Ciszewski: Ukraińska lekcja

[2004-12-05 20:21:36]

Z wydarzeń na Ukrainie płynie dla lewicy, również polskiej, bardzo ważna lekcja, a zarazem przestroga.

Ukraińcom należy współczuć sytuacji, w której się znaleźli. Muszą wybierać między dwoma kapitalistycznymi obozami. Obaj kandydaci na prezydenta, Wiktor Juszczenko oraz Wiktor Janukowycz, wbrew pozorom, aż tak bardzo się nie różnią. Obaj są mocno powiązani ze sponsorami finansującymi ich kampanie wyborcze. Juszczenkę poparli między innymi Amerykanie, którzy liczą na wyrwanie Ukrainy spod wpływu Rosji. Aby zapewnić mu sukces szkolili na przykład przedstawicieli jego komitetu wyborczego, do czego się przyznają. Janukowycza promują rodzimi oligarchowie z zagłębia Donieckiego oraz władze Federacji Rosyjskiej.
„Demokratyczna” pomarańczowa opozycja, tworzona głównie przez siły neoliberalne i nacjonalistyczne, jest równie antyspołeczna co obóz władzy. Co więcej, jest nawet gorsza, ponieważ Juszczenko będzie chciał jak najszybciej wprowadzić neoliberalne reformy, na przykład po to, aby otworzyć ukraiński rynek dla ponadnarodowych korporacji.

W obliczu takiej sytuacji ukraińska lewica znalazła się między młotem a kowadłem. Zajęła bardzo różnorodne stanowiska. Partia Socjalistyczna Ołeksandra Moroza, przyłączyła się do obozu Juszczenki, chcąc wyrazić swój sprzeciw wobec rządów Leonida Kuczmy. Nie zaistniała jednak bardzo wyraźnie wśród pomarańczowych, gdyż o wiele bardziej aktywni są nacjonaliści i liberałowie. Wygląda na to że socjalistom zamiast zmieniania systemu społecznego i budowania radykalnego ugrupowania zależy raczej na zdobyciu pozycji przed następnymi wyborami parlamentarnymi. Poza tym trudno ich uznać za lewicową alternatywę. Socjalistyczna Partia Ukrainy to typowa wschodnioeuropejska technokratyczna i oportunistyczna „socjaldemokracja”, chcąca tylko lekko retuszować system.
Po stronie opozycji stanęła też część anarchistów i trockistów, argumentując, że masowe protesty będzie można wykorzystać do wprowadzenia zmian społecznych. Zapominają jednak przy tym że ich grupy nie dysponują wystarczającym potencjałem, aby móc prowadzić skuteczne kampanie polityczne. Zmiana społeczna musiałaby być efektem wystąpienia demonstrujących również przeciw Juszczence. Tymczasem pomarańczowi w dużej mierze kierują się właśnie kultem jego oraz neoliberalnej Julii Timoszenko. Nie mają też spójnego programu politycznego, a większość ich liderów to kapitaliści. Dochodzi więc do absurdów, kiedy to jeden z anarchistów w wywiadzie chwali zaangażowanie organizacji młodzieżowej Pora (to tak, jakby ktoś z CK-LA zaczął nagle wychwalać działalność Młodego Centrum).

Część ukraińskiej lewicy przyłączyła się do obozu Janukowycza. Chodzi tu przede wszystkim o populistyczną Postępową Socjalistyczną Partię Ukrainy, kierowaną przez Natalię Witrenko. Ugrupowanie to, zresztą zgodnie z prawdą, uznało Juszczenkę za marionetkę zachodu. Doszło przy tym jednak do wniosku, że rozwiązaniem jest bezkrytyczne poparcie w drugiej turze wyborów obozu władzy. Obecnie powtarza więc jego propagandę. PSPU trudno też nazwać ugrupowaniem antysystemowym. Pomimo że bardzo ostro występuje przeciwko międzynarodowym instytucjom finansowym czy NATO (razem z komunistami jest bardzo aktywne w ruchu przeciwników okupacji Iraku) to jest skupione wokół swojej liderki i bardzo autorytarne. W obozie Janukowycza, od początku znajduje się technokratyczna Socjaldemokratyczna Partia Ukrainy (Zjednoczona), która współtworzy jego koalicję wyborczą i poparła go już w pierwszej turze. Ugrupowanie to jest kontrolowane przez ukraińskich oligarchów i należy do obozu władzy.
Po stronie Janukowycza opowiedziało się jeszcze kilka mniejszych grup, takich jak Lewicowa Inicjatywa. Są one jednak bardzo krytyczne wobec niego i popierają kandydata obozu władzy na zasadzie wyboru mniejszego zła, przeciw liberałom.

Należy pamiętać że obóz władzy bardzo mocno uderzał w lewicę antykapitalistyczną, oskarżając ją o chęć przeprowadzenia przewrotu. Kilku działaczy odsiaduje obecnie wieloletnie wyroki za „terroryzm”, a jeden po aresztowaniu zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Bezkrytyczne poparcie Janukowycza jest więc dla lewicy antysystemowej tak samo zabójcze jak poparcie pomarańczowych

Największe ugrupowanie ukraińskiej lewicy – Komunistyczna Partia Ukrainy, prezentuje jeszcze inne stanowisko. W drugiej turze wyborów nie poparła żadnego kandydata. Obecnie wzywa do rezygnacji obu pretendentów i wystawienia w powtórzonych wyborach nowych polityków. Okazuje się jednak że komuniści nie umieli stworzyć własnej alternatywy. Jeszcze niedawno to oni byli główną siłą opozycji, a ich kandydat spotkał się w drugiej turze poprzednich wyborów z Kuczmą. Skupili się jednak na grach parlamentarnych i dali się przelicytować w opozycyjności prawicy. Zamiast budować ruch pracowniczy lawirowali między popieraniem Kuczmy a jego całkowitą krytyką. Po drugiej turze wyborów KPU zamilkła. Przez wiele dni nie wydała nawet oświadczenia. Zamiast wezwać ludzi do strajku i wystąpienia przeciw obu kapitalistycznym obozom, czekała na rozwój wydarzeń. W końcu wydała, nie pasujące do radykalnej lewicy, płaczliwe oświadczenie z wezwaniem do „zgody narodowej”. Okazało się że robotników na ulice wyprowadził Janukowycz, w celu poparcia swojego wyboru, a nie KPU.
Komuniści poszli w stronę parlamentarnego oportunizmu, zabarwionego sentymentem za ZSRR. Pomimo że ich kandydat Petro Symonenko miał najbardziej prospołeczny program w pierwszej turze wyborów, nie można uznać ich za siłę antykapitalistyczną.
Obu kandydatów bojkotują też ci anarchiści, którzy nie chcieli poprzeć pomarańczowych. Jednak ruch anarchistyczny na Ukrainie, pomimo że jest główną siłą alterglobalistyczną w kraju, ma w polityce bardzo niewielkie znaczenie. Anarchosyndykalistyczny związek zawodowy, który miał stanowić jego zaplecze społeczne nie rozwinął się i trudno powiedzieć czy w ogóle funkcjonuje.

Ukraina jest więc przykładem jak nie powinna funkcjonować lewica w Polsce. Niewłaściwe jest w świetle ukraińskich doświadczeń, dążenie do opierania działalności na partiach kadrowych i parlamentaryzmie. Bez oparcia społecznego ugrupowania lewicy są skazane na gry w ramach systemu. Ponieważ nie mają poparcia biznesu, łożącego na kosztowne kampanie, zawsze będą skazane na łączenie się z tym czy innym kapitalistycznym blokiem politycznym.
Anarchiści stracili natomiast na ucieczce od wszystkiego co polityczne, a przede wszystkim od klasy pracowniczej. Doprowadziło ich to albo do niebytu, albo do naiwnej wiary w każdy ruch wyprowadzający ludzi na ulice przeciw władzy, jak w przypadku pomarańczowych „anarchistów”. Rozczarowanie przychodzi bardzo szybko. Angażowanie się w taki ruch miałoby sens tylko wtedy gdyby istniały silne wpływy anarchistów, a liderzy protestów nie byli pewnie osadzeni. Na Ukrainie natomiast anarchiści wloką się w ogonie koalicji liberałów i nacjonalistów. Podobny błąd zrobili wcześniej w Serbii. Byli bardzo aktywni przy obalaniu reżimu Miloszewicza, ale nie starczyło im sił na wystąpienie przeciw prawicowemu Kosztunicy, który go zastąpił na stanowisku prezydenta. W efekcie anarchosyndykalistyczny związek zawodowy jest teraz najbardziej prześladowany przez władze i został przez nie niemal rozbity, pod pretekstem „działań antyterrorystycznych”.

Widać więc, że lewica nie może czekać aż coś się stanie i liczyć na to że nagle stanie na czele masowego ruchu. Ważne jest że mamy doświadczenie. Większość polskich grup lewicowych nie przejawia naiwnej wiary w ukraińską „rewolucję” i nie bierze udziału w pomarańczowej szopce, tworzonej dla „poparcia Ukrainy” przez rodzimych, systemowych polityków. Pozytywnie nastraja również fakt, że zaczęto już budować radykalny związek zawodowy – Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza, a kontakty między częścią lewicy i środowiskami pracowniczymi są coraz częstsze. Bez nich udział we wszelkich masowych protestach będzie się ograniczał jedynie do kibicowania. Przykład Ukrainy pokazał jak ważne jest istnienie grup pracowniczych, które w odpowiednim momencie będą też umiały wystąpić z postulatami zmiany systemu. Inaczej pewnego dnia obudzimy się w kraju podzielonym na obóz populistów i obóz „proeuropejskich” liberałów. Opowiedzenie się po którejś ze stron będzie wówczas oznaczało wyrzeczenie się znacznej części lewicowych postulatów. Dla ukraińskiej lewicy jest już za późno. Bez względu na wynik prezydenckiej awantury, przegrała i wiele lat zajmie jej zbudowanie jakiegoś ruchu. Dla polskiej lewicy jeszcze nie jest za późno, trzeba więc zacząć działać jeszcze intensywniej.

Piotr Ciszewski


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-
Szukam" Metody interpretacji historii Argentyny" N.Morano

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

18 grudnia:

1865 - USA: Po ratyfikowaniu przez stan Georgia XIII Poprawki do Konstytucji formalnie doszło do likwidacji niewolnictwa.

1913 - W Lubece urodził się Willy Brandt (właściwie Karl Herbert Frahm), polityk SPD, kanclerz RFN.

1932 - W Berlinie zmarł Eduard Bernstein, działacz ruchu robotniczego, ideolog niemieckiej socjaldemokracji, twórca rewizjonizmu w ruchu robotniczym.

1936 - Zwycięstwem zakończył się strajk okupacyjny w obronie 220 górników katowickiej kopalni "Eminencja" zagrożonych zwolnieniem.

1938 - Rozpoczęły się wybory do samorządów miejskich, w miastach powyżej 25 tys. mieszkańców listy PPS i Bundu uzyskały 35,8% głosów.

1946 - Urodził się Steve Biko, działacz ruchu przeciw apartheidowi w Republice Południowej Afryki.

1972 - Kolejne wznowienie nalotów amerykańskich w Wietnamie.

1994 - Opozycyjna Bułgarska Partia Socjalistyczna Żana Widenowa wygrała zdecydowanie wybory parlamentarne.

1998 - Kolumbjskie lotnictwo i śmigłowce bojowe prywatnej fimy wojskowej AirScan zaatakowały wioskę Santo Domingo, zabijając jej 18 mieszkanców, w tym siedmioro dzieci.

2005 - W Boliwii Evo Morales wygrał wybory prezydenckie, zdobywając 53,7% głosów.


 
Lewica.pl na Facebooku