Andrzej Jezusek: Promocja katolicyzmu

[2010-10-03 07:48:28]

O kilku nieporozumieniach w debacie o symbolach religijnych


W ostatnich tygodniach w naszym kraju wybuchła dyskusja o stosunkach między państwem polskim a Kościołem katolickim, w szczególności o miejscu krzyża w przestrzeni publicznej. W wielu wypowiedziach pojawiły się nieścisłości i pomyłki, które warto sprostować.


Jak to jest w Ameryce


Zakaz wystawiania symboli religijnych w miejscach związanych ze sprawowaniem władzy państwowej nie jest wymysłem państw zlaicyzowanych, takich jak Francja czy państwa skandynawskie. Obowiązuje on również w społeczeństwach religijnych, np. w Stanach Zjednoczonych. Wprowadziły one ten zakaz w trosce o poszanowanie pluralizmu światopoglądowego, który charakteryzuje każdą nowoczesną zbiorowość ludzką. W czerwcu 2005 roku w sprawie McCreary County v. ACLU Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że wystawienie w budynkach sądów monumentu przedstawiającego biblijny dekalog narusza rozdział Kościoła od państwa, wynikający z pierwszej poprawki do amerykańskiej konstytucji. Wyrok ten jest jednym z wielu orzeczeń zapoczątkowanych słynnym orzeczeniem Engel vs. Vitale z 1962 roku, w którym SN zakazał odmawiania, nawet dobrowolnego, modlitw w szkołach publicznych. Sąd uznał, że taka praktyka stanowi przejaw promocji religii.

Warto zauważyć, że brzmienie pierwszej poprawki, zakazującej m.in. wprowadzania przez Kongres religii państwowej, jest pod względem normatywnym znaczenie uboższe i mniej stanowcze niż regulacja polskiej konstytucji z 1997 roku, która przewiduje, że "władze publiczne (...) zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych" (art. 25 par. 2), a "stosunki pomiędzy państwem a kościołami i związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii i wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie" (art. 25 par. 3).

Miłość i tolerancja?


Zwolennicy obecności krzyża w instytucjach państwowych i samorządowych wskazują, że jest on symbolem miłości, przebaczenia oraz zbawienia i dlatego nie powinien nikogo razić, a tym bardziej nikomu przeszkadzać. Zupełnie nie dostrzega się, że krzyż sam w sobie jest jedynie symbolem okrutnej metody zadawania śmierci, a głębszego znaczenia nabiera dopiero przez swój związek z chrześcijaństwem. W Polsce krzyż jest przede wszystkim symbolem Kościoła katolickiego, a wystawienie krzyża w instytucjach publicznych oznacza, że utożsamiają się one z tym związkiem wyznaniowym. Tymczasem działalność Kościoła katolickiego nie cieszy się w społeczeństwie polskim powszechną akceptacją; dla znacznej jego części jest ona powodem irytacji i niepokoju. Brak entuzjazmu dla katolicyzmu nie wynika, jak chcą niektórzy publicyści katoliccy, z przesadnej pamięci o Savonaroli czy Torquemadzie; ma on swoje źródło w wydarzeniach nam współczesnych takich jak sceptycyzm kościoła wobec liberalnej demokracji, wspieranie frankizmu, prawicowych reżimów w Ameryce Łacińskiej czy systemowe tuszowanie skandali obyczajowych wśród duchowieństwa. W Polsce szczególne rażące w postawie Kościoła jest pomieszanie przekonań religijnych z nacjonalizmem, niechęć wobec wszelkich odmienności, sceptycyzm wobec jednoczącej się Europy, próby narzucenia całemu społeczeństwu katolickiego systemu wartości za pomocą przymusu państwowego oraz nadmierna troska o doczesne interesy duchowieństwa.

Okazując przywiązanie do krzyża, państwo manifestuje swój światopogląd religijny, podważa zaufanie obywateli, którzy się z takim światopoglądem nie utożsamiają, do instytucji publicznych i w konsekwencji wyklucza znaczną część społeczeństwa ze wspólnoty obywatelskiej.

Postulat usunięcia symboli religijnych z instytucji publicznych często zwalczany jest poprzez odwołanie się do dwóch wartości: tolerancji i swobody religijnej. Mniejszość sceptyczna wobec obecności krzyża w instytucjach publicznych powinna ją okazać wierzącej większości, a każdy człowiek powinien mieć swobodę wyrażania swojego światopoglądu religijnego w życiu publicznym.

Odwołanie się do idei tolerancji jest w tym przypadku zupełnie chybione. Tolerancję może okazać jedynie podmiot lub grupa społeczna mająca w społeczeństwie przewagę wobec osób o słabszej pozycji. A nie ulega przecież wątpliwości, że mimo postępującej powoli laicyzacji, polskie społeczeństwo jest nadal w przeważającej mierze katolickie i religijne. Tolerancja zakłada też, że społeczeństwo (państwo) nie będzie zakazywało pewnych zachowań i poglądów tylko dlatego, że są mniejszościowe, ani dyskryminowało obywateli, którzy te zachowania i poglądy uważają za swoje. Tolerancja nie wymaga, co do zasady, aby państwo lub społeczeństwo podejmowało pozytywne działania, w szczególności czynnie wspierało określone poglądy i zachowania. Obecność symbolu religijnego w instytucji publicznej, obrzęd religijny podczas uroczystości państwowej nie jest przejawem tolerancji wobec ludzi wierzących, lecz aktywną promocją światopoglądu religijnego i wyraźnie określonego systemu wartości. Kosztem tych obywateli, którzy się z tym światopoglądem i z tą aksjologią nie utożsamiają.

A może da się obronić obecność krzyża w instytucjach publicznych argumentem z wolności religijnej? Na pierwszy rzut oka postulat wolności religijnej i neutralności światopoglądowej państwa są ze sobą w sprzeczności: bezstronność państwa wymaga bowiem ograniczenia publicznej ekspresji uczuć religijnych. To mylne wrażenie. Wolność religijna, zresztą jak prawie każde prawo człowieka, podlega ograniczeniom, w szczególności wtedy, gdy jej realizacja może zagrozić wolności i prawom innych osób. Sędzia Black w uzasadnieniu orzeczenia w sprawie Engel stwierdził: "Gdy władza, prestiż i wsparcie finansowe rządu jest udzielane konkretnemu przekonaniu religijnemu, pośredni, przymusowy nacisk wobec mniejszości religijnych mający na celu ich dostosowanie się do przeważającej, oficjalnie pochwalanej religii, jest oczywisty".[1] Neutralność światopoglądowa państwa ma uniemożliwić najsilniejszej grupie religijnej wywieranie presji ideologicznej na pozostałą część społeczeństwa. Dlatego wymóg bezstronności państwa w kwestiach światopoglądowych nie ogranicza - wręcz przeciwnie - wzmacnia gwarancje wynikające z wolności religijnej. Zauważmy, że konstytucja ogranicza prawo do publicznego wyrażania swoich przekonań religijnych tylko do osób. Państwo (instytucje) mają zachować bezstronność.

Marks obok krzyża?


Zasadniczym nieporozumieniem w dyskursie publicznym jest utożsamianie sfery publicznej z sferą działalności władzy publicznej (sferą władczej działalności państwa). To nieporozumienie jest podstawą tezy, że rygorystycznie przestrzeganie zasady neutralności światopoglądowej państwa prowadzi do eliminacji symboli religijnych (i tym samym wiary) z sfery publicznej i spycha je wyłącznie do sfery prywatnej. Takie rozumowanie byłoby poprawne tylko w państwie, które aspiruje do kontrolowania całej sfery publicznej, takim jak PRL. W państwie demokratycznym, z rozbudowanym społeczeństwem obywatelskim sfera działalności państwa to tylko część (i to wcale nie największa) sfery publicznej. Zasada neutralności światopoglądowej państwa wymaga jedynie, aby instytucje państwowe lub samorządowe oraz piastuni władzy publicznej w czasie i w związku z pełnieniem ich funkcji zaprzestali z korzystania z symboli religijnych. W przeciwnym razie obywatel może nabrać wątpliwości co do bezstronność władzy i zwątpić w jej sprawiedliwy osąd oparty na dążeniu do zachowania dobra wspólnego. W konsekwencji może utracić zaufanie do instytucji państwowych w ogóle.

Zasada neutralności światopoglądowej państwa nie zabrania posługiwania się przez poszczególne osoby symbolami religijnymi w sytuacjach publicznych, np. na uroczystościach religijnych, podczas spaceru, zabawy, pracy, przy prowadzeniu działalności gospodarczej lub podczas legalnej manifestacji, chociażby i przed pałacem prezydenckim. Zakaz posługiwania się symbolami religijnymi nie obejmuje także osób korzystających z instytucji publicznych. Krzyż nie powinien być wystawiany na sali obrad Sejmu, rady miasta, w klasie szkolnej czy w pomieszczeniu szpitalnym. Ale swoje przywiązanie do krzyża może okazywać turysta zwiedzający Sejm, uczeń w szkole publicznej czy chory w publicznym zakładzie opieki zdrowotnej. Chrześcijanin może nosić w sposób widoczny wisiorek z krzyżem, a dziewczyna wyznająca islam - chustę.

Trzeba rozróżnić dwie kwestie. Posługiwanie się (przez poszczególne osoby) symbolem religijnym w celu uprawiania kultu albo manifestowania światopoglądu w instytucji publicznej jest przejawem ekspresji ich poglądów. To rdzeń wolności tych osób. Natomiast wystawianie takiego symbolu przez władzę lub za jej zezwoleniem w instytucji publicznej ma na celu jedynie zademonstrowanie pozycji danej religii. Jest przejawem triumfalizmu. Ma na celu zdeprymowanie osób o przeciwnych poglądach i ma za zadanie utrwalać przeważające przekonania światopoglądowe.

Pojawił się pomysł, aby neutralność światopoglądową państwa zagwarantować nie poprzez zakaz wiązania się instytucji publicznych z określoną religią, ale poprzez ich równe uwikłanie w różne nurty światopoglądowe. Co by to konkretnie oznaczało? W instytucjach publicznych obok krzyża miałyby zostać wystawione również innych symboli religijnych. Mam wątpliwości co do sensu takiego rozwiązania.

Po pierwsze, czy chodzi o wystawienie symboli wszystkich możliwych wyznań? Jeżeli tak, to może zabraknąć miejsca na powieszenia godła państwowego. A jeśli chodzi tylko o niektóre symbole, to jak je wybrać? I co z konstytucyjną zasadą równouprawnienia wszystkich kościołów i wyznań?

Po drugie inne niż krzyż symbole religijne są nie mniej kontrowersyjne. Czy naprawdę większość Polaków zgodziłaby się na wystawienie w instytucji publicznej półksiężyca - symbol religii, w imieniu której jeszcze dziś wiesza się homoseksualistów (Iran), ścina się czarownice (Arabia Saudyjska) czy dyskryminuje chrześcijan (Sudan)? A gwiazda Dawida? Oprócz tego, że jest ona symbolem religijnym, to jest ona także symbolem państwa Izrael, pod którym żołnierze tego państwa dokonują czynów budzących wątpliwości prawne i etyczne.

Po trzecie należałoby uwzględnić największą mniejszość światopoglądową w Polsce - ateistów. Ciekawa byłaby reakcja zwolenników obecności symboli religijnych w instytucjach publicznych na żądanie osób niewierzących, aby obok krzyża lub zamiast niego powieszono portret Karola Marksa - najbardziej znanego przedstawiciela ateizmu naukowego.

***


W Europie symbole religijne albo zostały usunięte z instytucji publicznych, albo - w nielicznych już państwach - nadal są tam eksponowane. Wówczas stanowią pozostałość po państwie wyznaniowym, swoistą zaszłość kulturową, która nie niesie z sobą politycznie i prawnie istotnej treści i jak każdy atawizm kulturowy może trwać, dopóki nie staje się dysfunkcjonalny. W Polsce krzyż w instytucjach publicznych stał się znakiem dominacji Kościoła katolickiego w życiu publicznym, dominacji, którą Kościół wykorzystuje do prowadzenia działalności wywołującej obawy i niechęć znacznej części społeczeństwa. Dlatego też kojarzy się on z opresją w sferze obyczajowej i kulturowej i jako taki budzi złość, a nawet agresję. Jego usunięcie będzie nie tylko oznaką wprowadzenia rozdziału Kościoła od państwa, który powinien charakteryzować każde europejskie państwo w XXI wieku, pozwoli także na przywrócenie mu znaczenia, jakie przypisują mu chrześcijanie. Krzyż jako symbol miłości i przebaczenia naprawdę nie potrzebuje publicznego eksponowania w miejscach, które na co dzień nie mają wiele wspólnego z ewangelicznymi wartościami, a państwo posiada własne symbole, wokół których powinni się skupiać obywatele.

Przypis:
[1] Uzasadnienie orzeczenia w sprawie Engel v. Vitale, 370 U.S. 421 (1962)

Andrzej Jezusek



Autor jest prawnikiem, doktorantem na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Artykuł ukazał się na stronie "Krytyki Politycznej" (www.krytykapolityczna.pl).

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Partia lewicowa na symulatorze politycznym
Discord
Teraz
Historia Czerwona
Komintern (SH)
Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży

Więcej ogłoszeń...


1 lipca:

1867 - Portugalia: Zniesiono stosowanie kary śmierci.

1876 - Zmarł Michał Bakunin, rosyjski myśliciel, rewolucjonista. Uznawany za jednego z ojców anarchizmu, a ściślej - jego kolektywistycznej wersji.

1879 - Urodził się Léon Jouhaux, francuski działacz związkowy. Założyciel CGT-Force Ouvrierè . Współzałożyciel MOP i Międzynarodowej Konfederacji Związków Zawodowych. 1951 Pokojowa Nagroda Nobla.

1921 - Chiny: Założono Komunistyczną Partię Chin (KPCh).

1956 - Prasa radziecka opublikowała utajniony do tej pory, choć od dawna znany na Zachodzie, fragment testamentu Lenina ostrzegający przed samowładztwem Stalina.

1962 - Belgijskie kolonie Burundi i Rwanda uzyskały niepodległość.

1980 - Po podwyżkach cen żywności strajki w Lublinie i zablokowanie węzła kolejowego.

1994 - Jaser Arafat powrócił do Strefy Gazy po 27 latach spędzonych na wygnaniu.

2000 - Odbył się XXXVI Kongres PPS; przewodniczącym RN został Piotr Ikonowicz, a przewodniczącym CKW Cezary Miżejewski.


?
Lewica.pl na Facebooku