich nadu¿yæ. Czêsto ma charakter nie tak oczywisty jak uderzenie w twarz czy kopniak w brzuch. Polega tak¿e na potrz±saniu, szturchaniu, popychaniu, trzymaniu na si³ê, wykrêcaniu r±k, zamykaniu na klucz, wyrzucaniu z domu, szarpaniu za w³osy, rzucaniu przedmiotami. Czêsto idzie w parze z przemoc± werbaln±: obra¿aniem, wyszydzaniem, zastraszaniem, obelgami, szanta¿em. To tak¿e przemoc.

Ogromna czê¶æ przemocy wobec kobiet przybiera postaæ seksualn±, bo ma ona szczególn± moc zdominowania i upokorzenia. Nie ka¿da kojarzy siê z gwa³tem, ale to nie znaczy, ¿e nim nie jest. Wymuszanie seksu (tak¿e za pomoc± szanta¿u emocjonalnego), zmuszanie do seksu bez zabezpieczenia, realizowanie swoich preferencji i fantazji seksualnych bez zgody partnerki, karanie za brak seksu – to tak¿e jest przemoc seksualna.

Najdobitniejszym wyrazem przemocy mêskiego genderu jest wielowiekowa tradycja i nadal powszechna praktyka powo³ywania do wojska jedynie mê¿czyzn. Od osób wychowywanych na mê¿czyzn wymaga siê, by potrafili zadawaæ ból i znosiæ ból. Zgodnie z genderowym podzia³em cech, to w³a¶nie czyni ich mê¿czyznami. Dlatego nie powstrzymamy przemocy wobec kobiet, dopóki niezbywaln± czê¶ci± mêskiego genderu bêdzie zdolno¶æ do stosowania przemocy.

25 listopada ruszy³a tegoroczna kampania "16 Dni Przeciwdzia³ania Przemocy Ze Wzglêdu Na P³eæ".



Dopisek z 29 listopada:
Pytanie za 100 punktów: czy w przekonaniu dzia³aczy NOP-u penetracja mê¿czyzny przez kobietê (np. z pomoc± tzw. zabawek erotycznych) to aktywno¶æ seksualna, która tak¿e powinna byæ zakazana?
Sk³adanka na blokadê
2011-10-31 10:32:21
Gdyby 11 listopada rano z jakichkolwiek powodów (katar, kac, zaspanie, "przecie¿ to nie ma sensu", "i tak siê nie uda", "jestem ju¿ za stara", "to jest niepowa¿ne", "nic siê nie stanie, je¶li ja jedna nie przyjdê" itd.) nie chcia³o Ci siê wyj¶æ z domu na blokadê neofaszystowskiego marszu, zaaplikuj sobie poni¿sz± sk³adankê, by rozruszaæ ko¶ci, poruszyæ umys³, poczuæ poryw serca ku s³usznej sprawie:

"Huyton Scum", Ste McCabe
"Spit and Glitter", Scream Club (zdjête za jutuba jako zawieraj±ce niebezpieczne tre¶ci; jedyne z wszystkich poni¿szych piosenek, sic!)
"Do prostego cz³owieka", Akurat (s³owa: Julian Tuwim, 1929)
"Racist Friend", The Specials
"No H8", Vida Killz (podziêkowania dla Jaszki)
"Black Stacey", Saul Williams
"People Are People", Depeche Mode
"Dem Got No Love", Alika y Nueva Alianza
"Oy Ir Narishe Tsionistn", Psoy Korolenko&Daniel Kahn
"Fort Europa", Looptroop
"War", Sinead O'Connor
"Prophets of Rage", Public Enemy

Gdyby w dniu blokady nadal nie chcia³o Ci siê wstaæ, sprawd¼, czy kefir w Twojej lodówce nie mówi aby: jedenasty!


(opcja dla niewegan, przepraszam)



Je¶li jest jedenasty listopada, a Ty nadal tkwisz w pi¿amie ogl±daj±c seriale zamiast wdziewaæ wygodne obuwie i szykowaæ w termos herbatê (blokada mo¿e trochê potrwaæ), obejrzyj zdjêcia swoich bohaterek i bohaterów. Popatrz im w oczy i zadaj sobie pytanie: czy w dzieñ przemarszu nacjonalistów i neofaszystów one/oni zostaliby w domu zamiast blokowaæ?



partyzanci ¿ydowscy zachodniej Bia³orusi


A je¶li przyjdzie Ci do g³owy, ¿e z tym faszyzmem to mo¿e faktycznie przesada, bo przecie¿ oni ju¿ nie krzycz±, ¿e peda³y do gazu, lesby do obozu pracy, ¿ydy do ¿ydlandu, murzyni do hivlandii, kobiety do rodzenia, arabusy do widzenia, a polscy katolicy wielcy od morza do morza:


(to ju¿ opcja dla wegan)


Je¶li po obejrzeniu tego zdjêcia nadal uwa¿asz, ¿e pietruszka to pietruszka, to znaczy, ¿e spotkamy siê na antyfaszystowskiej blokadzie.

Jeszcze krótki apel od kociej mamy: na blokadê nie bierz ze sob± zwierz±t. Mo¿e byæ g³o¶no, t³oczno, nerwowo. Dla psów takie spêdy to zazwyczaj koszmar.
U¶miechnij siê!
2011-10-26 14:16:01
Poci±g. Pustawo. Konduktor sprawdza bilety. Nie chce oddaæ mi mojego.
- Kary nie wypisywaæ? - pyta.
- Kary? Za co?
- Za brak u¶miechu.
Nie odpowiadam. Nie wiem, co mam powiedzieæ. ¯e pies mi zmar³? Nie, to zbyt b³ahy powód, by dostaæ dyspensê. Mo¿e ¿e zmar³o mi dziecko? O, podobno z tej okazji daj± kilka dni wolnego od pracy bycia mi³±.

Pó³ godziny pó¼niej w drodze do toalety mijam tego samego konduktora. Piszê esemesa.
- Je¶li to do mnie, to mam numer na 505 - konduktor nie traci ochoty na flirty. - U¶miechnij siê!

U¶miechnij siê - poka¿ mi, ¿e bawi± ciê moje ¿arty. U¶miechnij siê - podnie¶ moje poczucie warto¶ci. U¶miechnij siê - zaprezentuj, jak bardzo lubisz moje towarzystwo. U¶miechnij siê - b±d¼ dla mnie mi³a. U¶miechnij siê - twój u¶miech mi siê nale¿y. U¶miechnij siê - ka¿demu mê¿czy¼nie nale¿y siê u¶miech kobiety. U¶miechnij siê - udowodnij swoj± gotowo¶æ do dbania o moje samopoczucie. U¶miechnij siê - zrób mi dobrze.

U¶miechnij siê - poka¿, ¿e jeste¶ ³agodna. Bo nic tak nie odstrasza, jak kobieta, która nie stara siê byæ sympatyczna bez wzglêdu na sytuacjê.

Lat temu kilka, przychodzê do zak³adu fotograficznego odebraæ zdjêcie do dyplomu. Fotografka wita mnie zasêpiona:
- Obawiam siê, ¿e bêdzie trzeba powtórzyæ. Zdjêcie jest z wad±. No ale niech pani najpierw zobaczy.
Patrzê: zwyczajne foto.
- Co z nim nie tak? - pytam.
- Jest pani na nim taka smutna.
- Nie jestem smutna.
- No ale nie u¶miecha siê pani. Mo¿emy zrobiæ jeszcze jedno, na koszt firmy.
Fotografka nie wierzy, ¿e nie chcê.

Mê¿czyzna, który siê nie u¶miecha, jest w normie. Kobieta, która siê nie u¶miecha, jest podejrzana. Powaga kobiecie nie przystoi. Jest taka niekobieca. Kiedy kobieta siê nie u¶miecha nazywaj± j± powa¿n±. Albo ponur±. Albo smutn±. Albo niemi³±. Kiedy mê¿czyzna siê nie u¶miecha, wcale go nie etykietkuj±.

Dlaczego siê nie u¶miechasz? Nie brnijmy w to, bo jeszcze nie umia³aby¶ siê zachowaæ i ca³kiem serio zaczê³aby¶ odpowiadaæ na to pytanie. Jeszcze trzeba by by³o udawaæ s³uchanie. Wiêc tylko ordynujê ci: u¶miechnij siê! No ju¿! Bo ¼le mi z twoj± min±, której nie potrafiê zinterpretowaæ. Bo kobiety s± od tego, ¿eby by³o mi³o.

Mam na skajpie zdjêcie sprzed wielu lat, wiêc zmieniam je na bardziej aktualne. Nastêpnego dnia zagaduje do mnie kuzyn.
- Mia³a¶ urocze zdjêcie w wizytówce. Takie dziewczêce. Szkoda, ¿e zmieni³a¶ na takie mroczne! Wola³em tamto.
Mroczne jest w nim to, ¿e siê nie u¶miecham.

Kobieta, która zachowuje siê jak mê¿czyzna - nie umila innym ¿ycia, nie dba o cudzy komfort - w przeciwieñstwie do mê¿czyzny, który tak¿e tego nie robi, jest uwa¿ana za niegrzeczn±. "Niegrzeczna" to s³owo-klucz. Tak jak s³owo: "bezczelna". "Niegrzeczna" i "bezczelna" to znaczy: niewychowana. Niesubordynowana. Zachowuj±ca siê niew³a¶ciwie. A jak jest w³a¶ciwie? Zachowywaæ siê tak, jak ¿yczyliby sobie tego inni. Rodzice, starsi, nauczyciele. Ci, co wiedz±, jak nale¿y. Ci, co maj± prawo wymagaæ. Kobiety powinny byæ grzeczne, tak jak grzeczne powinny byæ dzieci, bo inaczej dostan± reprymendê. Kobiety s± wiecznie na wychowaniu. Kobiety maj± nieustaj±cy status dziecka.

Lat temu jeszcze wiêcej, niedawno otwarta pierwsza i jedyna tania wege-knajpa w Warszawie, wiêc t³ok. Lato, upa³, brak klimatyzacji, 4 metry kwadratowe kanciapy za barem i niedobory pracownic, wiêc pot leje siê z nas strumieniami. Dorabiam tam w wakacje, wyrabiam tam z trudem, po pracy padam, choæ pracujê 8 godzin, za to dwie kole¿anki po 14. W porze lunchu, kiedy t³ok siêga zenitu, ze swojego piêterka schodzi do nas szef. I patrzy. Szef jest uduchowiony, szef æwiczy jogê, szef praktykuje alternatywny relaks i uczy innych, jak go praktykowaæ. Chodzi w bia³ych, p³óciennych ubraniach i emanuje dostojeñstwem. Razu pewnego, gdy ja kursujê miêdzy stojakiem na tace a zmywakiem, on chwyta mnie za ³okieæ, przyci±ga, nachyla siê do mojego ucha i syczy:
- Nie b±d¼ taka powa¿na, bo mi odstraszysz klientów. U¶miechnij siê!
"Pewni ludzie"
2011-10-11 20:25:50
„Mamy dzi¶ najwiêkszy kryzys od 80 lat i jego konsekwencje odczuwaj± wszyscy. Kryzys jest wynikiem nieodpowiedzialnych dzia³añ pewnych ludzi. Dzi¶ wszyscy ogl±damy tych samych ludzi, którzy próbuj± przywróciæ stare regu³y gry(1)“ – tymi s³owami Barack Obama skomentowa³ falê protestów w Stanach Zjednoczonych, zapocz±tkowanych okupacj± Wall Street.

Z kolei „Inside Job“ - reklamowany jako „pierwszy materia³ filmowy dokumentuj±cy szokuj±c± prawdê o kulisach kryzysu ekonomicznego z 2008 roku”(2) - za g³ówny powód globalnego krachu podaje ludzk± chciwo¶æ.

Zupe³nie mnie te argumenty nie przekonuj±. Chciwo¶æ jest skutkiem, a nie przyczyn±. Efektem aspiracji, które z kolei s± przedmiotem edukacji, a ta - niezbywalnym elementem socjalizacji. Ci±g "socjalizacja-edukacja-aspiracje" tworz± elementarz kapitalizmu. Mamy ró¿ne mo¿liwo¶ci te aspiracje realizowaæ. Stajemy przed ró¿nymi barierami - w tym moralnymi - na drodze osi±gania celów. Je¶li kto¶ jest autorem nadu¿yæ - legalnych czy nielegalnych, prawnych czy bezprawnych - to wa¿ne jest, by uniemo¿liwiæ mu ich kontynuowanie oraz przede wszystkim zado¶æuczyniæ ich ofiarom. Nikt nie jest jednak ani "po prostu" chciwy, podobnie jak nikt nie jest chciwo¶ci "po prostu" pozbawiony. Wbrew popularnemu psychologizowaniu to mechanizmy spo³eczne decyduj± o naszych cechach, nie odwrotnie. Dlatego to mechanizmy spo³eczne domagaj± siê w pierwszej kolejno¶ci analizy, a nie ludzkie wredno¶ci. K³opot w tym, ¿e s³owa w rodzaju "struktura" s± piekielnie nudne, gdy pod rêk± le¿± nazwiska, twarze i sensacyjne wiadomo¶ci, ile kosztowa³ czyj¶ garnitur.

Mówienie o „pewnych ludziach“ nieuchronnie prowadzi do teorii spiskowych. Wbrew pozorom nie jest od nich daleko do latarni, na których wisz± wrogowie ludu. Bo skoro winê ponosz± "pewni ludzie" - wystarczy ich odseparowaæ lub wyeliminowaæ, a problem zostanie rozwi±zany. Czy¿ nie tak± logik± rz±dzi siê wiêkszo¶æ dzisiejszych pañstw ze swoim zapleczem wiêzieñ?

"Pewni ludzie", "okre¶lone ¶rodowisko", „wiadome krêgi“ - do tej pory tego typu czarnych eufemizmów pe³no by³o w publicystyce prawicowej. Wystarczy wspomnieæ pocz±tek artyku³u Rafa³a Ziemkiewicza: „Wp³ywowe ¶rodowiska [wszystkie podkre¶lenia moje.AZ] postawi³y sobie za cel dog³êbne przekszta³canie polskiej ¶wiadomo¶ci. Chc± wykorzeniæ z naszej mentalno¶ci kultywowane przez wiele dawnych pokoleñ przekonanie, ¿e jeste¶my narodem bohaterów, i zast±piæ je poczuciem winy «narodu sprawców»”. Zilustrowany odpowiednim zdjêciem, przekaz autora nie pozostawia³ w±tpliwo¶ci:


Screenshot z dnia 8.10.2011

Ostatnio klasyczne figury fobicznego jêzyka - w Polsce u¿ywane najczê¶ciej w dyskursie antysemickim - wychodz± spod desek ka¿dej politycznej sceny. Gdy tego typu retoryka przenika na lewicê, robi siê naprawdê gro¼nie. Okupacja Wall Street, entuzjastycznie opisywana choæby na Lewicy.pl, tak¿e obfituje w personalizacjê kapitalizmu. Tam tak¿e siêgniêto po stereotyp bogatego ¯yda i ¯yda-bankiera, by wskazaæ winnych, a wielotysiêcznych protestów izraelskich z ostatnich miesiêcy przeciwko inwestowaniu w zbrojenia, armiê i tzw. "bezpieczeñstwo" protestuj±cy z OWS nie do³±czyli do d³ugiej listy pozytywnych punktów odniesienia. Mo¿e dlatego, by tak¿e w ten sposób zbojkotowaæ Izrael jako okupanta. G³o¶ne milczenie o protestach w Izraelu wybrzmia³o jeszcze lepiej dziêki niektórym protestuj±cym, wed³ug których "pewni ludzie" to ¯ydzi, którzy wysysaj± krew z biednych Amerykanów.








£atwo¶æ wzbudzania nienawi¶ci, rozhu¶tania emocji, zarz±dzania frustracj±, kanalizowania choæby najbardziej s³usznego gniewu w kierunku choæby i najbardziej chciwych ludzi - wszystko to wydaje mi siê ani trochê mniej niebezpieczne ni¿ sama chciwo¶æ. Tymczasem populistyczna tendencja narasta po ka¿dej stronie sceny politycznej. Podobnie jak id±ca z ni± w parze tendencja do przeceniania roli jednostki i aktów ludzkiej woli. W obu sloganach - o "pewnych ludziach" i o "chciwo¶ci" - pobrzmiewa wiara w woluntaryzm i chyba najbardziej prymitywny z indywidualizmów. Oba nie dziwi± na prawicy, s± do przewidzenia u libera³ów, na lewicy zaskakuj±. No, chyba, ¿e nazwaliby¶my "lewic±" narodowych socjalistów, jak chcieliby tego publicy¶ci spod znaku IPN.

Przewrotno¶æ dzisiejszych czasów polega na tym, ¿e coraz trudniej bêdzie jasno zdefiniowaæ, co jest emancypacyjne, a co reakcyjne. Coraz trudniej bêdzie dzia³aæ tak, by nie dostaæ braw z niew³a¶ciwej strony. Coraz wiêcej przekonañ, hase³ i ruchów bêdzie wpisywaæ siê w zbyt wiele kontekstów, by mo¿na je by³o skontrolowaæ, lub choæby przewidzieæ. Tej wielowymiarowo¶ci sprzyja tempo rozprzestrzeniania siê informacji o poczynaniach innych oraz kumulacja do¶wiadczenia w tworzeniu skutecznych subwersji.

Islamofobiczni rasi¶ci, którzy og³aszaj± siê obroñcami praw kobiet, antykleryka³owie, którzy w imiê o¶wiecenia staj± w jednym szeregu z tutejszym klerem, by zakazaæ budowy meczetów, komuni¶ci i anarchi¶ci, których wyobra¼nia o wolno¶ci kobiet nie siêga dalej ni¿ wizerunek s³odkiego kociaka lub uzbrojonego wampa(3), przedstawiciele polskich ¶rodowisk ¿ydowskich, którzy promuj± film o protofaszystowskiej organizacji syjonistycznej "Betar" - film wybielaj±cy za jednym zamachem i polskich faszystów spod znaku przedwojennego ONR, i ekspansjê Izraela, propalestyñskie organizacje lewicowe, które bojkotuj± solidarno¶æ z ofiarami antysemityzmu - wszystko to ka¿e przewidywaæ, ¿e byæ mo¿e pozostanie bezruch. Mo¿e ten parali¿ bêdzie ostatnim z wyborów do dokonania. Mo¿e jednak lepszym ni¿ kusz±ca lewicowych dzia³aczy ³atwizna personifikowania i wskazywania wroga, zaprzestania ¿mudnych, trudnych i nudnych dociekañ przyczyn na rzecz palenia stosów pod winnymi.

1. http://wyborcza.pl/1,75477,10432157,Ameryka_burzy_sie_przeciw_bankierom.html#ixzz1aBixvOg4
2. Inside Job, re¿. Charles Ferguson, 2010
3. http://cia.media.pl/precz_z_seksistowska_ppp

Ulica, rasizm, ¶mieræ. Quiz!
2011-10-03 09:21:23
Proszê typowaæ bez googlowania. Liczê na Wasz± uczciwo¶æ.

Czyja to ¶mieræ?
"Og³oszono, co oczywiste, wielodniow± ¿a³obê, musia³a ona byæ respektowana, wszelkie jej kwestionowanie by³o nie do pomy¶lenia, nara¿a³oby na represje. Postawa redaktorów "...", o której zreszt± dowiedzia³em siê pó¼niej, by³a aktem bohaterskim, za jaki przysz³o im zap³aciæ cenê wysok±, bo utratê pisma (jak siê mia³o okazaæ, tylko na lat kilka, tego wszak¿e przewidzieæ nie by³o mo¿na). Ale te¿ raczej odosobnionym. Przytraczano sobie do twarzy funeralne maski, a co naprawdê czu³o siê i my¶la³o, trudno po takim czasie stwierdziæ. Przestrzeganie zachowañ obowi±zuj±cych w czasie ¿a³oby stanowi³o formê przystosowania. Powaga by³a obligatoryjna. (...) Niektórzy mieli nadziejê, ¿e nadejdzie co¶ lepszego, nast±pi jaka¶ korzystna zmiana, nie wszyscy jednak podzielali te optymistyczne opinie, nie brakowa³o zapewne i takich, którzy przewidywali, ¿e bêdzie gorzej(...)."

Powy¿szy opis* dotyczy ¿a³oby po:
A. Janie Pawle II
B. Józefie Stalinie
C. Józefie Pi³sudskim
*Nazwisko autora niniejszego opisu zostanie podane wraz z rozwi±zaniem quizu.

Czyj to rasizm?

"Gard³owo poszczekuj±ce" "kar³owate przykurcza", "nieszkodliwe chwasty" i "najazd barbarzyñców" to okre¶lenia:

A. Na ¯ydów, autorstwa Romana Dmowskiego
B. Na wspó³czesnych emigrantów w Niemczech, autorstwa Janusza Rudnickiego
C. Na mieszkañców Ameryki Pó³nocnej, autorstwa Krzysztofa Kolumba

Czyja to ulica?

"Uwa¿amy, ¿e naturalnym sojusznikiem naszego obozu jest ulica. Ulica nie ufa w³adzy i jej mediom. Kto mo¿e, niech podrzuci egzemplarz naszej gazety s±siadowi albo koledze z pracy".

Autorem powy¿szych zdañ jest:
A. Polityk startuj±cy w wyborach z listy Ruchu Poparcia Palikota
B. Redaktor "Gazety Polskiej Codziennie"
C. Autor zina "Jedyny Prawdziwy Antyfaszyzm"

Rozwi±zanie jutro.

**********************************************************************
5.10.2011
A oto i rozwi±zanie:
Be, be i be.

Czyja to ¶mieræ?
Opis ¿a³oby po Stalinie pochodzi z ksi±¿ki Micha³a G³owiñskiego Krêgi obco¶ci. Opowie¶æ autobiograficzna, Wydawnictwo Literackie, Kraków: 2010, ss.185-186

Czyj to rasizm?
Przytoczone epitety pod adresem emigrantów okrasi³y tekst Janusza Rudnickiego List z Trewiru, "Gazeta Wyborcza" 1-2/10/2011

Czyja to ulica?
W³adzy nie ufa Piotr Lisiewicz, szef publicystyki Gazety Polskiej Codziennie. Cytat za: Cezary £azarewicz, Gazeta wyborcza, "Polityka" 26/9/2011
http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1519464,1,gazeta-polska-walczy-o-czytelnika.read
Dwa schrony
2011-09-29 13:02:44
Choæ inne opowiadania bardziej przyku³y moj± uwagê, to w³a¶nie o "Schronie"* dyskutowa³am z przyjació³k± kilka godzin. Narratorka poznaje w poci±gu parê: Olka i kobietê której imiê w tek¶cie nie pada. Oboje s± roztrzêsieni. Ona p³acze, on pali nerwowo papierosa. Nawi±zuj± z przypadkowo poznan± pasa¿erk± rozmowê. Najpierw jednak wymieni± zdawkowe uwagi niepisanym kodem, by rozpoznaæ, czy mog± jej zaufaæ: "okupacja", "co pani czyta?", "w obozie", "w schronie". Gdy poczuj± siê bezpiecznie, opowiedz± jej, co siê sta³o.

Od 1943 roku ukrywali siê u gospodarzy, których z czasem zaczêli nazywaæ "wujostwem". Wujostwo najpierw nie chcia³o. Zgodzi³o siê przechowaæ ich tylko przez jedn± noc. Potem wuj odby³ d³ug± rozmowê z Olkiem. Ten odda³ wszystkie pieni±dze, jakie mia³ i zobowi±za³ siê, ¿e je¶li prze¿yj±, po wojnie sfinansuj± gospodarzom budowê nowego domu. Wuj zrobi³ dla nich schron. Murowany schowek w piwnicy.

Po wojnie, po powrocie do miasta i po d³ugich pobytach w szpitalach ocalona z zag³ady para co miesi±c wysy³a³a wujostwu zarobione pieni±dze. Przez trzy lata. Gdy dom stan±³, wujostwo zaprosi³o ich w odwiedziny. Podró¿ do wsi by³a dla ukrywaj±cej siê tu niegdy¶ pary ambiwalentnym prze¿yciem. Pe³nym koszmarnych wspomnieñ, ale i wci±¿ od nowa prze¿ywanej ulgi, ¿e ju¿ nic im nie grozi. Gospodarze przywie¼li ich ze stacji kolejowej pod swój nowy dom drabiniastym wozem.

"Gospodarz nalewa wódkê, chce czêstowaæ, ale gospodyni: - Nie, najpierw obejrzyjcie mieszkanie.
Zaczêli¶my od kuchni, potem mieszkalny, sypialnia i jeszcze jeden, syna, który wróci³ z wojska. Chcemy ju¿ zawróciæ, kiedy mówi±: - A i o was my pamiêtali - ot, proszê!
Gospodarz odsuwa szafê, patrzê - bia³a, pusta ¶ciana. Lecz kiedy schyli³ siê i siêgn±³ do pod³ogi - chwyci³am Olka za rêkê. Niczego jeszcze nie widzia³am, ale ten ruch by³ mi znany.
Podniós³ czerwono pastowan± deskê i kaza³ nam zajrzeæ:
- Ot, teraz, gdyby co, nie bêdziecie siê gnie¼dziæ jak kury, schron jak malowanie, z komfortem!
Nachyli³am siê i zobaczy³am schody prowadz±ce wg³±b ciemnej, bez okien, bez drzwi, ma³ej izby. Sta³y tam dwa ³ó¿ka, dwa krzes³a i stó³".

Kto¶ mi kiedy¶ pokaza³ taki schron. Na polskiej wsi. W latach 90. Zrobiony na wszelki wypadek. Nie dla innych jednak, ale dla siebie i swojej rodziny. Ten kto¶ by³ Olkiem, nie wujem. "Jakbym siê nad w³asnym grobem pochyla³..." - mówi pasa¿erce Olek. Mówi te¿: "Przez dobrych, ¿yczliwych ludzi... To w³a¶nie tak mnie przera¿a... Z dobroci serca schrony szykowaæ!".

Te dwa schrony dzieli wszystko. Jeden powsta³ z dobroci serca, drugi - by dobroci serca nie trzeba by³o op³acaæ. Jeden jest obrazem "miejsca dla ¯ydów" w polskim ¶wiecie - tak¿e tym, który ¿yje w przekonaniu o swojej wspania³omy¶lno¶ci. Drugi jest ¿ydowsk± ran± po wojnie spêdzonej w¶ród Polaków. Jeden jest z dobrego samopoczucia, drugi z lêku.

Choæ s³u¿± ukryciu, oba schrony wiele te¿ ujawniaj±. Miêdzy innymi to, co kolejne polityki historyczne usuwa³y z hagiograficznych narracji o sprawiedliwych.

Zmodernizowany dom, w którym pod czerwon± pod³og± jest dla ¯ydów tym razem wygodny i schludny, ale ci±gle bunkier bez okien i drzwi, to tak¿e komentarz do polskiej rzeczywisto¶ci powojennej. Z opowiadania wiemy, ¿e para przyje¿d¿a do wujostwa piêæ lat po wyzwoleniu.

Opowiadania Idy Fink wywo³uj± we mnie stupor. Podobny temu, w który nieca³e 20 lat temu wprawi³ mnie widok wy³o¿onego foli± izolacyjn±, zaopatrzonego w dop³yw wody i suchy prowiant piwnicznego schowka "na wszelki wypadek". Nie umiem ich podsumowaæ, bo ka¿da konkluzja wydaje mi siê uproszczeniem. Tak¿e w tym upatrujê ¶wietno¶ci tych opowiadañ.

Opowiadanie koñcz± s³owa narratorki: "Straszne, powtórzy³am, powiedzia³am jeszcze co¶ o zara¿eniu wojn± i zrobi³o mi siê wstyd, takie to by³o zdawkowe, takie grzeczne. Ale oni nie s³uchali, spieszyli ku wyj¶ciu, a ich szybki, nerwowy krok sprawia³ wra¿enie ucieczki".

Ida Fink zmar³a we wtorek w Tel Awiwie.

*Ida Fink, "Odp³ywaj±cy ogród", WAB, Warszawa: 2002



**************************************************************************

Poniewa¿ kilka lat temu wspó³pracowa³am z lud¼mi z Polskiej Partii Pracy - w szerokim gronie rozmaitych lewicowych organizacji robili¶my wspólnie demonstracjê, organizacja pro-choice, do której nale¿a³am, korzysta³a z lokalu tej partii, g³osowa³am na PPP w poprzednich wyborach, a tak¿e namówi³am do g³osowania na tê partiê osoby z rodziny, argumentowa³am na rzecz zapraszania "Sierpnia80" do rozmaitych inicjatyw feministycznych i antyfaszystowskich - odczuwam pal±c± potrzebê stanowczego odciêcia siê od Polskiej Partii Pracy w jej obecnym kszta³cie.

Robiê to tak¿e dlatego, ¿e nieraz ubolewa³am, dlaczego WZZ "Sierpieñ80", ¶ci¶le z PPP zwi±zany, nigdy publicznie nie odci±³ siê od epizodu sprzed lat wspó³pracy ze skrajn± prawic±, wielu moim kole¿ankom i kolegom daj±c tym samym racjonalne powody do braku zaufania.

Teraz rozumiem. W tym roku na listach wyborczych PPP znalaz³y miejsce osoby o pogl±dach antysemickich, nacjonalistycznych, narodowo-katolickich, ksenofobicznych. Jakkolwiek postêpowy i ¶wiat³y by³by program PPP, nie znalaz³by siê ani jeden powód, bym mog³a zag³osowaæ na partiê, na listach której s± osoby pokroju Jana Strze¿ka czy Henryka Krakowiaka. Nie chodzi o nich. Chodzi o organizacjê, która takie osoby zaprasza, przyjmuje, promuje, umo¿liwia im polityczny awans i siêganie po w³adzê.

Umieszczenie ludzi ze skrajnej prawicy na w³asnych listach wyborczych sprawi³o, ¿e wszelkie postulaty PPP traktujê odt±d jako cyniczn± grê o poklask kolejnych ¶rodowisk. Jest mi wstyd, ¿e sama wcze¶niej da³am siê na ten lep nabraæ.
Solimarno¶æ kobiet
2011-09-27 14:03:30
W najnowszej „Replice” [darmowy dwumiesiêcznik spo³eczno-kulturalny LGBTQ, nr33] feministki uzasadniaj±, dlaczego lesbijki powinny aktywnie uczestniczyæ w walce o prawo do aborcji. Zgadzam siê z tym postulatem, a tak¿e z wiêkszo¶ci± przytoczonych przez "Replikê" argumentów. Tak¿e tym o solidarno¶ci kobiet. Solidarno¶æ kobiet sta³a siê has³em pierwszego warszawskiego Kongresu Kobiet, a wcze¶niej warszawskiej Manify.

No¶na w postaci sloganu, wzruszaj±ca jako has³o, w praktyce solidarno¶æ kobiet jest jednak bardzo niepewnym gruntem. Tak¿e w¶ród feministek, które lubi± nosiæ j± na sztandarach, rzadko jednak decyduj± siê na jej realizacjê, bo potrafi ona wiele kosztowaæ. W sytuacjach nadu¿yæ lub przemocy solidarno¶æ taka wymaga faktycznego zaufania kobiecie, której s³owo staje przeciwko s³owu mê¿czyzny - nieraz obdarzonego wiêkszym szacunkiem i autorytetem nie tylko z racji p³ci, ale tak¿e zajmowanego stanowiska lub intratnej pozycji towarzyskiej.

Solidarno¶æ miêdzy kobietami znajduje czasem wyraz w³a¶nie w sytuacjach zdefiniowanych po staremu jako polityczne: heteryczki chodz± na marsze równo¶ci i domagaj± siê ustawy o zwi±zkach partnerskich, lesbijki apeluj± o u³atwienie dostêpu do antykoncepcji, kobiety, które nie zamierzaj± mieæ dzieci, podpisuj± projekt ustawy o refundacji in vitro, kobiety, które nigdy nie pracowa³y w seks-biznesie, broni± praw pracowniczych prostytutek, mieszkanki Polski protestuj± przeciwko kastrowaniu kobiet w Somalii czy Egipcie, ¶wieckie obywatelki Francji demonstruj± przeciwko zakazowi noszenia chust. To i tak wiele. To ci±gle rzadko¶æ.

Na gruncie prywatnym, obarczona feministycznym has³em „prywatne jest polityczne”, solidarno¶æ kobieca staje siê postulatem wyj±tkowo niewygodnym. Wszyscy wiedz±, ¿e stopnie na egzaminie profesor Iksiñski wystawia na podstawie d³ugo¶ci spódnicy. Iksiñski pracuje w jednym zak³adzie z profesor s³ynn± na ca³y wydzia³ z powodu swoich feministycznych pogl±dów. Cenê ich paktu o nieagresji – on nie robi jej trudno¶ci w karierze, ona nie robi publicznej zadymy z powodu jego seksistowskich zachowañ - p³ac± kolejne roczniki studentek.

Wszyscy wiedz±, ¿e Igrekowski na imprezach jest wobec kobiet namolny, a gdy siê napije, te bardziej zaprawione w bojach schodz± mu z drogi, ¿eby nie musieæ strz±saæ z siebie ³ap Igrekowskiego. Nie ja jedna pamiêtam wieczorek, podczas którego Igrekowski zamkn±³ siê na klucz w pokoju, w którym spa³a bardzo pijana kole¿anka. Kiedy w gronie zaniepokojonych zdzir wy³ama³y¶my zamek, dziewczyna, choæ nadal spa³a, by³a ju¿ do po³owy rozebrana. Nie przeszkodzi³o to gospodarzowi zaprosiæ Igrekowskiego na kolejne party. Na moje oburzenie us³ysza³am wyrazy politowania, ¿e jestem zbyt za¶ciankowa oraz ¿e wystarczy przecie¿ na Igrekowskiego uwa¿aæ, bo „on ju¿ tak ma”. Wszyscy - ³±cznie z Igrekowskim - spotykamy siê minimum raz w roku: na ósmomarcowych demonstracjach, z których to niejedna by³a po¶wiêcona tematowi molestowania.

Wszyscy wiedz±, ¿e Zasrañski nie p³aci alimentów swoim dwóm by³ym ¿onom na swoje czworo dzieci, a trzeci±, która siedzi przykuta do kojca pi±tego, w najlepsze zdradza na najlepszych warszawkowych imprezach. Poniewa¿ jednak jest on znanym i uznanym dziennikarzem telewizyjnym, który zaprasza do swoich talk shows feministki, wiêc mo¿na za jego spraw± budowaæ symboliczny kapita³, przyja¼ñ z nim jest bardziej w cenie ni¿ solidarno¶æ wobec ¿on. By³ych czy obecnych, ale anonimowych. W dodatku one nie s± feministkami - w ka¿dym razie nie mia³y okazji og³osiæ tego ¶wiatu - a on owszem.

Jako feministki, w praktyce nie radzimy sobie z realizacj± has³a „prywatne jest polityczne”. Nie potrafimy mu sprostaæ. Tchórzymy przed nim zas³aniaj±c siê wytartymi kliszami w rodzaju "olej to", "nie przejmuj siê", "bez przesady". Czêsto, niczym sprawcy wszelakich nadu¿yæ wobec kobiet i ich poplecznicy, podwa¿amy wiarygodno¶æ i racjonalno¶æ kobiet, wobec których solidarno¶æ kosztowa³aby nas wiêcej ni¿ nic.

Tymczasem zdarzenia, które to has³o egzemplifikuj±, stawiaj± nas bezpo¶rednio przed zagadnieniem kobiecej solidarno¶ci. W najlepszym razie sprowadza siê ona do poklepania po plecach w domowym zaciszu, telefonów pe³nych troski i siarczystych przekleñstw pod adresem krzywdziciela przy zakrapianych wódk± nocnych Polek rozmowach. Publicznie jednak najczê¶ciej ¿adna kobieta nie pi¶nie s³owa, a i samej pokrzywdzonej inne kobiety odradz± „pranie brudów przy ludziach”. Wszak g³oszone przez nie postulaty zosta³yby wtedy wystawione na próbê. Wszak dokonany przez nie wybór miêdzy utrzymaniem towarzyskich i zawodowych uk³adów a realizacj± feministycznego postulatu zosta³by wtedy ujawniony.

Wraz z kobietami, którym przytrafi³y siê akty seksizmu i mizoginii zakwalifikowane jako "prywatne", w szafie siedz± tak¿e decyzje wszystkich osób, które mimo, ¿e o tych nadu¿yciach wiedzia³y, nie wspar³y ich ofiar. I które nieraz namawia³y ofiary do milczenia.

Bywa inaczej. Bywa, ¿e kobiety - mimo personalnych zobowi±zañ, mimo dotychczasowych sympatii i antypatii, mimo kosztów osobistych - daj± wiarê innej kobiecie i staj± po jej stronie. Nie tylko prywatnie, ale i publicznie. Znamienne, ¿e w³a¶nie tej wiary uczy siê przede wszystkim podczas szkoleñ z reagowania na przemoc wobec kobiet. Bo tej wiary najbardziej ludziom - i kobietom i mê¿czyznom - brakuje. Wiary w ¶wiadectwa nieraz pe³ne trudnych do wytrzymania emocji.

Tak by³o m.in. z Anet± Krawczyk. Ale Aneta Krawczyk oskar¿y³a o przemoc seksualn± osoby i tak ju¿ powszechnie w ¶rodowisku feministycznym znienawidzone. To solidarno¶æ - wa¿n±, potrzebn±, i tak¿e moj± - niew±tpliwie u³atwi³o. Trudniej, gdy sprawc± jest ziomek, dobry kumpel, gwiazda socjometryczna czy osoba "z towarzystwa", z któr± znajomo¶æ obfituje w profity.

Solidarno¶æ miêdzy kobietami – ta, która powa¿nie traktuje dobrze udokumentowany przez feministki fakt, ¿e prywatne jest polityczne - jest czêsto zbyt ryzykowna dla kobiecych karier, nieuchronnie uwik³anych w towarzyskie i zawodowe uk³ady. Zbyt czêsto los ujêty w zgrabne has³o „byle w domu po kryjomu” gotujemy sobie nawzajem. Nie odwróci go wycieranie sobie ust sloganami. Przeciwnie: ³atwiej wyj¶æ z szafy, gdy wpycha do niej zagorza³y mizogin, ni¿ gdy robi to deklaratywna feministka.

Nie nawo³ujê do rezygnacji z postulatu kobiecej solidarno¶ci. Chcia³abym jednak, by¶my miast opowiadaæ sobie bajki o sztamie ponad podzia³ami (w ¿adnym razie nie jest to przytyk do wywa¿onych i konkretnych wypowiedzi w "Replice"), zastanowi³y siê nad trudno¶ciami, jaki ten postulat rodzi, nad przyczynami, dla których nie dzia³a. Trudno¶ci te widzê ogromne. Do¶wiadczam ich zarówno jako dawczyni, jak i odbiorczyni takowej solidarno¶ci.

Nocny patrol czuwa
2011-09-13 08:12:35
Niedziela, za pó³ godziny pó³noc. Przy wej¶ciu na stacjê Metro Ratusz pod B³êkitnym Wie¿owcem pan bije pani±. Uderza j± w twarz, szarpie, krzyczy, ¿e kurw± jest oraz „ty ju¿ wiesz za co”. Ona nie krzyczy, chowa twarz w d³onie, cofa siê.

Towarzyszy im druga pani, która próbuje ³agodziæ sytuacjê, w czym przeszkadza jej strach, ¿e tak¿e zostanie pobita. Tote¿ apele swoje kieruje raczej do pierwszej pani, pana omija za¶ ³ukiem. On jest nie na obcasach, lecz w obuwiu sportowym, nie w kiecce, lecz w stroju dresowym, nie milcz±cy, lecz kln±cy, nosi go, wiêc podskakuje w miejscu jak robi± to na ringu bokserzy.

W drodze do metra, kolega i ja, wchodzimy na tê scenê. Pierwszy odzywa siê kolega:
- Co ty robisz?!
Pan natychmiast robi w jego stronê kilka podskoków uk³adaj±c rêce do ciosu. Wszak mê¿czyzna rozmawia z drugim mê¿czyzn± jak mê¿czyzna.
Pan: Zajmij siê swoimi sprawami!
Ja: Proszê nie biæ tej pani!
Pan robi krok w moj± stronê. Wtem rejestruje, ¿e jestem kobiet±. Mars na jego oblicze wstêpuje i trwamy tak w dwóch sekundach konfuzji, co mijaj± jak wieczno¶æ, bo ¿e bêdzie pani, która odezwie siê do niego tonem innym ni¿ potulny – z takim przypadkiem ten pan siê chyba jeszcze nie zetkn±³. Zwyciê¿a dobre wychowanie, ratuje mnie stary poczciwy d¿ender.
- Proszê siê nie denerwowaæ. Ja nie bijê kobiet.
Kolega: Przed chwil± to zrobi³e¶.
Pan: Ona zrobi³a co¶ bardzo z³ego.
Ja: Wszystko jedno, ale przestañ j± biæ.

Pan traci zainteresowanie konwersacj±, bo pani uciek³a na pobliski przystanek. Wyrusza wiêc w po¶cig, dogania j±, sytuacja powtarza siê: on uderza, szarpie, obra¿a, pierwsza pani p³acze, druga pani uspokaja (bardziej j± ni¿ jego).

Obok przechodzi piêciu mê¿czyzn i dwie kobiety. Nikt nie reaguje. Szósty mê¿czyzna zatrzymuje siê. Obserwuje. Kiedy robi krok w tamt± stronê, podchodzi do niego kompletnie pijany przechodzieñ, by prosiæ o ogieñ. Na tym koñczy siê interwencja, której nigdy nie by³o.

Ja i kolega chodzimy w miejscu, miotamy siê bez pomys³u, rozgl±damy jak bezradne dzieci, bezskutecznie próbujemy ³apaæ spojrzenia przechodniów. Wymieniamy chaotyczne uwagi, rzucamy pomys³y, co robiæ, ale d³u¿sz± chwilê ¿adnego nie realizujemy. W koñcu schodzimy do metra. Przez ¿ó³ty telefon alarmujemy o pomoc.

Prêdko zjawia siê dwóch uzbrojonych mundurowych. Krêc± niechêtnie g³owami, ale daj± siê zaprowadziæ na miejsce zdarzenia. Agresor, pokrzywdzona i ¶wiadek tkwi± na tym samym przystanku. Tym razem sprawca przemocy ca³uje pani±, która by³a przemocy ¶wiadkiem, ofiara przemocy stoi obok.
Policjant pierwszy: No i co takiego? Raz siê bij±, raz kochaj±! Nic tu po nas.
Policjant drugi: To nie nasza sprawa. My jeste¶my uzbrojeni i nie mamy prawa wychodziæ poza teren metra.
Kolega: Przecie¿ wystarczy podej¶æ i zapytaæ, co tu siê dzieje.
Policjant drugi: Teren poza metrem nas nie dotyczy. Dzwoñcie na 112.
Kolega: Do niczego siê nie nadajecie. Jak was potrzeba, to nie mo¿na na was liczyæ.
Policjant drugi: Co¶ ty powiedzia³?
Policjant pierwszy: Uwa¿aj sobie, bo na terenie metra akurat mo¿emy wiele. Na przyk³ad mo¿emy ciê aresztowaæ.
Rzucaj±c w¶ciek³e komentarze, podminowani policjanci wracaj± na dó³.

Boimy siê zemsty policyjnego ego, wiêc rezygnujemy z podró¿y metrem. Nie mo¿emy te¿ zostaæ na przystanku - tu z kolei boimy siê zemsty pana, który ju¿ pokaza³, na co go staæ. Chowamy siê wiêc za pobliskim rogiem i, wypatruj±c ka¿dego cienia, czekamy na taxi.

W zacisznej kanciapie Metra Ratusz z mundurowych powoli odp³ywa z³o¶æ, ¿e przerwano im picie herbaty. Pod obstrza³em sto³ecznych kamer pan bije pani±. Przechodnie spiesz± do metra. Ci, którym wydawa³o siê, ¿e co¶ na tym obrazku nie gra, pod os³on± nocy wracaj± do domu za 20 nadprogramowych z³otych. Tak koñczy siê warszawska przygoda z przemoc± wobec kobiet.


Orze³ Bielik
2011-08-22 19:37:09
Wiem, ¿e to wygl±da na obsesjê lub wyj±tkowy niefart. A mo¿e po prostu co drugi lekarz to buc, któremu w³adza uderzy³a do g³owy, tylko ludzie o tym nie mówi±, bo s± na pomoc lekarsk± skazani?

U³ama³ mi siê z±b, pêdzê do pierwszego gabinetu, który przyjmie mnie jeszcze dzi¶, bo jutro wyje¿d¿am. Trafiam do sieciówki.

Lekarz jest ca³y bia³y, nawet skarpetki ma bia³e, w³osy te¿. Siadam na fotelu, on fotel k³adzie, a¿ mam nogi wy¿ej ni¿ g³owê. Wtedy zaczyna wyk³ad. Przemawia do mnie dobre 10 minut. Lubiê byæ doinformowana, ale nie rozumiem, czemu muszê go s³uchaæ do góry nogami, patrz±c w niego jak mysz na or³a.

Od tego wiszenia trochê krêci mi siê w g³owie, wiec w pierwszej chwili nie rejestrujê, gdy mówi:
- Z±b bêdzie pani lata³, jak ¯yd po pustym sklepie.
- Jak kto po pustym sklepie? - naprawdê my¶lê, ¿e siê przes³ysza³am.
- Niewa¿ne. To taki ¿art. Powiedzenie. Lataæ jak ¯yd po pustym sklepie.
- Wie pan, jestem ¯ydówk± i mnie takie ¿arty nie ¶miesz±.
- To tylko takie powiedzenie. Nie ma w nim nic antysemickiego. Ale je¶li poczu³a siê pani ura¿ona, to przepraszam.

Dentysta g³adko przechodzi do dalszej czê¶ci wyk³adu. Pozostajemy w pozycji: on gór±, ja dolinami. Uwagê próbujê dzieliæ miêdzy jego s³owa, a g³os w mojej g³owie: "ten cz³owiek ma zamiar wyci±æ ci kawa³ek dzi±s³a. Od niego zale¿y, na ile bêdzie ciê to bola³o. Czy jeste¶ pewna, ¿e to odpowiednia osoba do przejêcia kontroli nad twoim cia³em? Jeszcze mo¿esz braæ nogi za pas, ale jak zacznie borowaæ, to bêdzie za pó¼no".

Jutro wyje¿d¿am, jest pó¼no, nie zd±¿ê do innego lekarza, postanawiam wiêc zostaæ. I wtedy on sadzi kolejny bon mot:
- Reklamy ucz± myæ zêby metod± kó³eczkow±. Ale te reklamy s± dla dzieci do lat 12-stu. A pani ma ju¿ chyba 13 lat, prawda?
Ja siê nie ¶miejê, on robi niezadowolon± minê, ja mówiê "Pana ¿arty s± naprawdê trudne", on mówi "Dobrze, powiem to bardziej bezpo¶rednio", wyk³ad dobiega koñca.

W gabinecie jest jeszcze pielêgniarka/asystentka. Nie odzywa siê. Wzrok ma wbity w pod³ogê. Orze³ Bielik zwraca siê do niej komendami: "przygotujesz mi dziewi±tkê", "cieñszy", "zabierz". ¯adnego proszê, ¿adnego dziêkujê.

Boli, jest nieprzyjemnie, boli, koniec zabiegu, wracam do pionu, p³acê, wychodzê. W drzwiach on koniecznie chce mi u¶cisn±æ d³oñ.
- I przepraszam, je¶li pani± urazi³em.

Nie powiedzia³by tego, gdybym nie u¿y³a swoistego szanta¿u. Przeciwnie: wda³by siê ze mn± w k³ótniê. ¯e nie mia³ nic z³ego na my¶li. ¯e jestem przewra¿liwiona. ¯e da³am siê og³upiæ politycznej poprawno¶ci. Mo¿e nawet us³ysza³abym, ¿e ma kolegê ¯yda. Zapewne skoñczy³oby siê k³ótni± i trza¶niêciem drzwiami, nim dotkn±³by mojej siódemki.

Argument "to¿samo¶ciowy" dzia³a lepiej ni¿ racjonalne próby przekonywania. Jego funkcj± jest zawstydzenie. Skutkuje na przysz³o¶æ: podejrzewam, ¿e od dzi¶ Orze³ Bielik bêdzie trzyma³ na wodzy swoje wyrafinowane poczucie humoru. Nie zrobi³by tego, gdybym "incognito" wytknê³a mu antysemickie kalki, poinformowa³a o ich pochodzeniu i przekonywa³a o ich szkodliwo¶ci. Na pierwszy rzut oka mo¿na by wiêc tê strategiê poleciæ.

A jednak ja te¿ trochê siê wstydzê. Wszak marzy mi siê wolno¶æ od to¿samo¶ci, a nie szafowanie nimi. Wszak moim celem jest kogo¶ przekonaæ, a nie robiæ zabiegi na czyi¶ emocjach. Wszak oczekujê od siebie bycia zawsze gotow± na spotkania z Or³ami Bielikami, zawsze wyposa¿on± w argumenty. Wisz±c do góry nogami, dr¿±c ze strachu przed bólem, straci³am rezon i powiedzia³am pierwsze, co mi przysz³o do g³owy. Nie by³oby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, ¿e w efekcie pozbawi³am rezonu samego Or³a Bielika. Mysz dziwi siê ¶wiatu.
Jêzyk nie ma znaczenia
2011-08-10 12:48:05


Japonka - klapek
Holenderka - rower
Szwedka - klucz
Czeszka - but
Polka - taniec
Finka - nó¿
Amerykanka - kanapa
Kanadyjka - polówka
Hiszpanka - choroba
Belgijka - gra
Wêgierka - owoc
Portugalka - droga


Chanel N° 44
2011-08-03 14:47:29
Na moim osiedlu jest jeden z tysi±ca pomników powstañczych. Niedawno odby³y siê przy nim uroczysto¶ci. Przemawia³a prezydent Warszawy. O ¿o³nierzach, harcerzach, mieszkañcach, bojownikach o wolno¶æ. Harcerek, ¿o³nierek, bojowniczek, mieszkanek nie wymieni³a. Narysowa³a przed s³uchaczkami i s³uchaczami obraz, na którym wszyscy s± w mundurach, wszyscy uzbrojeni, wszyscy walcz± i wszystkich to niebywale krêci. A ju¿ szczególnie zabijanie. Kolejni mówcy koñczyli mantr± o "krwi dobrowolnie oddanej na o³tarzu ojczyzny".

Potem by³ apel poleg³ych. Pu³k wojska strzela³ w¶ród bloków tak, ¿e dzieci p³aka³y, psy wy³y, koty ucieka³y, bêbenki pêka³y. Kultura wojny. Wzywano kolejne oddzia³y. Wo³ano kolejnych bohaterów. Kilku mi w¶ród nich zabrak³o, wiêc sama ich zawo³am:

Wzywam kobiety ukrywaj±ce siê w piwnicach.
Wzywam kobiety, którym dowódcy odmówili broni i wyznaczyli role sanitariuszek.
Wzywam kobiety i mê¿czyzn, którzy nie chcieli walczyæ, bo uwa¿ali, ¿e powstanie nie ma sensu, ale nikt ich nie s³ucha³.
Wzywam dzieci, które umar³y z powodu g³odu, odwodnienia i chorób.
Wzywam rodziców tych dzieci.
Wzywam starych ludzi, którzy sp³onêli w po¿arach, od bomb, kul, pod gruzami, bo nie byli w stanie uciec.
Wzywam ich dzieci.
Wzywam ludzi, którzy zginêli z powodu nies³usznych oskar¿eñ o szpiegostwo i zdradê.
Wzywam ludzi, którzy zginêli z powodu wycieñczenia organizmu.
Wzywam ludzi, którzy zostali bezdomni, bo ich domy zajêli powstañcy, bo ich domy sp³onê³y, bo ich domy by³y tygodniami na linii ognia.
Wo³am dziewczynki i ch³opców wysy³anych na ¶mieræ w ubraniach doros³ych, w imiê pomys³ów doros³ych.
Wzywam prostytutki, którym partyzanci kazali udzielaæ sobie us³ug za darmo pod gro¼b± rozstrzelania.
Wzywam dziewczyny i kobiety gwa³cone przez ¿o³nierzy wszelkich partyzantek i oddzia³ów.
Wzywam kobiety zastrzelone na ulicach, na które wysz³y w poszukiwaniu wody i ¿ywno¶ci dla bliskich.
Wo³am wszystkich przypadkowych przechodniów, którzy zginêli od kul i bombardowañ.
Wzywam ¯ydów i ¯ydówki, którzy przy³±czyli siê do oddzia³ów partyzanckich w Warszawie ukrywaj±c swoje ¿ydostwo, bo grozi³o to ¶mierci±.
Wzywam ¯ydówki i ¯ydów, którzy ukrywali siê podczas powstania przed Polakami.
Wzywam ¯ydówki i ¯ydów zamordowanych podczas powstania.
Wzywam aprowizatorki rodzin, s±siadów i bliskich, które stara³y siê, by cywile nie umierali z g³odu i pragnienia, podczas gdy mê¿czy¼ni mieli tu swój karnawa³ i walczyli o swój po mêsku skrojony honor.
Wzywam tych, którzy boj± siê szczêku karabinów i zatykaj± uszy na has³o „salwa honorowa”.
Wzywam tych, których nie staæ by³o na ³apówki, by st±d uciec.
Wzywam cywili, których honor i godno¶æ nie by³a dla nikogo istotna.
Wzywam tych, których po¶wiêcono, a nie którzy sami siê po¶wiêcili.
Wzywam tych, którzy nie odró¿niaj± krwi polskiej od niepolskiej.
Wzywam tych, z których ulepiono tu mit wbrew ich intencjom, a ich g³os uciszono.
Wzywam kobiety i mê¿czyzn, którzy nie chcieli „oddawaæ ¿ycia i krwi na o³tarzu ojczyzny”. Którym ojczyzny tu odmówiono. Dla których ojczyzna by³a zgubn± ideologi±. Którzy walczyli o ¶wiat bez podzia³u na ojczyzny i narody. Których krew zosta³a przelana nie z w³asnej woli. Których ¶mierci± dzi¶ szczyc± siê ¿ywi i og³aszaj± j± wybran±, choæ by³a przymusowa.
Wo³am tych, których pamiêæ o powstaniu nigdy nie zosta³a wypowiedziana.

"W ogóle mnie to ca³e powstanie nie jara" – tak± powinnam sobie zrobiæ koszulkê. Ale nie zrobiê, bo mnie tu zlinczuj±, a ofiara za ojczyznê te¿ mnie nie jara. 1 sierpnia chcia³am wywiesiæ przez okno transparent: „Nie krêci mnie 63 dni przelewania krwi w³asnej i cudzej”. Ale to d³ugie has³o. W dodatku i tak za krótkie. Bo przyda³oby siê powiedzieæ wiêcej. ¯e tu nie chodzi o zabieranie prawa do buntu. Nie chodzi o szkalowanie powstañców. Nie chodzi o to, ¿eby ich wszystkich wrzucaæ do jednego worka. Ale o tê ca³± dzisiejsz± histeriê powstañcz±. O tê usypiaj±c± jednowymiarowo¶æ. O tê ikonografiê, co u¶wiêca wojnê. O tê podnios³o¶æ, która czyni zdolno¶æ do przemocy miar± ludzi, postaw, wszechrzeczy. O tê nacjonalistyczn± bajkê: krew, ojczyzna, o³tarz, wolno¶æ, wróg. Kra kra kra.

Za powstaniem s± wszyscy. Nawet raperzy, którzy zawsze s± anty, ale za powstaniem s± tak¿e. Bo sprzedano im to powstanie jako opozycjê, a opozycja jest zawsze ¶wietna i ¶wiêta. Opozycji siê wszystko wybacza. Cel opozycji u¶wiêca jej ¶rodki. Wiêc chodz± teraz ch³opcy-hiphopowcy w koszulkach z kotwic± i rysunkami murów obryzganych krwi±. Wiêc tatuuj± sobie raperzy w widocznych miejscach dzieci, których wysy³kê na ¶mieræ celebruje siê tu pod has³em „ma³ego powstañca”. Wiêc kole¿anki z NGO-sów, koledzy z niszowych pism, znajomi ze stowarzyszeñ mniejszo¶ci narodowych maj± na torbach logo powstania, kupuj± sobie prezenty w sklepiku przy Muzeum Powstania, graj± w karty z wizerunkami powstañców, czytaj± dzieciom ksi±¿ki na dobranoc o powstañcach, chodz± na koncerty, gdzie grane s± hity powstañcze i pewnie miesi±czkuj± w podpaski z wizerunkiem powstañca – bo z krwi± powstañcom do twarzy.

Czego to jest celebra? Tu ¶mieræ zmieniono na karnawa³, tu ¶mieræ tak cieszy, taka jest lekka, taka niczyja, zawsze cudza, zawsze w³a¶ciwa. Tu nie ma horroru, a je¶li jest – to jak z filmu. Tu realno¶æ nikogo nie tyka. Tu s± 63 Dni Chwa³y, a kto nie czuje chwa³y, temu chwa³a siê nie nale¿y. Tu s± 63 Dni Gniewu. S³uszno¶æ gniewowi zapewnia polsko¶æ, a kto go nie czuje - temu polsko¶æ siê nie nale¿y.

W ksi±¿kach dla dzieci czêsto robi± teraz zapachowe wk³adki: „potrzyj palcem i pow±chaj, a poczujesz zapach królestwa grzybowych krasnali”. Coraz wiêcej w ksiêgarniach dzieciêcych kolorowanek powstañczych, wiêc mo¿e czas na album "Zapachy powstania".

Potrzyj palcem i pow±chaj, a poczujesz smród kana³ów wype³nionych gównem, w którym tonêli ludzie. Potrzyj palcem i pow±chaj, a poczujesz zapach krwi. Potrzyj palcem i pow±chaj, a poczujesz zapach zw³ok, które od tygodnia le¿± na ulicy w upalny sierpieñ. Potrzyj palcem i pow±chaj, a poczujesz zapach potu setki ludzi od dwóch dni siedz±cych w ciasnej piwnicy bez wody, ¶wiat³a i jedzenia, za to z biegunk±. Potrzyj palcem i pow±chaj, a poczujesz zapach spalenizny domów i cia³. Potrzyj palcem i pow±chaj, a poczujesz zapach strachu. Wspania³y bukiet. Tylko czekaæ, kiedy zrobi± perfumy powstañcze.
Ha³a¶liwi ¯ydzi strzelaj± pod murkiem ze strachu
2011-07-29 09:15:35
¦rednio zat³oczonym autobusem podró¿uje przez centrum Warszawy kobieta i mê¿czyzna. Na oko maj± po 60 lat. Rozmawiaj± w jêzyku, który tutaj nie jest ³atwo rozpoznawalny. Brzmi egzotycznie, choæ oni egzotycznie nie wygl±daj±. Gdyby nic nie mówili, na bank zostaliby wziêci za Polaków.
Wsiadaj± dwie staruszki. Nie znaj± siê, ale natychmiast zawi±zuj± komitywê w patrzeniu na obcojêzyczn± parê. Wymaga to od nich nie lada akrobacji, bo tamci siedz± ty³em. Podchodz± wiêc, zbli¿aj± twarze do ich twarzy, nadstawiaj± ucha. Ogl±daj± ich jak ciele o dwóch g³owach: nachalnie, bez ¿enady, nie kryj±c wrogich min.
- Obca nacja. Oni tak maj±, ¿e s± ha³a¶liwi. Tak g³o¶no siê zachowuj±, ¿e a¿ nie mo¿na rozmawiaæ. Inaczej ni¿ u nas.
Wymiana porozumiewawczych spojrzeñ. Trochê w nich politowania dla dzikusów, trochê zawstydzenia dzikusami.
Znowu sekwencja oglêdzin.
- To ¯ydzi. Wie pani? To ¯ydzi s±. ¯ydzi.
- A no tak mi siê w³a¶nie wydawa³o. Oni s± bardzo ha³a¶liwi.

Autobus na g³êbokim zadupiu Ursynowa. Wsiada kobieta z wózkiem. Rozmawia przez telefon z matk±. Wiem to, podobnie jak wiele innych szczegó³ów z jej ¿ycia, bo rozmawia bardzo g³o¶no, a autobus jest prawie pusty. Mam nawet wra¿enie, ¿e robi to celowo: taki znalaz³a sposób na komunikowanie ¶wiatu o swojej krzywdzie.
Jest to opowie¶æ doros³ej córki do starej matki o tym, ¿e córka – jako matka ma³ego dziecka – jest bardzo ¼le traktowana przez pañstwo. Urzêdy piêtrz± przed ni± k³opoty, tak jak piêtrz± schody przed ko³ami jej wózka. Wózek gra tu rolê niebagateln±: podczas gdy stara matka je¼dzi na wózku inwalidzkim, doros³a córka je¼dzi z wózkiem, w którym ¶pi jej ma³a córeczka. Jest to opowie¶æ o trzech pokoleniach kobiet w ¶wiecie polskiego socjalu. Cieszê siê, ¿e ona to opowiada na ca³y autobus. I wtedy kwituje:
- Z matkami w tym kraju to jak z ¯ydami: najlepiej postawiæ pod murek i rozstrzelaæ.

Na moim podwórku jest towarzystwo panów i pañ w wieku dojrza³ym. Znaj± siê od dziecka, bo od dziecka tu mieszkaj±. Lubi± spêdzaæ wspólnie wieczory. Jak robi siê ciep³o – wieczory odbywaj± siê na ³aweczkach. Nie ma picia, s± za to pieski w¶ród traw, nie ma krzyków, s± przyt³umione ¶miechy. Pe³na kultura. Wracam do domu, grzmi, z ³aweczki lokalnej starszyzny dobiega dialog dwóch pañ:
- Zaraz lunie. Schowajmy siê lepiej.
- Ty to jeste¶ jak ¿ydowski gajowy: nawet jak sam strzela, to pierwszy ucieka ze strachu.

Chcia³abym, ¿eby zebranie tych strzêpów ojczystej mowy zabra³o mi lata. Ale to wszystko wydarzy³o siê w ci±gu jednego tygodnia. Polki i Polacy gorliwie dbaj±, by ¯ydów w ich kraju nie brak³o.
Zero kobiet na lewicy
2011-06-28 14:38:45
Do-rzeczy.pl wyprodukowa³ dokument filmowy "Lewica 2011". W informacji o filmie czytamy, ¿e przedstawia on "obecn± sytuacjê polskich ugrupowañ lewicowych i anarchistycznych".

Dokument sk³ada siê z 8 wywiadów przeprowadzonych z przedstawicielami 8 organizacji.

¯adna z przedstawionych organizacji nie jest prezentowana przez kobietê.

W¶ród 8 przedstawionych ugrupowañ nie ma ¿adnej organizacji feministycznej.

Jest tyle kobiet, które mog³yby w tym filmie wyst±piæ. Przychodzi mi do g³owy od razu dwadzie¶cia. A po 5 minutach kolejne dwadzie¶cia. Oczywi¶cie zaraz us³yszê, ¿e by³y zajête, ¿e siê wstydzi³y wyst±piæ, ¿e koledzy namawiali, ale.

A tak¿e, ¿e feminizm nie jest lewicowy, ¿e polskie organizacje feministyczne s± bur¿uazyjne, ¿e przecie¿ przedstawione organizacje te¿ prowadz± w±tki feministyczne.

Tak oto z filmu niechc±cy dowiedzieli¶my siê, ¿e idea, jakoby emancypacja kobiet dokona siê "przy okazji", bo nie jest tak wa¿na, jak ka¿da inna emancypacja, nadal ¶wiêci triumfy na polskiej scenie "lewicowej i anarchistycznej".

Dowiedzieli¶my siê tak¿e, ¿e mê¿czyznom polskiej lewicy i anarchizmu nadal nie postanie w g³owie, by zadbaæ, aby ich organizacjê reprezentowa³a kobieta i ¿e jest to sprawa POLITYCZNA. Niemniej, ni¿ wszystkie te wielce wa¿ne i powa¿ne sprawy, o których mówi± w filmie.

Dowiedzieli¶my siê tak¿e, ¿e struktury tych¿e organizacji nie przewiduj± wewnêtrznego równouprawnienia. Pewnie by³by to uk³on w stronê politycznej poprawno¶ci, kompromituj±cy prawdziwych twardzieli.

S³ucham radia Tok Fm, a tam jaki¶ dziennikarz z jakim¶ go¶ciem nabijaj± siê z wygl±du Margaret Thatcher. Potem ze swad± opowiadaj±, ¿e Francois Mitterrand mia³ kochankê. "Druga ¿ona - tak po muzu³mañsku" - ¿artuj±. Ale¿ z niego by³ numerant! - podziwiaj±. A ta ¿ona to szczyt g³upoty oraz naiwno¶ci - ¶miej± siê konspiracyjnie w mikrofony.

Wy¶wiechtany asortyment chwytów poni¿ej pasa. Sprywatyzowanie kobiet, sprowadzenie ich do ról domowych (¿ona) lub seksualnych (kochanka), przywo³anie do kobieco¶ci (komentarze na temat wygl±du polityczek). Kobieta - kimkolwiek by nie by³a - bêdzie oceniana za to, czy dobrze wywi±zuje siê z obowi±zku kobieco¶ci. Je¶li tylko poza który¶ wykroczy - dostanie po ³apach. Upupieniem. Chamstwem. Wytykaniem palcami. Szyderstwem. Przemoc±. Wykluczeniem.

A w¶ród "ugrupowañ lewicowych i anarchistycznych" - nieobecno¶ci±.

Co siê dziwiæ, ¿e dwóch palantów w prajmtajmie mainstream'owego radia dostaje czas na seksizm. Co siê oburzaæ, ¿e tam backlash, skoro backlash na w³asnym podwórku.


Pola Dwurnik, "Komunistka" (autoportret na podstawie wizerunków Emmy Goldman, Ró¿y Luksemburg, Louise Michel, Viery Zasulicz, La Pasionarii, Ulrike Meinhof i innych. Obraz nale¿y do serii pocztówek "Gruesse vom Rosa-Luxemburg-Platz, wyd. Bel Etage 2011 "Draussen ist feindlich", Berlin)
www.poladwurnik.com


Nieznane sprawczynie
2011-06-22 20:56:39
19 czerwca 2011 r. pomnik Tysi±clecia Pañstwa Polskiego na skwerze Leszka Bia³ego u zbiegu ul. Staszica i Markwarta w Bydgoszczy zosta³ przemianowany przez nieznane sprawczynie na Pomnik Niezale¿no¶ci Kobiet.

Znane s± jedynie imiona grafficiarek: Ania, Arleta, Daria, Doriana, Ewa, Ewa, Justyna, Magda, Ola, Paula, Paulina, Sandra i Sandra. Wiadomo tak¿e, ¿e wiêkszo¶æ z nich uczy siê w bydgoskiej Zawodowej Szkole Fryzjerskiej. Na murach pomnika pojawi³y siê napisy "Idziemy w³asn± drog±" oraz "Szanuj ka¿d± jak siebie sam±". Autorki zostawi³y miejsce dla innych kobiet, które chcia³yby siê podpisaæ pod ich has³ami.










Podobno Dziewczyny projektuj± ju¿ pomnik Tysiêcy Lat U¿erania siê z Patriarchatem.

Jakie to uczucie
2011-06-05 21:02:32
Wróci³am dzi¶ do starych p³yt. Prawdê mówi±c jednej. A w³a¶ciwie jednej piosenki z jednej z nich. Leci dzi¶ w w kó³ko: "Re-fleksje" Pezeta/Noona z "Muzyki klasycznej". Jest tam taki tekst, który od wczoraj chodzi mi natrêtnie po g³owie:

Pierdolê ju¿ twój pieprzony cynizm,
po co ludzie s± przy nas i po co my jeste¶my przy nich,
kto z kim trzyma i kogo mo¿esz mieæ przy sobie.
Prosty fina³: jakie to uczucie, gdy zawodzi cz³owiek?


Dopiero dzi¶ dotar³o do mnie, co mnie w tej strofie przyci±ga: nienazywalno¶æ, któr± Pezet uj±³ w s³owa.

No bo jakie to uczucie, gdy zawodzi cz³owiek? Rozczarowanie? Za s³abo. W¶ciek³o¶æ? Te¿, ale w to s³owo nie oddaje smutku. Rozpacz? To z kolei nie oddaje gniewu. Zranienie? Zbyt ofiarne. Furia? Zbyt agresywne. Wszystko razem. I co¶ jeszcze.

Co¶ z daleka, z otch³ani, z mg³y, z majacz±cego horyzontu. Co¶ z wiedzy du¿o wiêkszej ni¿ tylko tutaj i teraz, co¶ z wiedzy bolesnej o ludziach: ¿e k³ami±, ¿e oszukuj±, ¿e manipuluj±, ¿e nie s± szczerzy, ¿e wykorzystuj± zaufanie, ¿e ugrywaj± swoje, ¿e id± po trupach, a tym trupem bywasz ty. I ¿e z lud¼mi tylko jedno masz jak w banku: to zdarzy siê znowu.

Nie lubiê, gdy czego¶ nie da siê nazwaæ. Budzi to mój niepokój. Wydaje mi siê wtedy nieogarniête, wiêc niebezpieczne. Wiêksze ode mnie, bo wiêksze od mo¿liwo¶ci mojego jêzyka. Puchn±ce i poza kontrol±.

Dlatego tak ceniê "Re-fleksje". Z ka¿dym s³uchaniem Pezet za³atwia to za mnie. Nazywa, ¿e tego nazwaæ siê nie da. Znakiem zapytania nazywa lepiej ni¿ jakimkolwiek s³owem. W tym znaku jest ca³y nadmiar uczucia. Ta jego czê¶æ, która mnie przerasta. Bezsilno¶æ wobec ludzi, którzy zawodz± oddaje bezsilno¶æ wobec jêzyka, którym nie sposób uj±æ uczuæ, jakie to budzi.