
2012-01-31 22:03:46
Jednak to co zdarzyło się na dzisiejszej Radzie Dzielnicy Wola m. st. Warszawy było już skrajnym popisem arogancji.
Może jednak po kolei
Rada Dzielnicy zaczęła się... od krótkiego wstępu i przerwy.
Po półgodzinnej przerwie radni zabrali się do pracy na jakieś 15-20 minut, aby ponownie udać się na przerwę. Ponieważ specjalnie wcześniej zwalniałem się z pracy aby zdążyć na obrady (co będę musiał odpracować) moja wściekłość rosła.
Razem z ludźmi z Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów przygotowałem krótkie wystąpienie w sprawie lokatorów, których zaniedbania urzędników naraziły na eksmisję. Oczekiwaliśmy na punkt wolne wnioski, aby wygłosić wystąpienie.
Tutaj niespodzianka - w przerwie wychodzi do nas Przewodniczący Rady Dariusz Puścian z partii miłościwie nam panującej.
Przewodniczący stylem a la późny Gomułka, sekretarz powiatowej struktury PZPR tłumaczy, wiecie, rozumiecie, procedowanie, zastanawiamy się, itd. itp. Zapytany o to dlaczego nie chce udzielić głosu odpowiada "zastanowię się" oraz "co by było gdyby każdy tak zabierał głos" (w tym momencie przypomniała mi się kwestia z Misia - "A gdyby tu wasz synek z grupą stuosobową odlatywał i każdy z rodziców chciałby wejść, to jaki byłby tłok, sami widzicie i nie mówcie, że nie macie synka, bo w każdej chwili mieć możecie".
Tłumaczył nam również, że "komisja musi się z tym zapoznać" nie zwracając uwagi na nasze stwierdzenia, że toczy się już sprawa eksmisyjna i rodzina, która wpadła w kłopoty przez zaniedbanie urzędników (przekazanie prywatnemu kamienicznikowi lokalu, który w myśl prawa pozostaje komunalnym) może do czasu zapoznania się ze sprawą przez komisję może trafić na bruk.
Przewodniczący Puścian dzielnie doprowadził sesję do punktu "wolne wnioski". W ramach tego punktu zignorował radnego który pytał się o jego spotkanie i rozmowy z przedstawicielem firmy deweloperskiej, twierdząc, że każdy może przyjść na jego dyżur porozmawiać (po raz kolejny "Miś" - - Przechodziliśmy, po prostu i wpadliśmy.
Jak to – przechodziłaś?!!! Z tragarzami?
Taa!! Przechodziliśmy. Z tragarzami.)
Następnie Przewodniczący stwierdził, że kończy obrady, na co w odpowiedzi przypomniałem mu jako głos z sali, że to on jest dla mieszkańców, a nie oni dla niego i po raz pierwszy spotykamy się z tym, że odmawia się głosu przedstawicielom lokalnego stowarzyszenia (jak się później dowiedzieliśmy od radnych taka "wolność słowa" przy zabieraniu głosu w tej radzie dzielnicy to norma).
Przewodniczący Puścian postąpił bardzo głupio demonstrując swoje autorytarne zapędy. Nie chciał rozmawiać po dobroci, to następnym razem będzie musiał rozmawiać nie z przedstawicielami stowarzyszenia, ale z większą grupą lokatorów, którzy przyjdą na obrady.
Już teraz zachęcam wszystkich czytelników do udziału w sesji Rady Dzielnicy Wola 14 lutego - urządźmy Panu Puścianowi i jego kolegom odpowiednie Walentynki!
2012-01-30 20:47:59
P osłowi wierszyk jak wiemy bardzo się podoba jako "sympatyczny" więc niech sam też poczuje się doceniony.

Partjniak Suski w Sejmie mieszka,
Mętlik ma w głowie ten nasz koleżka.
Uczy się pilnie przez całe ranki
Ze swej jedynej poselskiej czytanki.
Gdy na obrady potem wraca,
Psoci, figluje - to jego praca.
Aż lud mu krzyczy: "Suski, łobuzie!"
A Suski krągłą nadyma buzię.
Podatnik mówi: "ustawa czeka",
A on na drzewo znowu ucieka.
Podatnik mówi: "idź do roboty",
Lecz nie dla posła takie głupoty.
Ale lud kocha swojego posła,
Bo śmieszny chłopak jest z tego Osła.
Szkoda, że Suski taki wesoły,
Nie wróci kształcić się znów do szkoły.
2012-01-24 08:04:45
"Mesjasz lewicy" zaprosił nawet tworzoną przez związkowców z Sierpnia Polską Partię Pracy do wspólnych obchodów 1 maja i współpracy.
Co się stało? Liberał nagle stał się radykalnym lewicowcem? NIE! On stał się również radykalnym lewicowcem, dodając do zestawu swoich ideologii jeszcze jedną.
Jeśli dalej tak pójdzie za kilka lat nie będą potrzebne żadne inne partie i organizacje, ponieważ Ruch Palikota połączy wszystkie frakcje ideologiczne.
Neoliberalizm - to oczywiste. "Przyjazne państwo", które lansował mesjasz jeszcze w czasach działania w PO oznaczało deregulacje rynku, działanie na rzecz zatrudnicieli, kamieniczników i bankierów. Dodajmy do tego jeszcze fakt przejmowania kadr ze struktur PO, SLD czy Partii Demokratycznej.
(Socjal)demokracja, a raczej to co się za nią w Polsce uważa - podobnie jak Leszek Miller, mesjasz zastanawiał się nad "socjaldemokratycznym" podatkiem liniowym. Dogadał się z taką tuzą "lewicowej polityki" jak Jerzy Urban (ideowo raczej neoliberał, ale towarzysko i historycznie kojarzony z tzw. "lewicą mundurową" czyli obecnymi emerytami którzy służyli "ludowej ojczyźnie" patriotycznie chroniąc ją przed "bandytami z Wujka" itp.).
Kraju Polan powstań z kolan - trudno nazwać tą opcję, ale ogólnie opiera się ona na podmienieniu w antysemickich ulotkach słowa "Żyd" na "Ksiądz/kler" i nazywaniu tego antyklerykalizmem. Taka postawę obwiniania kościoła np. za kryzys czy twierdzenia, że zmiana społeczna jest możliwa głównie dzięki opodatkowaniu księży, prezentuje pozostająca w sojuszu z Palikotem Racja Polskiej Lewicy.
Sadzić, palić, zalegalizować - bardzo popularna w Polsce opcja ideowa, jeszcze bardziej ograniczona w swoich postulatach niż "kraju Polan...". Tej opcji chodzi jedynie o zalegalizowanie palenia tzw. trawki. W sumie chyba lepiej żeby politycy byli non stop upaleni. Dobrego nic wprawdzie by nie zrobili, ale może nie psuliby tyle co teraz.
Radykalna lewica - ostatnie odkrycie Ruchu Palikota. Pochylił się on nad biednymi, bezdomnymi, dłużnikami i obiecał im zgłoszenie ustaw. Jakich konkretnie? Jeszcze nie wiadomo, bo na razie zajmuje się związkami partnerskimi, ale coś na pewno wymyśli. poza tym mesjasz ubrał się nawet w czerwoną koszulę jak Hugo Chavez, co czyni nawet z milionera radykalnego socjalistę.
Nacjonalizm/ brońmy krzyża itp. - wydaje się, że jedynym nurtem, którego Palikot nie będzie w stanie zagospodarować jest skrajna prawica. Nic bardziej mylnego. PPP z którą ostatnio romansował w przeszłości na swoich listach łączyła trockistów z obrońcami krzyża i nacjonalistami. Palikot może więc znaleźć dojście do tych ostatnich.
Może za kilka lat polska scena polityczna będzie wyglądała zupełnie inaczej:
Ruch Poparcia Palikota - Lewica pójdzie w pochodzie obok Ruchu Poparcia Palikota - Związki Zawodowe, walcząc przeciwko propozycjom deregulacji gospodarki zgłaszanym przez Ruch Poparcia Palikota - Platforma Obywatelska. Własny, bardziej ideowy pochód zorganizuje Ruch Poparcia Palikota - Socjaliści, a Ruch Poparcia Palikota - Ojczyzna, będzie przy tej okazji walczył o zachowanie tożsamości narodowej, w obronie krzyża i przeciwko paradom równości firmowanym przez Ruch Poparcia Palikota - LGBT.
Jeśli wydaje się to wam absurdalne pomyślcie - polska scena polityczna z każdym rokiem staje się coraz bardziej absurdalna. W tym kraju wszystko jest możliwe, skoro "mesjaszem lewicy" zostaje przedsiębiorca neoliberał.
2012-01-09 12:49:40
Nie o tym będzie jednak ten wpis.
Przy okazji kolejnej edycji WOŚP doświadczyliśmy ogromnej dawki czarnego humoru niczym z najlepszych skeczów Latającego Cyrku Monty Pythona.
Od początku z grubej rury. Jednymi z pierwszych, którzy rozpoczęli kwestowanie byli żołnierze na "misji" w Afganistanie. Armia stanęła na straży pokoju i walczy ze społeczeństwem o lepszą przyszłość. Do akcji przyłączyli się nawet żołnierze ojczyzny światowej demokracji oraz z bratniego narodu afgańskiego. Na aukcję trafiły ich różne "pamiątki". Zabrakło wprawdzie na przykład kawałków gruzu z Nangar Khel, czy odłamka bomby który zabił najwięcej cywilów (oficjalnie talibów), ale wszystko jest do nadrobienia w roku przyszłym.
W Gdyni, na plaży komandosi Marynarki Wojennej pokazali rozpoznanie terenu, a następnie ostrzelali zgromadzoną gawiedź za pomocą amunicji ćwiczebnej. Zabawa w ostrzeliwanie cywilów ślepakami zaczyna stawać się nową świecką tradycją. Przy okazji obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego kretyni przebrani za powstańców ostrzelali "rocznicowo" uczestników biegu po Warszawie (za co nie zostali wcale zatrzymani lecz pochwaleni w mediach).
Proponuję aby przy okazji WOŚP nie ograniczać się do półśrodków i zastosować już prawdziwą amunicję. Amatorzy mocnych wrażeń mogliby wylicytować na przykład miejsca miedzy tarczami, do których będą strzelać komandosi.
Komandosi powinni też ostrzelać pozostałych zgromadzonych z moździerzy, na początek może pociskami z gazem rozweselającym, żeby na przykład afgańska "misja" lepiej się społeczeństwu kojarzyła.
Nad wszystkim oczywiście powiewałaby wielka pacyfka, jeden z wykorzystywanych przez Jurka Owsiaka symboli.
Inny ciekawym pomysłem było licytowanie spędzenia dnia w więzieniu. Cóż upodobania bywają różne. Jak widać nie ma co narzekać na zatrzymania przez policję podczas demonstracji, dostajemy je przecież za darmo (tudzież w cenie góra kilkuset złotowego mandatu), a niektórzy są gotowi płacić za podobne wrażenia tysiące.
W przyszłym roku, oczywiście w celu zebrania większej kwoty na pomoc dla chorych dzieci proponuję licytacje spędzenia dnia w tajnym więzieniu CIA z przytapianiem, wykręcaniem stawów i innymi "przyjemnościami" w zestawie.
WOŚP gra nadal, z każdym rokiem bardziej ekstremalnie i bardziej absurdalnie. Granice absurdu przesuwają się coraz bardziej. Brakuje jedynie kolejnego Barei, aby zebrał je wszystkie i nakręcił film na miarę "Misia" (z Owsiakiem w jednej z głównych ról)
2012-01-04 10:11:55
Takie apokaliptyczne wizje serwują nam przy okazji każdego dnia wolnego przedstawiciele biznesu i ich „eksperci” ekonomiczni. Powinniśmy sobie zdawać sprawę: nie da się mniej pracować i więcej zarabiać - stwierdził Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" przy okazji zbliżającego się święta Trzech Króli. Okazał się przy tym na tyle szczery, że nie wykluczył, iż da się pracować więcej i mniej zarabiać.
Na szczęście z pomocą pospieszył młody, zdolny, prawie poseł, prawie lewicowego SLD (kierownik Biura Medialnego wspomnianej kliki), „przez kobiety uwielbiany” (jak śpiewają o nim w klipie wyborczym) – Łukasz Naczas.
Na czas stwierdził on, że: w dobie kryzysu powinno się zawiesić czasowo święta i dni wolne od pracy (takie jak święto "trzech króli"). To dałoby poważny oddech gospodarce.
Tymczasem Z najnowszego badania Europejskiej Fundacji na rzecz Poprawy Warunków Życia i Pracy wynika, że Niemcy i Duńczycy mają średnio 30 dni
płatnego urlopu w roku. Do tego nasi zachodni sąsiedzi mają jeszcze 10 wolnych dni przypadających z powodu różnych świąt. Nie dość tego – Polacy pracują, obok Rumunów, najdłużej spośród mieszkańców UE, w ciągu roku.
Nie widać jakoś masowego eksodusu gnębionych przez socjal Niemców i Duńczyków do pracowitej Polski, w której każdy dzień pracy jest na wagę złota. Nie trzeba zamykać granic w obliczu napływu milionów pracowników którzy uwierzyli, że „nie da się mniej pracować i więcej zarabiać”, po czym zamarzyli o pracy w polskich supermarketach i na polskich budowach. O zgrozo, nie widać nawet masowej ucieczki przedsiębiorców ze starej „socjalistycznej” Unii Europejskiej!
Może więc po prostu panowie Mordasewicz i Naczas (oraz im podobni) marzą o dawnych czasach - chcieliby być na przykład dziewiętnastowiecznymi plantatorami z południa USA, dbającymi żeby pracujący na plantacji niewolnicy nie marnowali czasu na dni wolne.
2011-12-22 10:39:51
Wojna to pokój
Premier tego kraju, żegnając żołnierzy poległych w okupacji innego kraju stwierdził, że "wojna to pokój", a raczej, że "Nasi żołnierze nieśli nie wojnę, ale pokój i pomoc". Dziwna to pomoc, którą niesie się za pomocą pojazdów pancernych, granatników i artylerii, ale myślenie niezgodne z tą wykładnię jest przecież "myślozbrodnią".
Jeśli ktoś szerzy na przykład w internecie wrogą propagandę, zajmą się nim służby Ministerstwa Prawdy, a raczej Ministerstwa Obrony Narodowej.
Wolność to niewola
Aby zagwarantować wolność, prezydent tego samego kraju proponuje zaostrzenie ustawy o zgromadzeniach publicznych. W myśl projektu nie będzie można nie tylko zasłaniać podczas ich trwania twarzy, ale nawet utrudniać identyfikacji przez czuwającą nad demokracją policję. Jak tak dalej pójdzie niedługo nielegalna będzie każda demonstracja, której uczestnicy nie prześlą wcześniej policji swoich zdjęć oraz informacji o planowanym ubiorze.
Demokracja nie oznacza przecież demonstrowania bez ograniczeń swoich przekonań. Ponieważ mamy pluralizm dopuszczalne będą różne formy wyrażania zachwytu nad działaniami rządu i różnymi postaciami kapitalizmu.
Prezydencka propozycja zakłada również brak zgody na kilka demonstracji w tym samym miejscu i czasie. Niedługo w ramach demokracji wyznaczy się więc zapewne jakąś polanę w puszczy Białowieskiej, na której demonstrować będzie można na przykład od poniedziałku do środy w godzinach od 13.00 do 15.00 - a co Polska przecież jest demokratyczna!
Ignorancja to siła
Pamiętajmy również, że demokracja to swoboda wypowiadania wyrazów poparcia dla władzy i panującego ustroju ekonomicznego, a czasem nawet pewne przejawy opozycji.
W związku z tym organy ścigania muszą czuwać i pilnować czy na przykład działacze lokatorscy nie zakłócają spokoju wypowiadając się. Sądy są po to utrzymywane z pieniędzy podatników, aby reagować na kazdy przejaw krnąbrności i nawet najbardziej absurdalne oskarżenia jeśli tylko zgłoszą je policjanci, urzędnicy lub politycy.
Podsumowując:
Premier Tusk ma rację, ma rację, ma rację!
Mamy w Polsce demokrację!
2011-12-20 07:49:06

Oglądając wczorajszy Dziennik Telewizyjny... Przepraszam obecnie nazywa się to Wiadomości TVP, zwróciłem uwagę na znamienne zestawienie dwóch wiadomości.
Jedna dotyczyła śmierci dyktatora Korei Północnej Kim Dzong Ila, któremu w sobotę zaszkodziła podobno podróż pociągiem. Sam Kim nie jest tu jednak tak ważny jak komentarz do jego zejścia. Powiedziano w nim, że Korea Pn to kraj nadzoru nad obywatelami i łamania praw człowieka.
Komentarz wydał mi się zabawny w zestawieniu z jednym z kolejnych doniesień - otóż polscy naukowcy wynaleźli bardziej skuteczny sposób skanowania siatkówki oka, który może zostać wykorzystany w urządzeniach nadzorujących podróżnych na przykład na lotniskach. Zestawiono to również z różnymi patentami dotyczącymi rozpoznawania charakteru pisma, podpisów, a nawet sposobu trzymania przez konkretną osobę pióra podczas pisania.
Wszystko to oczywiście w imię bezpieczeństwa naszego, naszych oszczędności i oczywiście państwa polskiego.
Zastanawia mnie jednak to, że niektórych z rozwiązań nadzorowania społeczeństwa KRLD mogłaby pozazdrościć zachodnim "demokracjom".
Zmierzamy w Polsce wprawdzie nie do reżimu Kima, Tuska czy innego dyktatorka, ale "demokracji autorytarnej", gdzie w konstytucji i ustawach zapisano prawa człowieka, swobodę poruszania się, prawo do prywatności oraz wolność prezentowania poglądów. "Zapisano" to bardzo dobre określenie.
Prawa człowieka oczywiście pod warunkiem że nie jesteś terrorystą, ekstremistą, wrogiem państwa, swobodę poruszania - j.w., oczywiście jeszcze pod warunkiem posiadania kasy na drożejące bilety na coraz rzadsze połączenia kolejowe, autobusowe itp.
Prawo do prywatności także jest respektowane, oczywiście jeśli akurat cię nie skanują, nie obserwują za pomocą tysięcy kamer (czasem mogących zaglądać nawet do mieszkań - ale bez obaw operatorzy monitoringu obiecywali nie raz, że nie będą tego robić).
Polska jest nawet o tyle bardziej postępowa od KRLD, że u nas ukochanego przywódcę wybieramy w wyborach, które od wielu kadencji wygrywają nie SLD, PO czy PiS, ale banki, korporacje i 100 najbogatszych Polaków.
Jeśli przywódca okaże się nie tak bardzo ukochany, to kapitaliści zawsze mogą podmienić go na nowego.
Nie ma również kultu władzy. Wystarcza kult kapitalizmu w różnych wydaniach prezentowany w głównych mediach zarówno państwowych jak i prywatnych.
2011-12-08 08:13:16
Donald Tusk i jego drużyna także zdają się ćwiczyć tą samą przyśpiewkę. Zielona wyspa w morzu kryzysu zaczyna czerwienieć, a pod koniec roku bezrobocie może sięgnąć niemal 13%. W tym roku nawet zwyczajowo redukujące jego poziom prace sezonowe nie wpłynęły znacząco na obniżenie liczby ludzi bez pracy.
Oczywiście w ramach walki z bezrobociem rząd zapowiedział już podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Proponuję aby pójść dalej - wiek emerytalny podwyższyć do 167 lat, tłumacząc oczywiście, że dzięki temu emerytury będą nawet kilkakrotnie wyższe. Założę się, że spora część elektoratu PO łyknęła by owo tłumaczenie.
Media starają się wtórować rządowi i także śpiewać "Nic się nie stało". Mamy więc istotne wiadomości o... książce Danuty Wałęsowej, ściganiu się wodzów Kaczyńskiego i Ziobry do różnych miast, zakładaniu przez Ziobrę krawata na wizji, przechodzeniu polityków SLD pod skrzydła Palikota, dzieleniu biur partyjnych oraz podobne tematy.
Opozycja również śpiewa
PiS i Solidurna Polska prześcigają się w deklaracjach o wprowadzeniu kary śmierci, a ziobryści wymyślili ostatnio pozbawienie praw wyborczych wszystkich TW. Takie drobnostki jak prawo czy umowy międzynarodowe dla nich nie istnieją gdy chodzi o pozyskanie elektoratu. Jeśli tak dalej pójdzie jedni obiecają zorganizowanie polskiej wyprawy na Księżyc, a drudzy przebiją ich i stwierdzą, że wyślą kosmonautów aż na Marsa.
Ruch Paligłupa i SLD nie pozostają w tyle. Poza personalnymi przetasowaniami zajęły się... nie, nie kryzysem, a refundowaniem in vitro... z kasy samorządów. Jestem najwyraźniej osobą zacofaną, ponieważ zawsze uważałem, że samorządy są przede wszystkim od polityki mieszkaniowej, społecznej itp. Najwyraźniej się myliłem.
Niestety przez brak alternatywy rząd ma za sobą udany mecz rozpoczęcia, ponieważ wygrał wybory.
Kryzys może okazać się meczem o wszystko, ale obawiam się, że z takimi przeciwnikami koalicja PO-PSL tutaj także może sobie poradzić.
To oznacza, że na "mecz o honor" i pożegnanie z ekipą Tuska możemy jeszcze poczekać (co nie znaczy, że nie należy starać się aby nastąpiło ono jak najwcześniej).
2011-11-14 08:09:28
Po wydarzeniach 11 listopada tego roku podobne stanowisko wobec winy za zamieszki zajęły polskie media obarczając po równo odpowiedzialnością za niszczenie miasta faszystów i antyfaszystów.
Pseudokibice odpowiedzieli więc zapewne jedynie na prowokację, niczym Hitler w 1939 na zbrodniczy "atak polskich dywersantów" na radiostację gliwicką.
Kibole szukali zapewne w centrum Warszawy ukrytej opcji niemieckiej. Starali się pytać o nią przechodniów, jednak ci nie wiadomo dlaczego uciekali. Później zapewne co inteligentniejsi szalikowcy doszli do wniosku, że skoro opcja niemiecka jest ukryta to zapewne zeszła do podziemia. Tym należy tłumaczyć zrywanie kostki brukowej na Placu Konstytucji oraz próbę rozmontowania przystanków tramwajowych (opcja niemiecka mogła być przecież na tyle sprytna, że zeszła do podziemia pod torami tramwajowymi).
Pobicie policjantów nastąpiło w momencie, gdy chcieli oni przeszkodzić w poszukiwaniach, czyli okazali się sojusznikami ukrytej opcji.
Wśród dziennikarzy coraz częściej zauważam absurdalna tendencję do twierdzenia, że "prawda zwykle leży po środku". Dlatego dziś domagają się przeprosin od obu stron - antyfaszystów i organizatorów tak zwanego Marszu Niepodległości.
Dziennikarzom odpowiem tak - kibole zniszczyli wam sprzęt, pobili reporterów, twierdząc, że jesteście zdrajcami Polski. Wy z kolei twierdzicie, że było to zwykłe chuligaństwo. Może "prawda jak zwykle leży pośrodku"?
2011-11-03 08:08:03
W jego przypadku nie było to niczym nowym. Od lat śnili mu się po nocach lewaccy bojówkarze na czym cierpiało jego zdrowie fizyczne i psychiczne.
Jeszcze tylko szybkie zerknięcie pod łóżko, czy nie czają się tam komunistyczni terroryści i konserwatywny publicysta ruszył do komputera.
Siadł do niego od razu, aby straszliwe wizje Antify rzucającej w niego koktajlami Mołotowa nie uleciały z głowy.
- Przekuję moja obsesję w kolejny tekścik do "Paranoi pospolitej" i będzie kaska na piwko albo i coś mocniejszego, pomyślał.
Jak pomyślał tak tez uczynił i po pięciu minutach (jak każdy porządny dziennikarz miał w komputerze szablony tekstów do których należało wstawić tylko odpowiednie nazwy) miał już gotowy tekst "Antifa chce zamieszek" o tym jak antyfaszyści chcą zakłócić spęd bogu ducha winnych zwolenników niepodległości.
- To pójdzie na pierwszą stronę! Nie na darmo studiowałem archiwalne teksty o wichrzycielach z Radomia.
Jeszcze tylko cytaty z poradnika demonstranta o koktajlach Mołotowa, koniecznie wyrwane z kontekstu i pełny obraz nadchodzącej lewackiej apokalipsy gotowy.
Porozumiał się jeszcze internetowo z kolegą który posiadał archiwalne numery "Trybuny Ludu" z roku 1970 i 1980, na temat odpowiednich sformułowań (w końcu inni też chcą coś uszczknąć z wierszówki) i praca wykonana.
W ten sposób, zarówno publicyści jak i redakcja jednego z największych dzienników pokazują, że gospodarka oparta o wiedzę jest w Polsce faktem.
Zamiast narzekać na brak pieniędzy należy siąść do PRLowskiej prasy, opanować pewne techniki informowania o niewygodnych ruchach społecznych i zgarniać kasę z wierszówek. Czasem można nawet zmarnować trochę publicznych pieniędzy składając doniesienie do prokuratury, żeby podnieść swój prestiż.
Wszelkie podobieństwo do artykułu Wojciecha Wybranowskiego "Agresywna Antifa" ("Antifa chce zamieszek" w wersji papierowej) z dzisiejszej "Rzeczpospolitej" jest całkowicie przypadkowe. Wojciech Wybranowski oraz jego redakcyjni koledzy są przecież wzorem rzeczowego, bezstronnego dziennikarstwa. Prawdziwymi erudytami, którzy wcale nie piszą na polityczne zamówienie.
2011-10-31 08:25:02
- Do licha, trochę za dużo było wczoraj tej 12letniej whisky i to jeszcze pomieszanej ze specjalnie sprowadzonym na tą okazję francuskim winem. Chyba dzisiaj nici z latania prywatnym samolotem, mruczy pod nosem pocierając rękawem jedwabnego szlafroka o bolącą głowę.
Palikot podchodzi do szafy i zastanawia się na głos:
- Jeden garnitur od Armaniego, drugi garnitur od Armaniego, to takie nudne.
Wtem jego wzrok pada na wiszącą w kącie szafy czerwona koszulę.
- Super, dziś będę awangardowy. Taką koszulę widziałem chyba na jakimś wenezuelskim serialu u jakiegoś gościa, który nazywał się chyba Chavez.
Palikot zakłada koszulę, wcześniej zdjąwszy szlafrok. W tym momencie słyszy jakby dźwięki trąb i widzi jasność
- Eureka! Wykrzykuje Palikot, chcąc dodać podniosłości tej jakże ważnej chwili jedynym znanym sobie greckim słówkiem
- Chciałem być oryginalny i oto jest, olśnienie. Jako skromny mesjasz lewicy mam prawo być socjalistą! Woła podniośle.
- Jaka szkoda, że nie ma tu mediów. Powiedziałbym o swojej wrażliwości społecznej, o tym jak daję pieniądze na akcje charytatywne, o tym, że jestem nowoczesnym człowiekiem ponad podziałem na lewicę i prawicę, a mój byt kształtuje socjalistyczną świadomość! Deklamuje jak natchniony.
- Już wiem, że oszukiwanie przy finansowaniu kampanii wyborczych to zło, że zbytkowna konsumpcja jest źródłem kryzysu - przemawia niczym do mediów sięgając po talerz z niedojedzonym kawiorem z imprezy.
- Wiem że podatek liniowy nie jest socjalistyczny, ale będę się starał aby taki był!
Stwierdza, podejmując jednocześnie mocne postanowienie usocjalistycznienia podatku liniowego.
- W tym kraju jest tylu biednych ludzi, których nie stać na mieszkania socjalne nawet jeśli zarabiają powyżej 1700 złotych, lub stać ich, ale nawet tego nie wiedzą!
- Dzięki ci czerwona koszulo! Dzięki tobie pojąłem, że mam do spełnienia wielką misję!
Właśnie w ten sposób milioner doznał oświecenia.
Tylko źli ludzie mogą kwestionować czystość jego intencji. Skoro nauczanie pewnego żydowskiego komunisty mogło nawracać poborców podatkowych, czemu nawrócić nie miałby się sam "mesjasz lewicy".
2011-10-19 07:56:08
Dzisiaj rolę hunwejbinów piętnujących "bananową młodzież" przyjął Marek Magierowski z "Rzeczpospolitej", broniący biednego kapitalizmu przed ruchem oburzonych i wypominający im używanie "kapitalistycznych wynalazków".
Skoro mamy się licytować to pan Magierowski powinien zastanowić się nad swoim życiem, w którym korzysta z wielu niekapitalistycznych wynalazków. Po pierwsze jego wypociny nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby nie wynalezienie w II w. n.e. przez Chińczyków papieru. Czy w cesarstwie chińskim w II wieku panował kapitalizm? Nie wspomnę już o tym, że zapewne codziennie pan redaktor korzysta z wynalazków takich jak koło, drogi czy wiele innych nie wynalezionych przez kapitalistów.
Pan Magierowski pisuje również w tytule, który o zgrozo, w latach 80 był tubą rządowej propagandy. W kwestii poziomu tej propagandy nie zaszły poważniejsze zmiany (wówczas pan Magierowski pisałby zapewne o "wichrzycielach" oraz młodzieży korzystającej z dobrodziejstw systemu i nie umiejącej tego docenić), ale przecież system się zmienił.
Wreszcie ze zgrozą przeczytałem w biografii pana Magierowskiego, że nawet nie tyle studiował w czasach "komunistycznej dyktatury", co chodził do reżimowej szkoły średniej, dzięki czemu później mógł zdać na studia (na państwowej, finansowanej z podatków uczelni!). Przerażenie ogarnia gdy pomyślimy iż jeszcze wcześniej pan redaktor uczył się pisać w "komunistycznej" podstawówce.
Na miejscu osoby tak bezkompromisowej jak pan Magierowski przestałbym brać do ręki papier, pisywać do tytułu będącego kontynuacją "komunistycznej" gazety, a także zdecydował się wrócić do szkoły średniej (może nawet z wcześniejszą ponowną nauką pisania) - oczywiście takiej kapitalistycznej, w pełni płatnej.
Wstydziłbym się również twierdzić, że mam wykształcenie wyższe, ponieważ to przecież wydatki na nie i "rozbuchany socjal" spowodowały kryzys.
Panie redaktorze, liczę na Pana, mam nadzieję, że będzie pan konsekwentny.
2011-10-13 07:48:43
Zaczęło się od USA
Pamiętacie jak dawno dawno temu (niestety nie za wieloma górami, ale w Polsce) była taka partia Unia Wolności? Jej eksperci ekonomiczni, w tym Leszek Balcerowicz chwalili życie na kredyt takie jak w USA, w którym "nie ma nic złego". Dziś już wiemy, że nie ma w nim raczej nic dobrego i prognozy o rozwoju dzięki kredytom okazały się równie prawdziwe jak Balcerowiczowskie przewidywania, kilkusettysięczne bezrobocia, które powstanie w wyniku przemian w Polsce .
Gruzja
Państwem na które w przeszłości powoływał się prezes PiS była też Gruzja. Zanim to jednak nastąpiło w Gruzji władzom miał doradzać Leszek Balcerowicz. Gruzini chyba o tym usłyszeli bo władze obalili i zainstalowali sobie nowego autorytarnego władcę.
Gruzja, której mamy bronić, to wciąż kiepski wzór, bo państwo w którym na większości obszarów występuje problem ze stałymi dostawami prądu, trudno uznać za pokazujące drogę rozwoju.
Irlandia
Pamiętacie dowcip o drugiej Irlandii wypowiedziany przez prawie prezydenta Donalda Tuska? Najlepszymi żartami są te opowiedziane poważnym tonem. Tak samo było i tym razem, pomimo, że na pointę musieliśmy nieco zaczekać. W ciągu kilku lat okazało się iż Irlandia ma poważne problemy ekonomiczne między innymi ze względu na ogromną władzę przyznaną bankom.
Istnieje możliwość, że Donkowi chodziło jednak o Irlandię Północną. Patrząc na wciąż panującą histerię "wojny z terroryzmem", procesy za antyrządowe graffiti oraz przeszukania w domach przeciwników władz, można powiedzieć, że przynajmniej częściowo obietnice premiera zostały spełnione (choć w trzeba przyznać w mikroskali).
Zapatero czyli Hiszpania
W spisie nie może zabraknąć Grzesia Napieralskiego, który poza byciem cool był również "polskim Zapatero". Od czasu gdy Grześ porównywał się do hiszpańskiego pseudolewicowego premiera sporo się zmieniło. Dzisiaj na ulicach miast Hiszpanii tysiące młodych nie mogących znaleźć stałego zatrudnienia protestuje przeciwko prawicowej polityce ekonomicznej władz. Hiszpania jest też jednym z kandydatów do ekonomicznego upadku, wymienianych zaraz po Grecji.
Węgry
W całej rozciągłości popieram Prezesa Kaczyńskiego w sprawie Wegier. Chciałbym żeby w Warszawie tak jak w Budapeszcie zaczęły narastać protesty związkowe przeciwko antypracowniczemu prawu oraz arogancji rządzących.
2011-10-06 08:29:53
Po "tajnym" PO, "antysystemowym" PiSie, Ruchu Paligłupa, skrajnie prawicowo-lewicowym PPP oraz partii "polskiego Zapatero" czas na egzotycznych paleoliberałów z Nowej Prawicy.
Po niezarejestrowaniu przez Nową Prawicę list w całym kraju obawiałem się że jej lider Janusz Komik Mikke zostanie już tylko atrakcją jarmarków, na których będzie przemawiał jako ciekawostka obok kobiety z brodą, akrobatów czy krowy z dwoma głowami. Na szczęście moje obawy się nie spełniły.
Zabawny lekko bełkoczący pan z muszką walczy "o demokrację", ponieważ PKW nie pozwoliła zarejestrować mu list wyborczych we wszystkich okręgach. Wcześniej nawoływał wprawdzie do zniesienia tej demokracji, ale chodziło przecież o zakazanie startu i głosowania wszystkim poza jego zwolennikami.
Tymczasem na forach internetowych wrze.
Niestety ordynacja wyborcza nie przewiduje prawa głosu tylko dla fanatyków dyskusji na forach internetowych w wieku od 14 do 18 lat, więc szanse Korwinowców na przekroczenie progu wyborczego i tak byłyby minimalne. Ich wyborcy po prostu wyrastają z przekonania, że wszystko załatwi rynek gdy tylko sami podejmują pracę (oczywiście istnieją wyjątki).
Nie grozi nam również raczej kierowany przez paleoliberałów przewrót, którym grożą w sieci.
W niejednym domu odbyła się zapewne rozmowa w stylu:
- Synku odejdź już od komputera, obiad stygnie!
- Mamo, ale jeszcze trochę, właśnie planujemy przewrót przeciwko socjalistom i ustanowienie Korwina królem.
- Przewrót! Nie ma mowy żebyś mi się po ulicach włóczył, marsz na obiad, bo obetnę kieszonkowe.
Ja natomiast jako antysystemowiec chciałbym zwycięstwa Nowej Prawicy. Jestem przekonany, że w ciągu kilku miesięcy rządów rozmontowałaby kapitalizm oraz doprowadziła do masowych protestów skuteczniej niż nawet najbardziej radykalna lewica.
2011-10-05 07:21:49
Grześ jest bardzo lewicowym liderem a do tego cool jazzy gościem.
Rozdaje jabłka robotnikom i pomaga staruszkom. Jak nie załapiesz się na jabłuszko od Grzesia nie martw się masz szansę, że wprosi się do ciebie, razem z mediami, na kolację.
Grześ w ogóle jest tak lewicowy jak Zapatero czy inny Czegewara. Na czym polega jego lewicowość? Wspominałem że w kampanii prezydenckiej śpiewały dla niego dwie atrakcyjne bliźniaczki?
Oczywiście nie każdy musi lubić Grzesia. Dlatego największa partia lewicowa zwana Sojuszem Lewicy demokratycznej, oferuje nam takie tuzy lewicowego myslenia jak Łukasz Naczas. Nagrał on nawet teledysk (wcale nie żałosny). Na czym polega lewicowość Naczasa? Wspomniałem, że w teledysku mowa iż jest "przez kobiety uwielbiany", a rapuje dla niego miedzy innymi Leszek Miller z którym Naczas przybija piątkę?
Mamy jeszcze kandydatów takich jak Piotr Gadzinowski którzy poopowiadają o lewicy po czym stwierdzą, że i tak nic nie mogą.
SLD w ogóle to taka lewica dla każdego. Obieca podwyżkę emerytur, wyższe pensje, a także podpisze porozumienie z BCC w sprawie cięcia wydatków i wspierania biznesu.
Myślę że po poznaniu tych faktów warto iść i zagłosować na SLD. Argumenty na rzecz jego lewicowości oraz społecznej wrażliwości są tak przekonujące, że nie warto nawet z nimi dyskutować.
2011-10-04 07:19:50
Potrzeba nam takiej lewicy!
Wolnosciowej, ponieważ prowadzonej przez wolnościowo nastawionego wodza, używającego wobec siebie tak skromnych określeń jak "mesjasz". Startujący z jego list redaktor pewnej gadzinówki publikującej mity i fakty opisał go nawet jako "geniusza". Nie doszliśmy jeszcze do "geniusza Tatr", czy "mesjasza narodu", ale jeśli pan Palikot dostanie się do Sejmu wszystko przed nami.
Wrażliwej społecznie ponieważ prowadzonej przez milionera, który nie szczędził pomocy finansującym jego poprzednie kampanie biednym studentom. Dziś natomiast w swojej wrażliwości postulującego taki postępowe zmiany jak wprowadzenie podatku liniowego czy zastąpienie pomocy społecznej charytatywą (żebractwem).
Postępowej bo walczącej o prawa zawodowych działaczy mniejszości seksualnych, legalizację marihuany i prawo do dobrej zabawy pod krzyżem dla młodych japiszonów, śmiejących się z zacofanych moherów.
Mnie jednak jakoś to nie przekonuje. Jeśli nadzieją lewicy ma być "mesjasz" jarający blanta, w poglądach ekonomicznych niewiele różniący się od paleoliberałów, a klasowość kojarzący z grą w klasy którą zapamiętał z podstawówki, to dziękuję za taką nadzieję, najwyraźniej nie jestem lewicowcem.
Z wyboru Palikota byłby tylko jeden plus. W Sejmie wychodząc na mównicę mógłby zwadzić o sufit swoim ego i cały ten cyrk zwaliłby się na głowy miłościwie nam panującym parlamentarzystom.
2011-09-29 08:51:40
Polska Partia Pracy prezentująca się jako radykalna lewica, bo o niej będzie mowa, przypomina pudełko czekoladek - nigdy nie wiadomo co się trafi.
Głosując na PPP możesz trafić zarówno na obrońców praw pracowniczych walczących z kapitalistami, jak i obrońców krzyża walczących z przeciwnikami intronizacji Chrystusa króla.
Co ich łączy? Jak to, start z jednej listy, to nie wystarczy?
Tymczasem szefostwo PPP radykalnie walczy z systemem organizując konferencje prasowe ze słusznymi hasłami za którymi stoi "obszerny" program. W dziedzinie mieszkalnictwa zawiera on aż 5 zdań, w tym propozycję powrotu do budowy... domów z wielkiej płyty.
Wierzę jednak, że czerwień baloników na konferencjach oraz konwencjach jest wyznacznikiem radykalnej lewicowości PPP. Czym różni się od czerwonych baloników liberałów z SLD? Jest intensywniejsza, prawdziwsza!
Podsumowując - PPP jest idealna dla osób chcących kandydować, a nie mających na to ani zaplecza, ani pieniędzy, a czasem nawet pomysłu. Na listy przyjmie zapewne niemal każdego chętnego.
Mnie jednak loteria z kandydatami nie bawi, zwłaszcza że w Warszawie na liscie PPP widzę głęboko zakonspirowanych bojowników, ponieważ ich nazwiska nie kojarzą mi się z żadną (poza obroną krzyża) akcją społeczną.
2011-09-21 10:37:28
Przyznam, że jako antysystemowcowi najbliżej mi do PiSu. Nie ze względu na jakąś urojoną "prosocjalność" partii której ekspertem ekonomicznym jest Zyta Gilowska, i która jak niepodległości broniła Otwartych Funduszy Aferalnych.
Antysystemowość PiS polega na tym, że politycy tego ugrupowania są w stanie najbardziej sprawnie rozmontować struktury represji. Wychodzi im to wprawdzie przy okazji, ale liczy się przecież efekt.
Jako anarchista uważam na przykład Antoniego Macierewicza za najlepszego człowieka do zajmowania się tajnymi służbami i policja polityczną. Udowodnił, że nawet z pryszczatych młodzieńców wielbiących bezkrytycznie Che Guevarę wyrastają prawdziwi burzyciele systemu. Za jego niewątpliwą zasługę należy uznać rozwiązanie WSI, które jak się okazało szpiegowały między innymi anarchistów i pacyfistów.
Człowiek ten jest zagrożeniem dla demokracji?
Wolne żarty!
Większe zagrożenie stanowi dobrze operująca tajna policja polityczna niż robiący pokazowe akcje tajniacy. Sytuacja gdy wywiadowcy pracują tak jak podczas jednego ze spotkań ruchu antywojennego, gdy podając się za dziennikarzy próbowali przy pomocy taniego aparatu robić wszystkim zdjęcia i przekonać aby przyznali, że zamachy na WTC były dobre, jest dla mnie idealna.
Przed głosowaniem na PiS powstrzymują mnie tylko dwie rzeczy.
Rozpieprzanie przez nich systemu będzie dokonywane w taki sposób, że może spowodować ogromne poparcie dla PO i dominację tej partii na scenie politycznej. PO będzie po prostu straszyć pożerającym niemowlęta PiSem co wystarczy za program wyborczy.
Poza tym jestem pewien, że rozpieprzaniu instytucji oraz tak ważnym tematom jak znicze pod pałacem prezydenckim, zmiany nazwy ulic, intronizacje Chrystusa Króla (pomimo że w Polsce osoba skazana prawomocnym wyrokiem sądowym nie może sprawować urzędów publicznych), towarzyszyła by "odpowiedzialna polityka" Zyty Gilowskiej.
2011-09-20 11:29:15
Biedny premier musiał nasłuchać się pytań "Jak żyć za 1500 zł?". W związku z tym sam przyznał, że musiał 'bardziej słuchać niż debatować". odpowiadał tylko bełkocząc o członkach swojej rodziny którzy też mało zarabiają (pasowałoby tu jeszcze uczciwe stwierdzenie "znam ten ból, sam kiedyś uczciwie pracowałem przez krótki czas").
Tymczasem PO pośpieszyła na pomoc przygotowując nową ustawę o dostępie do informacji publicznej. W jej myśl w naszym demokratycznym i przejrzystym kraju władze będą miały prawo odmawiać podawania informacji ze względu na "ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa". Argumentem na rzecz nowego prawa było to, że po czasie informacje takie, gdy przestana być istotne, będzie można ujawniać.
Wygląda więc na to, że już w kolejnej kampanii na pytanie
- Jak żyć za 1500 zł?
Donald Tusk będzie mógł odpowiedzieć:
- Tajemnica, nie mogę powiedzieć, ze względu na interes kraju, ale niech pan/pani na mnie zagłosuje, a za jakiś czas pewnie podamy odpowiedź.
Jak wiadomo demokracja nie oznacza braku zasad. Zarówno wolność wyrażania opinii w mediach, jak i dostęp do informacji muszą być chronione przed jednostkami nieodpowiedzialnymi, nie rozumiejącymi 'polityki miłości" uprawianej przez Platformę.
Tymczasem nie przejmujmy się. Mamy Orliki, Euro 2012, premiera grającego w piłkę nożną, i uśmiechniętych polityków podróżujących autobusami.
Jest się z czego cieszyć.
2011-08-26 09:44:05
Wyobraźmy sobie spisywanie umowy o dzieło z politykiem. W założonym czasie zobowiązuje się do realizacji wymienionych punktów programu oraz natychmiastowego poddania weryfikacji jeśli zacznie realizować kontrowersyjne działania nieuwzględnione w umowie.
Wyobraźmy sobie wynagradzanie polityków według osiągniętych efektów, np. średniej pensji w regionie który reprezentują.
To oczywiście tylko utopia, bo polityczna oligarchia jest jedną z najlepiej zabezpieczonych zawodowo grup w tym kraju. Przynależność do niej gwarantuje łagodny upadek nawet w przypadku ogromnych kompromitacji (przykład nieudolnych i głupich rządów Jerzego Buzka oraz Leszka Millera po których obaj politykierzy odbili się od dna - jeden robiąc karierę w Europie - co pokazuje że instytucje UE nie są wcale tak sensowne jak niektórzy by chcieli, a drugi w charakterze "nadziei lewicy" w wyborach - miejmy nadzieję, że płonnej).
Elastyczne formy zatrudniania polityków przyszły mi na myśl także przy okazji prywatyzacji SPEC w Warszawie.
Przedstawiciele wszystkich obecnych w Radzie Miasta opcji powinni wyjechać z niej za to jak się potocznie mówi "na kopach".
PO za decyzję pokazującą, że miasto jest tak bogate iż może bez problemu sprzedać przynoszące zyski przedsiębiorstwo. Za jakiś czas zabraknie pieniędzy na przedszkola, szkoły, służbę zdrowia? Obecna elita nie musi się tym martwić, bo zdąży zakończyć kadencję. W najgorszym wypadku odczeka i "odbije się od dna".
Na solidnego kopa w cztery litery zasługuje też opozycja z SLD, zbierająca podpisy przeciwko prywatyzacji tak aby ich nie zebrać i jasno przyznająca, że akcja była jedynie testem przed wyborami. Liderom SLD "specjalne" potraktowanie należy się również za nieumiejętność porozumienia z PiS, w wyniku czego każda partia zbierała podpisy pod osobną inicjatywą w tej samej sprawie.
Zblokowanie 70 tysięcy podpisów zebranych przez SLD ze 150 tysiącami PiSu sprawiłoby, że wniosek o referendum o wiele trudniej było by podważyć.
PiS natomiast prowadził swoja akcję w taki sposób jakby mógł a nie chciał, licząc na prawne rozwiązanie i bardziej lansując swoich liderów niż walkę z prywatyzacją.
Tymczasem niestety "wygrała demokracja". Przypadkowe społeczeństwo nie będzie decydować za elitę która wie lepiej, że prywatyzacja jest zawsze korzystna.
Oczywiście przedstawiciele PO mogą argumentować, że zostali demokratycznie wybrani. Niech jednak powiedzą - czy mieli w programie sprzedaż dochodowych przedsiębiorstw, a być może pośrednio powodowanie wzrostu opłat za ogrzewanie? Jeśli pokażą takie stwierdzenia w swoich materiałach wyborczych przyznam im rację - mieli prawo decydować za mieszkańców Warszawy.









