¦mieræ robotnika - fina³ sprawy
2010-07-02 11:41:17
Niemal rok temu pisa³em o tragicznym wypadku na terenie hali sportowej na granicy Gdañska i Sopotu-http://lewicowa.reaktywacja.blog.salon24.pl/123615,smierc-robotnika. Robotnik o imieniu S³awomir, spad³ z wysoko¶ci 25 metrów i poniós³ ¶mieræ na miejscu. Sugerowa³em w tamtym wpisie, ¿e musia³o doj¶æ do z³amania zasad BHP i ¿e na polskich budowach zasady bezpieczeñstwa traktowane s± z przymru¿eniem oka. Pisa³em o tym, ¿e kontrola warunków bezpieczeñstwa to fikcja, zw³aszcza w przypadku wielkich, presti¿owych inwestycji. Sprawa znalaz³a swój fina³ i moje podejrzenia okaza³y siê prawdziwe:

http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Kierownik-odpowie-za-smierc-robotnika-w-sopocko-gdanskiej-hali-n40026.html

Prokuratura postawi zarzuty kierownikowi budowy. Okaza³o siê, ¿e robotnicy pracowali bez zabezpieczeñ i bez asekuracji na ogromnych wysoko¶ciach. Dobrze, ¿e ta sprawa znajdzie swój fina³ w s±dzie, szkoda, ¿e odpowiednie s³u¿by reaguj± dopiero gdy wydarzy siê tragedia. To niewyobra¿alne, ¿e na terenie tak presti¿owej inwestycji jak hala sportowa (jest imponuj±ca - to fakt) przepisy BHP to rzecz nieznana. Niech najlepiej za podsumowanie sprawy pos³u¿y jeden z komentarzy na portalu trójmiasto.pl: W Polsce wc±¿ zbyt ma³y nacisk k³adzie siê na bezpieczeñstwo w pracy. Mo¿e wiêksze kontrole i kary da³y by efekt?

Nic dodaæ, nic uj±æ.
4 lipca skre¶lê obu kandydatów
2010-06-30 11:49:26
Po lewej stronie toczy siê du¿a debata na temat niedzielnej drugiej tury, w której spotkaj± siê dwaj przedstawiciele prawicy. Z jednej strony mamy ca³e zastêpy mniejszych i wiêkszych polityków jak Kwa¶niewski, Olejniczak i Borowski którzy poparli Bronis³awa Komorowskiego z mniejszym lub (czê¶ciej) wiêkszym entuzjazmem. Z drugiej - grono publicystów i intelektualistów zwi±zanych z Krytyk± Polityczn±, którzy pope³nili tekst pt. "Im gorzej, tym gorzej, czyli dlaczego jednak Komorowski", który jest niczym innym jak laudacj± na rzecz Marsza³ka. Jak s³usznie zauwa¿a redaktor Micha³ Syska, autorzy w swojej argumentacji na rzecz Komorowskiego okrywaj± zas³on± milczenia fundamentalne dla lewicy kwestie socjalne i ekonomiczne. Obie powy¿sze grupy, w imiê walki z IV RP, godz± siê zakopaæ g³êboko pod ziemi± idee, których s± reprezentantami.

Dlaczego nie zag³osujê na proeuropejskiego, koncyliacyjnego i "liberalnego" Komorowskiego? Dlatego, ¿e podczas tej kampanii nie us³ysza³em od niego niczego, co przekona³oby mnie, ¿e kwestie komercjalizacji zdrowia, nauki i kultury to pie¶ñ przesz³o¶ci. Liczne gafy, braki w wiedzy i niezmienna lojalno¶æ wobec prawdziwego lidera jego formacji to sprawy drugorzêdne. W kwestiach spo³ecznych i ekonomicznych Bronis³aw Komorowski jest neolibera³em, a to dla mnie najwa¿niejszy powód do odrzucenia jego kandydatury. Jego neoliberalna polityka bêdzie mia³a negatywny wp³yw na los milionowej rzeszy ludzi dotniêtych problemem ubóstwa i wykluczenia spo³ecznego. W Polsce potrzeba wiêcej polityki walki z postêpuj±cym rozwarstwieniem, a nie vice verasa.

Po drugiej stronie barykady stoi Jaros³aw Kaczyñski, czy mo¿e nale¿a³oby napisaæ - Jaros³aw Kaczyñski 2.0. O ile jestem sk³onny uwierzyæ w wewnêtrzne wyciszenie Jaros³awa Kaczyñskiego, o tyle wyrzucenie przez niego na ¶mietnik swojego politycznego modus operandi, mnie nie przekonuje. Po lewej stronie Kaczyñski zyskuje fanów g³ównie m³odych, ideowych i bezkompromisowych. Niestety daj± siê oni nabraæ na puste has³a i staj± siê ofiarami w³asnych oczekiwañ na "prawdziwie uczciwego i ideologicznego cz³owieka lewicy" - Kaczyñski tym cz³owiekiem nie jest i nie bêdzie. Lewicow± ideologiê traktuje instrumentalnie i jest jej przychylny tylko wtedy, gdy jest mu to na rêkê. Jego nag³y przyp³yw mi³o¶ci do lewicy jest do bólu kiczowaty, a jego intencje s± widoczne go³ym okiem. Zapewnienia Jaros³awa Kaczyñskiego o lewicowym programie s± pe³ne fa³szu, zwa¿ywszy na fakt, ¿e w trakcie swoich rz±dów zmniejszy³ wysoko¶æ sk³adki rentowej, obni¿y³ podatki dla najbogatszych i sprezentowa³ elicie finansowej kraju likwidacjê podatku spadkowego. Nie wspomnê ju¿ o agresywnej, autorytarnej, narodowej, klerykalnej retoryce. Nie rozpiszê siê o jego makiawelizmie i politycznej brutalno¶ci, bo szkoda czasu i miejsca. Wierzê, ¿e Prezes PiS mo¿e pragn±æ przekierowania swojej formacji na nowe chadeckie tory, ale wzrost poziomu sympatii i zaufania do niego powinien nast±piæ dopiero po odpowiednim okresie kwarantanny...

Wczoraj wieczorem Grzegorz Napieralski og³osi³ swoj± decyzjê o niepopieraniu ¿adnego z kandydatów. To dobra decyzja. Dobra dla lewicy, bo obdziera j± z warstwy kompleksów i samo-nienawi¶ci jakimi obklei³a j± hegemoniczna prawica. To stwarza szanse na odzyskanie zaufania Polaków, na stworzenie programu z prawdziwego zdarzenia, na okre¶lenie w³asnej wizji, na sukces. Decyzja dobra dla polskiej demokracji, bo tworzy nadziejê na prawdziw± alternatywê.

4 lipca skre¶lê obu kandydatów, bo nie odpowiada mi ani konserwatywno-liberalna, ani autorytarno-konserwatywno-populistyczna wizja ¶wiata. W Polsce potrzebna jest socjaldemokratyczna alternatywa, bo w przeciwnym wypadku za kilka lat bêdziemy wspominaæ czasy IV RP, a nawet be³kotliwego mesjanizmu Platformy z ³ezk± w oku. Grozi nam ca³kowita fasadowo¶æ, potrzebna nam socjaldemokratyczna alternatywa.
Ostatnie kuszenie Grzegorza Napieralskiego?
2010-06-23 15:28:30
Wzrost pozycji przewodnicz±cego SLD jest faktem. Nieoczekiwany wynik Grzegorza Napieralskiego sprawi³, ¿e dotychczas niedoceniany, wyszydzany lub po prostu obdarzany sceptycyzmem (równie¿ przeze mnie) szef SLD, sta³ siê chwilowo centraln± postaci± polskiej polityki. To wielka szansa dla niego, dla SLD i przede wszystkim – dla ca³ej polskiej lewicy. Napieralski mo¿e tê szansê wykorzystaæ do umocnienia jej pozycji lub efektownie min±æ otwarte na o¶cie¿ drzwi i widoczny aczkolwiek do¶æ umiarkowany (jak na kandydata socjaldemokracji) sukces zamieniæ w ostateczna klêskê swojej formacji. Zegar tyka, a czasu na decyzjê niewiele. To co wyp³ynie z ust nowomianowanego szefa lewicy w najbli¿szym czasie, zawa¿y na jego i jej przysz³ym losie.

Od kilku dni jeste¶my ¶wiadkami przykrego festiwalu hipokryzji partii prawicy. Jaros³aw Kaczyñski jeszcze w 2005 roku twierdzi³, ¿e Sojusz jest organizacj± przestêpcz±, nadaj±c± siê jedynie do likwidacji. W 2007 roku prorokowa³, ¿e ewentualny udzia³ we w³adzy koalicji Lewica i Demokraci bêdzie niczym kolejny 13 grudnia 1981 roku. Termin „postkomunizm” by³ odmieniany przez wszystkie osoby i przypadki. Teraz postkomunizm jest ju¿ nieaktualny, a z w politycznym s³ownika Prezesa PiS s³owo lewica wraca do ³ask. Józef Oleksy jest ju¿ okey, podobnie jak socjaldemokratyczna wizja ¶wiata. Prezes przecie¿ zawsze by³ i nadal jest po czê¶ci socjaldemokrat±. Nie prowadzi³ wcale neoliberalnej polityki gospodarczej i nie dr±¿y³ przepa¶ci mentalno¶ciowej miêdzy swoim ¶rodowiskiem a lew± stron±. To wszystko nieprawda, a w najlepszym razie pie¶ñ przesz³o¶ci. Rêka do góry – kto wierzy Prezesowi. Opcja numer jeden dla Grzegorza Napieralskiego, czyli jasna deklaracja o poparciu Jaros³awa Kaczyñskiego w II turze wy¶cigu prezydenckiego, z tych i innych powodów jest nierealna i niepo¿±dana. Rzeczywi¶cie, pewne lody zosta³y prze³amane, niemniej to jeszcze nie czas i miejsce na powa¿ne rozwa¿anie sojuszu PiS-lewica. Byæ mo¿e Kaczyñski na powa¿nie my¶li o reorientacji swojej formacji politycznej w stronê europejskiej chadecji, niemniej pewien okres kwarantanny jest nie do unikniêcia.

Opcja numer dwa jest o wiele bardziej problematyczna. Zapewne w kuluarach Sojuszu toczy siê debata na temat otwartego poparcia Bronis³awa Komorowskiego przed II tur±. To poparcie og³osili ju¿ Ryszard Kalisz i Wojciech Olejniczak z partyjnej prawicy (zgodnie ze ¶wiatopogl±dem i wci±¿ w opozycji do Napieralskiego) Komorowski jako pragmatyczny technokrata nie splami³ siê nigdy antylewicow± wrogo¶ci±. Zasadniczo nie splami³ siê ¿adnym wiêkszym zestawem pogl±dów, ani g³êbsz± my¶l± polityczn± w ogóle. Marsza³kowi Sejmu zale¿y na poparciu Napieralskiego. Z powodu terminu II tury i umiarkowanego sukcesu w pierwszej, zale¿y mu na nim bardzo. Bajki o tece wicepremiera i dwóch resortach dla SLD w tej kadencji nale¿y od³o¿yæ na pó³kê. Nie jest to na rêkê nikomu. Wycofanie wojsk z Afganistanu, parytety i in vitro to jak dot±d najbardziej konkretny pakiet oferowany Napieralskiemu w zamian za support. W debacie komentatorów, polityków, dziennikarzy wokó³ ró¿nych opcji dla lewicy przed 4 lipca - przewijaj± siê dwie teorie. Pierwsza mówi o tym, ¿e Napieralski powinien rozwa¿yæ poparcie marsza³ka Komorowskiego w zamian za pakiet lewicowych ustaw. Druga z nich, przestrzega lidera Sojuszu przed wik³aniem siê w niejasne targi i ustawianiem siê w roli petenta/przystawki (niepotrzebne skre¶liæ) przed drzwiami dominuj±cej polsk± politykê Platformy. Nie do koñca zgadzam siê z nimi, przychylam siê do ich syntezy. Je¿eli Numer 3 wyborów prezydenckich na powa¿nie rozwa¿a przywrócenie lewicy do I ligi, powinien uwa¿nie przyjrzeæ siê dotychczasowym propozycjom PO. Wycofanie wojsk z Afganistanu i parytety to postulaty które Platforma sprytnie przejê³a ju¿ przed 20 czerwca. Nie s± to ju¿ stricte lewicowe propozycje. Trudno bêdzie - po tak jasnych deklaracjach- nadal zamiataæ te sprawy pod dywan, niezale¿nie od wyniku rozmów Napieralski-Komorowski. Je¶li chodzi o in vitro, jest to jednak kwestia z bocznego toru, w ¶wiadomo¶ci spo³ecznej niekoniecznie ³±cz±ca siê wy³±cznie z programem lewicy (w zwi±zku z niejasn± postaw± PO). Ewentualne poparcie Komorowskiego powinno zostaæ okupione naprawdê powa¿nymi deklaracjami, jak zreszt± s³usznie sugeruje w jednym z wywiadów S³awomir Sierakowski. Wyobra¿am sobie, ¿e korzystny dla elektoratu lewicy i przysz³ej pozycji samej formacji, by³by taki pakiet który nie tylko za³atwi³by kilka wybranych elementów programowych (w dodatku z tej postmodernistycznej strony programu) ale w sposób widoczny i na sta³e przesun±³ dyskurs polityczny. Obietnica dofinansowania s³u¿by zdrowia i zarzucenie pomys³ów prywatyzacyjnych raz i na zawsze, zwiêkszenie pensji minimalnej i upowszechnienie nauczania przedszkolnego. ¯±dania Grzegorza Napieralskiego powinny byæ tej wagi, bo tylko spe³nienie postulatów wa¿nych i kluczowych, mog³oby na serio zrewitalizowaæ szybko lewicê w Polsce. W±tpiê jednak by Platforma zdecydowa³a siê na tak du¿e ustêpstwa, a wiêc w ten sposób dochodzimy do opcji numer trzy – nie poparcia nikogo

Osobi¶cie uwa¿am, ¿e to jedyna w pe³ni uczciwa, realna i perspektywiczna politycznie opcja. Wygrana kandydata PiS-u oznacza de facto podtrzymanie sporu na linii PiS-PO, a wiêc: straszenie IV RP przez jedyn± racjonaln± si³ê zdoln± zatrzymaæ autorytaryzm, ciemnogród czy co tam jeszcze. Lewica bêdzie nadal izolowana, a jej jedynym pocieszeniem mo¿e siê staæ ewentualny konflikt w PiS po utracie charyzmatycznego lidera. Nie wi±za³bym jednak wielkich nadziei z t± opcj±. Wielu komentatorów wieszczy³o kres tej formacji, a przeniesienia jej lidera do Pa³acu Prezydenckiego bynajmniej nie uznawa³bym za jej najwiêksze dot±d wyzwanie. Z programowego punktu widzenia Kaczyñski jest dla lewicy lepsz± opcj±, jako zwolennik spo³ecznej gospodarki rynkowej. To jasne i nie wymagaj±ce wyja¶nieñ.

Poparcie Bronis³awa Komorowskiego bêdzie skuteczne tylko wtedy gdy odbêdzie siê w stu procentach na warunkach Napieralskiego. Aby takie poparcie mog³o realnie przyczyniæ siê do wzmocnienia lewej nogi, musia³oby oznaczaæ wyrzeczenie siê przez Komorowskiego czê¶ci pogl±dów w³asnego ¶rodowiska. Ka¿da inna ewentualno¶æ czyli np. ustêpstwa w marginalnych kwestiach; spowoduje ostatecznie roztrwonienie szansy jak± daje chwilowe ustawienie lewicy w blasku reflektorów. Sprawi równie¿, ¿e lewica przez kolejna 5 lat bêdzie wspó³odpowiedzialna, za ka¿d± podpisan± przez prezydenta ustawê. Je¿eli Napieralski przehandluje poparcie w zamian za drobne ustêpstwa, ustawi siê w roli przystawki i zdecydowanie utrudni swojej formacji misjê poszerzenia poparcia w wyborach 2011.

Nie do koñca jestem optymist±. Obawiam siê, ¿e sytuacja wewnêtrzna w SLD mo¿e na Napieralskim wymusiæ z³e decyzje. Z³e decyzje przynios± z³e wyniki w 2011 roku a nastêpnie z³± koalicjê w której junior partner bêdzie s³aby i ubezw³asnowolniony. Nie oszukujmy siê, ¿e wynik 13 czy 14% automatycznie otwiera drzwi do sukcesu i zapewnia lepszy wynik za rok, czy dwa lata. 2 milionów g³osów nie otwiera niczego, bez ciê¿kiej pracy i m±drych ruchów. Czy Napieralskiego staæ na m±dre decyzje i nowe otwarcie, równie¿ wobec dotychczasowych konkurentów po lewej stronie? Staæ go na to w teorii, gdy¿ nie musi ju¿ niczego udowadniaæ w ramach aparatu SLD. Czy jego celem jest d³ugi marsz i zaprowadzenie lewicy do I ligi i swoich rz±dów za parê lat? Nie jest pewne czy jest w nim a¿ taka wiara i chêæ podjêcia kolejnego ryzyka. Do kwietnia tego roku, konsekwentnie odgrywa³ rolê pragmatycznego realisty. Czy oka¿ê siê wizjonerem? Zamknie siê bardziej w swoim gronie czy podejmie odwa¿ne kroki? Poskromi ambicje swoich m³odych zwolenników, czy ulegnie pokusie szybkiej w³adzy? Nie potrafiê odpowiedzieæ na te pytania, Grzegorz Napieralski zaskakiwa³ nas nie jeden raz i dla mnie osobi¶cie jego cele d³ugofalowe s± czyst± zagadk±. Jego pozycja jako lidera na lewicy jest niekwestionowana, ale za jaki¶ czas wszystko mo¿e ulec zmianie, st±d przewrotny tytu³ tego wpisu. Napieralski mo¿e wkrótce uzyskaæ tak± pozycjê, ¿e sam bêdzie rozgrywaæ mniejszych, mo¿e te¿ straciæ to co ju¿ ma i wypa¶æ poza nawias du¿ej polityki raz i na zawsze.

P.S. Zwolennikom koalicji PO-lewica, polecam poczytanie nieco o sytuacji politycznej w Niemczech. Koalicja CDU-FDP k³óci siê ju¿ niemal o wszystko i to g³ównie z inicjatywy mniejszego partnera który stawia twarde programowe kwestie na ostrzu no¿a. Twarda postawa obliczona na utrzymanie pozycji przynosi wrêcz odwrotny skutek od zamierzonego. Libera³owie w ci±gu roku spadli z 15 procent poparcia uzyskanych w ostatnich wyborach do marnych 3 jakie daj± im obecne sonda¿e. Straty dominuj±cego partnera (CDU) to kilka procent poparcia. Wydawa³oby siê, ¿e uleg³y partner koalicji zawsze traci poparcie, ale przyk³ad niemiecki pokazuje, ¿e równie¿ twardzi gracze mog± ³atwo wypa¶æ z gry. Wniosek? Ka¿da koalicja z wiêkszym partnerem jest w ostatecznym rozrachunku niedobrym rozwi±zaniem i powinna byæ absolutn± ostateczno¶ci±, zw³aszcza dla formacji o socjaldemokratycznym profilu której pole rozwoju jest niemal nieograniczone. Wniosek -lewica w Polsce musi graæ o I ligê...
Kluzik-Rostkowska: Koalicja z lewic± mo¿liwa
2010-06-02 11:24:18
Wczoraj wieczorem odby³a siê kolejna z serii debat Tomasza Macha³y (portal Kampania na ¯ywo) na Facebooku. Tym razem na pytania internautów odpowiada³a Joanna Kluzik-Rostkowska, szefowa sztab kandydata na prezydenta Jaros³awa Kaczyñskiego. Kluzik-Rostkowska jest reprezentantk± centrowego skrzyd³a PiS i niemal ka¿dorazowo jej wypowiedzi robi± na mnie dobre wra¿enie. W kwestiach spo³ecznych, jest czêsto na lewo od SLD czy SDPL, a i ¶wiatopogl±dowo mie¶ci siê w centrum. Spokojnie mog³aby odnale¼æ siê w umiarkowanej formacji socjaldemokratycznej, zreszt± na pytanie mojego kolegi o przynale¿no¶æ ideow± stwierdza:

"Jestem nieco zadziwiona diagnoz±, ¿e jestem na lewo od SLD, bo nie s±dzi³am, ¿e tam jest jeszcze cokolwiek. Ja mam prze¶wiadczenie, ¿e mam pogl±dy zdroworozs±dkowe. Jestem z pokolenia, które sta³o pod oknami Leszka Millera i krzycza³o "Precz z komun±" i nawet je¿eli moje pogl±dy s± czasem blisko lewicy, to trudno mi siê z ni± identyfikowaæ wprost, poniewa¿ kojarzy mi siê z komun± z któr± walczy³am - jest to nalecia³o¶æ historyczna."

A wiêc g³ównie argumenty natury historyczno/towarzyskiej zadecydowa³y o przynale¿no¶ci partyjno-ideowej Kluzik-Rostkowskiej.

Jeszcze bardziej interesuj±ca jest odpowied¼ na pytanie o ewentualne koalicje Prawa i Sprawiedliwo¶ci po wielkiej przemianie jej lidera. Od jakiego¶ czasu rozmy¶lam du¿o nad polsk± scen± polityczn±, ró¿nymi mo¿liwymi kombinacjami i alternatywami wobec neoliberalnej Platformy Obywatelskiej. Pozwoli³em sobie zadaæ nastêpuj±ce pytanie:

Dobry wieczór Pani Pose³. Czy wyobra¿a sobie Pani (Jaros³aw Kaczyñski), w nieokre¶lonej, ale nie najbli¿szej przysz³o¶ci, koalicjê parlamentarn± PiS-u z parti±/partiami o profilu socjaldemokratycznym/lewicowym? Czy taka koalicja mog³aby kiedy¶ zadzia³aæ i zaoferowac spo³eczeñstwu co¶ sensownego, czy te¿ z góry i definitywnie Prawo i Sprawiedliwo¶æ przekre¶la tak± opcjê? Pozdrawiam!

Joanna Kluzik Rostkowska: "Czy ja sobie kiedykolwiek tak± koalicjê wyobra¿am? Tak. Czy wyobra¿aj± j± sobie politycy obu stron, bo to nie jest tylko pytanie do nas, ale te¿ do drugiej strony? S±dzê, ¿e nie wszyscy. Szczególnie jest to trudne dla tych, dla których podzia³y historyczne siêgaj±ce PRL s± ci±gle ¿ywe, tak¿e my¶lê, ¿e to jeszcze zajmie nam sporo czasu."

Odwa¿na i zaskakuj±ca odpowied¼, zreszt± szeroko komentowana na onecie ju¿ pare godzin pózniej. Je¿eli ewolucja PiS-u oka¿e siê prawdziwa...có¿, koalicje socjaldemokracji i chadecji nie nale¿± w ¶wiecie do rzadko¶ci. Pytanie, czy rozwój w stronê pogl±dów Kluzik-Rostkowskiej jest realn± opcj±? Trzymam kciuki, aczkolwiek obserwuj±c od lat poczynania ¶rodowiska skupionego wokó³ Jaros³awa Kaczyñskiego, zachowujê dystans.
Quo vadis socjaldemokracjo?
2010-05-25 16:11:05
Buszuj±c (nie surfuj±c) w necie, natrafi³em na ciekaw± publikacjê w temacie przysz³o¶ci socjaldemokracji. Autor trafia w sedno je¶li chodzi o g³ówne problemy i wyzwania:

http://www.dissentmagazine.org/article/?article=1221

Debata na temat przysz³o¶ci ruchu toczy siê w Europie od ³adnych kilku lat i do konkretnych wniosków daleko, tym bardziej do recept. Okres po II wojnie ¶wiatowej by³ naznaczony socjaldemokracj±, która uzyska³a absolutn± hegemoniê rozwi±zañ w polityce ekonomicznej, spo³ecznej i kulturowej. Czy kto¶ jeszcze pamiêta czasy gdy zachodnio-europejskie partie prawicy dostosowywa³y swoje programy do wytycznych idei welfare state? Mniej wiêcej od lat 80 minionego wieku jeste¶my ¶wiadkami dramatycznych zmian w strukturze spo³ecznej, globalizacja stworzy³a ¶wiat kilku miliardów wolnych elektronów, które wydaj± siê kr±¿yæ - ka¿dy w swoim kierunku. Co w sytuacji tak nag³ego zerwania dawnych wiêzów spo³ecznych, postêpuj±cej indywidualizacji (egoizmu?) i upadku wszelkich narracji - prócz idei nieograniczonej konsumpcji i hedonizmu - ma robiæ tradycyjnie osadzona w wielkiej klasie ludzi pracy socjaldemokracja? Eksperyment pt. "Trzecia Droga" wprowadzi³ powiew ¶wie¿ego powietrza do skostnia³ych po upadku socjalistycznego projektu formacji lewicy. Bardzo szybko jednak okaza³o siê, ¿e lekarstwo jest niczym innym jak trucizn±. Dzi¶ ju¿ wiemy, ¿e nadmierny marsz w stronê centrum nadkruszy³ resztki tradycyjnej bazy lewicy i uczyni³ jej los bardziej niepewnym ni¿ kiedykolwiek wcze¶niej w jej historii. Uniemo¿liwi³ te¿ realizacjê tradycyjnych celów socjaldemokracji, naznaczy³ j± piêtnem postpolityki i technokracji, co byæ mo¿e uchodzi tradycyjnym, pragmatycznym i zachowawczym partiom prawicy, ale powoduje niepowetowane straty w obozie lewicy.

W krajach Europy Zachodniej, partie socjaldemokratyczne sukcesywnie zmniejszaj± swoj± bazê wyborcz±, borykaj± siê z konkurencj± z lewej strony (co niekiedy wychodzi im na zdrowie), nie s± w stanie stworzyæ spójnego, ambitnego przekazu, bo krok w stronê okre¶lonych grup spo³ecznych w zglobalizowanym ¶wiecie zamyka bez powrotu drogê do pozosta³ych grup znajduj±cy siê w sferze zainteresowania lewicy. Brak jakiejkolwiek wiêkszej, wspólnej ¶wiadomo¶ci ludzi pracy i przeniesienie tradycyjnej bazy lewicy z wielkoprzemys³owej klasy robotniczej w stronê szeregowych pracowników sektora us³ug tworzy nowe wyzwania. Jak pogodziæ sprzeczne interesy potencjalnego elektoratu? Co zrobiæ by byæ uczciwym wobec niezmiennych celów, jednocze¶nie nie zamykaj±c siê w ramach kilkunastu procent poparcia? Zarówno ze wspomnianego artyku³u jak i licznych dyskusji i publikacji, które wy³aniaj± siê nad wielk± dyskusj± o socjaldemokracji, mo¿na wy³oniæ kilka wa¿nych dla lewicy wniosków:

* Okres ruchów masowych jest zakoñczony. Partie socjaldemokratyczne nie musz± - jak w dawnych czasach - uzyskiwaæ wyników w granicach 50% g³osów by wprowadzaæ w ¿ycie swoje zamierzenia. W XXI wieku formacja bêd±ca w stanie zgromadziæ pod swoim sztandarem ponad po³owê spo³eczeñstwa skazuje siê na programow± postpolityczno¶æ. Poparcie dla dawnych ideologicznych potêg w starych krajach UE systematycznie spada i jest to wynikiem postêpuj±cej indywidualizacji a nie upadku tych idei. Socjaldemokraci musz± przygotowaæ siê do okresu rz±dów koalicyjnych, czasem z najbardziej niespodziewanymi partnerami. Potencjalni koalicjanci nie ograniczaj± siê ju¿ tylko do skrajnej lewicy czy progresywnych libera³ów. Chadecko-lewicowe i lewicowo-ludowe/populistyczne koalicje w krajach dawnego bloku wschodniego powinny byæ powa¿nie rozwa¿ane przez regionalnych liderów podobnie jak trwa³e konfiguracje ze skrajn± lewic± w pañstwach takich jak Niemcy czy Francja. Porozumienia z libera³ami nie powinny mieæ na celu jedynie sprawnej administracji lecz zapewniaæ przynajmniej czê¶ciow± realizacjê wa¿nych punktów w programie socjaldemokracji. Najbli¿sze lata musz± byæ okresem tamowania szkodliwych propozycji prawicy ale równie¿ wprowadzania w ¿ycie nowej, atrakcyjnej polityki postêpu.

* Socjaldemokracja musi powróciæ do swoich korzeni i nie oznacza to wcale jak uszczypliwie sugeruj± zwolennicy giddensowskiej Trzeciej Drogi, powrotu do nieaktualnych hase³ i wydumanych aspiracji. Sytuacja lewicy odzwierciedla pod wieloma wzglêdami t± sprzed I wojny ¶wiatowej. Nieograniczony liberalizm (neoliberalizm) jest hegemonicznym pogl±dem w gospodarce, ekonomii i polityce spo³ecznej. Akceptuj±c ten stan rzeczy lewica odwraca siê od swoich celów, potencjalnej bazy a w rezultacie pope³nia polityczne samobójstwo. Lewica musi znów jak w przesz³o¶ci staæ siê si³a populistyczn±, odwo³uj±c± siê wprost do najbardziej upo¶ledzonej przez system bazy spo³ecznej. Dzi¶ pewne kwestie musz± byæ akcentowane g³o¶no w sferze publicznej, nawet je¿eli nie na rêkê to prawicy i zdominowanym przez ni± mediom. Nawet, je¿eli wywo³a to ostry spór i opór. Warto przypomnieæ, ¿e jeszcze w latach 30 ubieg³ego wieku socjaldemokraci w Szwecji byli demonizowani przez prawicê, jak totalitarna si³a podkopuj±ca fundamenty spo³eczeñstwa. Czas pokaza³ kto mia³ racjê. Znów jeste¶my w latach 30.

* Socjaldemokracja musi wyznaczyæ priorytety. Ostatnie dwie dekady by³y okresem unikania wa¿nych debat i chowania siê przed realnymi problemami spo³ecznymi. Symptomatyczne jest podej¶cie brytyjskiej Partii Pracy która podczas tegorocznej kampanii wyborczej jak ognia unika³a kwestii imigracji, która dla jej bazy wyborczej jest jedn± z bardziej pal±cych. Zamiatanie pod dywan dyskusji nad imigracj± jest jednym z powodów wzrostu znaczenia skrajnie prawicowych si³ politycznych sprawnie operuj±cych obawami przed utrat± pracy i stabilnego bytu. Nowa socjaldemokracja musi zmierzyæ siê z t± dyskusj± i zaproponowaæ skuteczne rozwi±zania, nie boj±c siê zmian. W ¶wiecie zagro¿onym trwa³± dominacj± neoliberalej wizji ¶wiata, problemy ekonomiczno-spo³eczne maj± pierwszeñstwo przed kwestiami gender i niekoñcz±cymi siê dyskusjami nad tym co mo¿na eksponowaæ w sferze publicznej, a co jest ca³kowicie niedopuszczalne w postêpowym spo³eczeñstwie. Smuci fakt, ¿e w Wielkiej Brytanii Partia Pracy jest uwa¿ana za bardziej autorytarn± od Torysów.

* Zmiana jêzyka i ponowne g³o¶ne zaakcentowanie potrzeby solidarnego spo³eczestwa to za ma³o. Musimy dokonaæ ostrego rachunku sumienia i przyznaæ siê do b³êdów, które by³y udzia³em miêdzynarodowej socjaldemokratyczej rodziny niemal wszêdzie. Francuscy socjali¶ci prywatyzowali pod koniec lat 90 co siê da, laburzy¶ci wprowadzili czê¶ciow± odp³atno¶æ za studia wy¿sze, nie wspomnê z grzeczno¶ci o polskiej lewicy która podczas swoich rz±dów ca³kowicie porzuci³a program. Nale¿y sobie jasno powiedzieæ, ¿e polityka i dyskurs uprawiane przez Schroedera, Blaira czy Millera (ponownie, wrzucam polski przyk³ad trochê na si³ê) nale¿y do przesz³o¶ci. Socjaldemokracja nie mo¿e faworyzowac w³asno¶ci prywatnej kosztem publicznej. Socjaldemokracja nie mo¿e odej¶æ od fundamentów swojej wizji sprawiedliwego spo³eczeñstwa jak powszechna edukacja czy opieka medyczna dla ka¿dego. Socjaldemokracja nie mo¿e w koñcu zamiataæ pod dywan kwestii wa¿nych dla swojego elektoratu, nawet tych najbardziej kontrowersyjnych. Trzeba dyskutowaæ i szukaæ konstruktywnych rozwi±zañ.

Wouter Bos, nawrócony blairysta i by³y lider Holenderskiej Partii Pracy (z któr± w ostatnich latach niemal zrówna³a siê lewicowa konkurencja), wymy¶li³ has³o "Back to the future". Jego wizja sprowadza siê do wyrzeczenia siê b³êdnych dróg i rozpoczêcia na serio i na wszystkich frontach atakowania dyskursu politycznego starymi warto¶ciami socjaldemokratycznymi. Jednocze¶nie niezbêdna jest praca nad nowymi metodami ich urzeczywistniania. Dyskusja siê toczy, a postawa Bosa jest coraz czê¶ciej spotykana w¶ród ludzi lewicy. Si³y progresywne wyjd± po tych przetasowaniach wzmocnione i odnowione, albo te¿ czekaj± nas diametralne zmiany na europejskiej scenie politycznej. Powrót opcji stricte liberanej, czy jej odmiany socjalliberalnej (taki odcieñ ma centrolewica w Japonii, a ostatnio równie¿ we W³oszech), czy wzrost znaczenia skrajnej prawicy to mo¿liwe rozwi±zania. Co do Polski, tu sytuacja polityczna zawsze by³a p³ynna, a dzia³alno¶æ partii politycznych zazwyczaj nie opiera³a siê o warto¶ci, nie mieli¶my nigdy "z³otego wieku" czy nawet dekady dobrej polityki i urzeczywistniania marzeñ spo³eczeñstwa. Socjaldemokracjê budowali bezideowi postkomuni¶ci i to dodatkowo utrudnia jej powrót do I ligi. Z drugiej strony poszerzaj±ce siê, wci±¿ ogromne obszary nierówno¶ci i nietolerancji stwarzaj± perspektywy dla rozwoju nowej si³y na lewicy w przysz³o¶ci.

Je¶li chodzi o naszych zachodnich s±siadów, widaæ wyraznie, ¿e od 2008 (z którego pochodzi zalinkowany na pocz±tku artyku³) roku sytuacja zaczê³a siê poprawiaæ. Socjali¶ci odzyskali ogromne ilo¶ci politycznego terytorium we Francji, kolejne landy przechodz± na czerwon± stronê mocy w Niemczech. Przegrana brytyjskiej Partii Pracy by³a mniejsza ni¿ przewidywano, a nadchodz±ce wybory na przewdonicz±cego bêd± dobr± okazj± do rozliczenia 13 lat blairyzmu/brownizmu. Wszystko wskazuje na to, ¿e w Szwecji po jednej kadencji wakacji od w³adzy, do gry powróci lewicowa koalicja. W Polsce bez zmian, póki co...Byæ mo¿e czeka nas najciê¿sza i najd³u¿sza praca.

P.S. Polecam jeszcze jeden artyku³ rozliczaj±cy Trzeci± Drogê:

http://iswekon.wordpress.com/2010/05/05/the-financial-crisis-and-social-democracy-in-europe/
Kaczyñski, Jaruzelski i realpolitik
2010-03-31 10:23:03
Na pocz±tek kilka cytatów blogerów Salonu24:

"Moj± spraw± jest to czy mój prezydent, prezydent Rzeczpospolitej, powinien zabieraæ tego cz³owieka na pok³ad rz±dowego samolotu. I w moim najg³êbszym przekonaniu nie powinien" - Marek Migalski na swym blogu.

"Oto kolejny, wprawdzie drobny, ale charakterystyczny dowód na to, ¿e jest to cz³owiek o na wskro¶ sowieckiej mentalno¶ci, której nie potrafi i nie chce siê wyzbyæ." - Sowiniec

"Prawdopodobnie, L.K. zrobi gest i wybierze ten, którym Jaruzelski lecia³ do Moskwy z³o¿yæ Bre¿niewowi meldunek o powodzeniu operacji wprowadzenia stanu wojennego. Panowie powspominaj±, a prezydent z pierwszej rêki siê dowie, dlaczego nie internowano brata." - Kam@leon

Zwyczajowo ju¿ w polskiej debacie publicznej wyp³ywaj± ulubione tematy - historii, relacji Warszawa-Moskwa, Gen.Jaruzelskiego. Uwielbiamy taplaæ siê wci±¿ w tym samym, nieco ju¿ zaschnêtym sosie naszych fobii i obsesji. Zaproszenie na obchody 65 rocznicy zwyciêstwa nad faszyzmem Prezydenta Lecha Kaczyñskiego i Gen. Wojciecha Jaruzelskiego wywo³uje niezdrowe palpitacje, g³ównie u prawicowych komentatorów. Prezydent siê waha, Genera³ przyjmuje zaproszenie. Wszystkie oczy zwrócone s± na prezydencki samolot, w którym ju¿ niebawem polec± - lub nie - dwaj antagoni¶ci. Czy dojdzie do cudownego pojednania? A mo¿e Prezydent Kaczyñski uniesie siê honorem jak sugeruje mu bardziej prawicowa czê¶æ widowni? W koñcu przecie¿ Rosjanie ewidentnie rozgrywaj± Kaczyñskiego, i temu tylko s³u¿yæ ma próba ustawienia obu Panów na wspólnej trybunie. Nie ma co siê dziwiæ, Rosjanie nie od dzi¶ s± mistrzami polityki, ale czy naprawdê wspólne wyst±pienie na Placu Czerwonym jest przeciwko polskiej racji stanu? Na pewno jest przeciwko racji stanu Prawa i Sprawiedliwo¶ci i jego kurcz±cego siê dominium politycznego. Z drugiej strony, przecie¿ Lech Kaczyñski je¿eli jeszcze powa¿nie rozwa¿a swoje szanse na drug± prezydenck± kadencjê musi pu¶ciæ oko do lewicowego elektoratu, a ten jak wiadomo Jaruzelskiego ceni (w wiêkszo¶ci).

Dylematy, dylemaciki, ale to przecie¿ sfera polityczna (i to naszej lokalnej polityki), co za¶ z zimnym ¶wiatem dyplomacji i relacji miêdzynarodowych? W wypowiedziach prawicowych polityków, publicystów, blogerów nie dostrzegam ani grama powa¿nych argumentów przeciwko uczestnictwu Prezydenta RP w moskiewskich uroczysto¶ciach 65. rocznicy zwyciêstwa nad faszyzmem. Bêd± tam obecni najwa¿niejsi ¶wiatowi przywódcy, polscy ¿o³nierze wezm± udzia³ w defiladzie na Placu Czerwonym, sytuacja jest mocno odmienna od tej sprzed 5 lat (Prezydent Kwa¶niewski sta³ wtedy w drugiem rzêdzie na trybunie honorowej, zabrak³o polskich ¿o³nierzy, zostali¶my ca³kowicie pominiêci). Rezygnacja Lecha Kaczyñskiego z udzia³u w tych uroczysto¶ciach, by³aby oznak± obsesji i fobii. Przypominam, ¿e obsesje i fobie, zarzucaj± nam Rosjanie, i ta opinia jest dosyæ mocno w ¶wiecie ugruntowana. Czy taki ruch ze strony Prezydenta RP nie u¶wiadczy³by ¶wiat w przekonaniu, ¿e Rosjanie maj± racjê? Czy nie by³by na rêkê tym si³om które przedstawiaj± Polskê jako kraj przedk³adaj±cy historiê nad chwilê obecn±? Polska nie powinna ho³dowaæ niezdrowym sentymentom w stosunkach ze wschodnim s±siadem. Sygna³y p³yn±ce z Pa³acu Prezydenckiego s± bardzo obiecuj±ce dla g³osicieli realpolitik w stosunkach z Rosj±. Wspólny udzia³ w tym wydarzeniu obecnego i by³ego prezydenta (Tak, tak Jaruzelski by³ pierwszym prezydentem wolnej Polski, czy siê to komu¶ podoba czy nie) le¿y w strategicznym interesie Polski, bo w interesie Polski le¿± poprawne relacje ze wschodnim s±siadem.

Oburzaj±ca siê na wszelkie przejawy realpolitik prawica zapomina, ¿e mamy rok 2010 i od ponad 20 lat niegdysiejszy "Wielki Brat" jest ju¿ tylko wschodnim s±siadem (i wa¿nym partnerem gospodarczym). Zachowuj± siê jakby w Polsce nadal stacjonowa³y sowieckie wojska a ka¿dy przyjazny gest wobec Moskwy by³ równoznaczny z polityk± wiernopoddañcz± i uleg³o¶ci±. Polska jest cz³onkiem Unii Europejskiej i NATO, jest suwerennym krajem, a wiêc na co ta retoryka rodem z czasów s³usznie minionych?

Ciekawi mnie, dlaczego prawicowi komentatorzy w tak wielkiej pogardzie maj± idee pragmatycznej dyplomacji? Popieraj± przecie¿ pragmatyczn± do granic uleg³o¶ci i wyrzekania siê interesu narodowego - politykê wobec Stanów Zjednoczonych. Z drugiej strony kultywuj± jednak obsesyjny strach wobec wszelkiego pojednania ze wschodnim s±siadem. Z ca³± odpowiedzialno¶ci± u¿yjê zwrotu - polityczna schizofrenia. Polecam wszystkim zbytnio rozemocjonowanym s³ynn± "Dyplomacjê" Kissingera. Jako cz³owiek o lewicowej wra¿liwo¶ci, jestem w stanie czerpaæ nauki z tej genialnej ksi±¿ki, pomimo ogromnej politycznej niechêci do jej autora. Nazywamy to obiektywizmem. Patrz±c obiektywnie - Panie Prezydencie, proszê zostawiæ swoje osobiste opinie na lotnisku i wsi±¶æ w ten samolot nawet i z samym diab³em, dla dobra swojego kraju...
Wiosna æwierkaj±cych polityków
2010-03-25 10:22:27
Dzi¶ bardzo krótko i tre¶ciwie, aczkolwiek w formie 140 twitterowych znaków siê nie zmieszczê (kwestia treningu chyba). Zachêcam gor±co do wej¶cia w najwiêkszy i najpopularniejszy mikroblog na ¶wiecie - Twitter. Jest tam ju¿ wielu polskich polityków, publicystów, komentatorów. Osoby znane, lubiane i mniej sympatyczne rownie¿, s± tam zdaje siê nieco bardziej szczere i otwarte. Sprzedaj± plotki, komentuj± wydarzenia, czêsto szybciej ni¿ tradycyjne media. Nie unikaj± wpadek jak Pawe³ Poncyliusz, który krytykuje swoja partiê w wyj±tkowo ostry jak na polityka sposób. Mo¿na te¿ zaobserwowaæ dyskusje ¶wiatopogl±dowe. Polecam profil pos³a Ar³ukowicza i jego wymianê zdañ z Markiem Jurkiem na temat warto¶ci.

Przypomnê, ¿e Twitter to mikroblog z liczb± znaków ograniczon± do 140. Czasem mniej nie musi oznaczaæ gorzej, co pokazuje ten portal. Prekursorem mikroblogowania by³ prezydent Barack Obama, mikrobloguje Sarkozy, a nasi politycy? Zaczynaj± coraz mocniej wchodziæ w to nowe medium, które - nie ma w±tpliwo¶ci - zrewolucjonizuje ¶wiat mediów i polityczne kampanie wyborcze w nadchodz±cej dekadzie. Niestety lewicowi politycy i komentatorzy pozostaj± w tyle, aczkolwiek æwierkaj± m.in. Wojciech Olejniczak, Bartosz Ar³ukowicz, Jerzy Szmajdziñski czy Tomasz Na³êcz.

Na koniec, zapraszam na swój ¶wie¿o za³o¿ony mikroblog na twitterze:

https://twitter.com/Jedrzej_W

Zdobywanie followers (wyznawców?) nie jest ³atwe, wiêc ¿adna promocja nie zaszkodzi.
Ronald Reagan w Parku Nadmorskim...z Papie¿em
2010-03-16 23:45:04
Ronald Reagan wraz z Janem Paw³em II - to pomys³ na pomnik w gdañskim Parku Nadmorskim (który nosi imiê prezydenta USA). Cytuj±c portal trójmiasto.pl:

Pomys³odawc± budowy pomnika jest gdañskie stowarzyszenie Godno¶æ. Jednak Czes³aw Nowak, inicjator budowy pomnika, nie chce z nami rozmawiaæ o swoim pomy¶le. - Porozmawiamy za dwa tygodnie, gdy wszystko uzgodniê z w³adzami miasta - ucina rozmowê.

Proces "uzgadniania" ju¿ siê zacz±³. - Projekt pomnika musi uzyskaæ akceptacjê miejskiego komitetu do spraw pomników. Dlatego jestem przekonany, ¿e nie dojdzie do powstania jakiego¶ "estetycznego potworka" - zapewnia Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdañska.

Tutaj link do pe³nego newsa, wraz ze s³ynnym zdjêciem na którym opiera siê pomys³ planowanego pomnika:

http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/W-Parku-Nadmorskim-stanie-pomnik-Jana-Pawla-II-z-Ronaldem-Reaganem-n37507.html?&id_news=37507&strona=1#opinie

Pod wzglêdem przesycenia "Papa-pami±tkami", Gdañsk nie stanowi wyj±tku. S± tu pomniki Jana Paw³a II (trzy), ulice nazwane Jego imieniem, a tak¿e szko³a i nawet....most. Troszkê du¿o jak na jednego papie¿a, zw³aszcza, ¿e Jan Pawe³ II nie by³ chyba wielkim zwolennikiem tego typu przerostu formy nad tre¶ci±. Nie jestem wielkim znawc± nauk Ojca ¦wiêtego, ale odnoszê wra¿enie, ¿e tragicznie niski dostêp do przedszkoli w mie¶cie "Solidarno¶ci" zmartwi³by go bardziej ni¿ debata nad kolejnym pomnikiem ku jego czci.

Ale co z drugim bohaterem projektu stowarzyszenia Godno¶æ? Ronalda Reagana otacza w Polsce niemal¿e taka estyma, jak wspomnianego wcze¶niej Jana Paw³a. W koñcu to Ronald Reagan w spó³ce z Janem Paw³em II obalili w Polsce komunizm. To, ¿e w szerokim ¶wiecie opinie s± - delikatnie mówi±c - przychylne równie¿ dla wk³adu Gorbaczowa, pozostaje u nas niezauwa¿one. Ja bym jednak zwróci³ uwagê na inn± sprawê. Przecie¿ w czasach Zimnej Wojny, nie kto inny, jak Ronald Reagan nacisn±³by czerwony przycisk, który zmiót³by z powierzchni ziemi m.in. Gdañsk wraz z urokliwymi terenami obecnego Parku Nadmorskiego, o gdañszczanach nie wspominaj±c. Oczywi¶cie, gdyby tylko zasz³a taka "potrzeba", czego w ewentualno¶ci pe³nowymiarowej wojny mocarstw nie nale¿y wykluczaæ. Dlatego jestem przeciwny stawianiu pomnika zarówno Reaganowi jak i Gorbaczowowi (a zas³ugi w rozmontowaniu systemu nominalnego komunizmu mia³ niema³e). O tym dlaczego nie powinno siê kolejny raz oddawaæ ho³d pamiêci Jana Paw³a, ju¿ pisa³em.

Naturalnie, je¿eli dojdzie do szerszej dyskusji, zwolennicy pomnika wyci±gn± szybko argument o spo³ecznej zbiórce pieniêdzy. Rzeczywi¶cie, kasa miasta nie bêdzie sponsorowa³a ewentualnego monumentu, tym niemniej jego utrzymanie bêdzie ju¿ le¿a³o w gestii miasta. Ok. 2 tys z³ to niewiele, ale grosz do grosza... Co wiêcej rzecz powstanie na terenie publicznym, warto by wiêc spytaæ o zdanie samych mieszkañców. Póki co 66% czytelników portalu trójmiasto.pl uwa¿a ¿e - zamiast w budowê i utrzymanie pomników, powinno siê inwestowaæ w zielone skwery i parki. Bardzo pragmatyczne spojrzenie na sytuacjê w mie¶cie i osobi¶cie bardzo mnie to cieszy. Gdañszczanie s± chyba zmêczeni chlebo-igrzyskowym stylem zarz±dzania miastem i nie bawi ich ju¿ skupianie uwagi na tego typu tematach zastêpczych. A wiêc - najpierw szko³y, przedszkola i przestrzeñ publiczna, a potem dodatki!

P.S. Jak donosi portal - pomys³ nie podoba siê arcybiskupowi Leszkowi S³awojowi G³ódziowi. ¯aden rozs±dny gdañszczanin interesuj±cy siê tematem, a znaj±cy szerokie wp³ywy arcybiskupa, nie postawi ju¿ swoich pieniêdzy na pomnik Papie¿a/Reagana. To oczywi¶cie ¿art, ale nie a¿ tak oderwany od naszej lokalnej rzeczywisto¶ci i to w nim w³a¶nie naj¶mieszniejsze...
Cz³owiek który nie mia³ byæ premierem
2010-03-14 21:03:41
S³yn±³ ze swej skromno¶ci, zaanga¿owania, wszechstronnej wiedzy ( i bujnej siwej czupryny). W 1979 roku obj±³ stery politycznie poobijanej i sk³óconej wewnêtrznie Partii Pracy. Labour mia³a w³a¶nie rozpocz±æ swój niemal 20-letni okres opozycji i przeobra¿eñ programowych, które sta³y siê symptomatyczne dla europejskiej socjaldemokracji. Polityk, humanista, dziennikarz, pisarz, utalentowany orator, socjalista w starym stylu - g³êboko i na serio zaanga¿owany w swoj± ideologiê. 3 marca, wieku 96 lat zmar³ Michael Foot lider brytyjskich laburzystów w latach 1979-83. Takich polityków siê dzi¶ ju¿ nie robi..

Kiedy w 1979 roku do w³adzy, pod wodz± Margaret Thatcher, doszli konserwaty¶ci (przejmuj±c rz±dy po pozbawionych stabilnej wiêkszo¶ci laburzystach), nic nie zapowiada³o d³ugiej i bolesnej katastrofy, 18 lat dominacji prawicy (tej nominalnej, bo systemowa trwa po dzi¶ dzieñ). W tym czasie w Partii Pracy tendencje centrowe (ich czo³owym przedstawicielem by³ Denis Healey, kontrkandydat Foota w wy¶cigu o fotel przewodnicz±cego partii) ¶ciera³y siê z ostr± lewic± (jej typowym reprezentantem by³ legendarny Tonny Benn), mo¿na by³o doszukiwaæ siê kó³ek trockizuj±cych, partia sta³a w rozkroku. 67 letni Foot, weteran rz±du Callaghana (sprawowal funkcjê lidera wiêkszo¶ci w Izbie Gmin), chocia¿ lokowa³ siê na partyjnej lewicy, nie by³ ju¿ w tym okresie najbardziej czerwonym jab³kiem w laburzystowskim koszu. Na przewodnicz±cego Partii Pracy startowa³ jako kandydat koncyliacyjny, ale pogodzenie partyjnych towarzyszy, okaza³o siê ponad si³y Foota. W 1981 roku centrowe skrzyd³o od³±czy³o siê od Partii Pracy i do ¿ycia powo³ano centrolewicow± Partiê Socjaldemokratyczn± (Pomimo pocz±tkowych sukcesów sonda¿owych, centrolewicowcy nie zdo³ali zagroziæ laburzystom, a wkrótce po³±czyli siê z libera³ami, przez których zostali szybko zdominowani w nowo-powsta³ych Liberal Democrats). Foot zdo³a³ jednak ocaliæ wiêkszo¶æ partii i wkrótce opowiedzia³ siê po stronie partyjnej lewicy.

Og³oszony podczas kadencji Foota manifest programowy, nazwano z³o¶liwie ,,najd³u¿szym listem samobójczym w historii". Proponowa³ jednostronne rozbrojenie nuklearne, nacjonalizacjê sektora bankowego, likwidacjê Izby Lordów i zdecydowan± podwy¿kê podatków. Bardzo dos³ownie potraktowano kwestie uspo³ecznienia gospodarki, jako sukcesywnej nacjonalizacji przedsiêbiorstw. Retro-socjalistyczny program, podzia³ partii, plus kontrowersyjna i ekscentryczna osobowo¶æ Foota, okaza³y siê balastem który poci±gn±³ laburzystów ku najwiêkszej pora¿ce wyborczej od 1918 roku. Wybory 1983 pogrzeba³y marzenia o szybkim powrocie do w³adzy i sprawi³y, ¿e Partia Pracy sta³a siê oficjalnie ,,niewybieralna". Oczywi¶cie, Foot by³ najwiêkszym winowajc±. By³ niezdecydowany, nieprzystosowany do wymogów ery medialnej (mówiono o nim, ¿e jest politykiem rodem z XIX wieku), niestosownie siê ubiera³, by³ klasycznym lewicowym intelektualist± z rozwianym w³osem i ksi±¿k± pod pach±. Firmowa³ kontrowersyjne pogl±dy - jak absolutny sprzeciw wobec monarchii, co by³o nie do zaakceptowania dla wiêkszo¶ci spo³eczeñstwa. Co ciekawe by³ traktowany z sympati± przez cz³onków rodziny królewskiej, i vice versa. W ogóle, szacunek dla przeciwnika i nieprzenoszenie sporów politycznych na relacjê osobiste by³o jedn± z mocniejszych cech Foota. Rozumia³ potrzebê sporu, polityka antagonizmów by³a jego znakiem firmowym, ale obca mu by³a wszelka nienawi¶æ czy afirmowanie apolitycznych podzia³ów plemiennych (co obserwujemy w Polsce).

Niestety nie by³ liderem, ani materia³em na premiera, i pój¶cie g³osem tych ambicji (oraz podszeptów liderów zwi±zkowych) okaza³o siê jego najwiêkszym b³êdem. Rzeczywi¶cie by³ architektem d³ugich wakacji w opozycji i po czê¶ci do³o¿y³ cegie³kê do konserwatywnej budowli. Z drugiej jednak strony, zintegrowa³ Partiê Pracy wokó³ mocnego rdzenia i po³o¿y³ fundament dla d³ugiej ale solidnej opozycji w smutnych latach thatcheryzmu. Ciê¿ko uwierzyæ, aby niesiona fal± falklandzkiego zwyciêstwa Thatcher mia³a tak ³atwo oddaæ w³adzê Partii Pracy, niezale¿nie od jej programu. A wiêc wszelkie gdybanie wydaje siê pozbawione sensu. Nie jest wielkim odkryciem, ¿e w ciê¿kich czasach integracja ¿elaznego elektoratu powinna byæ dla opozycji celem zasadniczym. Przy okazji - niech kto¶ to powie lewej stronie w polskim Sejmie.

Po oddaniu w³adzy w partii po katastrofie wyborczej roku 83, wycofa³ siê do tylnich ³aw. W 1992 roku zakoñczy³ karierê polityczn± i skupi³ siê na swej pasji - literaturze. Podobno zaj±³ siê biografi± H.G. Wellsa, swego wielkiego idola.

Foota oceniam nie tylko po s³abym okresie liderowania jego ukochan± Parti± Pracy (dzi¶ nazwaliby¶my kogo¶ takiego partyjnym patriot±, lecz oczywi¶cie nie w eseldowskim rozumieniu przywi±zania do w³asnego plemienia). W erze postpolitycznej idee i ideologiczne dekalogi to niemal archaizmy, lecz dla takich polityków jak Foot, przywi±zanie do w³asnych pogl±dów i jasno wyznaczona linia oddzielaj±ca zdrowy pragmatyzm od zdrady idea³ów - by³y oczywisto¶ci±. Warto przypominaæ o takich postaciach i wyci±gaæ wnioski z ich klêsk. A polska lewica? Przyda³by siê dzi¶ lider pokroju Foota. A niektórzy przywódcy polityczni mogliby wyci±gn±æ wnioski z jego burzliwej kariery. Nie ka¿dy polityk mo¿e byæ liderem, nie ka¿dy jest materia³em na przywódce, co wcale nie umniejsza czyjej¶ rangi lub wagi. Zrozumienie w³asnych ograniczeñ, to cecha mê¿ów stanu. Bywaj± wyj±tki, przyk³adem - Foot.
En garde Obywatelu!
2010-02-23 14:53:25
Mam lekkie wyrzuty sumienia. Za ka¿dym razem kiedy ju¿ mobilizujê siê do dokonania wpisu (w moim przypadku to nie bu³ka z mas³em), zamiast skupiaæ siê na tematach ciekawych i sprawach wa¿kich, zajmujê siê krytyk± rz±du i jego kolejnych g³upich pomys³ów. Krytykujê je nawet pomimo tego, ¿e kolejne idiotyczne i niebezpieczne pomys³y rz±du s± najpewniej jedynie zas³on± dymn± maj±c± na celu ukrycie przed spo³eczeñstwem ogólnej niemocy gabinetu Donalda Tuska. Z drugiej strony, mog± te¿ byæ metod± na bezpieczne wprowadzenie w ¿ycie swych rozmytych w tre¶ci, ale nie aksjologii kopii. Nie wykluczam tego - dowiemy siê z czasem. Niezale¿nie od tego, która wersja wydarzeñ jest prawdziwa, kolejne pomys³y rz±du z szuflady ideologicznej nadaj± siê jedynie do skrytykowania i wyrzucenia na ¶mietnik niepamiêci.

Powszechnie dostêpna broñ palna to plan Janusza Palikota i jego komisji "Przyjazne Pañstwo". Jaki¶ tydzieñ temu komisja przyjê³a now± wersjê ustawy o broni i amunicji która w radykalny sposób zmienia istniej±cy stan rzeczy. Wed³ug Palikota, posiadanie broni powinno byæ prawem, a nie jak dot±d przywilejem zarezerwowanym dla osób nara¿onych na szczególne ryzyko lub w inny sposób potrafi±cych uzasadniæ swój wniosek. Media zgodnie przewiduj±, ¿e w przeci±gu roku od wprowadzenia zapisów w ¿ycie, na ulicach naszych miast, wsi i miasteczek pojawi siê 100 tysiêcy sztuk nowej, ¶wie¿ej broni ka¿dego rodzaju.

Zwolennicy wild, wild west w stylu amerykañskim wysuwaj± dwa zasadnicze argumenty na obronê swojej wizji:

Wolno¶æ i obrona konieczna

Wolno¶æ - mam prawo posiadaæ broñ, bo jestem wolnym cz³owiekiem który ma prawo broniæ siebie i swoj± rodzinê...Stop. Wolno¶æ jednej osoby nie mo¿e naruszaæ wolno¶ci osoby drugiej. Istnieje równie¿ "wolno¶æ od" (w tym wypadku przemocy, zagro¿enia ¿ycia i zdrowia), a nie tylko "wolno¶æ do"...Statystyki ze Stanów Zjednoczonych s± dla zwolenników stylu a la Brudny Harry mi±¿d¿±ce. Badania pokazuj±, ¿e pistolet trzymany w domu niesie za sob± 43 razy wiêksze ryzyko zabicia cz³onka rodziny lub mieszkañca tego domu ni¿ intruza! Stany Zjednoczone posiadaj± najwiêksz± w gronie pañstw wysoko rozwiniêtych liczbê osadzonych w wiêzieniach. Przestêpczo¶æ z u¿yciem broni stoi na szalenie wysokim w porównaniu z pañstwami Europy, poziomie. Oko³o 60% wszystkich ofiar morderstw w Stanach Zjednoczonych (ok. 12,000 ludzi) zosta³o zabitych z broni palnej (1989 rok, a teraz jest jeszcze wiêcej broni i jeszcze wiêcej zabitych). Te statystyki s± mia¿d¿±ce dla zwolenników zbrojeñ i uzasadniaj± restrykcyjne przepisy.

Argument numer dwa. Obywatel uzbrojony to obywatel bezpieczny. Czê¶æ z kontrargumentów wobec tej tezy zosta³o przedstawionych powy¿ej. Mo¿na tylko dodaæ lekko populistyczny, ale prawdziwy w swej naturze argument dotycz±cy licznych i regularnych w Stanach Zjednoczonych tragedii z u¿yciem broni. Niech zwolennicy zbrojeñ poka¿± mi maskarê z udzia³em zdesperowanego furiata w której uzbrojeni obywatele postawili mu skuteczny opór i uchronili ¿ycie swoje i innych. Nawet je¶li ta sztuka siê uda, jako kontrargument mo¿na przedstawiæ 30 tego typu tragedii w trakcie których furiat wystrzela³ uzbrojonych obywateli. Na pewno w pojedynczych, zindywidualizowanych przypadkach broñ osobista uratowa³a komu¶ ¿ycie. W skali makro jednak jej powszechna dostêpno¶æ w Stanach, czê¶ciej powoduje ¶mieræ lub kalectwo niewinnych osób.

Tyle je¶li chodzi o argumenty przeciwko temu niem±dremu projektowi. Warto jednak jeszcze zwróciæ uwagê na otoczkê. Nie jest tajemnic±, ¿e w tworzeniu ustaw komisji "Przyjazne Pañstwo" swój wielki udzia³ maj± ró¿nej ma¶ci lobby¶ci, którzy de facto pisz± pos³om ustawy. Byæ mo¿e dlatego komisja zamiast likwidowaæ g³upie przepisy, tworzy nowe. Przyk³adow± ustawê która zapewni milionowe dochody dla wiadomej bran¿y napisa³a Fundacja Rozwoju Strzelectwa w Polsce. Pos³owie kompletnie siê z tym nie kryj±, oto znak czasów.

Trzeba na koniec dodaæ, ¿e od pomys³u Palikota od¿egnuj± siê pozostali liderzy Platformy Obywatelskiej. Zobaczymy wiêc, czy liberalizacja ustawy o broni jest indywidualnym projektem Palikota, czy te¿ za parê miesiêcy oka¿e siê, ¿e rozmyta, ale zachowuj±ca swój rdzeñ ustawa przejdzie po cichu w Sejmie, a Donald Tusk bêdzie móg³ ponownie pokazaæ siê jako Przyjaciel Ludu. W koñcu jak bardzo mo¿e wzrost przestêpczo¶ci obchodziæ ludzi, którzy ogl±daj± ¶wiat zza szyb swoich limuzyn (helikoptera w przypadku multimilionera Palikota).

P.S. Zapraszam na stronê "Nie zgadzamy siê na powszechny dostêp do broni!" na portalu spo³eczno¶ciowym Facebook. Ju¿ ponad 1251 osób podpisa³o siê pod tym has³em, a liczba osób wci±¿ ro¶nie!

http://www.facebook.com/home.php?#!/pages/Nie-zgadzamy-sie-na-powszechny-dostep-do-broni/326765201344?ref=ts
Chiny, nie Irlandia
2010-01-28 14:41:51
O ustawie hazardowej i dodatkach napisano ju¿ tak wiele, ¿e a¿ wstyd na tym etapie zabieraæ g³os. Sprawa wywo³a³a mimowoln± dyskusjê, skupion± wokó³ drugiej czê¶ci ustawy, nazwanej enigmatycznie ustaw± o zmianie ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw. Rejestr Us³ug i Stron Niedozwolonych zosta³ ju¿ omówiony z ka¿dej strony. Pierwszy projekt ustawy hazardowej by³ tak represyjny, ¿e bardzo szybko zosta³ zamieciony pod dywan. Helsiñska Fundacja Praw Cz³owieka wy³o¿y³a szereg argumentów przeciwko obecnej wersji projektu, który swoj± drog± by³ tworzony w wielkim po¶piechu i oderwaniu od jakiejkolwiek dyskusji publicznej. Mahomet nie przyszed³ do góry, to góra przysz³a do Mahometa. Od kilku dni toczy siê ostra dyskusja, a w³a¶ciwie krytyka wymierzona g³ównie w Rejestr Us³ug i Stron Niedozwolonych oraz enigmatyczn± regulacjê, która pozwala na podci±gniêcie pod niemoraln± tre¶æ praktycznie wszystko. Internauci mówi± stanowcze „Nie!” próbom regulacji sieci i cenzurowaniu jej zawarto¶ci.

Swoj± drog±, w ostatnim czasie, rz±d jest najwyra¼niej zapatrzony w rozwi±zania rodem z Chiñskiej Republiki Ludowej. Polecam wpis na blogu Lewy Sierpowy - http://lewysierpowy.blox.pl/2010/01/Raz-dwa-trzy-do-psychuszki-trafiasz-Ty.html – który rozprawia siê z kolejn± antydemokratyczn± inicjatyw± Donalda Tuska, tym razem wymierzon± niby w „zdemoralizowanych” alkoholików a tak naprawdê przecie¿ w ka¿dego z nas. Byæ mo¿e Premier Tusk powinien od¶wie¿yæ sobie „Lot nad Kuku³czym Gniazdem” Kena Keseya, i zastanowiæ siê powa¿nie nad konsekwencjami swoich decyzji.

Id±c dalej, Tomasz Na³êcz kilka dni temu poddaje krytyce kolejny skrajnie konserwatywny pomys³ - http://nalecz.blog.onet.pl/ - W MSWiA trwaj± prace nad stworzeniem wielkiej bazy danych obywateli – donios³a Rzeczpospolita. Projekt nazywa siê P1 ID i ma polegaæ na gromadzeniu mo¿liwie jak najwiêkszej liczby informacji o nas. Resztê przeczytajcie sami, doniesienia s± niepokoj±ce...

Na tym pragn±³em zakoñczyæ, ale w oczy rzuci³ mi siê news na lewicy.pl. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych na wniosek przedsiêbiorców proponuje zmiany w Kodeksie Pracy. http://www.lewica.pl/?id=20828 – oto one. Pracodawca bêdzie mia³ prawo do za¿±dania informacji o przynale¿no¶ci zwi±zkowej, referencji z poprzednich miejsc pracy oraz przeprowadzenia testu psychologicznego, w celu stworzenia portretu osobowo¶ciowego kandydata – czytamy na lewica.pl. W chwili kiedy to piszê, trwa konferencja prasowa Premiera. Chcemy byæ najlepszym miejscem do inwestowania w Europie. Potrzebujemy skuteczno¶ci, potrzebujemy instrumentów – s³yszê uspokajaj±cy g³os Donalda Tuska. Có¿, je¶li chodzi o skuteczno¶æ, to ten instrument jest chyba w³a¶ciwy, ale co na to zwykli ludzie i jak to siê ma do zasad demokracji?

Przera¿aj±ce prawda? I to wszystko w przeci±gu kilku ostatnich miesiêcy. Okazuje siê, ¿e ciekawo¶æ publiczno¶ci skupi³a siê na mniej represyjnej z szeregu propozycji w duchu nowoczesnego autorytaryzmu. Panuje ogólna konsternacja postaw± PO. Nie ma co siê jednak dziwiæ, bo to wci±¿ ci sami ludzie, którzy kilka lat temu chcieli, by Polska umiera³a za Niceê, szarpaæ za cugle, wprowadzaæ podatek liniowy.

Na koniec: nie jest powiedziane, ¿e ca³a ta sprawa przedar³a siê przez grube sito stra¿ników public realtions. Bardzo prawdopodobne, ¿e Premier który teraz zaprasza oburzonych internautów do dyskusji (ma siê odbyæ w nastêpnym tygodniu, chocia¿ nie wiadomo dok³adnie gdzie, kiedy i w jakiej formule), zamierza po prostu odegraæ swoj± typow± rolê dobrego wujaszka, wrêcz kolegi. Nasz kolega z rz±du zrezygnuje z najbardziej kontrowersyjnych punktów ustawy, po to by przepchn±æ te, które od pocz±tku najbardziej le¿a³y mu na sercu. Wizerunek Dobrego Wujka/Kolegi zostanie umocniony. Przypominaj± siê metody rodem z PRL. W³adza og³asza³a, ¿e ceny miêsna wzrosn± o 100%, powstawa³o oburzenie, po czym po 3 dniach rozgardiaszu, ceny wzrasta³y tylko o 25%. Opinii publicznej kamieñ spada z serca, a Towarzysz Wies³aw jawi siê jako¶ tak sympatyczniej. Oby dzisiejsza opinia publiczna nie da³a siê nabraæ na tego typu metody. Patrz±c na to co w dziedzinie wolno¶ci s³owa robi ostatnimi czasy rz±d, trzeba siê powa¿nie zastanowiæ czy wzrok Donalda Tuska przesun±³ siê w dó³ mapy, z Irlandii na Chiñsk± Republikê Ludow±. Fetyszyzacja wzrostu gospodarczego kosztem innych wska¼ników rozwoju i pogarda dla nowoczesnej demokracji na to wskazuj±, Bêdziemy wiêc budowaæ nasz± wersjê ChRL, bez drapaczy chmur i szybkich poci±gów...

P.S. Dyskusja wokó³ wolno¶ci s³owa i planów rz±du wybuch³a w ca³ej okaza³o¶ci na portalach spo³eczno¶ciowych, a zw³aszcza na Facebooku, którego u¿ywa ju¿ ponad 3mln Polek i Polaków. To w³a¶nie im odpowiedzia³ w swoim li¶cie Donald Tusk. To pokazuje gdzie le¿y przysz³o¶æ politycznej agitacji.
Park Oliwski na celowniku. Czê¶æ II.
2009-12-28 12:28:41
Nie palcie komitetów, zak³adajcie w³asne”

Jak radzi³ Jacek Kuroñ, tak autor bloga wraz z grupk± companieros zrobi³ rok temu. Powód? Roszczenia wobec gdañskiego Parku Oliwskiego, które wystosowa³a Archidiecezja Gdañska. Sprawa by³a bardzo g³o¶na i wywo³a³a szeroko zakrojon± dyskusjê i reakcjê. Dziennik Ba³tycki sprzed roku:

Miasto mo¿e straciæ czê¶æ Parku Oliwskiego. O zwrot prawie hektarowej dzia³ki le¿±cej w jego obrêbie zwróci³ siê nowy metropolita gdañski, arcybiskup S³awoj Leszek G³ód¼. Chodzi o czê¶æ Parku Oliwskiego, le¿±c± pomiêdzy "murem pocysterskim", a dzisiejsz± ulic± Opata Rybiñskiego. Historia tej dzia³ki zaczyna siê w 1950 roku, kiedy to Wspólna Komisja Rz±du RP i Episkopatu przyzna³a gdañskim biskupom ordynariuszom i oliwskiemu seminarium duchownemu prawo do posiadania ogrodu. Jednak dzia³ka w Oliwie nigdy nie zosta³a ko¶cio³owi przekazana.

Szczegó³y tu:

http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Gdansk-oddaje-fragment-Parku-Oliwskiego-n29747.html

Komitet Obrony Parku Oliwskiego zebra³ wtedy przesz³o piêæ tysiêcy podpisów w tej sprawie. Z³o¿yli¶my je na rêce diecezji gdañskiej (arcybiskup G³ód¼ niestety nie stawi³ siê osobi¶cie), odby³o siê kilka happeningów, sprawa obi³a siê g³o¶nym echem w lokalnych mediach, nastêpnie ucich³a, kiedy kuria postanowi³a zrezygnowaæ z komentarzy i publicznych roszczeñ.

Min±³ rok i arcybiskup S³awoj Leszek G³ód¼ przypomnia³ sobie o potencjalnie dochodowym gruncie. Do koñca tego roku Archidiecezja Gdañska zamierza wyst±piæ do wydzia³u ksi±g wieczystych S±du Rejonowego w Gdañsku o uznanie w³asno¶ci czê¶ci Parku Oliwskiego – czytamy na portalu trójmiasto.pl.

http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Fragment-Parku-Oliwskiego-stanie-sie-wlasnoscia-Kosciola-n36262.html

A wiêc Komitet zostanie reaktywowany, a Archidiecezja mo¿e byæ pewna, ¿e mieszkañcy Trójmiasta bêd± na bie¿±co informowani o jej poczynaniach. Mia¿d¿±ca wiêkszo¶æ Gdañszczan jest zdania, ¿e sporny hektar parku powinien pozostaæ w rêkach publicznych a Ko¶ció³ nie powinien czerpaæ z niego zysków w taki czy inny sposób. Takie zdanie przewa¿a, nie dlatego, ¿e moje rodzinne miasto skupia najwiêksza ilo¶æ ateistów, antykleryka³ów czy wrogów Ko¶cio³a. Jest tak dlatego, ¿e Gdañszczanie inaczej postrzegaj± rolê ko¶cio³a. Arcybiskup G³ód¼ chce byæ biznesmenem, z kolei wierni widz± go raczej w roli kap³ana. Rok temu kuria, a tak¿e przychylne jej media stara³y siê przedstawiæ dzia³ania Komitetu jako odosobniony wybryk grupki socjalistów. Nie uda³o im siê wtedy i nie uda siê teraz, bo jest z nami zdecydowana wiêkszo¶æ mieszkañców. Szczegó³y wkrótce.

P.S. Racjê ma Przemys³aw Prekiel gdy pisze, ¿e w Polsce narasta fala antyklerykalizmu, tyle, ¿e sam nie nazwa³bym tego antyklerykalizmem a raczej sprzeciwem wobec nieuzasadnionych przywilejów ko¶cio³a. Polacy s± w coraz mniejszym stopniu sentymentalni, coraz wiêcej w nich pragmatyzmu. Byæ mo¿e ten pozytywny pragmatyzm prze³o¿y siê z czasem na g³o¶niejsze artyku³owanie interesu ekonomicznego i wywo³a szerzej zakrojon± krytykê kwitn±cego od 20 lat kultu neoliberalizmu.

Czego sobie i wam ¿yczê w roku 2010!
Czy Foltyn poprze Tuska?
2009-12-19 14:56:40
Zadziwia mnie atak na Tomasza Na³êcza, który przeprowadza na swoim blogu £ukasz Foltyn, osoba nad której opiniami i analizami warto siê pochylaæ. Zadziwia u¿yta argumentacja, w której wiêcej drobnych z³o¶liwo¶ci ni¿ sensu. £ukasz Foltyn pisze o Tomaszu Na³êczu w kontek¶cie trwaj±cej fety z okazji 20-lecia "Planu Balcerowicza". Rzeczywi¶cie show jaki obserwujemy w mediach, jest co najmniej ¿a³osny, tylko po co wt³aczaæ w to na si³ê Na³êcza?

”A mo¿e by tak prof. Na³êcz zg³osi³ i popar³ w wyborach prezydenckich kandydaturê Leszka Balcerowicza?” - pisze Foltyn.

Metoda stawiania tego typu pytañ odno¶nie oponenta politycznego ma na celu, mówi±c kolokwialnie "obrzucenie go b³otem". To prawda, ¿e Na³êczowi daleko do lewicowo¶ci £ukasza Foltyna, ale czy to oznacza od razu, ¿e blisko mu do Leszka Balcerowicza? Na tej samej zasadzie móg³bym zadaæ prowokuj±ce pytanie odno¶nie £ukasza Foltyna w stylu - A mo¿e by tak £ukasz Foltyn popar³ w wyborach prezydenckich Donalda Tuska?

Id±c dalej, £ukasz Foltyn wyja¶nia co nieco:

"Profesor Na³êcz argumentowa³ przeciwko kandydaturze Olechowskiego, ¿e przecie¿ „jest on cz³owiekiem prawicy, bo by³ w najbardziej prawicowym rz±dzie Jana Olszewskiego”. Z Profesorem Balcerowiczem tego problemu nie ma- ma³o tego, by³ on przecie¿ szefem Unii Wolno¶ci, partii która po przekszta³ceniu w partiê demokraci.pl jeszcze niedawno by³a w koalicji z SLD i UP („LiD”), koalicji gor±co popieranej przez prof. Na³êcza. Mo¿na wiêc ¶mia³o powiedzieæ, id±c tokiem rozumowania wobec Olechowskiego, ¿e Leszek Balcerowicz jest kandydatem centro-lewicowym, czyli lewicowym."

Roz³ó¿my na czynniki pierwsze tê wypowied¼. A wiêc Na³êcz nie ma problemu z pogl±dami Balcerowicza, poniewa¿ startuje w wyborach z poparciem partii, w której prekursorce zasiada³ niegdy¶ Leszek Balcerowicz. Sk±d takie szalone wnioski, ¿e Na³êcz nie ma problemów z tymi pogl±dami? Czy £ukasz Foltyn odby³ ostatnio polemikê ideologiczn± z Na³êczem? I sk±d siê wziê³a kolejna my¶l, ¿e Na³êcz uznaje Balcerowicza za cz³owieka lewicy? Czy dlatego, ¿e Tomasz Na³êcz w "Faktach po Faktach", w których odbywa³a siê dyskusja o Olechowskim (nie Balcerowiczu), nie wspomnia³ przy okazji o prawicowo¶ci Balcerowicza? Czy wed³ug £ukasza Foltyna Tomasz Na³êcz uznaje równie¿ za lewicowca Leszka Bubla? Przecie¿ nie wspomnia³ nic o Leszku Bublu, nie podda³ krytyce jego osoby od strony ideologicznej, nic nie powiedzia³, milcza³. Nie zrobi³ tego równie¿ w stosunku do Margaret Thatcher, Osamy Bin Ladena ani Myszki Mickey.

A teraz zabawiê siê systemem argumentacji £ukasza Foltyna.

Foltyn w 2007 roku ubiega³ siê bezskutecznie o mandat pos³a w okrêgu warszawskim jako numer na li¶cie Polskiego Stronnictwa Ludowego. Polskie Stronnictwo Ludowe uczestniczy³o dwukrotnie w rz±dach neoliberalnego SLD. Polskie Stronnictwo Ludowe uczestniczy w neoliberalnym rz±dzie Platformy Obywatelskiej. W czasach PRL-u Polskie Stronnictwo Ludowe tworzy³o komunistyczne Zjednoczone Stronnictwo Ludowe, popieraj±ce w ca³ej rozci±g³o¶ci PZPR. A wiêc stosuj±c metodologiê £ukasza Foltyna, jest on neolibera³em, popiera³ PZPR, a jego idealnym kandydatem na prezydenta jest prawicowiec Donald Tusk (bo przecie¿ ostatecznie PSL Tuska poprze). Czy to naprawdê dobra platforma do pouczania innych?

Prawda, ¿e bez sensu? Prawda, ¿e dziwaczna ta argumentacja?

Chcia³bym postawiæ sprawê jasno. Mo¿na nie lubiæ Na³êcza, mo¿na go uwa¿aæ za neolibera³a lub cokolwiek innego. Du¿o jest prawdy w krytyce mainstreamowej lewicy, nie da siê ukryæ, ¿e w latach 2001 - 2005 formacje mieni±ce siê socjaldemokratycznymi skompromitowa³y siê doszczêtnie. Jasne, oczywi¶cie, zgoda. Nie stosujmy jednak argumentów demagogicznych, zw³aszcza je¿eli sami nie jeste¶my wolni od brzemienia pragmatyzmu.

Nie wiem do koñca jakie Tomasz Na³êcz ma pogl±dy w sprawach ekonomicznych, bo politycy lewej strony, ukrywaj± to starannie, co mnie równie¿ oburza. Mo¿e warto £ukaszu (je¿eli mogê zwracaæ siê tak bezpo¶rednio) postawiæ to pytanie jasno? Mo¿e warto zorganizowaæ stosown± debatê/dyskusjê o ekonomii w gronie lewicy, z udzia³em m.in. £ukasza Foltyna i Tomasza Na³êcza? S±dzê, ¿e da³oby siê zorganizowaæ co¶ takiego, potrzeba tylko nieco dobrej woli.

P.S. Przepraszam wszystkich za nadreprezentacjê w±tków partyjno-wyborczych. Obiecujê poprawê.
Olechowski to cz³owiek prawicy
2009-12-17 11:48:31
Bardzo pozytywnie zaskoczy³a mnie wczorajsza wypowied¼ Tomasza Na³êcza (SdPl) w wieczornych "Faktach po Faktach". Ten pow¶ci±gliwy do znudzenia kandydat na prezydenta jako chyba pierwszy czynny polityk uci±³ stanowczo spekulacje dotycz±ce sojuszu na linii lewica-Olechowski.

Dla mnie Olechowski to cz³owiek prawicy. On by³ przecie¿ ministrem w bardzo prawicowym rz±dzie Jana Olszewskiego - ocenia Olechowskiego Tomasz Na³êcz, kandydat na prezydenta Partii Demokratycznej i SdPl. Polityk przypomina w tym kontek¶cie tak¿e o jego dzia³alno¶ci w Ruchu Stu i o zak³adaniu przez niego PO.

£asi siê do wyborcy lewicowego, bo z trudem uzyskuje zrozumienie w¶ród wyborców PO, przywi±zanych do swojego premiera Tuska. Moim zdaniem pan Olechowski usi³uje u¿yæ wyborców centrolewicowych jako takiego miêsa wyborczego - dodaje Na³êcz.

Szczegó³y tu - http://www.tvn24.pl/-1,1634017,0,1,wystartuje-na-prezydenta-bedzie-sie-lasil-do-lewicy,wiadomosc.html

Niby nic specjalnego, ¿e kandydat lewicy odcina siê od kandydata prawicy, ale jak wiadomo w dzisiejszych czasach wszystko jest mo¿liwe po lewej stronie. Np. by³y prezydent Kwa¶niewski ju¿ teraz stara siê na w³asn± rêkê wepchn±æ podzielonej i poobijanej lewicy Andrzeja Olechowskiego jako kandydata wszystkich na lewo od PO. W±tpliwa to teza, ¿e Olechowski okupuje pozycjê na lewo od PO i ¿e zmieniaj±c pogl±dy jak kameleon ma jak±kolwiek wiarygodno¶æ. Andrzej Olechowski nie bêdzie dla lewicy wspó³czesn± wersj± Gabriela Narutowicza. Racjê ma prof. Na³êcz, kiedy mówi, ¿e dla Olechowskiego wyborca lewicowy to miêso armatnie. Równie¿ program lewicy to dla kandydata SD tylko ¶rodek prowadz±cy do celu(swoj± drog± ta grupa towarzysko-biznesowa udaj±ca partiê polityczn± ma multum w³asnych k³opotów i nie wykluczone, ¿e stara gwardia SD sama utopi marzenia Olechowskiego i Piskorskiego o dobrym wyniku i powrocie do politycznej gry). Zreszt±, nie wystarczy popieraæ parytetów i puszczaæ oko do mniejszo¶ci seksualnych by móc liczyæ na ludzi o lewicowej wra¿liwo¶ci. Lewica to o wiele wiêcej.

Oczywi¶cie nie stawiam tu tezy, ¿e dla zniechêconych wyborców lewicowych, tych mitycznych 30 procent, wiarygodnym kandydatem bêdzie Szmajdziñski, Na³êcz czy nawet prof. Adam Gierek ( Zarz±d Krajowy Unii Pracy zdecydowa³ siê wczoraj poprzeæ prof. Adama Gierka jako kandydata tej partii w wyborach prezydenckich). Odzyskanie wiarygodno¶ci bêdzie wymaga³o ciê¿kiej pracy, a efekty nie s± pewne. Postawienie siê w kontrze do odgrywaj±cego rolê politycznej hieny czaj±cej siê w pobli¿u rannej lewicy Olechowskiego, to podstawa. Z chwil± kiedy reprezentanci mainstreamowej lewicy przestan± przepraszaæ za to, ¿e nie s± prawic±, za swój program (no dobrze, z tym nie jest najlepiej, ale wszyscy wiemy o co chodzi, chodzi o ¶wiadome wyzbywanie siê pewnej to¿samo¶ci), bêdziemy mogli rozpocz±æ d³ugi marsz. Im szybciej kandydaci z lewej strony odetn± siê od neoliberalnego konserwatysty przemalowanego na wspó³czuj±cego libera³a, tym lepiej.

P.S. Jak na razie zaskakuj±ca cisza w ¶rodowisku pozaparlamentarnej lewicy. Jakie¶ pomys³y na kandydata z krêgu PPP lub PPS? Warto by w tych nieoficjalnych "prawyborach", debacie przedwyborczej, równie¿ pozaparlamentarna lewica zaznaczy³a swoj± obecno¶æ. Mo¿e ponownie Szyszkowska? Jakie¶ pomys³y?

Komentarz w sprawie uchwa³y z 3 grudnia
2009-12-08 16:13:13
W czasie gdy wszyscy wokó³ zajmuj± siê spraw± trójki licealistów z wroc³awskiego XIV LO, warto zwróciæ uwagê na uchwa³ê Sejmu z dnia 3 grudnia b.r. stanowi±ca swoisty komentarz do niedawnego wyroku Europejskiego Trybuna³u Praw Cz³owieka. Wyrok ten w swej tre¶ci kwestionuje zasadno¶æ prawn± umieszczania krzy¿y w klasach szkolnych we W³oszech.

Krótko, tre¶ciwie i do rzeczy. Ciê¿ko jest siê bowiem rozwodziæ nad niezgodn± z Konstytucj± RP uchwa³± przeg³osowan± przez PiS, PO i PSL. Oto link do tego kuriozum prawnego:

http://orka.sejm.gov.pl/opinie6.nsf/nazwa/2533_u/$file/2533_u.pdf

Sprawa przesz³a bez echa, co dziwi. Gdzie s± bowiem wszyscy ci o¶wieceni inteligenci którzy jeszcze dwa lata temu protestowali przeciwko"totalitarnym" rz±dom Prawa i Sprawiedliwo¶ci? Byæ mo¿e nie przeszkadza im zaklepywanie przez Sejm Rzeczypospolitej europejskiej wersji prawa koranicznego, a byæ mo¿e reprezentanci Platformy Obywatelskiej mog± wiêcej. Nie wiem. To temat na inny wpis, przejd¼my do meritum, czyli do dekonstrukcji tego potworka pos³ów prawicy.

znak krzy¿a (...) w sferze publicznej przypomina o gotowo¶ci do po¶wiêcenia
dla drugiego cz³owieka, wyra¿a warto¶ci buduj±ce szacunek dla godno¶ci ka¿dego
cz³owieka i jego praw

Wedle zasad pañstwa neutralnego ¶wiatopogl±dowo, sfera publiczna powinna byæ wolna od wszelkich symboli religijnych czy ideologicznych. Pañstwo jest neutralne ¶wiatopogl±dowo, nie faworyzuje ¿adnej opcji ideowej ani wyznania. Dowód na to znajduje siê tu:

Art. 25.

1. Ko¶cio³y i inne zwi±zki wyznaniowe s± równouprawnione.

2. W³adze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowuj± bezstronno¶æ w sprawach przekonañ religijnych, ¶wiatopogl±dowych i filozoficznych, zapewniaj±c swobodê ich wyra¿ania w ¿yciu publicznym.

Oto fragment obowi±zuj±cej Konstytucji, o której najwyrazniej pos³owie POPiS-u zapomnieli w swojej uchwale .W jej dalszej czê¶ci czytamy:

deklaruj±c wra¿liwo¶æ na respektowanie wolno¶ci my¶li, sumienia i wyznania

A wiêc, pod±¿aj±c tokiem my¶lenia pos³ów prawicy; krzy¿ wisz±cy na ¶cianie urzêdu pañstwowego jest po prostu zwyczajn± emanacj± troski pañstwa o uczucia bardziej zaanga¿owanych ¶wiatopogl±dowo Polaków. Wnioskuj±c zatem zgodnie z prawid³ami logiki, je¿eli w najbli¿szym urzêdzie pañstwowym powieszê symbol s³oñca, drzewa lub p³odno¶ci, bêdzie to po prostu wyraz troski o pogañsk± mniejszo¶æ zamieszkuj±c± teren RP. Czy to realny obrót wydarzeñ w Polsce? Nie wydaje mi siê...pêdz±c dalej:

nawi±zuj±c do tradycji wolno¶ciowej I Rzeczypospolitej, która by³a w ówczesnej
Europie wzorem tolerancji narodowo¶ciowej i religijnej,

Utrzymynie wysokiego poziomu tolerancja w pañstwie zrzeszaj±cym obywateli wielu wyznañ, ateistów i agnostyków, najlepiej realizuje siê w neutralno¶ci instytucji publicznych. Nikt nie czuje siê dyskryminowany. Dobrze rozumieli to nasi przodkowie którzy nie faworyzowali ¿adnego wyznania.

podkre¶laj±c, ¿e zarówno jednostka jak i wspólnoty maj± prawo do wyra¿ania
w³asnej to¿samo¶ci religijnej i kulturowej, która nie ogranicza siê do sfery prywatnej

W³a¶nie z tego powodu, nikt nie zakazuje zagorza³ym katolikom obnosiæ siê zw swoj± wiar± w sferze publicznej, np. poprzez eksponowanie krzy¿a czy wizerunku ¶wiêtych albo innych symboli religijnych. Nikt nie próbuje ograniczaæ eksponowania na w³asnej osobie religii w sferze publicznej, nikt nie zabrania tego równie¿ dobrowolnym wspólnotom, ale problem w tym, ¿e ¶ciana w urzêdzie pañstwowym nie nale¿y ani do skonkretyzowanych jednostek, ani nie jest w³asno¶ci± dobrowolnej wspólnoty. Pañstwo nie jest wspólnot± dobrowoln± opart± o wspólne zainteresowania czy ¶wiatopogl±d. Zwraca na to uwagê Konstytucja, zapomnieli o tym pos³owie.

przypominaj±c, ¿e w przesz³o¶ci, szczególnie w okresie dyktatury nazistowskiej
i komunistycznej, akty wrogo¶ci wobec religii po³±czone by³y z masowym ³amaniem
praw cz³owieka i prowadzi³y do dyskryminacji,

i dok³adnie temu ma zapobiegaæ gwarancja neutralno¶ci ¶wiatpogl±dowej pañstwa. Uto¿samianie pañstwa z konkretnym ¶wiatopogl±dem lub wyznaniem jest w³a¶nie przejawem totalitarnego my¶lenia. Uchwa³a Sejmu zak³ada, ¿e pusta ¶ciana urzêdu pañstwowego to przejaw wrogo¶ci wobec katolicyzmu. Czy mo¿na sobie wyobraziæ wiêkszy absurd? Czy pusta ¶ciana urzêdu jest symbolem wrogo¶ci wobec buddyzmu, islamu, ateizmu? A czy na zasadzie inwersji, ¶ciana zaszczycona obecno¶ci± krzy¿a nie jest symbolem wrogo¶ci wobec ca³ej reszty wierzeñ i ¶wiatopogl±dów? Chyba tak. A mo¿e chrze¶cijañstwo jest ide± na tyle wyczerpuj±c±, ¿e inkorporuje w sobie ca³± skumulowan± resztê ex lege. A wiêc mentalno¶ciowy powrót do ¶redniowiecza wykonaniu pos³ów prawicy...

maj±c w pamiêci s³owa wypowiedziane przez Jana Paw³a II w historycznym
wyst±pieniu w polskim Parlamencie w czerwcu 1999 roku o tym, ¿e „demokracja
bez warto¶ci ³atwo przemienia siê w jawny b±d¼ zakamuflowany totalitaryzm”

Interpretacja zdania kuriozalna. Wynika z niej, ¿e jedynie chrze¶cija¶two jest no¶nikiem warto¶æi, wszelkie inne ¶wiatopogl±dy i wierzenia lub co gorsza neutralna postawa pañstwa to przejaw totalitaryzmu.

wyra¿a zaniepokojenie decyzjami, które godz± w wolno¶æ wyznania, lekcewa¿±
prawa i uczucia ludzi wierz±cych oraz burz± pokój spo³eczny, i ocenia krytycznie
wyrok Europejskiego Trybuna³u Praw Cz³owieka kwestionuj±cy podstawy
prawne obecno¶ci krzy¿y w klasach szkolnych we W³oszech.

A wiêc podsumujmy. Brak wyeksponowanego w klasie szkolnej krzy¿a lekcewa¿y uczucia wierz±cych. Jego obecno¶æ natomiast nie lekcewa¿y uczuæ osób nie wierz±cych. Wniosek: katolicka wiêkszo¶æ w Polsce mo¿e narzuciæ wszystko mniejszo¶ci niekatolickiej. Bardzo gro¼na tendencja ale w uchwale Sejmu widoczna jak s³oñce na tle jasnego nieba. Inaczej nie da siê wyt³umaczyæ logiki POPiS-owej wiêkszo¶ci.

Oby nadgorliwo¶æ pos³ów POPiS-u okaza³a siê dla nich zgubna. Zwolennicy faworyzowania Koscio³a katolickiego w sferze publicznej powinni dla w³asnego dobra unikaæ wiêkszej debaty na ten temat. Nie maj± bowiem ¿adnych argumentów, pomijaj±c takie które bezpo¶rednio kwestionuj± zasadno¶æ istnienia liberalnej demokracji. Kwintesencj± tego typu rozumowania by³a jedna z dyskusji odbywaj±cych siê w kontek¶cie petycji trójki uczniów z XIV LO we Wroc³awiu, i postawa jej uczestnika - prawicowego publicysty. Wyda³ on z siebie tezê, ¿e puste ¶ciany nie obci±¿one symoblik± jakiegokolwiek ¶wiatopogl±du lub wierzenia, symbolizuj± de facto...ideologiê liberalno-lewicow±. Prosimy o wiêcej..
Trzecia droga w konwulsjach
2009-10-01 12:17:15
Polecam 2 krótkie artyku³y sprzed kilku dni opisuj±ce sytuacjê powyborcz± w SPD:

http://wyborcza.pl/1,75477,7092828,SPD_sie_gotuje_i_skreca_na_lewo.html

oraz przedwyborcz± w brytyjskiej Partii Pracy:

http://www.rp.pl/artykul/370507_Laburzysci__nasz_premier_nie_ma_depresji.html

Jeszcze kilka lat temu, u progu nowej dekady, laburzy¶ci oraz niemieccy socjaldemokraci wyznaczali kierunki dla ca³ej lewicy na kontynencie. Dominuj±ca wtedy koncepcja Trzeciej Drogi, wydaje siê dzi¶ martwa. Brytyjska Partia Pracy konsekwentnie do³uje w sonda¿ach od czasu oddania sterów w³adzy w rêce kostycznego Gordona Browna. Inkorporowanie w po³owie lat 90 znacznej czê¶ci postulatów prawicy do swojego programu pozwoli³o na osi±gniêcie krótkotrwa³ych sukcesów, które laburzy¶ci chyba bardziej zawdziêczali charyzmatycznemu Blairowi ni¿ cudownemu lekowi w postaci skrêtu do centrum. Dzi¶ premier Brown obiecuje Brytyjczykom stanowcz± walkê z przestêpczo¶ci± i degrengolad± moraln±. Tyle zosta³o z koncepcji New Labour, która wydaje siê absolutnie niewiarygodn± opcj± dla wyborcy lewicuj±cego. Wszystkie sonda¿e wskazuj± na to, ¿e laburzy¶ci s± ju¿ trzeci± si³±, zaraz za Liberalnymi-Demokratami. Liberal-Democrats to centrowi jeszcze do niedawna demokraci, sk³adaj±cy siê z tradycyjnych socjal-libera³ów, i socjaldemokratów którzy w latach 80 od³±czyli siê od ostro wówczas lewicuj±cej Partii Pracy. Ich dalekimi protoplastami s± libera³owie, bêd±cy na pocz±tku XX wieku drug± si³± w brytyjskiej polityce. Wygryzieni przez laburzystów w latach 20 i 30, wracaj± do ³ask. Historia zatoczy ko³o, o ile w Partii Pracy nie wydarzy siê cud. A na cud siê nie zapowiada, bo partiê trawi choroba braku silnych postaci bêd±cych w stanie wyci±gn±æ partiê z pu³apki jej poleg³ych centrowych koncepcji, cynizmu i s³u¿alczej postawy wobec sojusznika zza oceanu. Nie pomaga równie¿ znakomita kondycja Partii Konserwatywnej pod wodz± bardzo medialnego Dawida Camerona, którego skrêt w stronê centrum okaza³ siê niebywa³ym sukcesem.

O wiele lepiej wygl±da sytuacja w Niemczech. SPD uzyska³a w niedzielnych wyborach najgorszy wynik w swojej historii (23 proc.), ale sytuacja ca³ej lewicy wygl±da nie najgorzej. Die Linke (13 proc.) wyrasta na powa¿n± si³ê niemieckiej polityki, a lewicuj±cy zieloni wydaj± siê jej stabiln± czê¶ci±. Nowa koalicja CDU/CSU z libera³ami, stoi w obliczu powa¿nego kryzysu gospodarki i je¿eli tylko si³y lewicowe w Bundestagu bêd± sk³onne podj±æ skuteczn± wspó³pracê, punktowanie rz±dz±cych nie powinno byæ ciê¿kie. Warunkiem jest oczywi¶cie wypracowanie przez lew± stronê w³asnej koncepcji rz±dzenia, a nie da siê ukryæ, ¿e mo¿e to byæ jej najwiêkszy problem. Die Linke zawiera w sobie bardzo szerokie spektrum pogl±dów i opinii, w tym pogl±dy mocno radykalne. Z kolei SPD prze¿ywa potê¿ny kryzys przywództwa i idei. Podobnie jak brytyjska partia siostrzana, SPD wyzby³a siê w ostatnich latach swego programu, stawiaj±c na ekonomiczny neoliberalizm i programowe rozmycie. Ten kierunek wyhodowa³ now± klasê polityków technokratów. Tacy dzia³acze jak Franz Müntefering czy Frank-Walter Steinmeier, nie maj± za grosz charyzmy, a nawet najbardziej skrupulatny obserwator tamtejszej sceny politycznej nie ulepi³by z ich wypowiedzi spójnej i konsekwentnej wizji ¶wiata. Ten pierwszy zreszt± ju¿ odda³ stanowisko przewodnicz±cego partii, drugi natomiast walczy o swój dalszy polityczny ¿ywot jako szef frakcji parlamentarnej. Wydaje siê, ¿e skrêt w lewo jest nieunikniony, a poligonem do¶wiadczalnym dla przysz³ego uk³adu na lewicy s± rz±dy czerwono-czerwone w Berlinie pod wodz± burmistrza Klausa Wowereita, który od lat zajmuje lewe skrzyd³o partii. Czas poka¿e co wyniknie z powyborczych rozliczeñ w SPD i jak daleko w lewo podryfuje ta partia. Dobrze, ¿e koncepcja Trzeciej Drogi i kapitulacji przed neoliberalizmem idzie powoli w odstawkê. Niech partie socjaldemokratyczne na kontynencie wyci±gn± w koñcu wnioski z kolejnych klêsk wyborczych. Alternatyw± dla Trzeciej drogi nie musi byæ przecie¿ nowy radykalizm, a po prostu zwyczajny powrót do tradycyjnych warto¶ci socjaldemokratycznych.
"Lewicowe" przedbiegi samorz±dowe
2009-09-25 14:59:18
Dyskretna woñ samorz±dowej walki wyborczej zaczyna siê unosiæ w powietrzu. Przymiarki do wyborów wyj±tkowo wcze¶nie zaczyna lewica parlamentarna spod znaku SLD. Równie¿ SdPl nie pozostaje bierna w kwestii przysz³orocznych wyborów. Szkoda, ¿e te dwie partie w dwóch oddzielnych kontekstach politycznych nie potrafi± siê obyæ bez wzajemnej nawalanki.

Prawicowi prezydenci w £odzi i Czêstochowie mog± wkrótce stan±æ przed obliczem wyposa¿onych w kartê wyborcz± mieszkañców. Zdenerwowanych mieszkañców - warto dodaæ. Zarówno Jerzy Kropiwnicki jak i Tadeusz Wrona to prezydenci zarówno nieudolni, jak i nie lubiani. Wed³ug dzia³aczy Sojuszu z Czêstochowy, prezydent Wrona zamieni³ miasto w „pielgrzymkow± wioskê”. Referendum w sprawie odwo³ania prezydenta jest ju¿ raczej przes±dzone. Vox populi, vox dei. Szkoda, ¿e szefostwo SdPl tego nie rozumie. Wizytuj±cy w ostatnim czasie lokalne struktury Wojciech Filemonowicz, wypowiedzia³ siê przeciwko idei referendum. Wielka szkoda, ¿e antyeseldowskie resentymenty przewa¿y³y nad trze¼wym spojrzeniem na sprawê. O wiele ciekawiej ma siê jednak sprawa w £odzi. Kropiwnicki to najbardziej znienawidzony prezydent w Polsce. Zarzuty wobec niego to: zad³u¿anie miasta, brak planów na zagospodarowanie miasta, pora¿ka w staraniach o Euro 2012, tragiczny stan komunikacji miejskiej, doprowadzenie do upadku Teatru Nowego itd. itp. Jest tego sporo, a zarzuty te bynajmniej nie zosta³y wyssane z palca. To referendum jest ju¿ przes±dzone i odbêdzie siê najprawdopodobniej w styczniu. Dziwi wiêc reakcja pos³anki Socjaldemokracji Polskiej, Zdzis³awy Janowskiej, sk±din±d osoby zas³u¿onej, ideowej i kompetentnej. Janowska nie tylko krytykuje pomys³ organizacji referendum na rok przed wyborami samorz±dowymi (co wydaje siê konkretnym argumentem), ale co gorsze, wystêpuje w reklamówkach wiceprezydenta W³odzimierza Tomaszewskiego, gdzie przy³±cza siê do propagandy Kropiwnickiego. Martwi fakt, ¿e za tê propagandê p³ac± mieszkañcy £odzi. Zachowanie pos³anki Janowskiej jest co najmniej zastanawiaj±ce, bo przecie¿ Socjaldemokracja Polska konsekwentnie od lat krytykuje Kropiwnickiego. Janowska w swoich argumentach zwraca uwagê na cynizm ca³ej akcji, przeprowadzanej na rok przed wyborami i nieuchronno¶æ wprowadzenia zarz±du komisarycznego po udanym referendum. To oczywiste, ¿e miejscowe SLD chce zbiæ na kampanii referendalnej kapita³ polityczny, ale nie jest zadaniem pos³anki Janowskiej odrzucaæ pomys³ jedynie z tego powodu. Je¿eli efektem koñcowym ma byæ odwo³anie tak fatalnego urzêdnika, to nale¿y poprzeæ tak± inicjatywê. My¶lê, ¿e mieszkañcy £odzi w swej wiêkszo¶ci wybior± jednak technokratycznego komisarza ni¿ pozwol± na dalsze trwanie na stanowisku niekompetentnego Kropiwnickiego. Moja krytyka Janowskiej nie oznacza poparcia dla lokalnego dzia³acza SdPl, Marcina Rzepeckiego, który domaga siê usuniêcia pos³anki Janowskiej z partii. Pan Rzepecki tyle razy wypowiada³ swoje zdanie wbrew w³asnej formacji, ¿e powinien w tej akurat sprawie dyskretnie milczeæ.

Drugi front przedbiegów do wyborów otwiera siê w Warszawie. W tym wypadku racje roz³o¿one s± odwrotnie. Miejscowe struktury SLD, kultywuj±c ambicje samotnego startu w przysz³orocznych wyborach, a po przeprowadzeniu symulacji wyborczej (wynik poni¿ej oczekiwañ, bo tylko 3 mandaty), ³api± siê brzydkich metod. Miejscowy aparat SLD wymy¶li³ sobie, ¿e je¿eli odwo³a bezpartyjnego W³odzimierza Paszyñskiego (rekomendowanego w 2006 roku na to stanowisko przez Marka Borowskiego) ze stanowiska wiceprezydenta miasta (które nale¿y siê lewicy na mocy umowy z prezydent Waltz) i wstawi tam m³odego wilczka z legitymacj± partyjn±, to pozwoli to na wy³onienie lidera w przysz³orocznych wyborach i unikniêcie katastrofy. Ciekawy pomys³, szkoda tylko, ¿e po odgarniêciu góry lepkiego politycznego cynizmu, nie zostaje nic na jego obronê. SLD nawet nie sili siê na szukanie racji natury merytorycznej dla uzasadnienia swego przedsiêwziêcia. Jednym z pomys³odawców cofniêcia rekomendacji jest Sebastian Wierzbicki wiceszef warszawskich struktur partii. Ma on ewidentn± chrapkê na stanowisko Paszyñskiego. Inny potencjalny nastêpca to Dariusz Klimaszewski, wieloletni radny SLD który oficjalnie nie przyznaje siê do planów odwo³ania Paszyñskiego, ale jak donosz± jego koledzy partyjni, ju¿ przebiera nogami na my¶l o stanowisku wiceprezydenta. Wies³aw Wilczyñski to trzeci mocny kandydat. Do niedawna dzia³acz SdPl, potem bezpartyjny , obecnie cz³owiek SLD. By³y wiceminister sportu. Bardzo to wszystko cyniczne i desperackie, a je¿eli lokalne SLD naprawdê wierzy, ¿e w ten sposób ugra za rok lepszy wynik, to gratulujê optymizmu i perspektywicznego my¶lenia.

Jak mi³o, ¿e w tym roku „lewica” organizuje sobie tak sympatyczne przedbiegi samorz±dowe. Oby tyko co¶ siê osta³o na sam bieg.
¦mieræ robotnika
2009-09-03 19:17:44
Na terenie budowy wielkiej hali widowiskowej pomiêdzy Gdañskiem a Sopotem, dosz³o dzi¶ do tragedii. 49 letni robotnik poniós³ ¶mieræ po upadku ze znacznej wysoko¶ci. Wydawa³oby siê, ¿e temat jest jak najmniej polityczny, bo przecie¿ wypadki s± rzecz± nieuniknion±. By³oby tak, gdyby nie niepokoj±ce s³uchy docieraj±ce z placu budowy presti¿owej inwestycji.

To wo³a o pomstê do nieba! Robotnicy chodz± 30 metrów nad ziemi± po deskach, które same siê rozsuwaj± pod nogami. - To relacja anonimowej osoby która zawiadomi³a dzi¶ media o wypadku. Trudno okre¶liæ jaki jest stopieñ jej wiarygodno¶ci, ale nie jest tajemnic±, ¿e w Polsce bezpieczeñstwo i higiena pracy wygl±daj± najlepiej na papierze. W realnym ¶wiecie bardzo czêsto okazuje siê ¿e specyficznie rozumiany "rozwój" jest wa¿niejszy od ¿ycia ludzkiego.

Szczególnie w Gdañsku lokalna w³adza akcentuje potrzebê tworzenia nowych inwestycji i zapewniania inwestorom dogodnych warunków. Takie ambitne projekty jak Baltic Arena czy Hala Sportowo Widowiskowa na granicy Gdañska i Sopotu, nie mog± siê nie udaæ. Oczywi¶cie nie ma w tym niczego z³ego, szkoda tylko, ¿e te inwestycje s± finansowane miêdzy innymi dziêki ciêciom na wydatki spo³eczne. Szkoda ¿e lokalne w³adze przymykaj± oko na ³amanie praw pracowniczych. Czy w Gdañsku najwa¿niejszym inwestorom pozwala siê na ciut wiêcej?

Nadzór BHP na miejscu dzisiejszej tragedii sprawuje w imieniu wykonawcy, specjalistyczna firma. Sk±d wiec plotki o tragicznych warunkach pracy na budowie, skoro wykonawca tak profesjonalnie zabezpieczy³ pracowników przed wypadkami? A je¿eli plotki s± prawdziwe to co robi ta firma, a raczej czego nie robi? Co zrobi³a Pañstwowa Inspekcja Pracy w tej sprawie? W czerwcu 2008 roku, inny robotnik na terenie budowy hali wpad³ do zbiornika z wod± i zgin±³ na miejscu, a wiêc inspektorzy mieli wedle prawa obowi±zek dokonania stosownej kontroli. Czy¿by kontrola okaza³a siê pobie¿na? A mo¿e nie by³a a¿ tak nieoczekiwana jak nakazuje ustawa?

Jak robotnik niesie du¿y pakunek, to nawet nie zauwa¿y, ¿e pod nogami tworzy mu siê szczelina o szeroko¶ci na przyk³ad 40 centymetrów. Nie ma ¿adnej siatki ochronnej, która mog³aby byæ ratunkiem dla robotników. Tylko czekaæ, kiedy dojdzie do nastêpnego ¶miertelnego wypadku - relacjonuje dla "Dziennika Ba³tyckiego" anonimowy informator.

Je¿eli to wszystko siê potwierdzi, wykonawca bêdzie mia³ do czynienia z prokuratorem. Mo¿e doj¶æ to potê¿nej afery i potencjalnego zahamowania inwestycji. Byæ mo¿e nawet kilka grubszych ryb wyp³ynie z akwarium, podczas zawieruchy jaka wkrótce wybuchnie w Trójmie¶cie.

Gdyby zginê³o 30 osób, by³bym w stanie uwierzyæ w taki scenariusz. Co do tej konkretnej sprawy, nie mam absolutnie ¿adnych z³udzeñ. Jedna ¶mieræ rozejdzie siê po ko¶ciach. Hala widowiskowa to dla zblazowanych, pozbawionych pomys³ów na swoje miasto w³adz, absolutny priorytet. Szkoda ¿ycia cz³owieka, który najpewniej ¿y³ by nadal gdyby nie zaniedbania, g³upota i cyniczne oszczêdzanie na ludzkim ¿yciu i zdrowiu.

Hala sportowo-widowiskowa ma byæ wed³ug planu oddana do u¿ytku ju¿ w czerwcu przysz³ego roku. To kwestia presti¿u.
Raport na temat depenalizacji posiadania niewielkiej ilo¶ci narkotyków II
2009-08-11 15:20:45
I. Raport ¦wiatowej Organizacji Zdrowia z roku 1995, pt. Implikacje zdrowotne u¿ywania konopi: Analiza porównawcza zdrowotnych i psychologicznych skutków u¿ywania alkoholu, konopi, nikotyny i opiatów, stanowi w utajnionym na polecenie ówczesnego szefa WTO rozdziale(Fakt ten ujawni³ periodyk popularnonaukowy New Scientist w numerze z lutego 1998 r.) rozdziale, ¿e: Po porównaniu zagro¿eñ p³yn±cych z u¿ywania marihuany z zagro¿eniami, jakie niesie ze sob± stosowanie alkoholu i nikotyny, tam gdzie ryzyko dla zdrowia istnieje, jest ono w rzeczywisto¶ci o wiele powa¿niejsze w przypadku obydwu legalnych u¿ywek.

II. Parlament Europejski od wielu lat zwraca uwagê na totaln± pora¿kê prohibicyjnej strategii. W swoich rekomendacjach dla rz±dów Unii Europejskiej wydanych w Grudniu 2003 roku, Parlament Europejski wzywa do fundamentalnej zmiany kierunku europejskiej strategii narkotykowej(w stronê bardziej liberalnej). Unia Europejska jest wiêc na dzieñ dzisiejszy przekonana o pora¿ce wojny z u¿ytkownikami narkotyków. Strategia uznana za rokuj±c± nadziejê na realne zmniejszenie ilo¶ci narkotyków na rynku sprowadza siê do liberalnego traktowania u¿ytkowników i zdecydowanej walki z przemytem, hodowl±, produkcj± i nielegalnym obrotem narkotykami.

III. Zaostrzenie regulacji w roku 2000, zwiêkszy³o zamiast zgodnie z ówczesnymi przewidywaniami zmniejszyæ ilo¶æ u¿ytkowników, oraz zmniejszy³y ceny narkotyków o ¶rednio 20%! W latach 90 okazjonalny palacz marihuany móg³ legalnie wyhodowaæ krzaczek konopi na swój w³asny u¿ytek. Mafia narkotykowa dla której sprzeda¿ marihuany stanowi g³ówne ¼ród³o dochodu, nie mog³a liczyæ na tak zawrotne zyski jak teraz. Zaostrzenie przepisów poci±gnê³o za sob± lawinowy wzrost przestêpstw narkotykowych z nieca³ych 20 tys. w 2000 r. do blisko 50 tys. w trzy lata pó¼niej. Jeszcze szybciej ros³y liczby skazanych na karê pozbawienia wolno¶ci (ok. 500 osób w 1997 r.; ponad 5 tys. w 2002 r.). Wiêkszo¶æ ze skazanych to okazjonalni u¿ytkownicy. Wykrywalno¶æ pozosta³ych rodzajów przestêpstw narkotykowych stoi w miejscu lub zwiêkszy³a siê nieznacznie. Dzia³alno¶æ aparatu s±downiczego, oraz organów ¶cigania poch³ania w Polsce 93% ¶rodków przeznaczonych na walkê z narkomani±. W ok. 50% przypadków dzia³alno¶æ tych instytucji skupia siê na okazjonalnych u¿ytkownikach, w wiêkszo¶ci u¿ytkownikach konopi.

IV. Zdecydowana wiêkszo¶æ najbardziej demokratycznych pañstw ¶wiata zdepenalizowa³a posiadanie narkotyków. Oto mapka sytuacji prawnej marihuany i innych substancji odurzaj±cych w poszczególnych krajach. Granatowy kolor oznacza legalizacjê, jasnoniebieski depenalizacjê, pomarañczowy tolerancje dla drobnej ilo¶ci narkotyków, czerwony penalizacjê.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/01/CarteMondeCannabisMedical.gif

Jak widaæ, z krajów Europy Zachodniej, jedynie Szwecja, Norwegia oraz Francja penalizuj± posiadanie narkotyków na u¿ytek w³asny. W ¿adnym z tych krajów zagro¿enie kar± nie jest tak bolesne jak w Polsce. Posiadanie ma³ej ilo¶ci jest zazwyczaj karane grzywn±, kary pozbawienia wolno¶ci nie s± spotykane(w przeciwieñstwie do Polski).

V. Nie jest prawd±, ¿e stosowanie marihuany, prowadzi w d³u¿szym czasie do siêgniêcia po ciê¿sze narkotyki. Na przestrzeni lat, ¿adne badania i analizy nie znalaz³y powi±zania przyczynowo-skutkowego pomiêdzy paleniem nawet du¿ej ilo¶ci marihuany a siêgniêciem po inne u¿ywki. Badania wskazuj± równie¿, ¿e marihuana i inne pochodne konopi indyjskiej, wywo³uj± mniejsze uzale¿nienie dla organizmu ni¿ stosowana regularnie nikotyna.

VI. Depenalizacja posiadania ma³ej ilo¶ci zakazanych dot±d substancji realnie uderzy³aby w mafiê narkotykow±. Handel pochodnymi konopi przeniós³by siê w du¿ym stopniu spod kontroli mafii w rêce u¿ytkowników-hodowców którzy prowadziliby wymianê lub drobny handel w¶ród osób ze swego ¶rodowiska. Wystarczy skopiowaæ prawodawstwo belgijskie które uprawnia obywateli do posiadania jednego krzaczka konopi na u¿ytek w³asny. Taka regulacja powoduje uderzenie w dealerów i mafiê narkotykow±, gdy¿ powa¿nie ogranicza ich monopol na obrót marihuan± która stanowi wiêkszo¶æ na rynku nielegalnych u¿ywek. Taka liberalizacja prawa, pozwoli³aby na skupienie si³ pañstwa na prawdziwym problemie obrotu twardymi narkotykami.

VII. Represyjne prawo nie ogranicza dostêpu do narkotyków m³odym ludziom, a wed³ug badañ opinii publicznej, jest wrêcz przeciwnie! W 1999 roku 39.6% uczniów deklarowa³o, ¿e marihuana lub haszysz to u¿ywki ³atwo dostêpne. W 2003 roku(ju¿ po zaostrzeniu regulacji prawnych) takie zdanie wyra¿a³a ju¿ wiêkszo¶æ uczniów – 53.4%(¬ród³o: Instytut Psychiatrii i Neurologii, badania Janusza Sieros³awskiego).

VIII. Marihuana posiada w³a¶ciwo¶ci medyczne. jest przydatna w u¶mierzaniu bólu, w chorobach, takich jak AIDS, jaskra, czy stwardnienie rozsiane. Konstytucja RP stanowi, ¿e obywatele maj± prawo do ochrony zdrowia. W³a¶ciwo¶ci lecznicze marihuany dostrzeg³y w³adze wielu stanów USA, gdzie tzw. medyczna marihuana jest udostêpniana obywatelom za okazaniem recepty.

IX. Holandia, bêd±ca modelowym przyk³adem pañstwa o liberalnym ustawodawstwie antynarkotykowym, znajduje siê po¶rodku statystyk dotycz±cych u¿ywania marihuany. Jednocze¶nie znajduje siê na dole statystyk badaj±cych liczbê osób uzale¿nionych od tzw. ciê¿kich narkotyków. Liberalne prawo sprawi³o, ¿e problem narkomanii jest w Holandii zdecydowanie mniej pal±cy ni¿ w Polsce. A to w³a¶nie narkomania jest realnym problemem spo³ecznym, gospodarczym i zdrowotnym.

X. Obecne prawo uderza g³ównie w biednych i s³abych, oraz w ludzi m³odych. Osoby ubogie s± najbardziej nara¿one na represje ze strony pañstwa. Uzale¿nieni od tzw. twardych narkotyków, zamiast otrzymywaæ pomoc w walce ze swoj± chorob±, trafiaj± do wiêzieñ, gdzie nawi±zuj± nowe kontakty przestêpcze, i jeszcze bardziej pogr±¿aj± siê w na³ogu, gdy¿ dostêp do narkotyków jest w polskich wiêzieniach norm±. Ko³o siê zamyka, problem nie znika, a wrêcz przeciwnie. M³odzi ludzie s± najbardziej nara¿eni na represjê, gdy¿ w ogromnej wiêkszo¶ci to w³a¶nie na osobach m³odych skupia siê uwaga policji. Ten stan rzeczy stoi w ca³kowitej sprzeczno¶ci z ide± skutecznej walki z narkomani± i ¶wiatem przestêpczym, gdy¿ osoby m³ode s± najliczniejsz± grup± w¶ród okazjonalnych u¿ytkowników. S± to najczê¶ciej osoby jedynie eksperymentuj±ce z zabronionymi u¿ywkami. Konsekwencje wykrycia s± dla nich najbardziej dotkliwe, gdy¿ ¶lad w statystykach policyjnych, mo¿e powodowaæ dla nich problemy w szkole, na uczelni czy w pracy.

XI. Raport La Guardia (1944), oparty na bardzo szczegó³owych badaniach medycznych, psychologicznych i spo³ecznych aspektów stosowania marihuany w Nowym Jorku g³osi³, ¿e nie ma dowodów wskazuj±cych na to, ¿e marihuana wywo³uje zachowanie agresywne lub antyspo³eczne, ¿e zwiêksza liczbê przestêpstw na tle seksualnym lub znacz±co zmienia osobowo¶æ za¿ywaj±cego. Nie znaleziono te¿ dowodów dzia³ania uzale¿niaj±cego czy powodowania strat psychicznych lub fizycznych(Cytat z portalu racjonalista.pl). Warto zauwa¿yæ, ¿e legalna u¿ywka jak± jest alkohol wywo³uje zachowania agresywne i antyspo³eczne, co potwierdzaj± statystyki policyjne.

XII. Depenalizacja posiadania ma³ej ilo¶ci substancji odurzaj±cych, a zw³aszcza marihuany, to krok w stronê rezygnacji z „martwego prawa”. Tak d³ugo jak istnieje popyt na okre¶lone u¿ywki, ¿adna prohibicja nie zda egzaminu. Obecna regulacja jest nieskuteczna z punktu widzenia walki z narkomani± a nawet szerzej, z rekreacyjnym u¿ywaniem narkotyków. Utrzymywanie d³u¿ej obecnej regulacji jest przejawem braku racjonalizmu.

XIII. Narkotyki jako ca³o¶æ, nie s± najgro¼niejszymi u¿ywkami i nie wywo³uj± najwiêcej zgonów, zw³aszcza w zestawieniu z takimi u¿ywkami jak alkohol czy nikotyna. Oto statystyki ze Stanów Zjednoczonych z typowego, przeciêtnego pod tym wzglêdem roku:
-Nikotyna zabija oko³o 400,000 osób rocznie
-Alkohol zabija ok 80,000
-Wypadki w miejscu pracy zabijaj± 60,000
-Wypadki samochodowe zabijaj± ok 40,000
-Kokaina zabija ok 2,500
-Heroina ok 2,000
-Aspiryna(!) ok 2,000
-Marihuana dok³adnie 0

Nie znajdziemy w historii ¶wiata, ani jednego przypadku zgonu z powodu przedawkowania marihuany. Warto dodaæ, ¿e w ci±gu ostatniego roku, nikotyna zabi³a w USA wiêcej ludzi ni¿ wszystkie pozosta³e nielegalne narkotyki na przestrzeni ostatnich stu lat!

XIV. Kwestie depenalizacyjne s± na sta³e po³±czone z nawet najbardziej umiarkowanym programem ka¿dej socjaldemokracji. Zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Unii Europejskiej, lewica niemal jednog³o¶nie opowiada siê za liberalnym traktowaniem u¿ytkowników marihuany, i sukcesywnie w mniejszym lub wiêkszym stopniu przyczyni³a siê na przestrzeni lat do z³agodzenia represyjnego prawa.

Analiza zosta³a opracowana dla potrzeb Socjaldemokracji Polskiej i jest publikowana za jej zgod±
Raport na temat depenalizacji posiadania niewielkiej ilo¶ci narkotyków I
2009-08-11 15:14:48
Wprowadzona w 2000 roku, przez rz±d Jerzego Buzka nowelizacja ustawy o przeciwdzia³aniu narkomanii sprawi³a, ¿e w Polsce obowi±zuje jedna z bardziej represyjnych a jednocze¶nie nieskutecznych regulacji dotycz±cych posiadania przez obywateli substancji psychotropowych lub odurzaj±cych. Art. 62. 1. tej ustawy stanowi - Kto, wbrew przepisom ustawy, posiada ¶rodki odurzaj±ce lub substancje psychotropowe, podlega karze pozbawienia wolno¶ci do lat 3. Ten krótki i niewinnie brzmi±cy zapis, wyrz±dzi³ niepowetowane szkody sprawie skutecznej walki z mafi± narkotykow±, ale sta³ siê równie¿ powodem cierpieñ tysiêcy rodzin, zniweczenia niezliczonej ilo¶ci karier i osi±gniêæ ludzi którzy pomijaj±c konflikt z regulacj± ustawy antynarkotykowej, nigdy nie weszli w ¿aden inny zatarg z prawem. Ponad po³owa wykrytych w 2007 roku przestêpstw narkotykowych dotyczy³a posiadaczy narkotyków. Jedynie ma³y u³amek wykrytych przestêpstw dotyczy wprowadzania narkotyków do obrotu, ich wyrobu czy przemytu. Warto zauwa¿yæ, ¿e liczba wykrytych przypadków posiadania narkotyków systematycznie ros³a od czasu zaostrzenia ustawy o przeciwdzia³aniu narkomanii w roku 2000. Co ciekawe, wykrywalno¶æ z pozosta³ych kategorii przestêpstw narkotykowych, zmieni³a siê od roku 2000 w stopniu bardzo znikomym. Wniosek nasuwa siê sam – Po zaostrzeniu prawa antynarkotykowego, fundamenty ogromnego przestêpczego biznesu narkotykowego nie zosta³y nawet dra¶niête. Pañstwo odnotowa³o natomiast zauwa¿alne sukcesy w walce z u¿ytkownikami substancji odurzaj±cych. Odniesiono po³owiczne zwyciêstwo psychologiczne w wojnie z osobami które decyduj± siê na rekreacyjne u¿ytkowanie mniej lub bardziej szkodliwych dla zdrowia substancji, eksperymentuj± z zakazanym owocem, ulegaj± pokusie pod presj± zawodow± lub osobist±, czy wchodz± w ¶wiat u¿ywek z powodów kulturowych albo towarzyskich. Kiedy nastêpnym razem miniemy w parku grupê maturzystów, przypomnijmy sobie statystyki. Wed³ug jednej z wielu dostêpnych statystyk, 38% takiej grupy m³odych ludzi to osoby maj±ce za sob± do¶wiadczenia z substancjami psychoaktywnymi. Wed³ug innego badania co jedenasty cz³owiek mijany na ulicy podczas niedzielnego spaceru pali marihuanê mniej lub bardziej regularnie. Powszechn± praktyk± w Polsce jest orzekanie wobec takich osób kar pozbawienia wolno¶ci w zawieszeniu, jak równie¿ niekiedy bezwzglêdnych kar pozbawienia wolno¶ci. Tylko w 2007 roku, przesz³o 30 tysiêcy obywateli i obywatelek zosta³o poddanych represjom karnym za posiadanie niewielkiej ilo¶ci substancji psychoaktywnych. U¿ytkownicy narkotyków to bardzo eklektyczna grupa spo³eczna i co nie dziwi – bardzo skryta. Jedno jest pewne – mieszcz± siê w niej praktycznie wszystkie grupy spo³eczne, grupy zawodowe , wszelkie grupy wiekowe, klasy spo³eczne, niezale¿nie od miejsca zamieszkania, wykszta³cenia, religii, pogl±dów, wychowania czy stanu materialnego. Jak ju¿ wspomniano ró¿ne s± te¿ powody siêgania po substancje odurzaj±ce, ró¿na czêstotliwo¶æ za¿ywania, od jedno lub kilkurazowych eksperymentów, poprzez u¿ytkowanie rekreacyjne, a¿ po wiêksze lub mniejsze uzale¿nienie. Szeroko rozumiani u¿ytkownicy narkotyków istniej± w ka¿dym ¶rodowisko i jest ich wielu. W 2006 roku, 9 na 100 osób w przedziale wiekowym 16-24 u¿ywa³o w ci±gu ostatniego roku nielegalnych substancji odurzaj±cych. 3 na 100 osób w przedziale wiekowym 25-34, oraz 2 osoby na 100 w przedziale 35-44 mia³y do czynienia z takimi substancjami (dane Krajowego Biura ds. Przeciwdzia³ania Narkomanii). Wydaje siê prawdopodobnym (bior±c pod uwagê ¼ród³o), ¿e te dane s± powa¿nie zani¿one. Id±c z duchem ustawy, nale¿a³oby uznaæ, ¿e niemal 10% m³odych osób w naszym kraju, powinno siê przymusowo resocjalizowaæ, a w razie kolejnych wpadek, uznaæ za recydywistów i pomijaj±c etap resocjalizacji, przyst±piæ z od razu do represyjnego pozbawienia wolno¶ci. Warto dodaæ, ¿e represyjne karanie nie wywo³a³o zauwa¿alnych skutków w postaci zmniejszenia liczby u¿ytkowników nielegalnych substancji. Na tle przedstawionych powy¿ej wyników badañ spo³ecznych, statystyki wykrywalno¶ci posiadania narkotyków, prowadz± do oczywistych wniosków – wykrywalno¶æ jest ¶miesznie niska.

Oddzielna kategoria u¿ytkowników to osoby ciê¿ko uzale¿nione. Te osoby s± te¿ najbardziej nara¿one na represje ze strony pañstwa, gdy¿ s± zazwyczaj znane policji ze wzglêdu na czêstotliwo¶æ u¿ytkowania i przynale¿no¶æ do zamkniêtego ¶rodowiska. To ³atwy cel dla chc±cych poprawiæ statystki wykrywalno¶ci s³u¿b policyjnych. Ich przestêpstwa maj± czêsto znamiona recydywy, i to te osoby najczê¶ciej skazywane s± na bezwzglêdne ograniczenie wolno¶ci, co w sytuacji braku spójnego systemu leczenia z narkomani jedynie pogr±¿a je w problemie na³ogu. To g³ówny argument za depenalizacj± posiadania równie¿ ma³ych ilo¶ci gro¼niejszych dla zdrowia substancji, o czym wiêcej w dalszej czê¶ci. Zwracam uwagê na jeszcze jedn± wa¿n± kwestiê zwi±zan± z narkomanami (terminu u¿ywam w odniesieniu do u¿ytkowników realnie uzale¿nionych od najgro¼niejszych substancji, a w szczególno¶ci od heroiny). Na³óg w tej postaci, wp³ywa na wszelkie aspekty ¿ycia narkomana. W mia¿d¿±cej ilo¶ci przypadków staje siê on wykluczonym ze spo³eczeñstwa. Bez skutecznego pañstwowego systemu wsparcia, bez mo¿liwo¶ci utrzymania sta³ej pracy, a nawet wykonywania codziennych czynno¶ci, uzale¿niony staje siê wykluczonym najni¿szej kategorii, a do tego w ¶wietle prawa – przestêpc±. Osoby z krêgu wykluczonych z przyczyn ekonomicznych, s± bardziej nara¿one na gro¼bê eksperymentów z substancjami psychoaktywnymi. Przera¿a fakt, ¿e niektóre najbardziej toksyczne odmiany heroiny na polskim rynku, znajduj± siê na dole tabelki cenowej, a wiêc staj± siê narkotykiem ubogich (np. otoczony z³± s³aw± „kompot”), ci za¶ s± idealnym celem dla organów ¶cigania, gdy¿ s± zazwyczaj ograniczeni do bytno¶ci w okre¶lonym ¶rodowisku. Z kolei w¶ród m³odych pracowników fizycznych popularno¶æ zdobywaj± u¿ywki w rodzaju amfetaminy, które na krótki czas zwiêkszaj± wydajno¶æ fizyczn± i umys³ow±, kosztem zniszczeñ w organizmie. Potrzeba bycia wydajnym, du¿a konkurencja w zak³adach pracy, presja nadgodzin i dodatkowego zarobku, powoduj±, ¿e narkotyki staj± siê po prostu kolejnym narzêdziem pracy. Z jednej strony jeste¶my ¶wiadkami ogromnej presji na wydajno¶æ, z drugiej, pañstwo nie zamierza efektywnie walczyæ z chorob± narkomanii, za to, z chêci± wykorzystuje artyku³ 62.1. Du¿y procent karanych, to osoby w m³odym wieku. Organy ¶cigania zwracaj± szczególn± uwagê na okre¶lone stroje, zachowania, narkotyki s± przecie¿ elementem subkultury(tyczy siê to g³ównie marihuany). Osoba nastoletnia ma wielokrotnie wiêksz± szansê na bycie poddan± wyrywkowej rewizji, a tê szansê dodatkowo zwiêksza okre¶lony strój, jak równie¿ pochodzenie spo³eczne. Nie da siê nie zauwa¿yæ elementów klasowych w tej wojnie z u¿ytkownikami narkotyków. Nie da siê ukryæ, ¿e na najwiêksze ryzyko kary i represji, s± w obecnym stanie rzeczy nara¿eni wykluczeni.

W ostatnich tygodniach, za spraw± ministra sprawiedliwo¶ci Andrzeja Czumy rozgorza³a na nowo dyskusja o ustawie antynarkotykowej, represyjnym artykule 62 i mo¿liwo¶ci liberalizacji jego tre¶ci. Hucznie zapowiadany projekt, z prawdziw± liberalizacj± prawa mia³ niewiele wspólnego. Propozycja ministra Czumy sprowadza³a siê do nagradzania u¿ytkowników gotowych donosiæ na tzw. dealerów w zamian za umorzenie ich sprawy. Pomijaj±c kwestie moralne zwi±zane z propagowaniem w spo³eczeñstwie postaw donosicielskich, ten projekt oznacza po prostu dalsz± radykalizacjê obecnych rozwi±zañ. Zwiêksza³by w³adzê prokuratorów do decydowania o losie podejrzanych w sposób arbitralny i poza wszelk± kontrol±, niós³by za sob± równie¿ ryzyko zwiêkszonych represji wobec podejrzanych nie godz±cych siê na tak± formê wspó³pracy. Przede wszystkim jednak nie narusza³by ów projekt represyjnego charakteru obecnej ustawy, która nadal pozwala³aby na karanie zwyk³ych u¿ytkowników zakazanych substancji. Propozycje ministra Czumy nale¿y zatem uznaæ za ma³o warto¶ciowe.

Z drugiej strony da siê zauwa¿yæ w ostatnim czasie ruch po lewej stronie, która w swych propozycjach w mniejszym lub wiêkszym stopniu pokrywa siê z tezami tego tekstu i pogl±dami jego autora. Pose³ Marek Balicki, konsekwentnie od lat walczy o zmianê prawa. W omawianej kwestii, jest to najbardziej kompetentna osoba z obozu progresywnego, który nie ogranicza siê jedynie do lewicy. S³yszy siê o poparciu dla sprawy pojedynczych pos³ów z ³aw Platformy Obywatelskiej. Zwolennikiem liberalnego prawa jest pose³ Janusz Palikot. Sprzeczne sygna³y dochodz± z klubu Lewicy, którego liderzy byæ mo¿e nie w pe³ni jeszcze rozumiej± polityczny potencja³ postulatów liberalizacyjnych. Krytyka Polityczna inicjuje od kilku miesiêcy dyskusjê na temat narkotyków, postuluj±c jednocze¶nie liberalizacjê obowi±zuj±cego prawa. Z toczonych debat mo¿na wyci±gn±æ wa¿ny wniosek dla zwolenników prawdziwych zmian. Przytoczone wcze¶niej argumenty nie wystarcz±. Aksjologiczna s³uszno¶æ postulatów progresywistów nie rozbije konserwatywnego muru otaczaj±cego tê sprawê. Zanim progresywne si³y bêd± mog³y og³osiæ swój sukces, niezbêdne bêdzie zburzenie ca³ego systemu teoretycznego na którym oparta jest idea wojny z u¿ytkownikami narkotyków. Tylko obalenie argumentów drugiej strony jeden po drugim, wskazanie na ich nieskuteczno¶æ i nie¿yciowo¶æ, wsteczno¶æ i antydemokratyczny charakter, pozwol± wygraæ bitwê o zmianê status quo. Taka strategia musi byæ dodatkowo wsparta wy¿szymi uzasadnieniami natury humanistycznej i dopiero taki zestaw argumentów mo¿e wywo³aæ zmianê rzeczywisto¶ci. Nasuwa siê pytanie, jak lewica, posiadaj±ca skromn± reprezentacje w Sejmie RP, ma zwyciê¿yæ w tej bitwie? Strategiê po czê¶ci zarysowa³em kilka zdañ wcze¶niej. Postulaty liberalizacji prawa narkotykowego, prezentuj± w swojej obronie ca³e multum mocnych argumentów, które wynosz± sprawê poza tradycyjny spór na linii lewica-prawica. Argumenty za liberalizacj± znajduj± oparcie w solidnych faktach, umacnia je autorytet eksperckich organizacji miêdzynarodowych i legislacja wiêkszo¶ci najbardziej demokratycznych pañstw ¶wiata. Istnieje wiêc szansa na wyprowadzenie tej kwestii poza tradycyjne ramy sporu lewica-prawica, konserwatyzm-liberalizm i postawienie zwolenników status quo przed faktem dokonanym. Przyk³ad kary ¶mierci na kontynencie pokazuje, ¿e taka operacja jest w pe³ni wykonalna. Jeszcze kilkadziesi±t lat temu przeciwnicy kary ¶mierci zasilali w wiêkszo¶ci obóz lewicowo-liberalny. Na przestrzeni lat, dyskurs o karze ¶mierci zosta³ na tyle mocno zdominowany przez argumenty si³ progresywnych, ¿e mainstreamowa polityczna prawica sukcesywnie rezygnowa³a z obrony tego odwiecznego prawa i dzi¶ sprawa znajduje siê poza ramami demokratycznej debaty. Co ciekawe, w wiêkszo¶ci spo³eczeñstw kara ¶mierci nadal cieszy siê poparciem wiêkszo¶ci. Mimo to, dyskusjê o jej ewentualnym przywróceniu otacza tabu. Chocia¿ w Polsce zwolenników liberalizacji prawa antynarkotykowego jest na dzieñ dzisiejszy mniej ni¿ przeciwników (59% popiera obecne prawo, z tym, ¿e w najm³odszej grupie wiekowej sprawa ma siê na odwrót), to nie nale¿y z tego powodu popadaæ w rezygnacje czy kwestionowaæ op³acalno¶æ walki o zmiany. Powodem takich a nie innych wyników jest ton dotychczasowej debaty, a raczej brak wiêkszej, powa¿niejszej, merytorycznej dyskusji w temacie. S³owo „narkotyk” jest nacechowane wyj±tkowo pejoratywnie. Bardzo silnie zakorzenione mity i k³amstwa spaczy³y prawdziwy obraz sytuacji a konsekwencje tego odbi³y siê na samych u¿ytkownikach. W opinii spo³ecznej silne jest wci±¿ przekonanie o nieuchronno¶ci etapowego przej¶cia od najs³abszych u¿ywek jak marihuana do zabójczych pokroju heroiny (teoria tzw. eskalacji). U¿ytkownik zakazanych substancji kojarzy siê wci±¿ z rezydentem dworca, nak³uwaj±cym siê ig³ami, bezwolnym i potencjalnie niebezpiecznym. Co ciekawe tego typu u¿ytkownicy to zdecydowana mniejszo¶æ spo³eczno¶ci amatorów u¿ywek, je¿eli w ogóle mo¿na mówiæ o spo³eczno¶ci, bo có¿ wspólnego mo¿e mieæ okazjonalny palacz haszyszu z na³ogowym heroinist±. Je¿eli chodzi o materia³y propagandowe dotycz±ce powszechnie dostêpnych nielegalnych u¿ywek – ich tre¶æ rzadko odzwierciedla obiektywn± rzeczywisto¶æ, a s³u¿y raczej wywo³aniu strachu w odbiorcach przez wyolbrzymianie efektów danej substancji i podkre¶lanie drastycznych skutków ubocznych (uzale¿niaj±ca od pierwszego razu kokaina, czy wywo³uj±ca po jednorazowym u¿yciu schizofreniê marihuana). Jednocze¶nie propaganda pañstwowa skrupulatnie pomija zagro¿enia dla zdrowia p³yn±ce z nadu¿ywania legalnych farmakologicznych substancji psychotropowych i ryzyka uzale¿nienia jakie niesie za sob± ich nadu¿ywanie. Oddzieln± pozycjê w tym przekazie zajmuje alkohol. Propaganda po¶wiêcona nadu¿ywaniu alkoholu, którego konsekwencje na ka¿dym polu, od gospodarczego, przez spo³eczne po zdrowotne, wyprzedzaj± te zwi±zane z u¿ywaniem innych u¿ywek, jest wyj±tkowo skromna, co tworzy wra¿enie dopuszczalno¶ci i nieszkodliwo¶ci tej u¿ywki. Popularno¶ci± ciesz± siê w Polsce filmiki przestrzegaj±ce przed jazd± samochodem pod wp³ywem alkoholu. Materia³y podkre¶laj±ce zagro¿enia p³yn±ce z nadu¿ywania alkoholu s± zdecydowanie mniej popularne. W zwi±zku z powy¿szym, mo¿emy siê tylko domy¶laæ jak wygl±da³by wynik analogicznego do omawianego przed chwil± sonda¿u, tyle, ¿e tycz±cego siê wyrobów alkoholowych. Zwolennicy prohibicji znajdowaliby siê w marginalnej mniejszo¶ci. Sam pomys³ ograniczania dostêpu do alkoholu wydaje siê absurdem. Tak wielka jest si³a oddzia³ywania hegemonicznego dyskursu. Z logicznego punktu widzenia alkohol jest jednak po prostu kolejnym narkotykiem. Ta kulturowa stygmatyzacja jednej grupy u¿ywek, a akceptacja dla drugiej powszechniejszej, jest oczywi¶cie przejawem odwiecznej hipokryzji. Z drugiej strony, je¿eli mo¿liwe jest wskazanie braku logiki obecnej sytuacji w zaledwie kilku zdaniach, i taka analiza jest dostêpna dla ka¿dego cz³owieka z otwartym na fakty umys³em, to wynika z tego, ¿e obecny, zdominowany przez argumenty konserwatywne dyskurs o polityce narkotykowej, jest wyj±tkowo niestabilny a jego si³a tkwi w braku alternatywnej interpretacji sytuacji. Konserwatywny dyskurs o narkotykach jest wiêc potencjalnie ³atwym celem dla si³ liberalnych. Co prowadzi do kolejnego wniosku – Procenty poparcia dla okre¶lonych wizji polityki narkotykowej, mo¿na bardzo ³atwo odwróciæ na korzy¶æ opcji liberalnej.

Rezygnacja z karania u¿ytkowników „narkotyków” na przestrzeni lat stawa³a siê norm± w pañstwach Europy Zachodniej. Dzi¶ w wiêkszo¶ci pañstw Unii Europejskiej zrezygnowano z podej¶cia represyjnego. U¿ytkownicy s± tolerowani, w zasadzie tolerowani, lub traktowani pob³a¿liwie (wyj±tki to: Francja, która jednak nie traktuje walki z u¿ytkownikami jako priorytetu polityki antynarkotykowej i Szwecja, która utrzymuje represyjne prawodawstwo zbli¿one w swej tre¶ci do polskiego). Podsumowuj±c – Celem lewicy powinno byæ skierowanie dyskusji na swoje pole, obdarcie status quo z argumentów na swoj± rzecz, i zdobycie poparcia spo³ecznego dla rozwi±zañ przedstawianych konsekwentnie jako najbardziej pragmatyczna opcja.. Z chwil± gdy zwolennikom status quo pozostan± jedynie argumenty natury emocjonalnej (narkotyki to z³o, a z³o nale¿y karaæ nie zwa¿aj±c na konsekwencje w postaci powstania jeszcze wiêkszego z³a), polityczne podzia³y nie bêd± mia³y ¿adnego znaczenia dla sprawy, gdy¿ nikt nie bêdzie chcia³ pozostaæ na polu ograniczonym w wyniku wygranej przez lewicê debaty do pozbawionej poparcia i wiarygodno¶ci ultra radykalnej opcji represyjnej.

Przejd¼my zatem do wyliczenia argumentów za depenalizacj± posiadania ma³ej ilo¶ci substancji odurzaj±cych na u¿ytek w³asny. Wiêkszo¶æ z nich tyczy siê konopi (marihuana i haszysz), gdy¿ stanowi± one zdecydowan± wiêkszo¶æ u¿ywanych substancji (80% rynku narkotyków w Polsce). Równie¿ debata medialna nad problemem, skupia siê na u¿ytkownikach konopi. Wiêkszo¶æ tych u¿ytkowników to tzw. u¿ytkownicy okazjonalni. Czê¶æ argumentów tyczy siê te¿ pozosta³ej czê¶ci u¿ywek, czê¶æ wymieni³em ju¿ wcze¶niej, czas wiêc na podsumowanie, obalenie mitów prawicy i przybli¿enie kilku nieznanych prawd.